Forum THESAURUS Strona Główna Zaloguj Rejestracja FAQ Użytkownicy Szukaj
 Główna •  Gazeta •  Sklep •  Forum •  Galeria •  Czat •  Kontakt •  Statystyki •  Download
 Ogłoszenie 

Zapraszamy na oficjalną stronę Polskiego Klubu Eksploracji Historycznej PHEC THESAURUS - kliknij na link poniżej.

Klub PHEC THESAURUS

kliknij na link powyżej

ZAPISY DO KLUBU PHEC THESAURUS

kliknij na link powyżej


Poprzedni temat «» Następny temat
 
Twierdzą, że znaleźli zaginiony pociąg ze złotem.
Autor Wiadomość
jerzydom 
PHEC Thesaurus
jeż


Dołączył: 16 Mar 2009
Posty: 6118
Piwa: 123/38
Skąd: Leśna Polana
Wysłany: 2015-08-26, 17:58   

Radio Wrocław" ujawnia, że skarb ma się znajdować w okolicach 60. kilometra trasy Wrocław-Wałbrzych. Według wstępnych informacji odkopanie pociągu może zająć nawet pół roku.

http://wiadomosci.onet.pl...a-miasta/2kek5x

Dyplom zamiast 10 proc. znaleźnego
Osoby, twierdzące, że znalazły zaginiony pociąg ze złotem, domagają się nagrody, 10 proc. znaleźnego. Odkrycia miał dokonać Polak i Niemiec. Wojewódzki konserwator zabytków przyznaje jednak, że uzyskanie znaleźnego może nie być łatwą sprawą. - Jeśli znalezisko to dobro kultury narodowej to znalazca może wystąpić o nagrodę, którą przyznaje minister kultury. Może być to gratyfikacja pieniężna, ale też np. dyplom uznania - tłumaczy Ewa Kica, zastępca wojewódzkiego konserwatora zabytków. I podkreśla, że każde znalezisko w ziemi to własność Skarbu Państwa.

http://www.tvn24.pl/wrocl...cha,571753.html
_________________
Jerzy

Największą tajemnicą jest to co przyniesie nam jutro.
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
jerzydom 
PHEC Thesaurus
jeż


Dołączył: 16 Mar 2009
Posty: 6118
Piwa: 123/38
Skąd: Leśna Polana
Wysłany: 2015-08-27, 14:03   

Jadąc samochodem słyszałem, że w Wałbrzychu kręci się już setki poszukiwaczy i nadal przybywają nowi. Starosta apeluje aby zachować spokój i nie szukać na własną rękę bo pociąg moze być zaminowany.

Zaginiony niemiecki pociąg stoi pomiędzy 61. a 65. kilometrem

Zaginiony niemiecki pociąg stoi pomiędzy 61. a 65. km trasy kolejowej Wrocław-Wałbrzych. Na to miejsce wskazują wszyscy specjaliści, z którymi rozmawiało Radio Wrocław. I radzą władzom, by działały szybko, bo nielegalni poszukiwacze już jadą na Dolny Śląsk. (POSŁUCHAJ)

W tydzień po wybuchu wałbrzyskiej gorączki złota przedstawiciele znalazców pociągu wreszcie spotkali się z władzami miasta. Jakie informacje przekazali i jakie są najnowsze hipotezy dotyczące lokalizacji pociągu?

Z pierwszych wypowiedzi widać, że samorządowcy nie bardzo wiedzą, jak poradzić sobie z tą niesamowitą historią. Prawniczka urzędu, Maria Majewska nie ma wątpliwości, że bez pomocy z zewnątrz nie dadzą rady:



Dlatego miasto poprosi o wparcie wojsko oraz ministerstwa: kultury i skarbu państwa. Ma to nastąpić jeszcze w tym tygodniu. Doświadczony badacz Andrzej Boczek, radzi nie tracić czasu. Bo nielegalny wyścig po „złoty pociąg” już się rozpoczął:



Biorąc pod uwagę okoliczności, może to być bardzo niebezpieczna zabawa. Dlatego według specjalistów, miejsce wskazane przez poszukiwaczy powinno zostać jak najszybciej zabezpieczone. Przewodnik Andrzej Gaik szacuje, że zebranie wszystkich pozwoleń, skompletowanie sprzętu i wykopanie pociągu może zabrać nawet pół roku. On sam próbował to zrobić ponad dekadę temu:



Do tej pory samorządy nawet nie dotykały tematu prowadzenia poszukiwań na własnej ziemi. Wałbrzych raczej nie ma już wyboru.

Samorząd Wałbrzycha zna już dokładną lokalizację pociągu, który miał zostać znaleziony na terenie miasta. Dzisiaj doszło do spotkania władz oraz przedstawicieli prawnych potencjalnych odkrywców. Już wiadomo, że gmina o pomoc w zajęciu się sprawą będzie prosiła wojsko oraz rząd polski. Miejsce znaleziska na razie nie będzie zabezpieczone.

WIĘCEJ...
Najważniejszą informacją przekazaną przez odkrywców jest to, że pociąg jest na terenie Wałbrzycha. Andrzej Gaik mówi, że zawęża to teren poszukiwań do kilku miejsc, związanych także z zamkiem Książ:



Nową lokalizacją jest wzgórze obok 61. kilometra trasy Wrocław – Wałbrzych. Zdjęcia tego miejsca prezentujemy właśnie w tym artykule. Badania były już tam prowadzone, jak ustaliliśmy nieoficjalnie, wstępne wyniki są bardzo obiecujące. Andrzej Boczek mówi, że kluczowe będzie potwierdzenie ich za pomocą profesjonalnego sprzętu:



Na to wszystko potrzeba czasu. Tymczasem gorączka związana z pociągiem i ze złotem w Wałbrzychu sięgnęła już zenitu. Mówi o tym całe miasto, a napięcie podwyższają zagraniczne media, które od tygodnia zaglądają do Wałbrzycha.



Miasto nie zamierza się przygotowywać na najazd nielegalnych poszukiwaczy. Eksperci mówią, że takie ekspedycje już się jednak rozpoczęły.

Małgorzata Sosnowska, która reprezentuje anonimowych "znalazców", stara się studzić emocje:



Wałbrzych już odpowiedział. Nawet jeżeli pociąg nie istnieje, dla promocji miasta jest po prostu bezcenny.

Z kolei Generalny Konserwator Zabytków studzi zapędy poszukiwaczy "złotego pociągu".

Piotr Żuchowski zaapelował do nich, by do czasu zabezpieczenia znaleziska zaprzestali jakichkolwiek poszukiwań, bo może się to skończyć tragicznie.

W specjalnym komunikacie Generalny Konserwator Zabytków napisał, że w ukrytym pociągu mogą znajdować się niebezpieczne materiały z czasów II wojny światowej. "Istnieje ogromne prawdopodobieństwo, że pociąg jest zaminowany" - podkreślił Piotr Żuchowski.


ZOBACZ: Dolnośląski pociąg słynny na całym świecie (SCREENY)
Gorączka złota ogarnęła już nie tylko Dolny Śląsk, ale także cały świat. O zaginionym pociągu z Wałbrzycha informują największe międzynarodowe media, od Izraela po Argentynę. Odnaleziono złoto nazistów, legendarny pociąg jest na Dolnym Śląsku. To tylko niektóre z tytułów, którymi witają swoich czytelników zagraniczne portale. O Wałbrzychu piszą dosłownie wszędzie, w Izraelu, Wielkiej Brytanii, Ukrainie, Malcie, a nawet w Argentynie.

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ:

Czy właśnie tam jest ukryty pociąg ze złotem Wrocławia?
"Moi klienci wiedzą, gdzie jest legendarny pociąg" (ROZMOWA)
Sensacyjne odkrycie! Znaleźli pociąg ze złotem?
Złoto czy diamenty? Kolejne fakty ws. tajemniczego pociągu
http://www.prw.pl/article...oclaw-Walbrzych
_________________
Jerzy

Największą tajemnicą jest to co przyniesie nam jutro.
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
jerzydom 
PHEC Thesaurus
jeż


Dołączył: 16 Mar 2009
Posty: 6118
Piwa: 123/38
Skąd: Leśna Polana
Wysłany: 2015-08-28, 08:08   

Ministerstwo ostrzega: Nie szukajcie „złotego pociągu”. Może być niebezpieczny

Generalny Konserwator Zabytków Piotr Żuchowski apeluje, aby łowcy skarbów zaprzestali poszukiwań w okolicach Wałbrzycha. W ukrytym pociągu mogą znajdować się niebezpieczne materiały z okresu II wojny światowej.

W oficjalnym komunikacie Żuchowski zwraca uwagę na wzmożoną aktywność poszukiwaczy skarbów w rejonie Wałbrzycha. Apeluje, by zaprzestać wszelkich poszukiwań „złotego pociągu” do chwili zakończenia urzędowej procedury prowadzącej do zabezpieczenia znaleziska.

„W ukrytym pociągu – co do którego istnienia jestem przekonany – znajdować się mogą niebezpieczne materiały z czasów II wojny światowej. Istnieje ogromne prawdopodobieństwo, że pociąg jest zaminowany” – czytamy w komunikacie.

Legendarny pociąg

Informacje o tym, że w okolicach Wałbrzycha historyczny pociąg z okresu II wojny światowej pojawiła się kilka dni temu. Prawnicy reprezentujący dwie osoby prywatne zgłosili ten fakt miejscowemu samorządowi, domagając się od Skarbu Państwa należnego – ich zdaniem - dziesięciu procent znaleźnego.

Pojawiły się przy tym spekulacje, że może chodzić o tzw. pociąg ze złotem i innymi cennymi rzeczami, którym pod koniec wojny wywieziono z Wrocławia kosztowności m.in. dzieła sztuki. Nigdy nie odnaleziono zawartości, ani samego pociągu.

http://polska.newsweek.pl...y,369412,1.html
_________________
Jerzy

Największą tajemnicą jest to co przyniesie nam jutro.
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
jerzydom 
PHEC Thesaurus
jeż


Dołączył: 16 Mar 2009
Posty: 6118
Piwa: 123/38
Skąd: Leśna Polana
Wysłany: 2015-08-28, 14:08   

Radio Wrocław: wiemy, gdzie stoi "złoty pociąg

Jak podaje Radio Wrocław zaginiony pociąg z czasów II wojny światowej stoi między 61. a 65. kilometrem trasy kolejowej Wrocław – Wałbrzych. Generalny konserwator zabytków apeluje do amatorów, by nie szukali pociągu na własną rękę, bo może się to skończyć tragicznie. – Istnieje ogromne prawdopodobieństwo, że pociąg jest zaminowany – ostrzega Piotr Żuchowski.

Generalny konserwator zabytków podczas konferencji prasowej podkreślił, że "zabezpieczenie tego pociągu jest wielką tajemnicą". - zaznaczył Piotr Żuchowski. Tylko odpowiednie służby mogą do niego dotrzeć. Podkreślił, że widział zdjęcia georadarowe, które w znaczący sposób uprawdopodabniają wiadomość o istnieniu pociągu. Żuchowski zaznaczył także, że w pociągu mogą znajdować się zabytki, jednak "dopóki nie dotrzemy do tego pociągu, dzisiaj każda informacja o jego zawartości jest daleko posuniętą spekulacją".
W środę przedstawiciele znalazców "złotego pociągu" spotkali się z władzami Wałbrzycha. Wtedy też poinformowano, że zaginiony pociąg znajduje się na terenie miasta.

Wiadomo, że w oficjalnym zgłoszeniu, które przekazano samorządowców podano dokładne parametry i lokalizację znaleziska. – Dalsza procedura będzie polegała na zawiadomieniu odpowiednich organów państwa. To też będziemy czynić. Przypominamy też, że to znalezisko jest formalnie własnością skarbu państwa – mówił podczas specjalnej konferencji wiceprezydent Wałbrzycha Zygmunt Nowaczyk.

Dlatego też sprawą pociągu mają zająć się ministerstwa skarbu państwa i kultury, a także wojsko. Specjaliści, z którymi rozmawiało Radio Wrocław wskazują, że pociąg, który 70 lat temu miał wyruszyć spod Wrocławia, może się znajdować między 61. a 65. km trasy kolejowej Wrocław – Wałbrzych.

Wiceminister kultury prosi, by nie szukać pociągu na własną rękę. – Zwracam się z apelem, by zaprzestać wszelkich jego poszukiwań, do chwili zakończenia oficjalnej urzędowej procedury, prowadzącej do zabezpieczenia znaleziska. W ukrytym pociągu - co do którego istnienia jestem przekonany - znajdować się mogą niebezpieczne materiały z czasów II wojny światowej. Istnieje ogromne prawdopodobieństwo, że pociąg jest zaminowany – ostrzega Piotr Żuchowski, generalny konserwator zabytków.

Co kryje pociąg?

O sprawie "złotego pociągu" rozpisują się media na całym świecie. Opancerzony pociąg zaginął 70 lat temu, gdy Armia Czerwona zdobywała niemiecki wówczas Wrocław. Niemcy wywieźli z miasta złoto pociągiem. Skarby miały dotrzeć do Świebodzic, a następnie do Wałbrzycha, ale wagony nigdy tam nie dotarły.

Jedna z hipotez mówi, że skład mógł wjechać do tunelu, który miał być wydrążony w dolinie niedaleko osiedla Lubiechów i prowadził pod Zamek Książ. Według różnych źródeł – w wagonach pociągu oprócz złota Wrocławia mogły znajdować się także Bursztynowa Komnata oraz zrabowane dzieła sztuki.
http://wiadomosci.onet.pl...y-pociag/gb4jm6
_________________
Jerzy

Największą tajemnicą jest to co przyniesie nam jutro.
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
jerzydom 
PHEC Thesaurus
jeż


Dołączył: 16 Mar 2009
Posty: 6118
Piwa: 123/38
Skąd: Leśna Polana
Wysłany: 2015-08-28, 16:28   

"Złoty pociąg" istnieje "na ponad 99 procent". Informacja i szkic przekazane "na łożu śmierci"

Jestem pewien na ponad 99 proc., że istnieje "złoty pociąg", który pod koniec wojny rzekomo wywieziono z Wrocławia - przekazał na konferencji prasowej Piotr Żuchowski, generalny konserwator zabytków. Dodał, że zdjęcia georadarowe wskazują, że jest to pociąg pancerny.

O tym, że w okolicach Wałbrzycha (Dolnośląskie) zlokalizowano historyczny pociąg z okresu II wojny światowej, media informują od kilku dni. Prawnicy reprezentujący dwie osoby prywatne zgłosili ten fakt miejscowemu samorządowi. Domagają się od Skarbu Państwa uznania prawa do zażądania przysługującego im - ich zdaniem - 10 proc. znaleźnego.

Pojawiły się spekulacje, że może chodzić o tzw. pociąg ze złotem i innymi cennymi rzeczami, którym pod koniec wojny rzekomo wywieziono z Wrocławia kosztowności, m.in. dzieła sztuki. Dotąd nie odnaleziono ani samego pociągu, ani jego zawartości.

Generalny konserwator zabytków Piotr Żuchowski powiedział, że jest przekonany w 99 procentach, "iż istnieje taki pociąg i że jest on zabezpieczony".

Jak przekazał, pociąg ma mieć długość ponad 100 m. Dodał, że to wyjątkowe znalezisko. Jak powiedział, tajemnicą jest to, w jaki sposób jest zabezpieczony i co zawiera.

"Pociąg pancerny"
Żuchowski przekazał, że widział dobrej jakości zdjęcia georadarowe, które wskazują, jak pociąg wygląda.

- Pociągi pancerne z czasów II wojny światowej, które funkcjonowały w obszarze działań wojennych, szczególnie w obszarze Dolnego Śląska, były tak naprawdę wielkimi furgonami na torach przewożącymi wartościowe rzeczy - tłumaczył.

Mówiąc o tym, co potencjalnie może zawierać pociąg zlokalizowany k. Wałbrzycha, ocenił, że mogą to być "kosztowności, które są wskazane we właściwym zgłoszeniu". - Równie dobrze może zawierać materiały (...) z czasów II wojny światowej, mogą to być również archiwa, o których istnieniu wiedzieliśmy, a nigdy nie zostały odnalezione - zauważył Żuchowski.

Jak powiedział, dopiero dotarcie do wnętrza pozwoli na wyszacowanie wartości tego, co ewentualnie w tym pociągu się znajduje.

Informacja przekazana na łożu śmierci
Konserwator poinformował, że według jego wiedzy nikt tam jeszcze nie dotarł po wojnie. Wyjaśnił, że informację o pociągu przekazała ustnie osoba, która brała udział w jego ukrywaniu. - Ta osoba na łożu śmierci przekazała taką informację ze szkicem, gdzie to znalezisko ewentualnie się znajduje - powiedział. Dodał, że "to bardzo prawdopodobnie brzmi".

Odniósł się do ewentualnego wypłacenia znaleźnego. Jak powiedział, istnieją dwie możliwości. Jeżeli w pociągu będą zabytki, możliwe będzie wypłacenie nagrody ministra kultury i dziedzictwa narodowego, która jest przyznawana w określonej procedurze. - Ona sprowadza się do minimum 10 proc. wartości znaleźnego - stwierdził.


Ministerstwo apeluje: nie szukajcie "złotego pociągu", może być zaminowany
Generalny... czytaj dalej »
- Jeżeli te przedmioty staną się własnością Skarbu Państwa, wtedy po wyszacowaniu najprawdopodobniej będzie przysługiwało osobom, które wskazały miejsce, 10 proc. znaleźnego - dodał.

Natomiast w sytuacji, gdy w środku zostaną znalezione przedmioty, których właścicieli będzie można wskazać, zgodnie z ustawą o rzeczach znalezionych to właściciele po przejęciu będą wypłacali 10 proc.

Żuchowski przekazał, że przed zabezpieczeniem znaleziska jego miejsce nie zostanie ujawnione opinii publicznej.

Owiany tajemnicą
W środę wałbrzyski magistrat poinformował o otrzymaniu pisma dot. znalezienia na terenie miasta pociągu z czasów II wojny. Rzecznik Arkadiusz Grudzień wyjaśniał, że po przeanalizowaniu zgłoszenia urząd zdecydował o jego formalnym przyjęciu i przekazaniu go do trzech ministerstw: obrony narodowej, skarbu oraz kultury i dziedzictwa narodowego.

W czwartek komunikat w sprawie tzw. złotego pociągu - z ostrzeżeniem - wydał generalny konserwator zabytków Piotr Żuchowski. Zwrócił uwagę, że w związku z nagłośnieniem informacji dotyczących odnalezienia pociągu w rejonie Wałbrzycha zaobserwowano wzmożoną aktywność poszukiwaczy skarbów. Żuchowski zaapelował, aby "zaprzestać wszelkich (...) poszukiwań do chwili zakończenia oficjalnej urzędowej procedury, prowadzącej do zabezpieczenia znaleziska".

- W ukrytym pociągu - co do którego istnienia jestem przekonany - znajdować się mogą niebezpieczne materiały z czasów II wojny światowej. Istnieje ogromne prawdopodobieństwo, że pociąg jest zaminowany - ostrzegł Żuchowski.

Pod linkiem wypowiedż konserwatora zabytków

http://www.tvn24.pl/wiado...ent,572436.html
_________________
Jerzy

Największą tajemnicą jest to co przyniesie nam jutro.
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
jerzydom 
PHEC Thesaurus
jeż


Dołączył: 16 Mar 2009
Posty: 6118
Piwa: 123/38
Skąd: Leśna Polana
Wysłany: 2015-08-28, 19:09   

"Złoty pociąg" odnaleziony? Oświadczenie generalnego konserwatora zabytków
Generalny konserwator zabytków Piotr Żuchowski wyraził przekonanie, że tzw. złoty pociąg istnieje. Może nim być zlokalizowany niedawno k. Wałbrzycha historyczny pociąg z okresu II wojny światowej - ocenił.
O tym, że w okolicach Wałbrzycha (Dolnośląskie) zlokalizowano historyczny pociąg z okresu II wojny światowej, media informują od kilku dni. Prawnicy reprezentujący dwie osoby prywatne zgłosili ten fakt miejscowemu samorządowi. Domagają się od Skarbu Państwa uznania prawa do zażądania przysługującego im - ich zdaniem - 10 proc. znaleźnego. Pojawiły się spekulacje, że może chodzić o tzw. pociąg ze złotem i innymi cennymi rzeczami, którym pod koniec wojny rzekomo wywieziono z Wrocławia kosztowności, m.in. dzieła sztuki. Nigdy nie odnaleziono jednak zawartości ani samego pociągu.

Generalny konserwator zabytków, sekretarz stanu w resorcie kultury Piotr Żuchowski zapewniał podczas piątkowego briefingu w Warszawie, że jest przekonany "na ponad 99 proc.", że taki pociąg istnieje. - Dowodem jednoznacznym może być jedynie dotarcie do tego pociągu - zaznaczył jednocześnie Żuchowski.

- Natomiast (...) istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo, a w moim przypadku jest to przekonanie na poziomie ponad 99 proc., że istnieje taki pociąg i że ten pociąg jest zabezpieczony - powiedział.

Żuchowski tłumaczył, że informacja o lokalizacji pociągu została przekazana "ustnie przez osobę, która brała udział w schowaniu tego pociągu". - Ta osoba na łożu śmierci przekazała informację ze szkicem, gdzie to ewentualnie jest - powiedział.

"Przed oficjalnym zgłoszeniem dwukrotnie miałem wizytę w moim gabinecie osób, które przychodziły jako upełnomocnione w tym zakresie. Widziałem też dobrej jakości zdjęcie georadarowe pokazujące, jak ten pociąg wygląda" - dodał Żuchowski. "Widziałem platformy, widziałem działa" - dodał, opowiadając o zdjęciu.

Jego zdaniem już sama informacja o tym, że znaleziony k. Wałbrzycha pociąg jest pojazdem pancernym, to wskazówka, że "mogą znajdować się tam bardzo istotne rzeczy".

Żuchowski podkreślił, że "rzecz jest absolutnie bezprecedensowa, co do samej materii znaleziska". "Dotychczas największymi przedmiotami, które były wskazywane jako znalezione, były gdzieś w trakcie walk pozostawione czołgi czy też działa. Tutaj mówimy o pociągu, który ma mieć długość ponad 100 metrów" - opowiadał Żuchowski.

Mówiąc, co potencjalnie pociąg może zawierać, Żuchowski ocenił, że mogą to być "kosztowności, które są wskazane we właściwym zgłoszeniu". - Równie dobrze może zawierać materiały (...) z czasów II wojny światowej, mogą to być również archiwa, o których istnieniu wiedzieliśmy, a nigdy nie zostały odnalezione - zauważył.

Żuchowski zwrócił uwagę, że "sprawa nabiera ogromnego rozgłosu również światowego". - Mamy zapytania od ważnych stacji telewizyjnych, ważnych mediów światowych - opowiadał. Powtórzył w piątek swój apel do wszelkich poszukiwaczy, aby "z dużą ostrożnością podchodzili do tego odkrycia", bo pociąg jest zabezpieczony i "istnieje niebezpieczeństwo wybuchu".

- Nie ma najmniejszych wątpliwości, że pociąg jest zabezpieczony. Właściwe wojskowe służby inżynieryjne mówią, że zabezpieczenie tego pociągu jest wielką tajemnicą. Mówiąc wprost, tylko wyspecjalizowane służby, odpowiednio przygotowane, z odpowiednim przygotowaniem merytorycznym i sprzętowym, mogą ewentualnie do tego pociągu dotrzeć - zaznaczył.

Pytany, kiedy mogłoby rozpocząć się procedura dotarcia do pociągu, odparł: "Nie wiem, czy jest dzisiaj ktoś odważny, kto określi termin. Ale wiem, że prezydent Wałbrzycha przekazuje sprawę do wojewody, który musi tam na miejscu, w terenie, w którym działa, przygotować odpowiednie służby i rozpocząć całą operację sprawdzenia tego, w jaki sposób można do tego pociągu dojść".

- Procedura została rozpoczęta od prezydenta Wałbrzycha, bo tak określa ustawa o rzeczach znalezionych. I ta procedura na tym etapie wymaga tego, by pojawiły się odpowiednie służby - ze względu na to, że pociąg może być zabezpieczony i istnieje niebezpieczeństwo wybuchu - powtórzył Żuchowski.

W środę wałbrzyski magistrat poinformował o otrzymaniu pisma dot. znalezienia na terenie miasta pociągu z czasów II wojny. Rzecznik Arkadiusz Grudzień wyjaśniał, że po przeanalizowaniu zgłoszenia urząd zdecydował o jego formalnym przyjęciu i przekazaniu go do trzech ministerstw: obrony narodowej, skarbu oraz kultury i dziedzictwa narodowego.

http://wiadomosci.onet.pl...zabytkow/v0t90h
_________________
Jerzy

Największą tajemnicą jest to co przyniesie nam jutro.
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
jerzydom 
PHEC Thesaurus
jeż


Dołączył: 16 Mar 2009
Posty: 6118
Piwa: 123/38
Skąd: Leśna Polana
Wysłany: 2015-08-28, 20:29   

Prawnik Michaił Joffe: Rosja może sobie rościć prawa do ładunku "złotego pociągu"
Rosja może rościć sobie prawo do ładunku "złotego pociągu" nazistowskich Niemiec znajdującego się na terenie Polski - uważa prawnik Michaił Joffe. O takiej możliwości pisze serwis Sputniknews.

O tym, że w okolicach Wałbrzycha na Dolnym Śląsku zlokalizowano historyczny pociąg z okresu II wojny światowej, media informują od kilku dni. Prawnicy reprezentujący dwie osoby prywatne zgłosili ten fakt miejscowemu samorządowi oraz ministerstwu kultury i dziedzictwa narodowego. Domagają się od Skarbu Państwa uznania prawa do zażądania przysługującego im - ich zdaniem - 10 proc. znaleźnego.
Zdaniem prawnika Michaiła Joffe prawa do zawartości pociągu należą do krajów koalicji antyhitlerowskiej. - Bez wątpienia mienie musi zostać opisane i udostępnione krajom uczestniczącym w antyhitlerowskiej koalicji. Przedstawiciele Rosji niewątpliwie powinni brać udział w ustalaniu ładunku, który zostanie odkryty, jeżeli pociąg ten zostanie wyciągnięty - uważa prawnik.

Jak dodaje, Polska "jest zobowiązana" do zaangażowania w sprawę międzynarodowych ekspertów. - Jeżeli mienie zostało wywiezione z terytorium byłego ZSRR, to ładunek zgodnie z prawem międzynarodowym musi zostać przekazany stronie rosyjskiej - twierdzi Joffe.
Zdaniem prawnika również osoby, które zlokalizowały pociąg nie mogą liczyć na znaleźne. - Możemy założyć, że w tym pociągu znajduje się mienie skradzione przez nazistów w czasie II wojny światowej. Naziści oczywiście nie mieli swojego ładunku. Mowa o zrabowanym w tym czasie złocie i ewentualnie dziełach sztuki. Ale to nie jest skarb. W związku z tym ludzie, którzy z pewnym prawdopodobieństwem znaleźli ten ładunek i pretendują o jakieś wynagrodzenie, nie mają praw do niego. Jest to ładunek związany ze zbrodniami nazistów, a dla takich znalezisk istnieje inny porządek postępowania prawnego - uważa Joffe.
WP, Sputniknews

http://wiadomosci.wp.pl/k...l?ticaid=1157c4

http://fakty.interia.pl/p...na-,nId,1876541

http://fakty.interia.pl/g...305,iAId,171111
_________________
Jerzy

Największą tajemnicą jest to co przyniesie nam jutro.
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
jerzydom 
PHEC Thesaurus
jeż


Dołączył: 16 Mar 2009
Posty: 6118
Piwa: 123/38
Skąd: Leśna Polana
Wysłany: 2015-08-29, 08:14   

Światowy Kongres Żydów o złotym pociągu
Kolejka do "złotego pociągu". Nikt nie zna zawartości wagonów, ukrytych gdzieś na Dolnym Śląsku, ale Światowy Kongres Żydów już zastrzega, że mogą to być rzeczy należące do Żydów.
W oświadczeniu wydanym w Nowym Jorku, szef organizacji Robert Singer podkreśla, że wartościowe przedmioty, które być może zostaną znalezione na terenie Polski, mogą pochodzić z grabieży żydowskiej własności. Powinny więc wrócić do swoich prawowitych właścicieli lub ich spadkobierców. - Mamy wielką nadzieję, że polskie władze podejmą właściwe kroki w tym zakresie - dodał Singer.

Wcześniej w rosyjskich mediach pojawiła się wypowiedź prawnika, który dowodził, że zawartość pociągu może należeć do Rosji - jako prawnego sukcesora Związku Radzieckiego, Według Michaiła Joffe, jeśli mienie znajdujące się w wagonach zostało wywiezione z terenów sowieckich, to powinno wrócić do Rosji.

Roszczeń do "złotego pociągu" nie zgłosiła na razie Deutsche Bahn...
http://wiadomosci.wp.pl/k...l?ticaid=1157d0
_________________
Jerzy

Największą tajemnicą jest to co przyniesie nam jutro.
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
jerzydom 
PHEC Thesaurus
jeż


Dołączył: 16 Mar 2009
Posty: 6118
Piwa: 123/38
Skąd: Leśna Polana
Wysłany: 2015-08-29, 11:38   

https://www.youtube.com/watch?v=j3FR-lK-pVQ
http://tvwalbrzych.pl/gosc-dnia-andrzej-gaik-2/
http://tvwalbrzych.pl/gosc-dnia-lukasz-kazek/

Slajdy z miejsca ukrycia złotego pociągu

http://www.sfora.pl/polsk...po-skarb-s79665
_________________
Jerzy

Największą tajemnicą jest to co przyniesie nam jutro.
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
jerzydom 
PHEC Thesaurus
jeż


Dołączył: 16 Mar 2009
Posty: 6118
Piwa: 123/38
Skąd: Leśna Polana
Wysłany: 2015-08-29, 20:52   

Czy Niemcy mogą rościć sobie prawa do odnalezionego w Wałbrzychu pociągu?

Magdalena Zagała
dziennikarka, autorka reportaży TV

Piotr Żuchowski, Sekretarza Stanu w Ministerstwie Kultury i Generalny Konserwator Zabytków potwierdził, że znalazcy "złotego pociągu" precyzyjnie wskazali miejsce jego ukrycia. Zasugerował też, że ten pancerny pociąg może zawierać cenne przedmioty, bowiem tylko takimi specjalnymi pociągami Niemcy przewozili dzieła sztuki, kruszce, inne wartościowe przedmioty. Minister jako jeden z nielicznych widział zdjęcie pociągu wykonane przy pomocy georadaru. Cały skład mający około 150 metrów, może być zabezpieczony materiałami wybuchowymi. Z uwagi na rangę tego odkrycia, a także interes naszego państwa wiele niezwykle ciekawych informacji nie może zostać podanych do publicznej wiadomości. Pojawiają się za to istotne pytania: Czy strona niemiecka może wysunąć roszczenia do odnalezionego skarbu? Czy rząd niemiecki ma do niego jakieś prawo? Czy może nam grozić utrata tego znaleziska i jego potencjalnej zawartości?
Magdalena Zagała: Pojawia się coraz więcej sensacyjnych doniesień dotyczących wartości tego skarbu. Dziś minister Żuchowski podczas konferencji podał niezwykle ciekawy fakt: znalazcy o skarbie dowiedzieli się od pewnej osoby, która na łożu śmierci wyjawiła, gdzie ukryty jest ten pociąg. Przekazała im także mapę. Oczywiście możemy się domyślać, że nie była to osoba przypadkowa. Co znalazło się w oficjalnym zgłoszeniu, które zostało między innymi przez panią przygotowane?
Małgorzata Sosnowska: dr prawa, radca prawny: W przygotowanym przez nas zgłoszeniu jest pociąg pancerny z czasów II wojny światowej z zawartością przemysłową, a także kruszce szlachetne. Znalazcy mają swoje ustalenia, weryfikowali to. Na konferencji prasowej w Wałbrzychu wskazano miejsce, lokalizację tego skarbu. Prezydent Wałbrzycha zlecił wizję lokalną. Została już przeprowadzona i potwierdzono na 100 proc. miejsce tego znaleziska. Teraz rozpoczną się działania, by ten pociąg wydobyć. Na razie przygotowywana jest procedura, powiadomione zostały stosowne służby.

Jeżeli okaże się, że ten pancerny pociąg nie jest pusty, są tam jakieś materiały, kruszce, to jaki jest status tego znaleziska?

Powołując się na ustawę o rzeczach znalezionych, gdzie mamy podział na rzeczy znalezione, co do których znalazca wie, kto jest uprawniony do odbioru i zna miejsce pobytu takiej osoby i takie rzeczy, co do których znalazca nie ma informacji, kto jest uprawniony do odbioru lub nie zna miejsca pobytu takiej osoby, to sam pociąg należy do Skarbu Państwa.

A jego potencjalna zawartość?

Może zachodzić taka sytuacja, że te rzeczy będą mieściły się w pojęciu mienia opuszczonego. Na mocy dekretu z 1946 r. to będzie majątek ruchomy, który został w związku z wojną z 1 września 1939 roku utracony i go po prostu nie odzyskano. I w tej sytuacji, w drodze tzw. przemilczenia prawa nabywa Skarb Państwa lub inne podmioty tam wskazane z upływem pięciu lat od końca roku kalendarzowego, w którym wojna została ukończona, tak to jest uregulowane. Ale dopóki nie znamy tych przedmiotów to nie możemy jednoznacznie tak o tym przesądzać.

Czy strona niemiecka może wysunąć jakieś roszczenia wobec tego znaleziska?

W zależności od tego, co tam zostanie odkryte mogą się pojawić roszczenia ze strony niemieckiej, na przykład gdyby się okazało, że tam są dzieła sztuki.

Ale one musiałyby pochodzić z prywatnych kolekcji i musieliby się zgłosić spadkobiercy, bo przecież do dzieł sztuki, które na polecenie Himmlera były konfiskowane z europejskich zasobów muzealnych bądź pochodziły ze zbiorów kolekcjonerów, Niemcy nie mają żadnych praw?

Tak, oczywiście.

Gdyby okazało się, że tam są cenne kruszce, na przykład złoto, to strona niemiecka też nie może rościć sobie do tego żadnych praw? Czy sprawa zaczyna się komplikować?

Gdyby wykazano jednoznacznie, że jest to majątek III Rzeszy to oczywiście żadne roszczenia nie są uprawnione. Mamy dekret na podstawie którego to przeszło z mocy prawa. I nawet gdyby rząd niemiecki wysuwał roszczenia ze względu na dużą wartość tego skarbu, to nie żadnych podstaw prawnych w ustawodawstwie polskim, które dawałoby im możliwość, by to odzyskali.

Rząd niemiecki może jednak nie respektować tego dekretu, może powoływać się na zapisy prawa międzynarodowego?

Tak. Były takie przypadki, że Niemcy powoływali się na przepisy prawa międzynarodowego, kiedy domagali się restytucji majątku przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka w Strasburgu. I w tym przypadku powinniśmy brać pod uwagę, że mogą postępować podobnie, wykorzystując właśnie zapisy prawa międzynarodowego, które mogą interpretować na swoją korzyść w potencjalnym sporze dotyczącym tego skarbu, a przede wszystkim prawdopodobnie zdeponowanych tam wartościowych rzeczy. Ale moim zdaniem nie ma takich podstaw prawnych w oparciu, o które mogłabym dziś jednoznacznie stwierdzić, że Niemcy mogliby ten pociąg odzyskać. My w naszym zgłoszeniu też to podnosimy. Przyjęliśmy jednoznacznie, że to jest mienie, które jest własnością Skarbu Państwa.

Czyli powołaliście się państwo na dekret z 8 marca 1946 roku, który mówi o tym, że mienie niemieckie zastane między innymi na Dolnym Śląsku i innych ziemiach przejmowanych przez administrację polską na mocy Układu Poczdamskiego z 2 sierpnia 1945 roku zostało uznane za opuszczone i przejęte przez Skarb Państwa.

Tak. Tam są dwa ważne przepisy: artykuł 2 i artykuł 34, mówią o zasadach przejścia tego mienia. Pierwszy artykuł mówi między innymi o mieniu III Rzeszy, natomiast artykuł 34 mówi właśnie o tym mieniu opuszczonym.

Ale roszczenia mogą być wysuwane?

Zdarzało się już wcześniej, że strona niemiecka wysuwała roszczenia, są takie zbiory, eksponaty, co do których Niemcy roszczą sobie prawa i te spory trwają do dziś.

A jest jakieś realne zagrożenie, że mogą nam zabrać ten pociąg?

Uważam, że nie. Roszczenia, a osiągnięcie celu, to dwie różne sprawy. Większe wątpliwości mogą się pojawić, co do zawartości zdeponowanych tam potencjalnie przedmiotów.

Czy Niemcy nie mogą zgłaszać roszczeń na tej podstawie, że o tym mieniu opuszczonym nie wiedzieli? Nie mogli go odebrać w ciągu pięciu lat, bo skarb był ukryty?

Tak, to może być dla strony polskiej problem. Dekret, na który się powołujemy już nie obowiązuje, a jego interpretacja nie jest też do końca taka jednoznaczna. Można by podnosić, że jest to mienie opuszczone, ale z uwagi na to, że właściciele, a teraz już spadkobiercy nie wiedzieli o tym, że ono jest, nie mogli w okresie tych pięciu lat żądać jego zwrotu i nie odzyskali go po prostu. Byłby to ciekawy casus. Można by próbować to udowodnić, choć sam termin został jednoznacznie określony w ustawie i na pewno nie byłaby to sprawa prosta.

Jest jeszcze artykuł 189 w Kodeksie Cywilnym, który mówi o skarbie w tym kontekście, że została znaleziona rzecz w takich okolicznościach, że poszukiwanie właściciela byłoby bezcelowe, staje się ona przedmiotem współwłasności w częściach ułamkowych znalazcy i właściciela nieruchomości, na której została znaleziona - czyli może być to na przykład Skarb Państwa lub prywatny właściciel - lub też zabytkiem albo materiałem archiwalnym i w tym przypadku też dysponuje tym Skarb Państwa. Trzeba by ustalić wtedy, czy faktycznie w przypadku tego mienia jest bezcelowe poszukiwanie tego właściciela z jakiś przyczyn, które się ujawnią, bo tego nie wiemy. Wtedy ten artykuł 189 KC wchodzi w rachubę.

Podpisany 17 czerwca 1991 r. Traktat między Polską a Republiką Federalną Niemiec o dobrym sąsiedztwie i przyjaznej współpracy zobowiązuje strony do opieki nad miejscami historycznymi i dobrami kultury drugiego państwa, które znajdują się na ich terytoriach, oraz zapewnienia do nich swobodnego i nieskrępowanego dostępu. Niemcy mogą teraz z tego zapisu skorzystać.

Istotnie ten Traktat daje stronie niemieckiej możliwości sprawdzenia, spenetrowania tego znaleziska i na tej postawie mogą przygotować się do wysuwania ewentualnych roszczeń. Strona polska musi się z tym liczyć. Jak pokazuje historia tego typu odkryć, innych cennych znalezisk nikt nie oddaje dobrowolnie dóbr kultury, a nie możemy dziś wykluczyć, że w tym pociągu się takie nie znajdują.

Dziękuję za rozmowę.

*** Według danych Ministerstwa Spraw Zagranicznych i Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego straty jakie poniosła kultura polska w czasie II wojny światowej są ogromne. Zrabowano: 22 miliony bardzo cennych książek, 516 tysięcy dzieł sztuki, a także tysiące innych cennych przedmiotów. W rejestrze Ministerstwa Kultury znalazło się do tej pory 63 tysiące skradzionych przedmiotów, bardzo cennych. Lista tego rejestru jest wciąż uzupełniania. Według szacunków ekspertów i znawców sztuki ich wartość może sięgać ponad 30 miliardów dolarów.

http://wiadomosci.onet.pl...-pociagu/jhjxbm
_________________
Jerzy

Największą tajemnicą jest to co przyniesie nam jutro.
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
jerzydom 
PHEC Thesaurus
jeż


Dołączył: 16 Mar 2009
Posty: 6118
Piwa: 123/38
Skąd: Leśna Polana
Wysłany: 2015-08-29, 21:22   

Pociąg do złota. Wałbrzych żyje tematem tajemniczego znaleziska
Wałbrzych znalazł się w centrum zainteresowania niemal całej Polski, a nawet świata. Wszystko za sprawą "złotego pociągu", który znajduje się gdzieś w granicach miasta. Informacja ta zadziałała jak magnes na niektórych poszukiwaczy, którzy chcą dotrzeć do znaleziska na własną rękę.
W ostatnich dniach media obiegła informacja o inwazji poszukiwaczy skarbów na Wałbrzych. Na środowej konferencji prasowej zastępca prezydenta miasta, Zygmunt Nowaczyk, powiedział, że urząd miasta przyjął formalne zgłoszenie o znalezisku, co oznacza, że „złoty pociąg” znajduje się na terenie samego Wałbrzycha. W ratuszu znana jest podobno dokładna jego lokalizacja, a pozostali – żywić muszą się domysłami.

Pole poszukiwań zawęża się do obszaru nieopodal linii kolejowej Wrocław-Wałbrzych. Konkretnie chodzi o tereny między 61. a 65. jej kilometrem, między stacjami Świebodzice a Wałbrzych-Szczawienko. Tam to właśnie, w specjalnej sztolni, w końcowym okresie drugiej wojny światowej ukryty miał zostać pociąg z kosztownościami.

- W czwartek widziałem, jak dwóch mężczyzn szło z wykrywaczami metalu, ale czy szukali pociągu - tego nie wiem. Co roku, jak przychodzi lato, cieplejsze dni, to przyjeżdżają tu ludzie i poszukują różnych rzeczy, może liczą, że znajdą jakiś skarb, legendarne niemieckie złoto czy coś podobnego – mówi reporterowi WP mieszkaniec Wałbrzycha.
O zwiększonym ruchu poszukiwaczy skarbów w Wałbrzychu w okresie letnim mówi WP również rzecznik prasowy wałbrzyskiego ratusza Arkadiusz Grudzień.

- Od dziesiątek lat tereny Wałbrzycha i okolic są eksplorowane przez różnych, mniej lub bardziej profesjonalnych poszukiwaczy. Wokół tych obszarów przez dekady narosło wiele legend o ukrytych kosztownościach lub innych cennych przedmiotach. Na pewno jednak nie możemy mówić w chwili obecnej o jakiejś „inwazji” poszukiwaczy, choć nie ukrywamy, że w związku ze sprawą „złotego pociągu” obserwujemy zwiększony ruch eksploratorów w naszym regionie – twierdzi Grudzień.

Mieszkańcy miasta mówią nam, że w ostatnich dniach na ulicach obserwują zwiększającą się liczbę samochodów z rejestracjami spoza Wałbrzycha i Dolnego Śląska. Czy jednak jest to jednoznaczne z napływem poszukiwaczy skarbów, rozpalonych wizją „złotego pociągu”? W znacznym stopniu pewnie tak, jednak jaki jest rzeczywisty cel ich poszukiwań?

- Tereny, w pobliżu których może znajdować się pociąg, były eksplorowane już wielokrotnie przez fachowców i poszukiwaczy amatorów. Teraz obserwujemy swoisty „efekt Indiany Jonesa”, gdy ludzie w pogoni za wizją bogactwa, skarbu, w praktyce mylą fikcję z rzeczywistością. Nie jest możliwe dotarcie do „złotego pociągu” za pomocą saperki – jeśli okaże się, że znaleziono sztolnię, w której stoi pociąg, to przy jej otwarciu, wejściu do niej, będzie musiało być obecne wojsko, w szczególności saperzy i specjaliści od broni chemicznej. Zwykły Kowalski musi więc zadać sobie pytanie, czy jest w stanie przechytrzyć niemieckich minerów – tłumaczy Marcin M. Drews, redaktor naczelny kanału „Łowcy Przygód”.

O niebezpieczeństwach związanych z poszukiwaniami „na własną rękę” ostrzegał również wczoraj w specjalnym oświadczeniu Piotr Żuchowski, Generalny Konserwator Zabytków.

Znalezienie "złotego pociągu" w pewien sposób uprawomocni wiele domysłów o ukrytych na Dolnym Śląsku skarbach. Być może część przybyłych do Wałbrzycha eksploratorów ma na celu ich zlokalizowanie. Tego rodzaju niepotwierdzonych informacji i legend o schowanych pod dolnośląską ziemią bogactwach jest mnóstwo. Marcin M. Drews mówi, że większość skarbów trafić mogła na Dolny Śląsk w końcowym okresie drugiej wojny światowej.

- Była to sytuacja, gdy Amerykanie na Zachodzie byli już na terenie Niemiec, a na Wiśle stali Sowieci. Wówczas Niemcy zdecydowali się ukryć na Dolnym Śląsku precjoza – biżuterię, dzieła sztuki, szlachetne kamienie, należące wcześniej do Polaków oraz Żydów. Dużą część wywieźli Sowieci, jednak nie mogli też zabrać wszystkiego, gdyż wielu kryjówek po prostu nie odnaleziono – mniema redaktor „Łowców Przygód”.

Arkadiusz Grudzień z wałbrzyskiego ratusza podkreśla jednak, że do wszelkich prac i badań poszukiwawczych konieczna jest zgoda zarządcy terenu, na którym są one prowadzone. W przypadku braku takiej – proceder staje się nielegalny.

- Jak dotąd nie otrzymaliśmy żadnych zgłoszeń o nielegalnych poszukiwaniach na terenie Wałbrzycha. W związku z całą sprawą nie przewidujemy wzmożenia patroli policyjnych – mówi w rozmowie z WP nadkom. Magdalena Korościk z Komendy Miejskiej Policji w Wałbrzychu. Kazimierz Nowak, komendant wałbrzyskiej Straży Miejskiej, stwierdza, że takie zgłoszenia do SM również nie trafiły, a sprawa „inwazji” eksploratorów na Wałbrzych nie ma potwierdzenia w rzeczywistości i z niczym takim funkcjonariusze w ostatnich dniach się nie spotkali.

Bez względu na to, co znajduje się w rzeczonym pociągu, miasto zyskało już bardzo duży rozgłos. O odnalezieniu nazistowskiego składu masa informacji pojawiała się w mediach polskich oraz zagranicznych.

- Notujemy bardzo duży ruch turystyczny na zamku, wyższy niż w analogicznych okresach w latach poprzednich. Choć nie zauważyliśmy w okolicach Książa w ostatnim czasie poszukiwaczy, to nasi goście często pytają przewodników o sprawę pociągu i słynnego "złota Wrocławia" - mówi w rozmowie z WP Magdalena Woch, specjalista ds. turystyki i kultury Zamku Książ.

- Nigdy tyle osób tak się interesowało Wałbrzychem. Mogę powiedzieć, że korzystamy z tego jako miasto, mieszkańcy i lokalna społeczność, a zobaczymy, co z tego wyniknie. Ja wielokrotnie powtarzałem, że jestem bardzo sceptycznie nastawiony do rezultatu – mówił prezydent Wałbrzycha, Roman Szełemej.

Niewątpliwie, Wałbrzych zyskałby gigantyczną atrakcję turystyczną, mogącą przyciągać rzesze gości. Mieszkańcy nie kryją zadowolenia z zainteresowania Wałbrzychem na świecie, jednak w ich opiniach pojawia się nuta sceptycyzmu.

- Wiadomo, że gdyby w pociągu rzeczywiście znajdowało się pełno kosztowności, zyskalibyśmy atrakcję jakich mało. Jednak z drugiej strony, przyjechałyby tu pewnie tysiące poszukiwaczy i zaczęliby oni kawałek po kawałku rozkopywać nam Wałbrzych. Chociaż może przez to przestanie się miasto kojarzyć z biedaszybami, a zacznie ze skarbami? – zastanawia się mieszkaniec Szczawienka w rozmowie z reporterem WP.

W piątek, podczas konferencji prasowej, Generalny Konserwator Zabytków powiedział, że "złoty pociąg" w Wałbrzychu istnieje na 99 proc. Potwierdzać mają to zdjęcia georadarowe.
http://wiadomosci.wp.pl/k...l?ticaid=1157dd
_________________
Jerzy

Największą tajemnicą jest to co przyniesie nam jutro.
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
jerzydom 
PHEC Thesaurus
jeż


Dołączył: 16 Mar 2009
Posty: 6118
Piwa: 123/38
Skąd: Leśna Polana
Wysłany: 2015-08-30, 19:49   

Nie tylko „złoty pociąg”. Gdzie jest złoto nazistów?

Zasoby Banku Rzeszy zgromadzone w kopalni soli Keiserode / fot. Zbiory US National Archive
Dzisiaj nie tylko cała Polska, ale i świat żyją losami „złotego pociągu” nazistów, którym może okazać się ukryty gdzieś na terenie Wałbrzycha pancerny pociąg z czasów II wojny światowej. Jednak ukrytych, nazistowskich skarbów z tamtych czasów jest o wiele więcej.

Naziści zgromadzili nieprzebrane bogactwa. Grabili podbite kraje i skazanych na zagładę Żydów. Do dziś nieznany jest los sporej części skarbu III Rzeszy. Gdzie go szukać? W opuszczonych kopalniach czy na tajnych kontach w szwajcarskich bankach?

Pieniądze hitlerowców to jedna z największych tajemnic II wojny światowej. Przez lata była chroniona przez tych, którzy na wojnie i służbie dla Hitlera się wzbogacili, i przez tych, którzy zagarnęli zaginione skarby Trzeciej Rzeszy. Dlatego w opowieściach o latach 1939-1945 pieniądze pojawiają się rzadko. Kradzież towarzyszyła nazistom od pierwszych do ostatnich dni władzy.

Bez rabunku nie byliby w stanie przez pięć lat prowadzić wojny niemal z całym światem. Na koniec zaś bez skradzionych pieniędzy nie mogliby uciec z Europy i urządzić sobie dostatniego życia. Ile ze skarbu Trzeciej Rzeszy pozostaje jeszcze do odkrycia? To pytanie do dziś nie znalazło odpowiedzi. Nie ma też odpowiedzi na drugie: gdzie tych skarbów szukać? W zasypanych sztolniach i opuszczonych kopalniach czy na tajnych kontach w szwajcarskich bankach?

Pierwszymi ofiarami grabieży stali się niemieccy Żydzi. Po wprowadzeniu w 1935 r. ustaw norymberskich stracili firmy, konta i nieruchomości. Po anszlusie Austrii Trzecia Rzesza po raz pierwszy sięgnęła po majątek całego państwa. Niemcy zlikwidowali Austriacki Bank Narodowy, a jego aktywa – 78 ton złota o ówczesnej wartości 100 mln dolarów (dziś byłby to miliard) przejął Reichsbank. Był to ogromny łup. Austriackie rezerwy złota aż trzykrotnie przekraczały ówczesne rezerwy niemieckie.

Na ratunek przed rabunkiem

Tego typu praktyka stała się regułą przy okazji każdej kolejnej agresji. Czechosłowacja, Wolne Miasto Gdańsk, Norwegia, Holandia, Belgia, Jugosławia, Grecja, Albania, a w końcu też Włochy – wszystkie te kraje zostały ograbione ze swoich rezerw złota i walut. Był to zinstytucjonalizowany rabunek na niespotykaną w historii skalę
Trzecia Rzesza ukradła m.in. równowartość ponad 25 mln dolarów Czechosłowacji, 163 mln dolarów Holandii, 225 mln dolarów (głównie belgijskich) zagarnęła po zwycięstwie nad Francją, 100 mln dolarów po zajęciu Włoch. W szczytowym okresie grabieży rezerwy złota Banku Rzeszy przekroczyły 772 miliony dolarów, czyli według obecnej wartości grubo ponad 7 miliardów dolarów. Tylko Polsce udało się wywieźć i uratować przed nazistami 75 ton złota z rezerw Banku Polskiego.
Czechosłowackie złoto, które tuż przed upadkiem republiki zostało wysłane do Wielkiej Brytanii, jeszcze przed wybuchem wojny sprowadzono z powrotem na żądanie marionetkowego rządu Protektoratu Czech i Moraw. Belgia próbowała ratować swoje złoto, wywożąc je do Francji. Jednak po upadku Paryża reżim Vichy, chcąc chronić własne aktywa, belgijskie wydał hitlerowcom.

Los belgijskiego złota pokazuje, jak Niemcy „prali” skradzione aktywa, by móc wprowadzić je do legalnego obiegu i finansować wojenne wydatki. Większość banków zmuszono do sporządzenia pisemnego transferu złota do Reichsbanku. Wobec niezgody władz tamtejszego banku centralnego na zalegalizowanie rabunku belgijskie złoto przewieziono do skarbca w Berlinie, przetopiono na sztabki typu niemieckiego, opatrzono sygnaturami Reichsbanku i wybito wsteczną datę: 1938 r.

Złote zęby

Wkrótce III Rzesza uruchomiła nowe zbrodnicze źródło dochodów – Holokaust. Tym razem konfiskata majątków żydowskich w podbitych krajach była jedynie pierwszym etapem gromadzenia aktywów na specjalnie stworzonych kontach Reichsbanku, ostatnim było zdzieranie ślubnych obrączek i wyrywanie złotych zębów zamordowanym w komorach gazowych.

„Wolno zabrać złoto i walutę” – głosiły plakaty w warszawskim getcie. Oznaczały one mniej więcej tyle: nie zapomnijcie zabrać ze sobą pieniędzy i złota” – pisze Rachela Auerbach, autorka książki „Na polach Treblinki”. Żydzi, sądząc iż są przesiedlani na wschód, starali się jak największą część swego majątku zamienić na poręczne, łatwe do transportu kosztowności. Mieli ze sobą: wieczne pióra ze złotymi stalówkami wypełnione zamiast tuszu brylantami, najróżniejsze szlachetne kamienie, perły, złote dolary i ruble, zabytkowe numizmaty.

Czytaj też: Znaleźli „złoty pociąg”, nie dostaną nic?

Obsługę finansową Holokaustu, a zarazem pranie pieniędzy pochodzących z mordu zapewniał Reichsbank. Na podstawie specjalnej umowy z Wydziałem Gospodarczo-Administracyjnym SS, odpowiedzialnym za zarządzanie obozami koncentracyjnymi i obozami zagłady, Bank Rzeszy zobowiązany był wprowadzać do obrotu banknoty, papiery wartościowe, złote zęby, biżuterię, futra oraz wszelkie inne łupy zdobyte przez przemysł śmierci.

Wartość majątku zagrabionego Żydom i wprowadzonego do legalnego obrotu finansowego jest nieznana. Jednak tylko w 1943 r. i podczas jednej operacji „Reinhardt” (eksterminacji Żydów w Generalnym Gubernatorstwie) do depozytów SS wpłynęła równowartość ponad 40 mln dolarów (niemal pół miliarda według dzisiejszej wartości).
Zespół gorączki złota

Pytanie, ile z tych pieniędzy przetrwało II wojnę światową. 7 kwietnia 1945 r. żołnierze amerykańskiej 3. Armii gen. Pattona w opuszczonej kopalni soli Kaiseroda w Merkers w Turyngii odkryli nazistowski skarb o wartości 315 mln dolarów. Pod ziemią zostało ukrytych m.in. 70 tys. worków Reichsbanku, a w nich ponad 250 ton złota zrabowanego w całej Europie. Amerykanie odkryli też tunel ze złożonymi tam dziełami sztuki – bezcennymi obrazami i rzeźbami. O odkryciu skarbu zadecydował przypadek. Dwaj żołnierze podwieźli do szpitala kobietę w ciąży, francuską robotnicę przymusową. Od niej usłyszeli plotkę o kopalni pełnej złota.

W latach 70. znany tropiciel zaginionego nazistowskiego złota, Ian Sayer, wytropił dwie sztabki złota z próbą Reichsbanku w skarbcu Bank of England. Okazało się, że odnalezione w Anglii złoto było częścią skarbu złożonego w Mittenwald w górach Bawarii. Do odkrycia skarbu z Mittenwald doszło zapewne także w 1945 roku.
Zapewne, bo tym razem znalezisko otoczono tajemnicą. Amerykanie znaleźli tam ponoć 728 sztab złota, złote monety, waluty, reichsmarki i matryce do ich druku. Część skarbu stanowiły aktywa Reichsbanku. Nie wiadomo do dziś, czy skarb z Mittenwald został ukryty w ramach jakiejś oficjalnej operacji, czy był prywatnym szabrem wyższych oficerów i hitlerowskich dygnitarzy, zbierających fundusze na rozpoczęcie nowego życia po upadku III Rzeszy.

W 1945 i 1946 r. Amerykanie i Brytyjczycy wykryli jeszcze kilkanaście mniejszych i większych kryjówek ze złotymi i srebrnymi sztabkami, monetami, drogimi kamieniami i gotówką. Były to m.in. skarb Goeringa, Himmlera, szefa Głównego Urzędu Bezpieczeństwa Rzeszy RSHA Ernsta Kaltenbrunnera, zrabowane z Węgier rezerwy srebra i złota. Amerykanie swe sukcesy zawdzięczali specjalnym jednostkom stworzonym do poszukiwania i odzyskiwania zrabowanych przez Trzecią Rzeszę skarbów. Nazwano je zespołami gorączki złota. Ich uzbrojone konwoje kursowały po całych Niemczech.
Gorączka złota w okupowanych Niemczech z końcem 1946 r. wygasła, a znalezisko Sayera było bodaj ostatnim odkryciem zaginionych nazistowskich skarbów, które ma w sobie coś z przygodowych opowieści o poszukiwaczach skarbów i skrzyniach złota poukrywanych w zapomnianych kopalniach i jaskiniach. Rolę poszukiwaczy skarbów Trzeciej Rzeszy przejęli prawnicy, miejscem poszukiwań stały się zaś nie zamaskowane kryjówki górskie, a tajne konta w szwajcarskich bankach.

Szwajcarskie skrytki

Szwajcaria była hitlerowskim finansowym oknem na świat. Odegrała podwójnie ponurą rolę. To tutaj dokonywano wymiany zagrabionego złota na walutę, a za pośrednictwem tutejszych banków rozliczano olbrzymie transakcje zakupu surowców wojennych. Szwajcaria produkowała także dla Niemiec broń i amunicję.

Na dwuznaczną rolę państwa szwajcarskiego zwrócił pod koniec 1943 r. uwagę Carl A. Spatz, dowódca operującej w Europie amerykańskiej 8. Armii Lotniczej. Był wściekły z powodu utraty nad neutralnym terytorium kilku zbłąkanych bombowców. W liście do Cordella Hulla, sekretarza stanu USA, Spatz skarżył się, że naloty na niemieckie obiekty przemysłowe mają niezadowalającą skuteczność, gdyż najważniejsze fabryki są rozlokowane na terenie Szwajcarii, która mimo neutralności zachowuje się wobec USA agresywnie i nieprzychylnie

Działo się to w tym samym czasie, gdy Szwajcaria bez najmniejszego sprzeciwu przepuszczała przez swoje terytorium niemieckie pociągi wiozące francuskich i włoskich Żydów do Auschwitz. Szwajcarski kolejarz Otto Frei w dokumencie BBC piętnującym hipokryzję Szwajcarów twierdził, że mieli oni pełną świadomość, co to za pociągi. Od kolejarzy wymagano dyskrecji i jak najszybszego wyprowadzenia składów poza granice kraju.

Od połowy 1943 r., po klęsce pod Stalingradem i na Łuku Kurskim, nazistowscy dygnitarze zaczęli przenosić z Niemiec do Szwajcarii zarobione na wojnie i okupacji pieniądze. Przemysłowcy i koncerny, takie jak Bosch, Siemens i Krupp, za pośrednictwem Szwajcarii przesyłali miliony marek do filii swoich zakładów w Ameryce Łacińskiej, najróżniejsze niemieckie instytucje, np. RSHA czy ministerstwo spraw zagranicznych, tworzyły w Szwajcarii tajne fundusze.

W 1944 r. na rozkaz Heinricha Himmlera zniesiono zakaz wywozu kapitałów z Rzeszy, a strumień przelewów zamienił się w rwącą rzekę. Tajne służby USA i Wielkiej Brytanii, zdając sobie sprawę, iż aktywa trafiające z Niemiec do Szwajcarii pochodzą z rabunku, próbowały śledzić te transfery w ramach operacji o kryptonimie Safeheaven. Aliantom udało się ustalić, że w czasie wojny Niemcy poza oficjalną wymianą handlową ulokowali na tajnych szwajcarskich kontach ponad 6 mld dolarów (dziś byłoby to ponad 60 miliardów!).

Prawnicza walka o odzyskanie majątku zagrabionego przez nazistów, a ukrytego w Szwajcarii trwa do dziś. Chodzi nie tylko o złoto nazistowskie, ale o setki tysięcy kont z oszczędnościami Żydów, których krewni ocaleli z Zagłady. Szwajcarzy przez lata odmawiali im wypłat, żądając niemożliwego, np. aktów zgonu ludzi zagazowanych w komorach obozów koncentracyjnych.

We wrześniu 1996 r. parlament szwajcarski postanowił wszcząć dochodzenie w sprawie wszystkich transakcji finansowych z nazistami. Jednocześnie Amerykanie zagrozili zamrożeniem kont banków szwajcarskich afiliowanych przy Wall Street. Ostatecznie pod międzynarodowym naciskiem 18 sierpnia 1998 r. Szwajcaria podpisała międzynarodową umowę, w której zobowiązywała się do wypłaty potomkom ofiar Holokaustu ćwierć miliarda dolarów w trzech transzach. W 2001 r. 35 osób z 36 krajów otrzymało pierwsze szwajcarskie odszkodowania.
http://swiat.newsweek.pl/...,96796,1,2.html
_________________
Jerzy

Największą tajemnicą jest to co przyniesie nam jutro.
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
jerzydom 
PHEC Thesaurus
jeż


Dołączył: 16 Mar 2009
Posty: 6118
Piwa: 123/38
Skąd: Leśna Polana
Wysłany: 2015-08-30, 19:57   

Tu jest ukryty pociąg ze złotem! Tego miejsca pilnuje policja!

To już niemal pewne. Ukryty pociąg znajduje się na 61 km trasy Wrocław–Wałbrzych, a dokładnie między Świebodzicami a Szczawienkiem. Okolicy bardzo uważnie pilnują policja i Służba Ochrony Kolei. Czekają na wojsko, które ma zabezpieczyć i zapewne ogrodzić cały teren.
– W latach 80. przyszedł do mnie starszy mężczyzna. Miał przy sobie około 30-centymetrowy plik map pochodzących z XIX i XX wieku – opowiada Zbigniew Gryzgot (68 l.), kustosz Muzeum Przemysłu i Kolejnictwa w Jaworzynie Śląskiej. – Na kilku oznaczonych swastyką zakreślono kółko wokół 61,2 km trasy kolejowej. Był tam zjazd na prawo, prowadzący w kierunku zamku Książ. To musi być to – dodaje.
To już niemal pewne. Ukryty pociąg znajduje się na 61 km trasy Wrocław–Wałbrzych, a dokładnie między Świebodzicami a Szczawienkiem. Okolicy bardzo uważnie pilnują policja i Służba Ochrony Kolei. Czekają na wojsko, które ma zabezpieczyć i zapewne ogrodzić cały teren.
– W latach 80. przyszedł do mnie starszy mężczyzna. Miał przy sobie około 30-centymetrowy plik map pochodzących z XIX i XX wieku – opowiada Zbigniew Gryzgot (68 l.), kustosz Muzeum Przemysłu i Kolejnictwa w Jaworzynie Śląskiej. – Na kilku oznaczonych swastyką zakreślono kółko wokół 61,2 km trasy kolejowej. Był tam zjazd na prawo, prowadzący w kierunku zamku Książ. To musi być to – dodaje.
Pracując przez wiele lat na kolei, miał okazję rozmawiać z pasażerami. Wielokrotnie zwracali oni uwagę, że w 1945 roku na Dolnym Śląsku działy się dziwne rzeczy. Na przykład wracając ze spaceru miejscowi nie poznawali okolicy, bo zamiast tunelu w ziemi widzieli litą skałę z kilkumetrowymi drzewami.
Sam pan Zbigniew miał okazję wjechać do takiego podziemnego tunelu pod Chocianowem (powiat polkowicki Dolny Śląsk), gdy w Polsce stacjonowała jeszcze Armia Czerwona.
Od soboty na 61. km trasy pod Szczawienkiem stoi patrol policji. W rejonie krąży też kilka patrolów Służby Ochrony Kolei. Gdyby rzeczywiście znajdował się tam pociąg, to i inne teorie okażą się możliwe. Wśród nich jest ciekawa historia mówiąca o podziemnym tunelu łączącym Wałbrzych z Książem. Inni w swoich przypuszczeniach posuwają się jeszcze dalej. Dla nich obserwatorium geofizyczne pod zamkiem w Książu Państwowej Akademii Nauk jest tylko przykrywką, by odstraszyć eksploratorów.
– Byłbym zaskoczony, gdyby okazało się, że ukryty pociąg jest wypełniony złotem. Ale z drugiej strony, gdzie naziści mieliby chować swoje skarby, jeśli nie w Górach Sowich, które wręcz idealnie się do tego nadają – dodaje Maciej Mądry (31 l.), zastępca dyrektora muzeum w Jaworzynie.

http://www.fakt.pl/wrocla...uly,569673.html
_________________
Jerzy

Największą tajemnicą jest to co przyniesie nam jutro.
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
jerzydom 
PHEC Thesaurus
jeż


Dołączył: 16 Mar 2009
Posty: 6118
Piwa: 123/38
Skąd: Leśna Polana
Wysłany: 2015-08-30, 20:04   

Złoty pociąg III Rzeszy

Złoty Pociąg wyruszył w listopadzie 1944 r. z zakładów zbrojeniowych w Petersdorfie. Lokomotywa ciągnęła 12 wagonów wyładowanych złotem i kosztownościami. Tego skarbu do dziś nie znaleziono.
Jak mówi czarna legenda hitlerowskich skarbów, Złoty Pociąg został zatrzymany, a cała obsługa - zamordowana. Niemieckich kolejarzy i żołnierzy zastąpili esesmani. Potem pociąg wjechał tajnym tunelem do podziemnego kompleksu w górze Sobiesz pod Piechowicami na Śląsku, w rejonie Jeleniej Góry. Ma tam być do dziś.

Co wiózł tajemniczy pociąg?

Zależnie od źródeł, w wagonach znajdowało się złoto Wrocławia, Bursztynowa Komnata, część depozytów Centralnego Banku Rzeszy, dzieła sztuki zrabowane w Polsce i Rosji, ewentualnie tajne archiwa III Rzeszy.

Wymieniane przy tej okazji Złoto Wrocławia jest wciąż nieodkrytym realnym skarbem. Był to wielki zbiór cennych przedmiotów oddanych do depozytu przez ludność Dolnego Śląska, na mocy wydanego w 1944 r. zarządzenia ministerstwa finansów III Rzeszy.

Czy złożony z 12 wagonów pociąg ze skarbami mógł zostać

ukryty w górze Sobiesz?

Niektórzy znawcy tematu twierdzą, że nie miało to sensu. Inni dowodzą, że przecież w pobliskich Piechowicach znajdowała się fabryka zbrojeniowa i część tego obiektu mogła mieć w górze wielopoziomowy schron połączony z zakładem podziemnym tunelem.

Podobno przy drodze z Piechowic na Cichą Dolinę i w okolicach Grzybowcy są wejścia do tuneli zamknięte stalowymi bramami.

Złotego Pociągu i za czasów PRL-u, i w III RP, szukało wielu polskich łowców skarbów. Bez skutku. W 1995 r. zainteresowanie tymi zrabowanymi dobrami powróciło za sprawą Władysława Podsibirskiego, persony wówczas właściwie nieznanej w środowisku polskich poszukiwaczy skarbów.

Władysław Podsibirski nie dysponował żadnymi nieznanymi dotąd dokumentami mogącymi naprowadzić na

ślad Złotego Pociągu.

Miał jednak spory dar przekonywania i w maju 1995 r. podpisał umowę z ministerstwem finansów. Umowa zapewniała Podsibirskiemu określone znaleźne, jeśli Złoty Pociąg odszuka. W podpisaniu tego dokumentu nie ma właściwie niczego sensacyjnego, jak usiłują twierdzić dziś młodzi dziennikarze piszący i mówiący o tej sprawie przy okazji drenowania "szafy Lesiaka".

Po pierwsze, prawo dotyczące rozliczeń między łowcami skarbów a skarbem państwa było i jest niezbyt precyzyjne. Gdyby Podsibirski nie zabezpieczył się umową, to jeśliby znalazł Złoty Pociąg, zamiast procentowym udziałem mógłby zostać nagrodzony dyplomem i pamiątkowym zegarkiem na rękę.

Po drugie, ówczesne władze pamiętały, że za czasów PRL-u historycy, archeolodzy, a szczególnie amatorzy - rozmaici łowcy skarbów, nie jedno znaleźli. Lepiej więc było się zabezpieczyć i mieć Podsibirskiego na oku. A nuż coś odkryje?

Sensacyjna jest za to mnogość śladów wskazujących, że jakiś

pohitlerowski skarb

rzeczywiście wciąż czeka na swego odkrywcę. - W Górach Sowich, w podziemiach, ukryliśmy skrzynie z cenną zawartością - pisał w swym testamencie niemiecki saper, major Hans von Schreck.

A może Złoty Pociąg nie był pociągiem szynowym tylko drogowym? W marcu 1945 r. do twierdzy w Srebrnej Górze przyjechała od strony Ząbkowic Śląskich kolumna kilkudziesięciu ciężarówek. Według relacji świadków, transport ten był tak tajny, że konwojujący go esesmani nakazali mieszkańcom miasteczka - pod karą śmierci! - pozostać w domach i zasłonić okna.

Świadkowie twierdzili, że ciężarówki wyjechały ze Srebrnej Góry puste, a wyjazd transportu poprzedziła seria wybuchów. Zakładano, że Niemcy ukryli coś w podziemiach twierdzy, po czym wysadzili wejścia do lochów.

Po wojnie próbowano ten rejon zbadać - do dziś niczego nie znaleziono. Pod koniec II wojny światowej wycofujące się wojska hitlerowskie ukryły wiele dóbr i archiwów, znalezionych później przez Amerykanów

w sztolniach kopalni

na terenie Niemiec. Także w Polsce odkryto nie jeden nazistowski skarb pochodzący z rabunku. Poza tym jakiś Złoty Pociąg rzeczywiście istniał. Był to pociąg ze złotem zrabowanym na Węgrzech.

Węgierski Złoty Pociąg wyjechał pod koniec kwietnia 1945 r. z Budapesztu. Amerykanie odkryli go w Tunelu Tauryjskim w pobliżu Bockstein w Austrii. Skład tworzyły 24 wagony wyładowane kosztownościami zrabowanymi zamożnym Węgrom pochodzenia żydowskiego. Były tam skrzynie pełne złotych obrączek i świeczników, diamentów, biżuterii, a także ponad 1 tys. 200 cennych obrazów. 11 maja 1945 r. ten skarb przejęli amerykańscy żołnierze.

"Polskiego" Złotego Pociągu, jak dotąd, nie znaleziono. Może ukryto go w innym miejscu, niż się zakłada, możliwe też, że faktycznie jest legendą. Nie oznacza to jednak, że nie warto skarbu szukać.
http://www.sobieszow.pl/i...ona&stronaid=86
_________________
Jerzy

Największą tajemnicą jest to co przyniesie nam jutro.
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
jerzydom 
PHEC Thesaurus
jeż


Dołączył: 16 Mar 2009
Posty: 6118
Piwa: 123/38
Skąd: Leśna Polana
Wysłany: 2015-08-31, 07:31   

Pożar lasu wzdłuż trasy kolejowej, gdzie ma być ukryty "złoty pociąg"

Zapalił się las wzdłuż trasy kolejowej ze Świebodzic do Wałbrzycha - informuje RMF FM. Ogień pojawił się na 65. kilometrze - tam, gdzie ma być ukryty "złoty pociąg".
Jak dowiedział się reporter RMF FM, ogień objął 200 metrów kwadratowych. Na miejsce wezwano pięć zastępów straży pożarnej.

http://wiadomosci.onet.pl...y-pociag/7w1tl6
_________________
Jerzy

Największą tajemnicą jest to co przyniesie nam jutro.
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Odpowiedz do tematu
 
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

  
Skocz do:  


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Wersja forum PDA/GSM

Template BreatheFX modified by Falcone
Design by: Infected-FX