Forum THESAURUS Strona Główna Zaloguj Rejestracja FAQ Użytkownicy Szukaj
 Główna •  Gazeta •  Sklep •  Forum •  Galeria •  Czat •  Kontakt •  Statystyki •  Download
 Ogłoszenie 

Zapraszamy na oficjalną stronę Polskiego Klubu Eksploracji Historycznej PHEC THESAURUS - kliknij na link poniżej.

Klub PHEC THESAURUS

kliknij na link powyżej

ZAPISY DO KLUBU PHEC THESAURUS

kliknij na link powyżej


Poprzedni temat «» Następny temat
 
Twierdzą, że znaleźli zaginiony pociąg ze złotem.
Autor Wiadomość
jerzydom 
PHEC Thesaurus
jeż


Dołączył: 16 Mar 2009
Posty: 6127
Piwa: 123/38
Skąd: Leśna Polana
Wysłany: 2015-08-18, 19:35   Twierdzą, że znaleźli zaginiony pociąg ze złotem.

Twierdzą, że znaleźli zaginiony pociąg ze złotem. I chcą nagrody

Dwóch mężczyzn zgłosiło się do radcy prawnego Starostwa Powiatowego w Wałbrzychu z wnioskiem o przyznanie im 10 procent znaleźnego - podał portal Radia Wrocław. Osoby te utrzymują, że znalazły legendarny niemiecki pociąg, który w maju 1945 roku miał wywieźć z Wrocławia cenne kruszce i przedmioty, a następnie zaginąć bez wieści w drodze do Świebodzic.
Jak podało Radio Wrocław, "odkrywcy" wysłali pismo do wałbrzyskiego starostwa za pośrednictwem kancelarii prawnej.
"Opinia dotyczy znalezienia pociągu pancernego z czasów II wojny światowej, zawierającego prawdopodobnie dodatkowe urządzenia w postaci na przykład dział samobieżnych, ustawionych na platformach o całkowitej długości około 150 metrów. Pociąg zawiera także, m. in. przedmioty wartościowe, cenne materiały przemysłowe oraz kruszce szlachetne" - czytamy we fragmencie tego pisma opublikowanym w portalu radia.

Pociąg legenda
Pasjonaci historycznych zagadek spekulują, że kiedy w maju 1945 roku Armia Czerwona zdobywała niemiecki wówczas Wrocław, Niemcy wywieźli z miasta złoto pociągiem. Miał on dotrzeć najpierw do Świebodzic, a potem do Wałbrzycha, ale nigdy go tam nie widziano. Według jednej z teorii, przytaczanej przez Radio Wrocław, skład mógł wjechać do tunelu, który miał być wydrążony w dolinie niedaleko osiedla Lubiechów i prowadzić pod Zamek Książ.

- My mamy na Dolnym Śląsku dwie opowieści o takich "złotych pociągach". Jeden ma być ukryty pod górą Sobiesz, natomiast drugi znajdować się właśnie gdzieś w okolicach Wałbrzycha - mówiła w Radiu Wrocław podróżniczka i znawczyni historii Dolnego Śląska Joanna Lamparska. - Nikt nigdy nie widział dokumentów, które potwierdzałyby istnienie tego pociągu - dodała.
http://www.tvn24.pl/pocia...a,569693,s.html
_________________
Jerzy

Największą tajemnicą jest to co przyniesie nam jutro.
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Van Worden 
PHEC Thesaurus
Adminrał - historyk armator;-)


Wiek: 50
Dołączył: 28 Paź 2006
Posty: 15559
Piwa: 180/218
Skąd: Port Royal
Wysłany: 2015-08-19, 16:11   

Stara śpiewka Śpiewakowskiego z Wałbyrzycha 8-) No ale co zrobić, coś tam trzeba pisać w tych gazetach ;-)
_________________
"By working hard and saving my money, I intend to become an immortal superman." - Patient 106
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
 
jerzydom 
PHEC Thesaurus
jeż


Dołączył: 16 Mar 2009
Posty: 6127
Piwa: 123/38
Skąd: Leśna Polana
Wysłany: 2015-08-19, 19:25   

Kim są "łowcy skarbów", którzy wpadli na trop zaginionego pociągu na Dolnym Śląsku? Czy szykuje się sensacja na międzynarodową skalę?

Od wczoraj w mediach pojawiają się sensacyjne doniesienia o odnalezionym na Dolnym Śląsku skarbie. Na trop zaginionego, słynnego pociągu „ze złotem Wrocławia” miało wpaść dwóch mężczyzn, którzy chcą pozostać anonimowi. Sprawę dla Onetu komentuje Jarosław Chmielewski, radca prawny z Wrocławia, który ich reprezentuje.

Magdalena Zagała: Od wczoraj pojawiają się w mediach sensacyjne informacje, że dwaj mężczyźni znaleźli zaginiony pociąg ze złotem. Co z tego jest prawdą?

Jarosław Chmielewski, radca prawny: Niestety niewiele. Kilka dni temu do mojej kancelarii przyszło dwóch mężczyzn. Poprosili mnie o poradę prawną w sprawie potencjalnego znaleziska – twierdzą, że znaleźli pancerny pociąg z czasów II wojny światowej - i takiej porady im udzieliłem. Z uwagi na to, iż temat jest dość skomplikowany zwrócili się też do mnie z prośbą, bym im pomógł uregulować wszystkie kwestie prawne. Podjąłem się tego i ich reprezentuję.

Kim są pana klienci?

Jeden jest Polakiem, drugi to obywatel Niemiec. To nie są osoby młode, jakieś przypadkowe, ani typowi „łowcy skarbów”. Są bardzo kompetentni, wykształceni. Zaręczam, że to są poważni ludzie. Pracują w Polsce, płacą tu podatki. Dysponują dużą wiedzą historyczną, fachową. To, co zaprezentowali podczas rozmowy ze z mną daje mi przesłanki, by traktować całą sprawę jako bardzo wiarygodną.

Czy oni mogli wpaść na trop tego tzw. słynnego „złotego pociągu”?

To są jakieś sensacje medialne. Tego nie wiadomo. Szczegółów dotyczących tej dokumentacji nie mogę ujawnić. Mogę powiedzieć, że moi klienci są bardzo sceptyczni, że to jest właśnie ten słynny pociąg, na którym zostało zdeponowane złoto, inne cenne przedmioty. Z całą jednak pewnością jednak informacja o odnalezieniu pancernego składu mierzącego około 150-120 metrów jest wiarygodna, to wynika z danych technicznych, dlatego nastąpiło zgłoszenie tej sprawy za pośrednictwem mojej kancelarii do stosownych instytucji.

Czy te osoby dysponują jakimiś dokumentami, relacjami historycznymi, są w posiadaniu jakiś map?

To są informacje tylko i wyłącznie do wiadomości rządu polskiego, który jest właścicielem tego znaleziska. Nie mogę ujawnić żadnych szczegółów tej sprawy.

Ale może pan potwierdzić, że pana klienci precyzyjnie wskazali to miejsce.

Tak. Wypełnili też obowiązek wynikający z artykułu 4 ustawy: Kto znalazł rzecz i zna osobę uprawnioną do jej odbioru i miejsce jej pobytu niezwłocznie zawiadamia o znalezieniu rzeczy i wzywa do odbioru. Właściciel tego znaleziska jest znany, jest nim Skarb Państwa. Pismo w tej sprawie zostało już wysłane do Ministerstwa Skarbu. Jednak z uwagi na to, że nie wiadomo, co może być ukryte w tym pociągu powiadomiony został też jeden z organów samorządowych, prezydent miasta Wałbrzycha, który na tym terenie jest starostą grodzkim. Innych instytucji nie powiadamialiśmy.

Czy pana klienci mówili, jakie przedmioty mogą być ukryte w tym pociągu? Pojawiły się informacje, że oprócz złota mogą tam być dzieła sztuki, dokumenty, inne cenne przedmioty.

Oni tego nie wiedzą. Nie wykluczają, że to może być pusty skład, pociąg pancerny przestawiający po prostu wartość historyczną. Nie można też na razie jednoznacznie wykluczyć, że nie jest to słynny zaginiony w tajemniczych okolicznościach „złoty pociąg”. Jednak było już tyle wskazań i jego nieudanych poszukiwań, że moi klienci mają do tej legendy podejście czysto racjonalne. Podejrzewają, że historia tego składu ze złotem może być tylko mitem. Informacje publikowane w mediach, że oni są pewni, że znaleźli pociąg ze złotem i chcą 10 proc. znaleźnego są nieprawdziwe. Potwierdzam tylko, że znaleźne moim klientom się należy, dlatego, że jest znany właściciel. Cała reszta to spekulacje. Dla mnie to jest niepojęte, że rozpętała się taka medialna burza. Moi klienci nie chcieli żadnego rozgłosu.

Czy rozmawiał pan dziś z nimi na temat tych publikacji?

Tak. Mówili mi, że czują się zagrożeni. Obawiają się, że ktoś ich może szukać. Wokół skarbów na Dolnym Śląsku narosło już tyle legend, krąży bardzo wiele mitów. Historie o tych cennych skarbach nadal wielu ludzi elektryzują. Nie wiadomo do czego może prowokować taka niezdrowa żądza, by się dowiedzieć, gdzie jest jakiś skarb. Do mnie już od wczoraj dzwonią różne osoby. Mówią, że tam mogą być ukryte nawet diamenty. Podgrzewanie takich sensacji w mediach nie jest niczym dobrym.

Bulwersuje mnie, że tak szybko nastąpił wyciek tej sprawy do mediów. Opinia prawna, którą przygotowałem została opublikowana gdzieś w internecie, tam były zamazane dane osobowe, to skrajny brak profesjonalizmu. Dla moich klientów to jest przykre. Oni dochowali należytej staranności, zachowali się uczciwie, wykazali postawą obywatelską. I liczyli na profesjonalizm organów naszego państwa. A ten skrajnie sensacyjny ton medialnych doniesień, niepoparty żadnymi dowodami naprawdę nie służy wyjaśnieniu całej sprawy. Ludzi może ogarnąć teraz jakaś niezdrowa gorączka. Niektórzy być może będą szukać tego pociągu. Wiele niepoważnych osób może się za to zabierać, a skutki tych poszukiwań mogą być naprawdę różne.

W publikacjach podkreśla się przede wszystkim, że pana klienci liczą na pieniądze. Czy mają także inne motywacje?

Zależy im na tym, by potem brać udział w potencjalnych projektach medialnych dotyczących tego znaleziska. Jeśli się to wszystko potwierdzi, to chcą zaistnieć w naukowych publikacjach. To są ich zainteresowania. Oczywiście chcą też dostać gratyfikację finansową, ale to nie jest ich głównym celem. Jeśli by się okazało, że to jest cenne znalezisko, to będzie sensacja na skalę światową, ale za wcześnie jest, by o tym mówić. Stanowisko moich klientów jest takie, że wolą się mile zaskoczyć niż rozczarować. Nie wykazują emocji, nie ma u nich niezdrowej fascynacji, są bardzo racjonalni.

Czy jakieś działania już zostały podjęte?

Nie. Organy państwa też muszą przeanalizować całą sytuację od strony formalnej, prawnej. Musimy poczekać na decyzje dotyczące sprawdzeń, potem ewentualnej eksploracji tego znaleziska. Dopiero wtedy będzie się można przekonać, co tam jest, w jakim stanie jest ten pociąg. Przecież on może być zniszczony. A być może okaże się po weryfikacji, że nie warto tego wyciągać. Mogę powiedzieć, bo to już sprawdzałem w Ministerstwie Skarbu, że nasze pismo zostało pozytywnie zaopiniowane i będę informowany o planowanych działaniach.

Dziękuję za rozmowę.

http://wiadomosci.onet.pl...asku-czy/f19pbx
_________________
Jerzy

Największą tajemnicą jest to co przyniesie nam jutro.
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
jerzydom 
PHEC Thesaurus
jeż


Dołączył: 16 Mar 2009
Posty: 6127
Piwa: 123/38
Skąd: Leśna Polana
Wysłany: 2015-08-19, 19:42   

Van pewny jesteś, że to Pan Śpiewakowski a nie Słowikowski

Znaleźli pociąg ze złotem? Władze miasta proszą o spotkanie

Władze Wałbrzycha chcą spotkać się z odkrywcami, którzy twierdzą, że znaleźli legendarny pociąg ze złotem nazistów. Odkrywcy chcą 10 procent znaleźnego. Starosta Powiatowy w Wałbrzychu apeluje do poszukiwaczy o wskazanie miejsca ukrycia skarbu, bo może być on niebezpieczny.

Polak i Niemiec wysłali list do Starosty Wałbrzyskiego za pośrednictwem kancelarii prawnej. Za ujawnienie miejsca, gdzie znajduje się skarb, chcą nagrody. Urzędnicy podejrzewają, że skład może być zaminowany. Na takie pułapki już natrafiano w czasie przeszukiwań podziemi w Górach Sowich.

Nad sprawą pracuje sztab kryzysowy. Starosta liczy na współpracę z poszukiwaczami, bo nie może zagwarantować im znaleźnego.

Według poszukiwaczy skład ma 150 metrów długość. Jest pancerny a wewnątrz może znajdować się nie tylko złoto, ale amunicja i dokumenty. Tajemniczy pociąg ukryty jest podobno na terenie samego miasta.

Tadeusz Słowikowski, który zaginionego pociągu szuka od kilkudziesięciu lat, do tych rewelacji podchodzi ostrożnie. - Pociąg może być, ale nie ze złotem - mówi Radiu ZET.
W jego ocenie ocenie "odkrywcy" powinni dostać 10 procent znaleźnego, tak aby miasto mogło zbadać, czy jest to faktycznie poszukiwany pociąg.

Zaginione pociągi
O dwóch pociągach zaginionych pod koniec wojny na Dolnym Śląsku, mówi się od kilkudziesięciu lat. Jeden z nich miał przewozić w 1945 roku cenne przedmioty z Wrocławia. Być może jest ukryty w tunelach, które mogły być wydrążone pod Wałbrzychem.

W przeszłości zaginiony pociąg odnajdowano już kilka razy. Te informacje nigdy się jednak nie potwierdzały.

Radio ZET/tj/ucha

http://wiadomosci.radioze...agrody-00009802
_________________
Jerzy

Największą tajemnicą jest to co przyniesie nam jutro.
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
jerzydom 
PHEC Thesaurus
jeż


Dołączył: 16 Mar 2009
Posty: 6127
Piwa: 123/38
Skąd: Leśna Polana
Wysłany: 2015-08-20, 12:10   

Legendarny pociąg ze złotem na Dolnym Śląsku? "Namierzą, zbadają, a potem zaczną się schody"

"Działając w imieniu naszych mocodawców (...) zawiadamiamy o znalezieniu przez wspólników (...) pociągu pancernego z czasów II wojny światowej" - pisze w piśmie do starosty wałbrzyskiego jedna z kancelarii prawnych. W owianym tajemnicą składzie mają znajdować się "przedmioty wartościowe, cenne materiały przemysłowe oraz kruszce szlachetne". - To byłoby niesamowite odkrycie - przyznają pasjonaci historii.

Urzędnicy, którzy zostali poinformowani o rzekomym odkryciu są oszczędni w słowach.

- Wpłynęło do nas oficjalne pismo drogą urzędową. Nie było opatrzone klauzulą tajności. Starosta, zgodnie z ustawą, poinformował odpowiednie służby. Osoby, reprezentowane przez jedną z kancelarii prawnych domagają się 10 proc. znaleźnego - mówi Marika Tokarska, asystentka starosty wałbrzyskiego. I dodaje, że "sprawa jest procedowana".

Wiadomość od starosty trafiła już do służb. W urzędzie zorganizowano też specjalne spotkanie z przedstawicielami policji, wojska, prokuratury i straży pożarnej. - Jesteśmy w gotowości do podjęcia działań zabezpieczających - informuje nadkom. Magdalena Korościk z wałbrzyskiej policji.

Chcą 10 proc. znaleźnego

Odkrycia miały dokonać dwie osoby: Polak i Niemiec. "Działając w imieniu naszych mocodawców (...) zawiadamiamy o znalezieniu przez wspólników (...) pociągu pancernego z czasów II wojny światowej" - czytamy w piśmie od kancelarii, które pokazał portal daminfo.pl.
Dalej prawnicy informują, że "na rzecz mocodawców zastrzegają prawo do żądania znaleźnego (...) w wysokości ustawowo określonej". Chodzi o 10 proc. wartości znaleziska.

Dlaczego odkrywcy zwracają się z tą sprawą do urzędników? Eksploratorzy domniemują, że pociąg może być zaminowany i dlatego odkrywcy potrzebują pomocy urzędników.

Wakacyjna opowieść?
Pasjonaci historii Dolnego Śląska są ostrożni. - Mamy tu dwa evergreeny poszukiwawcze, czyli dwa złote pociągi. Jeden ma znajdować się pod górą Sobiesz koło Piechowic, a drugi właśnie w okolicach Wałbrzycha - mówiła na antenie TVN24 Joanna Lamparska, autorka książek o tajemnicach Dolnego Śląska.

Jej zdaniem być może osoby, które zgłosiły się do urzędników wskazują zupełne inne miejsce i kolejny z zaginionych pociągów. - Wygląda to jednak na wakacyjną opowieść. Chociaż bardzo bym chciała, żeby pociąg został odnaleziony. To byłoby niesamowite odkrycie - przyznała Lamparska.

Jakie są szanse, że to jednak nie tylko legenda? Jak przyznaje autorka książek na tym etapie trudno to określić. - Szansa na to pojawi się zaraz po badaniach. Jeśli panowie mają faktycznie dokumenty to namierzenie pociągu nie będzie trudne, później będzie trzeba go zbadać, a później zaczną się schody - powiedziała Lamparska. I wyjaśniała, że jeśli sprzęt wykaże, że w danym miejscu znajdują się przemieszczenia gruntu lub pusta przestrzeń to eksploatorzy będą musieli tam wejść, a to będzie musiało odbyć się w asyście licznych służb i będzie wymagało olbrzymich środków. - A potem już tylko światowa sława - mówiła ekspertka uśmiechając się.

"Bujda i nieprawda"

Pociąg, który ma znajdować się niedaleko Wałbrzycha to "bohater" opowieści Tadeusza Słowikowskiego, emerytowanego górnika. Kilkadziesiąt lat temu jeden z Niemców miał powiedzieć mężczyźnie, że przy torach kolejowych znajduje bocznica, która wiedzie na Zamek Książ. Właśnie tam, w maju 1945, miał wjechać niemiecki pociąg pełen złota, być może platyny przemysłowej lub depozytów lokalnej ludności. Latami mężczyzna poszukiwał składu wypełnionego skarbami.
Poproszony przez nas o komentarz ocenił, że najnowsze rewelacje, które dotarły do urzędników "to bujda i nieprawda".

Podobnego zdania jest Andrzej Gaik, dziś przewodnik po Zamku Książ, który także poszukiwał zaginionego składu. - Moim zdaniem pociąg nie został odnaleziony. Nikt jeszcze nie trafił na jego ślad - twierdzi Gaik.

Dyplom zamiast nagrody?
Do wojewódzkiego konserwatora zabytków nie trafiły żadne oficjalne pisma ws. odkrycia skarbu. Jednak konserwator przyznaje, że uzyskanie znaleźnego może nie być łatwą sprawą. - Jeśli znalezisko to dobro kultury narodowej to znalazca może wystąpić o nagrodę, którą przyznaje minister kultury. Może być to gratyfikacja pieniężna, ale też np. dyplom uznania - tłumaczy Ewa Kica, zastępca wojewódzkiego konserwatora zabytków. I podkreśla, że każde znalezisko w ziemi to własność skarbu państwa.

Pod linkiem rozmowa reportera TVN24

http://www.tvn24.pl/wrocl...ego,569870.html
_________________
Jerzy

Największą tajemnicą jest to co przyniesie nam jutro.
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
jerzydom 
PHEC Thesaurus
jeż


Dołączył: 16 Mar 2009
Posty: 6127
Piwa: 123/38
Skąd: Leśna Polana
Wysłany: 2015-08-20, 14:43   

Wiemy, gdzie mógł zostać ukryty pociąg ze złotem

Takiego oblężenia mediów jak w dniu wczorajszym Starostwo Powiatowe w Wałbrzychu nie przeżywało jeszcze nigdy. Wszystko za sprawą sensacyjnie brzmiącego dokumentu, który został oficjalnie złożony w siedzibie władz wałbrzyskiego powiatu ziemskiego. Dwaj mężczyźni chcą wsAKTUALIZACJA, czwartek godz. 7.40: Jak poinformowało dziś rano RMF FM, ministerstwo wiedziało wcześniej o odnalezieniu tajemniczego pociągu na Dolnym Śląsku. Już od kilku tygodni ministerstwo kultury wie, że w Polsce rzekomo odnaleziono pociąg z czasów drugiej wojny światowej. Wiceszef tego resortu Piotr Żuchowski zapewnia jednak, że nie było mowy o kosztownościach, a jedynie o pociągu pancernym. Wiceminister nie chce ujawnić nazwiska rozmówcy, w rozmowie z dziennikarzem RMF FM przyznaje jedynie, że to jego znajomy, który odezwał się po latach. Dokument złożyła kancelaria prawna z Wrocławia, która reprezentuje interesy mieszkańca Wałbrzycha i obywatela Niemiec.
Z pisma wynika, że mężczyźni wskażą na terenie powiatu wałbrzyskiego miejsce ukrycia przez Niemców pociągu pancernego, który ma około 150 m długości i zawiera "przedmioty wartościowe, cenne materiały przemysłowe oraz kruszce szlachetne". W zamian mężczyźni chcą znaleźne w wysokości 10 proc. wartości pociągu.
- Od momentu ujawnienia informacji otrzymujemy zapytania na ten temat i to nie tylko od mediów polskich, ale i zagranicznych - mówi Marika Tokarska, asystentka starosty powiatu wałbrzyskiego. Po tym jak o sprawie zrobiło się głośno kancelaria z Wrocławia przesłała do władz powiatu kolejne pismo. Wynika z niego, że sprawa ukrytego pociągu nie dotyczy powiatu wałbrzyskiego ziemskiego tylko Wałbrzycha, który jako byłe miasto wojewódzkie ma status powiatu grodzkiego. Mimo to Jacek Cichura, starosta powiatu wałbrzyskiego powiadomił o sprawie wojsko, policję i prokuraturę. Jeśli pociąg rzeczywiście istnieje, to nie można wykluczyć, że został przez Niemców zaminowany bądź przewoził materiały niebezpieczne, np. pociski z gazami bojowymi. - Uczestniczyliśmy w spotkaniu władz powiatu z przedstawicielami kancelarii prawnej na temat pociągu, ale na razie nie prowadzimy żadnego postępowania - wyjaśnia Marcin Witkowski, zastępca prokuratora rejonowego w Wałbrzychu. - Zostanie wszczęte jeśli dojdzie do popełnienia czynu zabronionego. Z naszych ustaleń wynika, że obecnie istnieją dwie lokalizacje, w których miał zostać ukryty pociąg. Pierwsza na terenie Walimia, gdzie na wzgórzu przy cmentarzu ktoś prowadził w maju nielegalne odwierty obok byłego szybu wentylacyjnego. Miał on być połączony z tunelem w pobliżu nieistniejącej już stacji kolejowej. Druga lokalizacja jest doskonale znana poszukiwaczom skarbów. To podobno zamaskowany tunel obok linii kolejowej pomiędzy Świebodzicami i Wałbrzychem Szczawienko.

http://www.gazetawroclaws...t.html?cookie=1
_________________
Jerzy

Największą tajemnicą jest to co przyniesie nam jutro.
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Van Worden 
PHEC Thesaurus
Adminrał - historyk armator;-)


Wiek: 50
Dołączył: 28 Paź 2006
Posty: 15559
Piwa: 180/218
Skąd: Port Royal
Wysłany: 2015-08-20, 17:47   

jerzydom napisał/a:
Van pewny jesteś, że to Pan Śpiewakowski a nie Słowikowski



A bo to stara śpiewka jest, więc tak mi się napisało :-D
_________________
"By working hard and saving my money, I intend to become an immortal superman." - Patient 106
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
 
jerzydom 
PHEC Thesaurus
jeż


Dołączył: 16 Mar 2009
Posty: 6127
Piwa: 123/38
Skąd: Leśna Polana
Wysłany: 2015-08-20, 19:22   

http://www.bbc.com/news/world-europe-33994483 :-D
_________________
Jerzy

Największą tajemnicą jest to co przyniesie nam jutro.
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
jerzydom 
PHEC Thesaurus
jeż


Dołączył: 16 Mar 2009
Posty: 6127
Piwa: 123/38
Skąd: Leśna Polana
Wysłany: 2015-08-22, 08:33   

Tajemnica "złotego pociągu". Czy mógł w ogóle istnieć?
Niemałą sensację wzbudziła informacja o rzekomym znalezieniu na Dolnym Śląsku pociągu pancernego z okresu II wojny światowej. 150-metrowy skład, znajdujący się gdzieś w okolicach Wałbrzycha, miałby być pełen kosztowności. Zapytaliśmy, co sądzą o tym odkryciu poszukiwacze tajemnic i pasjonaci historii Dolnego Śląska.
Do Starostwa Powiatowego w Wałbrzychu za pośrednictwem kancelarii prawnej wpłynęło pismo od dwóch mężczyzn, którzy mają mieć wiedzę, gdzie znajduje się tajemniczy pociąg pancerny z okresu drugiej wojny światowej. W jego wnętrzu mają znajdować się cenne materiały oraz szlachetne kruszce. W zamian za informację o miejscu, w którym ma stać ów pociąg, mężczyźni chcą otrzymania 10 proc. tzw. „znaleźnego”. Informacja o znalezisku obiegła media lotem błyskawicy i rozbudziła niemałe emocje.
- Najpewniej chodzi o jeden konkretny skład, który miał zostać ukryty w specjalnej sztolni na 61., a w innej wersji 65. kilometrze trasy kolejowej Wrocław-Wałbrzych, gdzieś między Świebodzicami a Szczawienkiem – mówi Wirtualnej Polsce Marcin M. Drews, redaktor naczelny kanału „Łowcy Przygód”.

Temat tego pociągu nie jest całkiem nowy. Już wiele lat temu poszukiwania rozpoczął pochodzący z Wałbrzycha emerytowany górnik Tadeusz Słowikowski, który, jak mówi nam autorka książek o tajemnicach Dolnego Śląska Joanna Lamparska, rozmawiał z licznymi niemieckimi górnikami oraz kolejarzami.
- Świadkowie ci potwierdzali, że był pociąg, który wjechał do tunelu pod zamkiem Książ w Wałbrzychu. Jeden z nich mówił, że wchodził do tego tunelu, jednak później wejście zostało zabetonowane – tłumaczy w rozmowie z WP Joanna Lamparska.

Przywołując zeznania świadków, Marcin Drews mówi, że skład znajdujący się w sztolni to specjalny pociąg opancerzony z wagonem osobowym, dwoma wagonami towarowymi, ciągnięty przez dwie spalinowe lokomotywy. Pociąg ten miał wyruszyć w kwietniu 1945 r. z Wrocławia i dotrzeć do Wałbrzycha.

Emocje rozpalają domysły, co tak naprawdę może znajdować się we wnętrzu tajemniczego pociągu.

- Tutaj pole do interpretacji jest równie wielkie, co nasza ludzka skłonność do fantazjowania. Amatorzy najchętniej zobaczyliby w pociągu Bursztynową Komnatę lub tzw. „złoto Wrocławia”. Czym owo złoto było? Chodziło prawdopodobnie o kilka ton złota i srebra, biżuterię wrocławskich jubilerów oraz cywilne depozyty. Podobno w budynku ówczesnego Prezydium Policji zgromadzono przeszło 50 żelaznych, dobrze zabezpieczonych skrzyń – dodaje Marcin M. Drews.

Podobnie twierdzi Joanna Lamparska, wskazując na to, że zawartość pociągu może być różna, jednak tzw. informatorzy twierdzą, że w grę wchodzą zarówno depozyty, jak i złoto w sztabach, sprzęt wojskowy czy toksyczne materiały. Tomasz Jurek ze Stowarzyszenia „Dolnośląska Grupa Badawcza” z Wałbrzycha jest zdania, że depozyty to nie tylko szlachetne kruszce i dzieła sztuki.

- Przypuszczam, że w całej sprawie chodzi o jeden z pociągów pancernych z doczepionymi wagonami ewakuacyjnymi lub tylko skład ewakuacyjny z Breslau. W pierwszym przypadku należy się liczyć z tym, że wewnątrz znajduje się uzbrojenie, np. gazy bojowe, i depozyty. W drugim w grę wchodzą tylko depozyty. Mam na myśli tutaj nie tylko metale szlachetne i dzieła sztuki, ale także mógłby to być wolfram, aluminium i inne metale ważne dla przemysłu wojennego. Warto przypomnieć, że Armia Czerwona wysłała z Dolnego Śląska kilka pociągów z samym tylko aluminium – mówi Jurek.

Skąd jednak wiadomo o „złocie Wrocławia” czy innego rodzaju kosztownościach ukrytych w pociąg stojącym w sztolni pod Zamkiem Książ? Czy istnieją jakieś dokumenty potwierdzające ten fakt?

- O „złocie Wrocławia” nie wiedzielibyśmy nic, gdyby nie zeznania niejakiego Herberta Klosego, który najprawdopodobniej był członkiem Werwolfu i jedną z osób odpowiedzialnych za konwój. Jednakże z informacji, uzyskanych prawdopodobnie w drodze niehumanitarnego przesłuchania przez Urząd Bezpieczeństwa, wynika, że kosztowności transportowane były ciężarówkami, a miejsc, gdzie mogły zostać ukryte jest wiele – Biały Jar w Karkonoszach, sztolnie góry Wielisławki, podziemia, które znajdować mają się pod masywami Ślęży i Ostrzycy Proboszczowickiej – mówi WP Marcin M. Drews.

Ponadto, pojawiają się hipotezy, że tajemniczy pociąg łączy się w pewien sposób z działalnością Hubertusa Strugholda i Wernera von Brauna, pracujących nad międzykontynentalną rakietą załogową, następczynią słynnych pocisków V2.

To jednak nie jedyny tajemniczy pociąg, który znajdować się może gdzieś na Dolnym Śląsku. Mówi się jeszcze co najmniej o jednym takim składzie.

- Na Dolnym Śląsku mamy dwie takie opowieści o pociągach – jeden to właśnie ten mający znajdować się pod Zamkiem Książ, drugi – pod górą Sobiesz w okolicach miejscowości Piechowice koło Jeleniej Góry – mówi nam Joanna Lamparska.

Marcin Drews z kanału „Łowcy Skarbów” dodaje że Dolny Śląsk był ostatnim miejscem, gdzie można było ukryć wszelkie dobra, tak niemieckie, jak i zrabowane.

- Naziści dobrze odrobili wszystkie lekcje z logistyki, więc w przypadku konwojów stosowali dywersyfikację, by ponieść jak najmniejsze straty. A jeśli dodamy, że świadkowie byli zawsze likwidowani… - mówi Drews.

To właśnie likwidacja świadków była w rozumieniu nazistów najskuteczniejszym sposobem, by skarby zostały zabezpieczone przed osobami „niepowołanymi”. Mordowano wszystkich, którzy przygotowywali takie kryjówki.

- Często byli to więźniowie obozów koncentracyjnych. Dodatkowo zaminowywano wnętrza, a wejścia wysadzano tak, by dziś wyglądały jak naturalne rumowiska. Przestrzegam też dlatego wszystkich przed amatorskimi poszukiwaniami. Jest w poważnym błędzie ten, kto saperką chce dokopać się do skarbu, myśląc, że przechytrzy niemieckich minerów – ostrzega Marcin M. Drews.

O metodach zabezpieczenia takich pociągów mówi nam też Tomasz Jurek z wałbrzyskiego Stowarzyszenia „Dolnośląska Grupa Badawcza”.

- Zabezpieczano je przed niepowołanymi osobami poprzez zaminowanie dojść – wrót, grodzi, kanałów ewakuacyjnych i wentylacyjnych tunelu, a także przez pułapki minerskie na torowiskach i wewnątrz samego pociągu – dodaje Tomasz Jurek.

Co do samego faktu znalezienia, poszukiwacze tajemnic odnoszą się różnie. Karol Sawiak z Zielonogórskiej Grupy Eksploracyjnej twierdzi, że to po prostu klasyczny temat w sezonie ogórkowym.

- Temat tego pociągu jak bumerang powraca w sezonie ogórkowym. Widać znowu pojawił się ktoś z rewelacjami, na których zyska chwilową popularność. Ostatnio jeden z poszukiwaczy nagłaśniał tę sprawę trzy lata temu, jednak jak widać - temat umarł śmiercią naturalną - mówi Sawiak w rozmowie z Wirtualną Polską.

- Zastania mnie owo nagłe ujawnienie się potencjalnych odkrywców. Prawdopodobnie wiedzą już od dawna, gdzie znajduje się pociąg, jednak dotarcie do niego wymaga szeroko zakrojonych prac budowlanych na podstawie stosu zezwoleń z każdego możliwego urzędu. Nie da się tego zrobić po cichu i nieoficjalnie. Nie mogąc jednak w żaden sposób sięgnąć po skarb, potencjalni odkrywcy mogli postanowić ubić interes z władzami, licząc na gratyfikację – komentuje Marcin M. Drews.

Okazało się, że od kilku tygodni o sprawie ewentualnego znaleziska wiedziało również Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Piotr Żuchowski, sekretarz stanu w MKiDN, powiedział na antenie radia RMF FM o spotkaniu z mężczyzną, który mówił o prawdopodobieństwie, że w Polsce ukryty jest pociąg pancerny z okresu II wojny światowej i pytał o rekompensatę za wskazanie miejsca jego położenia. O sprawie jeszcze będziemy informować.

http://wiadomosci.wp.pl/k...,wiadomosc.html

http://wiadomosci.wp.pl/k...,wiadomosc.html
_________________
Jerzy

Największą tajemnicą jest to co przyniesie nam jutro.
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
jerzydom 
PHEC Thesaurus
jeż


Dołączył: 16 Mar 2009
Posty: 6127
Piwa: 123/38
Skąd: Leśna Polana
Wysłany: 2015-08-25, 11:53   

W środę spotkanie w sprawie złotego pociągu spod Wałbrzycha

W środę władze Wałbrzycha spotkają się z pełnomocnikami poszukiwaczy, którzy wiedzą, gdzie jest zaginiony legendarny pociąg - dowiaduje się Radio ZET.

W czasie spotkania może zostać przekazana informacja, gdzie pod ziemią znajduje się niemiecki pancerny pociąg z 1944 roku. Pełnomocnicy odkrywców zapewniają, że poszukiwacze nigdy nie uzależniali wskazania miejsca ukrycia pociągu od tego, czy dostaną gwarancję znaleźnego, bo tę kwestię i tak regulują przepisy prawa.

Jeśli okaże się, że złoty pociąg rzeczywiście został odnaleziony, stanie się to światową sensacją. Według różnych relacji - skład wyruszył w listopadzie 1944 r. z zakładów zbrojeniowych w Petersdorfie. Niemcy, w obawie przed nadciągającą Armią Czerwoną, załadowali do wagonów całe złoto zdobyte w trakcie wojny, a także kosztowności i największe dzieła sztuki z europejskich muzeów. Pociąg miał je wywieźć do Wałbrzycha. Nigdy tam jednak nie dotarł…

Radio ZET/AKL
http://wiadomosci.radioze...ociagu-00009984

http://wiadomosci.radioze...itlera-00009821
_________________
Jerzy

Największą tajemnicą jest to co przyniesie nam jutro.
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
jerzydom 
PHEC Thesaurus
jeż


Dołączył: 16 Mar 2009
Posty: 6127
Piwa: 123/38
Skąd: Leśna Polana
Wysłany: 2015-08-25, 12:05   

Znalazcy „złotego pociągu” złożą doniesienie do prokuratury

Znalazcy „złotego pociągu” złożą doniesienie do prokuratury. W rozmowie z nami znalazca z Wałbrzycha ujawnił, że zostanie wydane oświadczenie w tej sprawie.
Znalazcy „złotego pociągu” złożą doniesienie do prokuratury na Starostwo Powiatowe w Wałbrzychu. Chodzi m.in. o ujawnienie mediom przez władze powiatu wałbrzyskiego treści pisma, które zostało złożone przez kancelarię prawną z Wrocławia, posiadającą pełnomocnictwa znalazców - wałbrzyszanina i obywatela Niemiec. Z treści dokumentu wynika, że w zamian za ujawnienie lokalizacji dotyczącej ukrycia przez Niemców pod koniec wojny pociągu pancernego, który „mieści w sobie także przedmioty wartościowe, cenne materiały przemysłowe oraz kruszce szlachetne”, znalazcy żądają znaleźnego w wysokości 10 proc. wartości znaleziska.
– Do prokuratury zostanie przez nas złożone doniesienie na Starostwo Powiatowe w Wałbrzychu. W ciągu najbliższych dwóch dni zamierzamy również opublikować stosowne oświadczenie w tej sprawie – mówi nam wałbrzyszanin, który miał odkryć miejsce, w którym ukryto pociąg.

W rozmowie z nami znalazca nie chciał natomiast komentować doniesień, które pojawiły się w niektórych mediach o tym, że ze swoim wspólnikiem zamierzają ujawnić miejsce ukrycia pociągu rezygnując równocześnie ze znaleźnego. Znalazca potwierdził natomiast, że nadal aktualne pozostaje spotkanie jego pełnomocników z władzami Wałbrzycha, gdzie pociąg miał zostać ukryty. Wcześniejszy kontakt kancelarii prawnej z Wrocławia ze Starostwem Powiatowym w Wałbrzychu miał być efektem pomyłki. Przedstawiciele kancelarii wiedzieli bowiem, że muszą się spotkać ze starostą, który administruje terenem gdzie dokonano znaleziska. Prawdopodobnie nie wiedzieli jednak, że Wałbrzych jako byłe miasto wojewódzkie również ma status powiatu, ale grodzkiego, a nie ziemskiego. Tym samym prezydent Wałbrzycha jest zarazem starostą grodzkim.

Po tym jak do Starostwa Powiatowego w Wałbrzychu zostało oficjalnie złożone pismo o ukrytym pociągu pancernym, starosta Jacek Cichura, jak twierdzi w trosce o bezpieczeństwo mieszkańców powiadomił o sprawie: wojsko, policję, straż pożarną, prokuraturę i Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego.

– W dniu 20 sierpnia br. wpłynęło do Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego pismo ze Starostwa Powiatowego w Wałbrzychu. Aktualnie analizujemy tę sprawę pod kątem właściwości rzeczowej ABW – czytamy w oświadczeniu przesłanym nam z biura prasowego ABW.

http://walbrzych.naszemia...rt,t,id,tm.html
_________________
Jerzy

Największą tajemnicą jest to co przyniesie nam jutro.
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
jerzydom 
PHEC Thesaurus
jeż


Dołączył: 16 Mar 2009
Posty: 6127
Piwa: 123/38
Skąd: Leśna Polana
Wysłany: 2015-08-25, 12:08   

Złoty pociąg ukryty w Wałbrzychu, czy Walimiu?

Złoty pociąg ukryty w Wałbrzychu, czy Walimiu? Na terenie obu miast zostały zlokalizowane miejsca, w których może istnieć ukryty tunel kolejowy.

Złoty pociąg ukryty w Wałbrzychu, czy Walimiu? Takiego oblężenia mediów jak w dniu wczorajszym Starostwo Powiatowe w Wałbrzychu nie przeżywało jeszcze nigdy. Wszystko za sprawą sensacyjnie brzmiącego dokumentu, który został oficjalnie złożony w siedzibie władz wałbrzyskiego powiatu ziemskiego. Dokument złożyła kancelaria prawna z Wrocławia, która reprezentuje interesy mieszkańca Wałbrzycha i obywatela Niemiec. Z pisma wynika, że mężczyźni wskażą na terenie powiatu wałbrzyskiego miejsce ukrycia przez Niemców pociągu pancernego, który ma około 150 m długości i zawiera „przedmioty wartościowe, cenne materiały przemysłowe oraz kruszce szlachetne”. W zamian mężczyźni chcą znaleźne w wysokości 10 proc. wartości pociągu.

– Od momentu ujawnienia informacji otrzymujemy zapytania na ten temat i to nie tylko od mediów polskich, ale i zagranicznych – mówi Marika Tokarska, asystentka starosty powiatu wałbrzyskiego.

Po tym jak o sprawie zrobiło się głośno kancelaria z Wrocławia przesłała do władz powiatu kolejne pismo. Wynika z niego, że sprawa ukrytego pociągu nie dotyczy powiatu wałbrzyskiego ziemskiego tylko Wałbrzycha, który jako byłe miasto wojewódzkie ma status powiatu grodzkiego. Mimo to Jacek Cichura, starosta powiatu wałbrzyskiego powiadomił o sprawie wojsko, policję i prokuraturę. Jeśli pociąg rzeczywiście istnieje, to nie można wykluczyć, że został przez Niemców zaminowany bądź przewoził materiały niebezpieczne, np. pociski z gazami bojowymi.

– Uczestniczyliśmy w spotkaniu władz powiatu z przedstawicielami kancelarii prawnej na temat pociągu, ale na razie nie prowadzimy żadnego postępowania – wyjaśnia Marcin Witkowski, zastępca prokuratora rejonowego w Wałbrzychu. – Zostanie wszczęte jeśli dojdzie do popełnienia czynu zabronionego.

Z naszych ustaleń wynika, że obecnie istnieją dwie lokalizacje, w których miał zostać ukryty pociąg. Pierwsza na terenie Walimia.

– Otrzymałem zapytania od mieszkańców, dlaczego przy niedawno remontowanej drodze w pobliżu cmentarza, ktoś prowadził w maju odwierty – wyjaśnia Adam Hausman, wójt Walimia. – Potwierdziliśmy, że rzeczywiście ktoś bez naszej zgody wykonał w tym miejscu sześć odwiertów.

Co ciekawe odwierty wykonano w pobliżu suchej studni, która według osób zajmujących się historią Walimia pełniła w przeszłości funkcję szybu wentylacyjnego. Poniżej ulokowanego na wzgórzu cmentarza istniała w przeszłości stacja kolejowa. Na niemieckiej mapie z 1926 r. zaznaczono biegnące od stacji torowisko, które łączy się ze wzgórzem. Jeśli Niemcy rzeczywiście ukryli na terenie Walimia pociąg z cennym ładunkiem, to prawdopodobnie stoi on właśnie tutaj.

– Mieszkający w Walimiu Paul Schymura twierdził, że 5 maja 1945 r. władze zakazały mieszkańcom opuszczanie domów i nakazały szczelnie zasłonić w nich okna – mówi Łukasz Kazek, radny Walimia i pasjonat historii Gór Sowich. – W tym dniu na głównej drodze Walimia stanął szpaler żołnierzy niemieckich, którzy pilnowali by mieszkańcy nie wyglądali ze swoich domów. Mimo to Schymura przez uchyloną zasłonę miał widzieć jak przez miasto przejeżdżało kilkanaście ciężarówek.

Walim nie jest jedynym miejscem w regionie, gdzie może stać niemiecki pociąg z cennym ładunkiem. Drugim miejscem jest tunel, który miał istnieć przy linii kolejowej pomiędzy Świebodzicami i Wałbrzychem. Sprawą od ponad pół wieku zajmuje się Tadeusz Słowikowski z Wałbrzycha. Zgromadził na ten temat liczne relacje świadków, m.in. niemieckiego kolejarza i autochtonów, którzy podobno widzieli tunel. Potwierdzenie tego, że mógł istnieć Słowikowski znalazł również m.in. w archiwach wojskowych. Z tego źródła uzyskał np. dokument świadczący o tym, że w miejscu gdzie miał istnieć tunel była bocznica kolejowa przy obecnej linii nr 274 z Wrocławia przez Wałbrzych do Jeleniej Góry. Obecnie po bocznicy i tunelu w tym miejscu nie ma śladu. Kilkanaście lat temu Słowikowski uzyskał zgodę PKP na prowadzenie wykopalisk w tym miejscu. Po trzech dniach prac zgoda została cofnięta. Kolej twierdziła, że wykopaliska i poszukiwacze stwarzali zagrożenie dla pociągów kursujących po pobliskiej linii nr 274.

– Nie sądzę, by Niemcy ukryli tam pociąg ze złotem lub skarbami. Takie rzeczy na pewno wywieźli w głąb Rzeszy. wiedzieli bowiem, że te tereny po wojnie znajdą się prawdopodobnie poza terenem Niemiec – mówi Tadeusz Słowikowski. – Według mnie pociąg prawdopodobnie przewoził surowce strategiczne z punktu widzenia przemysłu zbrojeniowego np. rudy jakichś metali. Nie można również wykluczyć, że ładunek stanowiły broń i amunicja. Dlatego prowadzenie jakichkolwiek prac poszukiwawczych powinno być prowadzone pod ścisłym nadzorem wojska.
http://walbrzych.naszemia...al,t,id,tm.html
_________________
Jerzy

Największą tajemnicą jest to co przyniesie nam jutro.
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
jerzydom 
PHEC Thesaurus
jeż


Dołączył: 16 Mar 2009
Posty: 6127
Piwa: 123/38
Skąd: Leśna Polana
Wysłany: 2015-08-26, 10:26   

Gdzie jest "złoty pociąg"? Dziś dowiedzą się o tym władze Wałbrzycha

Władze Wałbrzycha poznają dziś miejsce, w którym ma być ukryty skarb - tajemniczy "złoty pociąg" z okresu II wojny światowej. Przed południem z pracownikami magistratu spotkają się przedstawiciele kancelarii reprezentującej dwóch odkrywców - Polaka i Niemca. Monika Kuhnke z MSZ, historyk sztuki i członkini zespołu ds. rewindykacji dóbr kultury, wątpi jednak w to, że "złoty pociąg" rzeczywiście istnieje. "Trzymam kciuki, by tym razem było inaczej" - mówiła nam.

Sami wałbrzyszanami mówią, że skarb trzeba odnaleźć, niezależnie od kosztów operacji. Niektórzy wątpią jednak w jego istnienie.
Chyba ktoś to bada, czy to jest wiarygodne, czy to jest tylko jakiś żart. Jeżeli są przekonani, że to jest prawda, to myślę, że tu chyba nie powinno miasto oszczędzać - powiedział reporterowi RMF FM mieszkaniec Wałbrzycha.
Przechodząca obok kobieta dodała: Szczerze mówiąc, to ja w to nie wierzę, bo gdyby ten pociąg istniał, to już dawno byśmy o tym wiedzieli.
Prawnicy odkrywców i samorządowcy po spotkaniu mają wspólnie opowiedzieć o znalezisku.
Gdyby w tajemniczym, ukrytym pod ziemią pociągu odnaleziono dzieła sztuki, to te, które były niemiecką własnością publiczną zostałyby przejęte przez Polskę, a te należące do osób prywatnych - przekazano by właścicielom albo ich spadkobiercom - mówi z kolei w rozmowie z dziennikarzem RMF FM Monika Kuhnke z Ministerstwa Spraw Zagranicznych.
Historyk sztuki i członkini zespołu ds. rewindykacji dóbr kultury wątpi jednak w to, że pociąg rzeczywiście istnieje i zostanie odnaleziony.
Tropiąca od lat zaginione podczas wojny dzieła sztuki dr Kuhnke mówi, że owszem wypełnionych najróżniejszymi dobrami kultury pociągów tuż przed upadkiem III Rzeszy kursowało mnóstwo. Z terenów dzisiejszej Rzeczpospolitej Niemcy wywozili niemal wszystko, co miało wartość historyczną i artystyczną. Najczęściej do południowych Niemiec czy Austrii. Wielu z tych obrazów, rzeźb, antycznych mebli do dziś nie odnaleziono, ale w to, by udało się to w pociągu pod Wałbrzychem, Kuhnke powątpiewa.
Jej zdaniem, trudno wyobrazić sobie zaginięcie bez śladu całego składu pociągu, wiozącego tak cenny ładunek.
Ja nie bardzo w to wierzę. Zdarzały się przypadki, że taki pociąg został zbombardowany, ale wówczas pozostałyby przynajmniej jakieś resztki - mówi Kuhnke. I wspomina, że w trakcie jej pracy wielokrotnie docierały do niej informacje o ukrytych gdzieś transportach dzieł sztuki. Żadna z nich nie okazała się jednak prawdziwa.
Trzymam jednak kciuki, by tym razem było inaczej - mówi naszemu dziennikarzowi członkini zespołu ds. rewindykacji dóbr kultury.
Tony sztabek złota z depozytu Wrocławia to legenda?
To legenda, do tej pory przynajmniej - nie było żadnych dokumentów, potwierdzających teorię o złotym pociągu - przekonana jest o tym badaczka tajemnic Dolnego Śląska Joanna Lamparska.
Pociąg, który ma się znajdować tuż koło Wałbrzycha, to opowieść pana Tadeusza Słowikowskiego, emerytowanego górnika z Wałbrzycha, który tuż po wojnie rozmawiając z jednym z Niemców mieszkających tutaj w czasach przełomu, twierdził, że gdzieś przy torach znajduje się rodzaj bocznicy, która wiedzie pod Zamek Książ i tam miał wjechać pociąg wiozący... i tutaj pytanie "co?". Jedni mówią, że platynę przemysłową, inni, że jakieś niebezpieczne chemikalia, jeszcze inni, że słynne złoto Wrocławia - wyjaśniała w rozmowie z dziennikarzem RMF FM Michałem Zielińskim. Miałoby chodzić o kilka ton złota w sztabkach - stąd nazwa tajemniczego składu "złoty pociąg".
W latach 90. "złotego pociągu" miał szukać nawet polski rząd
Według różnych relacji - pociąg wyruszył w listopadzie 1944 roku z zakładów zbrojeniowych w Petersdorfie. Miał wieźć tajne dokumenty, dzieła sztuki, złoto, a nawet słynną Bursztynową Komnatę. Skład miał zostać zatrzymany, a cała obsługa - zamordowana. Niemieckich kolejarzy i żołnierzy zastąpili esesmani. Potem pociąg miał wjechać tajnym tunelem do podziemnego kompleksu w górze Sobiesz pod Piechowicami na Śląsku.
Poszukiwacze skarbów od lat próbują odnaleźć skarby ze "złotego pociągu". Nieoficjalne informacje wskazują na to, że w latach 90. w poszukiwania składu zaangażował się nawet rząd i służby specjalne. Wtedy miano go szukać w rejonie położonym poza dzisiejszym powiatem wałbrzyskim.

Ale to w okolicach Wałbrzycha istnieje kilka podziemnych systemów. Jeden z nich położony jest pod wałbrzyskim Zamkiem Książ, z którego - w poprzedni weekend - radio RMF FM relacjonowało dla Was Festiwal Tajemnic.

http://www.rmf24.pl/news-...lbr,nId,1874683
_________________
Jerzy

Największą tajemnicą jest to co przyniesie nam jutro.
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
jerzydom 
PHEC Thesaurus
jeż


Dołączył: 16 Mar 2009
Posty: 6127
Piwa: 123/38
Skąd: Leśna Polana
Wysłany: 2015-08-26, 10:44   

Ministerstwo wiedziało o "złotym pociągu"? "Ktoś pojawił się w moim gabinecie"

"Kilka tygodni temu pojawił się w moim gabinecie pan, który mówił, że istnieje prawdopodobieństwo, iż w Polsce jest ukryty pociąg pancerny z czasów II wojny światowej" - przyznaje w rozmowie z RMF FM sekretarz stanu w Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego Piotr Żuchowski. Dodaje, że mężczyzna pytał o ewentualne wynagrodzenie w zamian za wskazanie miejsca, gdzie znajduje się tzw. "złoty pociąg" hitlerowców. "Tu się pojawił pewien problem prawny, ponieważ o rzeczy znalezionej mówimy wtedy, kiedy znalazca taką rzecz obejmie we władanie czy posiadanie, a nie kiedy, hipotetycznie, wytypuje miejsce" - podkreśla Żuchowski. Zaznacza jednak: "Natomiast pewnie byłoby nieuczciwe, gdyby to wskazanie było prawidłowe i w pociągu rzeczywiście byłyby drogocenne rzeczy, a państwo nie wypłaciłoby zadośćuczynienia".
Krzysztof Zasada: Panie ministrze, co panu wiadomo o rzekomym znalezisku - "złotym pociągu" ze skarbem nazistów?
Sekretarz stanu w Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego, Piotr Żuchowski: O tym, że tam rzekomo jest złoto dowiedziałem się bodajże w środę, wyczytałem to na Twitterze. Natomiast faktem jest, że kilka tygodni temu pojawił się w moim gabinecie pan, który mówił, że istnieje prawdopodobieństwo, iż w Polsce jest ukryty pociąg pancerny z czasów II wojny światowej. Elementem tej rozmowy było również pytanie, jak wygląda sprawa rekompensaty za wskazanie miejsca z punktu widzenia ustawy o rzeczach znalezionych. Tu się pojawił pewien problem prawny, ponieważ o rzeczy znalezionej mówimy wtedy, kiedy znalazca taką rzecz obejmie we władanie czy posiadanie, a nie kiedy, hipotetycznie, wytypuje miejsce. Po drugie, odpowiedziałem mu, że cała procedura zaczyna się od starosty. Jeżeli ktoś rzeczywiście coś takiego znajdzie, to ma obowiązek zgłoszenia takiego faktu i to jest obowiązek ustawowy - więc trzeba przede wszystkim rozstrzygnąć, czy na pewno jest tam ten pociąg. Mniej więcej na takim etapie ta rozmowa ze mną się skończyła.
Kim był ten człowiek? To był reprezentant tych ludzi, którzy twierdzą, że pociąg odnaleźli?
Tak, ten pan przedstawiał siebie jako osobę, która występuje w imieniu tych osób, które wiedzą gdzie to jest. Od razu przekierowałem go do Muzeum Wojska Polskiego. Mówił, że podobną rozmowę już tam przeprowadzał. Dla mnie to było znalezisko dotyczące ewentualnie jakiegoś zasobu militarnego, zasobu związanego z uzbrojeniem i owym pociągiem pancernym, bo tak on był przedstawiany.
Czy ten człowiek, który do pana przyszedł, przedstawił jakieś dokumenty?
Nie, pan mówił jedynie, że są takie potwierdzone informacje oraz, że zostały one przekazane i w tym momencie ktoś robi z tego właśnie taki, a nie inny użytek. Te informacje miały zostać ujawnione. Muszę powiedzieć, że jak jestem w swoim gabinecie od 8 lat, tak pierwszy raz miałem taką nietypową rozmowę.
Proszę powiedzieć, co by było, gdyby ten pociąg faktycznie istniał, a co więcej, gdyby udało się go odnaleźć i faktycznie byłyby tam jakieś drogocenne rzeczy.
Myślę, że wtedy bardzo trudno byłoby to interpretować inaczej, niż wedle ustawy o rzeczach znalezionych, ale tutaj oddaję głos prawnikom. Sytuacja na pewno jest ponadstandardowa. Ja podpisuję bardzo wiele wniosków do pani minister Omilanowskiej, wcześniej do pana ministra Zdrojewskiego, by za znalezisko jakiegoś ważnego obiektu, najczęściej archeologicznego, wypłacić znalazcy należyte wynagrodzenie - za to, że uczciwie zaniósł to do muzeum. Ta sytuacja jest absolutnie inna, ma zupełnie inną skalę. Myślę, że przede wszystkim trzeba to gruntownie sprawdzić prawnie. Przecież mówimy o ewentualnym uruchomieniu jakichś pieniędzy publicznych. To jest bardzo skomplikowana sprawa, nie chcę już wywoływać tutaj jakichś wątków, które się w ogóle nie pojawiają, bo oczywiście, kiedy rozmawiamy o złocie z czasów II wojny światowej, to pojawia się zasadnicze pytanie: skąd to złoto pochodzi? Jak wiem, były różne źródła zdobywania złota przez nazistów.
Czy uważa pan, że administracja centralna powinna jednak się tym zająć, jeśli potwierdzą się te pewne rzeczy, bo może się okazać, że administracja lokalna nie będzie w stanie tego potwierdzić?
Ja myślę, że trzeba zachować prawidłowość proceduralną. Jeżeli starosta jako organ, do którego powinna ta sprawa trafić, wystąpi do wyższych organów centralnych, bo ta sprawa, powiedzmy w przenośni, przerasta jego możliwości, no to pewnie trzeba będzie spróbować do niej usiąść wspólnie. Zastanawiam się, nad jakim uposażeniem i w jaki sposób... Może tam coś jest rzeczywiście, to pewnie trzeba będzie sprawie sprostać... Namawiałbym do spokoju - ja rozumiem, że skarby wywołują, a szczególnie w okresie wakacji, ogromną euforię naszej wyobraźni, ale tu trzeba postępować jednak zgodnie z procedurą. Możliwe, że ten teren trzeba będzie wyczyścić, bo może tam są jeszcze miny. To trzeba bardzo mądrze robić, to nie jest kwestia szybkiego chwycenia łopaty i szukania tego, gdzie to jest.
A czy jest możliwość prawna, żeby osobom, które twierdzą, że znalazły to miejsce, dać glejt gwarantujący 10 procent znaleźnego?
Panie redaktorze, jak mówiłem, ja po podjęciu tych informacji poprosiłem o krótką ekspertyzę prawną mojego prawnika z departamentu ochrony zabytków i on jednoznacznie stwierdził, że o tym można mówić wtedy, kiedy znalazca weźmie rzecz we władanie, czyli jeżeli faktycznie będzie to stwierdzone. To jest oczywiście sprawa, która odbiega od zwykłych standardów. Najczęściej jest tak, że ktoś wykonując jakieś prace albo idąc poprzez pole znajduje obiekt, który nagle okazuje się, że jest. Ostatnio pamiętam miałem naczynie z czasów rzymskich. I to jest wtedy sprawa absolutnie ewidentna, bo następuje wycena tego obiektu i zapłacenie adekwatnej rekompensaty dla uczciwego znalazcy. Tu mamy sprawę trochę inną, więc ja bym nie chciał wybiegać do przodu. Natomiast pewnie byłoby nieuczciwe, gdyby to wskazanie byłoby prawidłowe i tam rzeczywiście byłyby jakieś drogocenne rzeczy, a państwo nie wypłaciłoby zadośćuczynienia. Ja nie jestem prawnikiem.
Ale chodzi mi o taką konstrukcję: powiemy, ale pod warunkiem, że będziemy mieli tutaj zapisane "dostaniemy 10 procent"?
To niech prawnicy rozstrzygną. Z naszego punktu widzenia i z naszego doświadczenia, praktyki urzędowej: były przypadki, że ten obiekt już był, że można go było dotknąć, zobaczyć, można go było wyszacować. Tu dalej mówimy o hipotetycznym obiekcie, który znajduje się gdzieś pod ziemią.
A czy nie odnosi pan wrażenia, że ta informacja dotarła do pana w momencie, gdy nagle polskie prawo kategorycznie określiło, jakie są warunki otrzymywania rekompensaty za przedmioty znalezione? To się zbiega w czasie z rozporządzeniem ministra kultury, który wylicza, kiedy i co można. To zostało dopiero teraz ujawnione, by można było uzyskać te pieniądze?
To jest jakiś dodatkowy wątek w myśleniu o tej sprawie. Możliwe, że jest tak jak pan mówi, natomiast jeżeli potwierdzą się te informacje, to sprawa będzie miała wymiar absolutnie obiektywny. Jeżeli to będzie to znalezisko, to trzeba będzie do tego znaleźć odpowiednią wykładnię prawną, i podkreślam: najprawdopodobniej efektem tej wykładni prawnej będzie to, że trzeba będzie rekompensatę owym znalazcom wypłacić. Nie chciałbym tego rozstrzygać, bo bardzo trudno mi to jednoznacznie zinterpretować. Mamy do czynienia z sytuacją, która nigdy wcześniej nie pojawiła się w w całej procedurze urzędowej.
A czy może jest tak, że znalazcy nie chcą ponosić kosztów wydobycia?
Pewnie też, i pewnie całego otoczenia związanego z kwestia bezpieczeństwa takiego wydobycia. Jeżeli to jest pociąg pancerny z okresu II wojny światowej, to aż mi się nie chce wierzyć, że on został tak po prostu ukryty i nie został dodatkowo zabezpieczony. To nie jest zwykłe znalezisko. Mówimy o czymś, co jest absolutnie odbiegające od tego, co zwyczajowo w tym obszarze realizujemy. Z drugiej strony trzeba zbudować nową metodologię, żeby tam nie stało się nieszczęście.
Może pan powiedzieć kim była osoba, która do pana przyszła?
Była to osoba, którą znałem dużo wcześniej i odezwała się jako do kolegi po latach wyłącznie z tą sprawą.
Rozumiem, że nie zdradzi pan, kto to jest?
Nie mam żadnych pełnomocnictw. Była taka sytuacja, że on do mnie dotarł, że opowiadał jakieś rzeczy, które były w obszarze mojego kompetencyjnego działania - więc sprawę na tym etapie sprawdziłem. Zresztą on rozmawiał chyba też z dyrektorem departamentu ochrony zabytków. Sprawa miała dla mnie wymiar pewnej rzetelności urzędniczej, więc nie chciałem podawać informacji, które by były nie do końca w obszarze funkcjonowania urzędu.
http://www.rmf24.pl/fakty...oty-pociag_RLSA
_________________
Jerzy

Największą tajemnicą jest to co przyniesie nam jutro.
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
jerzydom 
PHEC Thesaurus
jeż


Dołączył: 16 Mar 2009
Posty: 6127
Piwa: 123/38
Skąd: Leśna Polana
Wysłany: 2015-08-26, 13:11   

Złoty pociąg istnieje? Prawnicy u prezydenta Wałbrzycha [FOTO]

Złoty pociąg jednak istnieje? W Urzędzie Miasta Wałbrzycha zakończyła się konferencja dotycząca sensacyjnego odkrycia, jakiego w podziemiach mieli dokonać dwaj mężczyźni.

W połowie sierpnia władze samorządowe Wałbrzycha otrzymały pismo od kancelarii prawnej reprezentującej Polaka i Niemca, rzekomych odkrywców pancernego pociągu z czasów II wojny światowej.

Dokument wywołał prawdziwą burzę. O sprawie piszą już wszystkie media, nie tylko polskie, ale też zagraniczne. Wszyscy zastanawiają się, kim są tajemniczy mężczyźni i gdzie może znajdować się to sensacyjne znalezisko.

Do wałbrzyskiego, podziemnego pociągu na dobre przylgnęła łatka "złotego pociągu". Odkrycie szybko zostało skojarzone z legenda, według której niemiecki pociąg ze złotem w 1944 r. utknął w podziemiach Dolnego Śląska i nigdy już ich nie opuścił.

W środę władze Wałbrzycha zorganizowały konferencję prasową na temat złotego pociągu.

- Znalezisko jest na terenie miasta, w jego granicach administracyjnych. Nie mogę państwu oczywiście wskazać tego miejsca. Zgodnie z przepisami musimy powiadomić określone ministerstwa, które będą mogły poczynić kolejne kroki - powiedział Zbigniew Nowaczyk, wiceprezydent miasta Wałbrzych. Podkreślił, że radcy prawni przekazali władzom miasta informację, gdzie znajduje się pociąg.

Złoty pociąg - jakie dalsze kroki?

Jarosław Chmielewski, radca prawny, przedstawiciel odkrywców: - Dziękuję wszystkim za współpracę i profesjonalizm, odkrywcy dokonali zgłoszenia miejsca i opisali parametry znaleziska. Oczekujemy na dalsze kroki organów centralnych, aby doszło do wyjaśnienia sprawy.

Małgorzata Sosnowska, radczyni prawna z kancelarii reprezentującej odkrywców, wspomniała o bezprawnym upublicznieniu pisma do starostwa powiatowego przez media. - Ta sprawa nie powinna tak szybko wypłynąć. Będziemy dochodzić swoich praw autorskich - zapowiada.

Prawnicy, pytani o to, kiedy ujawnią się odkrywcy złotego pociągu, odpowiedzieli, że są oni mocno wystraszeni szumem medialnym, jaki wywołała ta sprawa. A zwłaszcza pogróżkami w komentarzach internautów. Zapowiedzieli jednak oficjalne spotkanie z nimi w najbliższej przyszłości.

Kilka razy pojawił się wątek niebezpiecznych materiałów, jakie mogą znajdować się w złotym pociągu.

Pod linkiem filmik

http://wroclaw.wyborcza.p...li-zdjecia.html

http://wiadomosci.onet.pl...a-miasta/2kek5x
_________________
Jerzy

Największą tajemnicą jest to co przyniesie nam jutro.
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Odpowiedz do tematu
 
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

  
Skocz do:  


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Wersja forum PDA/GSM

Template BreatheFX modified by Falcone
Design by: Infected-FX