Forum THESAURUS Strona Główna Zaloguj Rejestracja FAQ Użytkownicy Szukaj
 Główna •  Gazeta •  Sklep •  Forum •  Galeria •  Czat •  Kontakt •  Statystyki •  Download
 Ogłoszenie 

Zapraszamy na oficjalną stronę Polskiego Klubu Eksploracji Historycznej PHEC THESAURUS - kliknij na link poniżej.

Klub PHEC THESAURUS

kliknij na link powyżej

ZAPISY DO KLUBU PHEC THESAURUS

kliknij na link powyżej


Poprzedni temat «» Następny temat
 
Twierdzą, że znaleźli zaginiony pociąg ze złotem.
Autor Wiadomość
jerzydom 
PHEC Thesaurus
jeż


Dołączył: 16 Mar 2009
Posty: 6113
Piwa: 123/38
Skąd: Leśna Polana
Wysłany: 2015-08-31, 11:08   

Niemiecki dziennik krytykuje Polskę za sposób informowania o "złotym pociągu"

Niemiecki dziennik "Sueddeutsche Zeitung" skrytykował w poniedziałek polski rząd za niewłaściwą zdaniem redakcji politykę informacyjną dotyczącą tzw. złotego pociągu odnalezionego rzekomo w okolicach Wałbrzycha.
"Jeżeli w Polsce znaleziono rzeczywiście pociąg pancerny SS, który w dodatku zawiera cenne przedmioty, to historia podziemnych sztolni z czasów II wojny światowej na Śląsku będzie musiała być napisana na nowo" - pisze autor komentarza Florian Hassel.

"Niezręczny sposób informowania przez Warszawę (o tym znalezisku) skłania jednak do przypuszczeń, że w tym przypadku chodzi raczej o kaczkę dziennikarską u schyłku lata" - zauważa niemiecki dziennikarz.

Hassel pisze, że wiceminister kultury Piotr Żuchowski potwierdził istnienie rzekomego pociągu już trzy dni temu. Nie przedstawił jednak jedynego dowodu, jakim jest zdjęcie georadarowe. Biorąc pod uwagę, że chodzi o dużą sensację, wiceminister postąpił "w niemądry sposób" - krytykuje go komentator "SZ", dodając, że dzień później ten sam polityk przyznał, że wiedział o pociągu od marca.
Generalny Konserwator Zabytków, sekretarz stanu w resorcie kultury Piotr Żuchowski powiedział w piątek, że jest "na ponad 99 proc." przekonany, że tzw. złoty pociąg istnieje. Jak ocenił, może nim być zlokalizowany niedawno k. Wałbrzycha historyczny pociąg z okresu II wojny światowej. Żuchowski zaznaczył jednocześnie, że "dowodem jednoznacznym może być jedynie dotarcie do tego pociągu".

Jeżeli prawdą jest, że polski rząd wie od miesięcy o istnieniu obiektu zawierającego rzekomo zrabowane przez nazistów dobra, to byłoby "logiczne, a nawet nieodzowne" poinformowanie o tym innych krajów. Pozwoliłoby to na lepsze przygotowanie się na będący do przewidzenia szturm poważnych historyków i - co ważniejsze - niesolidnych handlarzy; wydaje się, że Warszawa zaniedbała obie sprawy - uważa komentator "Sueddeutsche Zeitung".

Niedbalstwo byłoby w tym przypadku katastrofalne ze względu na "siłę wybuchową" znaleziska - ocenia Hassel. Alternatywa jest też mało zachęcająca: może okazać się, że pociąg pancerny nie istnieje i że generalny konserwator zabytków dał się nabrać na oszustwo, a rząd przyczynił się do jego rozpowszechnienia - czytamy w "SZ".

O tym, że w okolicach Wałbrzycha (Dolnośląskie) zlokalizowano historyczny pociąg z okresu II wojny światowej media informują od kilku dni. Prawnicy reprezentujący dwie osoby prywatne zgłosili ten fakt miejscowemu samorządowi. Domagają się od Skarbu Państwa uznania prawa do zażądania przysługującego im - ich zdaniem - 10 proc. znaleźnego. Pojawiły się spekulacje, że może chodzić o tzw. pociąg ze złotem i innymi cennymi rzeczami, którym pod koniec wojny rzekomo wywieziono z Wrocławia kosztowności, m.in. dzieła sztuki. Nigdy nie odnaleziono jednak zawartości ani samego pociągu.

http://wiadomosci.wp.pl/k...l?ticaid=115802
_________________
Jerzy

Największą tajemnicą jest to co przyniesie nam jutro.
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
jerzydom 
PHEC Thesaurus
jeż


Dołączył: 16 Mar 2009
Posty: 6113
Piwa: 123/38
Skąd: Leśna Polana
Wysłany: 2015-08-31, 11:30   

Poszukiwania "Złotego pociągu". Nowe informacje

- Na podstawie dokumentów nie można jednoznacznie potwierdzić znaleziska - oznajmił na konferencji prasowej wojewoda dolnośląski Tomasz Smolarz, komentując ostatnie doniesienia na temat poszukiwania "złotego pociągu".
Smolarz poinformował jednocześnie, że przez wojsko zostanie użyty georadar w celu dokładnego jego sprawdzenia. Jeszcze w poniedziałek ma zostać dostarczony do MON wniosek o pomoc w tej sprawie.

Wojewoda odniósł się także do informacji na temat pożaru lasu wzdłuż trasy kolejowej, przy której ma być ukryty "złoty pociąg". - Las palił się na obszarze jednego ara. Został szybko zidentyfikowany i ugaszony - oznajmił.

Dodał, że przyczyny zdarzenia na razie nie są znane. - Najprawdopodobniej było to zaprószenie ognia - podkreślił.
Na pytanie, czy zostanie ogłoszony zakaz wstępu do lasu, gdzie znajdować się ma "złoty pociąg", Smolarz potwierdził, że rekomendacja taka została wydana. - Jest to standardowa procedura w przypadku pożaru - poinformował.

W piątek Generalny Konserwator Zabytków Piotr Żuchowski stwierdził na konferencji prasowej, że według niego na "ponad 99 proc. 'złoty pociąg' istnieje". Przestrzegał przed poszukiwaniem go na własną rękę, ponieważ może być zaminowany.

Informacja o odnalezieniu na terenie Wałbrzycha "złotego pociągu" od kilku dni elektryzuje całą Polskę. Chodzi o ponad 100-metrowy skład z czasów II wojny światowej, który w maju 1945 roku miał wywieźć z Wrocławia cenne kruszce, a następnie zaginąć bez wieści w drodze do Świebodzic.
http://wiadomosci.wp.pl/k...l?ticaid=115803
_________________
Jerzy

Największą tajemnicą jest to co przyniesie nam jutro.
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
jerzydom 
PHEC Thesaurus
jeż


Dołączył: 16 Mar 2009
Posty: 6113
Piwa: 123/38
Skąd: Leśna Polana
Wysłany: 2015-08-31, 13:59   

Wojewoda dolnośląski o nowych faktach w sprawie "złotego pociągu"

Tomasz Smolarz, wojewoda dolnośląski, stara się studzić emocje. Nie jest przekonany, że "złoty pociąg" istnieje naprawdę. – Znalezisko nie zostało potwierdzone – podkreślił dziś we Wrocławiu. I dodał, że zwróci się o pomoc do Ministerstwa Obrony Narodowej z prośbą o użycie georadaru, by "wykluczyć istnienie potencjalnego znaleziska".

Zespół zarządzania kryzysowego ws. "złotego pociągu" na czele z wojewodą dolnośląskim obradował dziś po raz pierwszy. W spotkaniu uczestniczyli m.in. prezydent Wałbrzycha Roman Szełemej i dolnośląski wojewódzki konserwator zabytków Barbara Nowak-Obelinda.
– Na podstawie dokumentów, które otrzymał prezydent Wałbrzycha, nie można przyjąć, że faktycznie znalezisko zostało potwierdzone. Historycznie mieliśmy wiele informacji, gdzie dokonywano takich "odkryć". Jednak niewiele z nich się potwierdziło – mówił po spotkaniu Tomasz Smolarz, wojewoda dolnośląski.

Dodał też, że ani on, ani prezydent Wałbrzycha oraz dolnośląski konserwator zabytków nie widzieli zdjęcia pociągu z georadaru, o którym wspominał wiceminister kultury Piotr Żuchowski. Zgłoszenie, które dotarło do Romana Szełemeja, miało zawierać kilka stron opisu i nieczytelną mapę.

Jak zaznaczył Smolarz, by potwierdzić wiarygodność tych dokumentów, potrzebna będzie analiza geologiczna i historyczna. – Tylko w przypadku potwierdzenia wiarygodności znaleziska będzie uzasadnione użycie środków publicznych na »wbicie szpadla« – przekonywał wojewoda. Kiedy wojsko zostanie uruchomione – na razie nie wiadomo.

Wojewoda zaznaczył też, że władze podjęły już działania, żeby w odpowiedni sposób zabezpieczyć teren, gdzie rzekomo ma znajdować się pociąg. Obszar będzie nadzorowany przez policję, Straż Miejską Wałbrzycha, straż leśną oraz Straż Ochrony Kolei.

Dodatkowo nadleśnictwo Świdnica wprowadzi zakaz wstępu do lasu w związku z zagrożeniem pożarowym. Wczoraj w pobliżu potencjalnego znaleziska wybuchł pożar, który jak podkreślił wojewoda, najprawdopodobniej został wywołany przez zaprószenie ognia.

Różne stanowiska

Przypomnijmy, w piątek na specjalnie zwołanej konferencji prasowej generalny konserwator zabytków przekonywał, że sposób zabezpieczenia pociągu pozostaje tajemnicą. Zdaniem Żuchowskiego tylko odpowiednie służby mogą do niego dotrzeć. – Widziałem, jak ten pociąg wygląda na zdjęciu georadarowym – przyznał wiceminister kultury.

Żuchowski zaznaczył także, że w pociągu mogą znajdować się zabytki, jednak "dopóki tam nie dotrzemy, to każda informacja o jego zawartości jest daleko posuniętą spekulacją".

Przyznał też, że informację o tym, gdzie znajduje się pociąg, przekazała na łożu śmierci osoba, która pracowała przy jego ukryciu.

W środę przedstawiciele znalazców "złotego pociągu" spotkali się z władzami Wałbrzycha. Wtedy też poinformowano, że zaginiony pociąg znajduje się na terenie miasta.

Gapiów przybywa

Wiadomo, że dwaj mężczyźni, Polak i Niemiec, którzy wskazali miejsce ukrycia pociągu, domagają się 10 procent znaleźnego. W połowie zeszłego tygodnia przedstawiciele znalazców "złotego pociągu" spotkali się z władzami Wałbrzycha. Wtedy też poinformowano, że zaginiony pociąg znajduje się na terenie miasta.

W oficjalnym zgłoszeniu, które przekazano samorządowcom, podano dokładne parametry i lokalizację znaleziska.

Specjaliści, z którymi rozmawiało Radio Wrocław, wskazują, że pociąg, który 70 lat temu miał wyruszyć spod Wrocławia, może się znajdować między 61. a 65. km trasy kolejowej Wrocław – Wałbrzych.

Wiceminister kultury już w ubiegłym tygodniu prosił, by nie szukać pociągu na własną rękę. – Zwracam się z apelem, by zaprzestać wszelkich jego poszukiwań, do chwili zakończenia oficjalnej urzędowej procedury, prowadzącej do zabezpieczenia znaleziska. W ukrytym pociągu - co do którego istnienia jestem przekonany - znajdować się mogą niebezpieczne materiały z czasów II wojny światowej. Istnieje ogromne prawdopodobieństwo, że pociąg jest zaminowany – ostrzega Żuchowski.

Mimo próśb ministra, w miejsce gdzie ponoć ukryty jest pociąg, od kilku dni można spotkać wycieczki, w tym rodziny z dziećmi. Dlatego też od weekendu okolicy między Świebodzicami a Szczawienkiem pilnują policja i Straż Ochrony Kolei.

Chętni do złota ustawiają się w kolejce

– Złoty pociąg, jeśli zostanie odnaleziony, będzie własnością Skarbu Państwa – zastrzegł Piotr Żuchowski, generalny konserwator zabytków. Światowy Kongres Żydów poinformował natomiast, że wartościowe przedmioty, które być może zostaną znalezione w pociągu, mogą należeć do Żydów. Roszczenia do pociągu zgłasza też Rosja.

Emocje sięgają zenitu

O sprawie "złotego pociągu" rozpisują się media na całym świecie. Opancerzony pociąg zaginął 70 lat temu, gdy Armia Czerwona zdobywała niemiecki wówczas Wrocław. Niemcy wywieźli z miasta złoto pociągiem. Skarby miały dotrzeć do Świebodzic, a następnie do Wałbrzycha, ale wagony nigdy tam nie dotarły.

Jedna z hipotez mówi, że skład mógł wjechać do tunelu, który miał być wydrążony w dolinie niedaleko osiedla Lubiechów i prowadził pod Zamek Książ. Według różnych źródeł – w wagonach pociągu oprócz złota Wrocławia mogły znajdować się także Bursztynowa Komnata oraz zrabowane dzieła sztuki.

http://wiadomosci.onet.pl...-pociagu/q0ezj4

Chyba Van przewidział prawdę

https://www.youtube.com/watch?v=B-t7CqvBM2A
_________________
Jerzy

Największą tajemnicą jest to co przyniesie nam jutro.
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
jerzydom 
PHEC Thesaurus
jeż


Dołączył: 16 Mar 2009
Posty: 6113
Piwa: 123/38
Skąd: Leśna Polana
Wysłany: 2015-08-31, 20:35   

„Moi klienci zasługują na szacunek, nie na szykany”: mówi prawnik, który reprezentuje znalazców „złotego pociągu”

O osobach, które odnalazły "złoty pociąg" wciąż wiemy bardzo niewiele. Pasjonujących się dziejami Dolnego Śląska, tajemniczych odkrywców szukają dziennikarze, amatorzy i profesjonalni łowcy skarbów. Jak zmieniło się ich życie w ciągu ostatnich tygodni? Jak wyglądało zanim odnaleźli pociąg? Ile czasu poświęcili, by wpaść na jego trop? Na te i inne pytania odpowiada Jarosław Chmielewski, prawnik znalazców.

Magdalena Zagała: Nie jest wykluczone, że ustawi się kolejka chętnych do pociągu, który odnaleźli pana klienci. Jak oni komentują te ostatnie publikacje?

Jarosław Chmielewski: Nie są zaskoczeni skalą szumu jaki powstał, bo ranga tego odkrycia jest duża. Moi klienci to profesjonaliści. Ponad dziesięć lat zbierali informacje na ten temat Dolnego Śląska i ukrytych tam przedmiotów. Analizowali różne relacje historyczne, docierali do ludzi mogących mieć wiedzę na te tematy, porównywali mapy, robili badania terenowe. To, czego dokonali to nie jest przypadek. Nie można powiedzieć, że mieli po prostu fart czy dopisało im szczęście. Wykonali gigantyczną pracę.

Jednemu z nich ktoś przekazał bardzo cenną mapę.

Pewna osoba przekazała ją jednemu z nich na łożu śmierci. To jest efekt wypracowania przez mojego klienta pewnych relacji z tym człowiekiem, budowania zaufania. Nie stało się to z dnia na dzień. Ta historia jest niezwykle interesująca, jestem jednak zobowiązany do zachowania tajemnicy.

Do Wałbrzycha przyjeżdżają dziennikarze z całej Europy, ze Stanów Zjednoczonych. Wszyscy chcą dotrzeć do pana klientów, namówić ich do rozmowy. Podobnie poszukiwacze skarbów próbują ich odnaleźć. Czy oni nadal obawiają się jakiegoś zagrożenia? Mają inne obawy? Jakie?

Szukają ich różni ludzie. Chcą nakłonić do rozmów. Niektórzy amatorzy na własna rękę próbują odnaleźć ten pociąg. I nic nie robią sobie z ostrzeżeń lokalnych władz, że skład może być zaminowany. Miasto „żyje tym skarbem”. A ludzka zawiść powoduje, że człowiek jest zdolny do wszystkiego, pojawia się wiele negatywnych komentarzy pod adresem moich klientów. W internecie są wpisy, że mój klient jest potomkiem Goebbelsa albo, że za jego sprawą ten skarb zostanie z Polski wywieziony. To jest przykre dla niego, bo on jest od lat związany z Polską, tu prowadzi swoją działalność historyczną. Lubi nasz kraj, Polaków. Kiedy zaczęła się ta cała nagonka na niego wyjechał, ale już wrócił do Polski. Dlatego trudno mówić o tym, by moi klienci czuli się dobrze, pewnie. A z drugiej strony ich obawy biorą się też stąd, że prawo polskie w kwestii znaleziska takiej rangi i wartości jest nieprecyzyjne, więc cały czas mają pewne obiekcje, jak to będzie wszystko formalnie i od strony praktycznej załatwione.

Kiedy się czyta ich zgłoszenie, to tam jest wręcz cytowanie ustawy, ponieważ chcieli się jak najbardziej zabezpieczyć, aby wszystko było zgodne z polskim ustawodawstwem. Ale nie ma co ukrywać, nasze przepisy są dostosowane do znalezienia jakiegoś garnka, biżuterii z cmentarzyska kultury łużyckiej, może monet z XVII wieku. Konstrukcja tych zapisów jest taka jakby nie przewidywano, że w Polsce będzie można odnaleźć bardzo cenną rzecz, prawdziwy skarb.

Kłopotów nie ma jeśli to są cenne zabytki archeologiczne, ale sytuacja komplikuje się, kiedy są to znaleziska współczesne. Przepisy jakby nie nadążają za uwarunkowaniami historycznymi losów Dolnego Śląska, innych regionów Polski, gdzie mogą znajdować się bardzo wartościowe przedmioty z czasów wojny.

Polskie prawo nie nadąża nie tylko w przypadku takiej sprawy jak to odkrycie, tak jest też w wielu innych dziedzinach. To jest nasz stały problem. Zaszkodził temu odkryciu też zbyt szybki przeciek do mediów. Nie stawiam nikomu żadnych zarzutów, bo od tego jest prokuratura. Uważam, że stosowne organy państwa powinny ustalić źródło wycieku i osoby, które ujawniły to zgłoszenie powinny ponieść stosowne konsekwencje.

Jakby pan skomentował wypowiedź jednego z rosyjskich prawników, który twierdzi, że jest to mienie zrabowane przez Niemców, a nie żaden skarb, dlatego pana klienci nie mogą liczyć na żadne znaleźne.

Te przedmioty zostały ukryte, porzucone i ktoś po wielu latach je odnalazł. W myśl przepisów prawa cywilnego znaleźne jak najbardziej się moim klientom należy. Jeżeli ktoś znajdzie ukryte przez uciekających Niemców w czasie wojny przedmioty – w ogrodach pałacowych junkrzy, szlachta niemiecka ukrywała złoto, tak było na przykład w Wodzisławiu – to należy się znaleźne, to jest oczywiste.

Chciałbym zaapelować do naszych władz, żeby znalazców potraktować poważnie, oni zrobili coś bardzo dobrego dla Polski, dla regionu. Ci ludzie powinni być traktowani z szacunkiem, a na razie na każdym kroku są negowani. Takie opinie, że nie mogą liczyć na 10 proc. znaleźnego pojawiają się też w Polsce. To jest typowe polskie piekiełko. Zazdrość, zawiść, że im się udało. Przy tej sprawie jak w soczewce skupiają się utrwalane przez lata nasze ujemne cechy jako społeczeństwa. Pokutuje nadal taka opinia, że najlepiej by było, gdyby wszyscy mieli po równo.

A na świecie są już głosy, że powinniśmy udostępnić to znalezisko państwom koalicji antyhitlerowskiej, co więcej, że one też w przyszłości mogą wysunąć roszczenia.

Państwo polskie może co najwyżej samo o tym zadecydować, czy i komu pokazać ten pociąg i jego ładunek. Procedura, którą władze polskie zastosują w tej sprawie będzie swoistym papierkiem lakmusowym, co do statusu suwerenności Polski, ziem zachodnich.

Uważam, że rozbudzone zostały stare demony Traktatu Poczdamskiego, i jak na dłoni będzie teraz widać brak polskiej doktryny prawnej odnośnie ziem zachodnich i północnych. To pokutuje od lat, teraz da o sobie znać. Niemcy taką doktrynę mają opracowaną, Polska nie. Poza publikacją prof. Skubiszewskiego, nie ma żadnego innego opracowania tej rangi, na którym państwo polskie mogłoby się oprzeć, argumentując swoje racje. Nie stworzono dobrych aktów prawnych w tym zakresie.

Przykładem mogą być choćby hipoteki na ziemiach zachodnich. Do dziś praktycznie nie zostało to w pełni uregulowane, jak jest wpisana własność polska na ziemiach zachodnich. Nie ma odpowiedzi, czy ważniejszy jest niemiecki „Grundbuch”, czy polska księga wieczysta. Oczywiście nie chodzi o to, że właściciele czy ich spadkobiercy wniosą jakieś roszczenia, bo państwo niemieckie zapłaciło im odszkodowania z tytułu utraconych dóbr na ziemiach zachodnich, ale to wszystko jest tylko rozwiązaniem cząstkowym, a nie całościowym i definitywnie zakończonym, tak by nie było możliwości nowych interpretacji tych zapisów.

Kłania się brak traktatu pokojowego takiego jaki po I wojnie światowej został podpisany w Wersalu. On w swoich załącznikach normował także kwestie wzajemnego przekazywania mienia, więc gdyby po II wojnie światowej też były takie zapisy to obok uzgodnień dotyczących zawarcia pokoju zawsze było wiele załączników, które regulują kwestie szczegółowe na przykład: łupów wojennych, reparacji, wszystkich spraw dotyczące własności na terenach, gdzie zmieniły się granice państw, znalezisk, skarbów.

Brak takich zapisów po zakończeniu II wojny światowej spowodował, że opieramy się na aktach prawnych niższej rangi: umowach o współpracy, aktach normalizujących wzajemne stosunki, na przykład tym z Krzyżowej. Nie uregulowano wielu spraw na początku w sposób trwały.

Choć nie wiadomo, co znajduje się w tym pociągu już ustawia się kolejka chętnych. Jeśli okaże się, że będzie tam mienie zagrabione z terenów Związku Radzieckiego, Rosjanie zażądają jego zwrotu. Z apelem do władz polskich wystąpił też Światowy Kongres Żydów.

Jeśli okaże się, że są tam na przykład dzieła sztuki zabrane przez Niemców ze Związku Radzieckiego, to właściwy organ – czyli w tym przypadku prezydent Wałbrzycha – będzie musiał je spisać i wezwać do odbioru prawowitych właścicieli, tak stanowi prawo i to jest jak najbardziej słuszne.

Jeśli to będzie mienie zrabowane Żydom pod warunkiem, że żyją ich spadkobiercy - bo tu musimy brać pod uwagę fakt, że Żydzi mieszkali w wielu państwach Europy – to także te eksponaty do nich wrócą. Państwo Izrael nie będzie miało do tego praw. W przypadku śmierci spadkobierców Żydów polskich prawnym następcą jest państwo polskie, ono przejmuje roszczenia, dziedziczy po swoich obywatelach.

W swoim apelu szef Światowego Kongresu Żydów, Robert Singer zapowiedział, że w przypadku śmierci potomków żydowskich właścicieli pociąg i jego ładunek powinien stać się polską rekompensatą dla Żydów za straty poniesione w czasie Holocaustu.

Oczywiście, jeśli skarb okaże się bardzo wartościowy, to każde zainteresowane nim państwo będzie próbowało znaleźć odpowiednią interpretację, „furtki” w przepisach międzynarodowych. Ta argumentacja, którą zaproponował Robert Singer jest nie do przyjęcia. O ile mogą pojawić się kwestie oddania poszczególnych części ładunku spadkobiercom właścicieli, o tyle w moim przekonaniu sam pociąg i materiały przemysłowe należą bezspornie do państwa polskiego. Jeśli tam byłoby złoto, ale niezidentyfikowane, nieoznaczone: na przykład przemysłowe - platyna, to prawo do niego ma państwo polskie. Tu zastosowanie ma dekret z 1946 roku, zapisy o mieniu opuszczonym.

Państwo polskie musi teraz pokazać atrybuty suwerenności. To jest może paradoksem, ale żądanie znaleźnego przez moich klientów było bardzo przemyślane, to jest polska racja stanu, pokazuje suwerenność państwa polskiego. Jeżeli uznamy, że pociąg nie jest polski, to do zapłaty znaleźnego zobowiązany jest inny właściciel, jeśli bowiem powiemy: „Ten pociąg nie jest polski, to automatycznie on ma jakiegoś innego właściciela, który się po niego zgłosi”.

Czy organy naszego państwa, stosowne ministerstwa, służby, interesują się całą sprawą z należytą starannością? Słyszymy zapowiedzi o zastosowaniu niestandardowej procedury, ale niewiele z tego na razie wynika. Czy nie mamy do czynienia z pewną opieszałością ze strony polskich władz?

Miasto Wałbrzych stanęło na wysokości zadania. Są prowadzone prace w Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Najwyższy czas, by tym tematem zajęła się pani premier Ewa Kopacz. Od kilku dni o niczym innym na świecie się tak nie mówi, jak o tym skarbie. Z całym szacunkiem do wszystkiego, co się dzieje w Polsce w związku z kampanią wyborczą, ale jednak sprawa tego znaleziska jest nieporównywalna. Nawet ostatnie wizyty zagraniczne naszego prezydenta Andrzeja Dudy nie miały tej skali. Mamy do czynienia z wydarzeniem bezprecedensowym. Jeśli teraz strona polska popełni jakieś błędy, nie zabezpieczy się formalnie, nie przygotuje się dobrze, to sytuacja będzie nieodwracalna.

Tu mamy konkret, a nie kolejną obietnicę wyborczą, dotyczy to państwa polskiego, racji stanu, polskich obywateli. Sprawne działanie odpowiednich struktur państwa w tym przypadku może nam przynieść wiele korzyści, rozsławi ten region. Nie mówię o tym znalezisku tylko w kontekście wymiernych profitów materialnych, przecież dzięki niemu pojawią się publikacje naukowe, filmy. To może być niezwykle cenna promocja dla Wałbrzycha. Ten region jest biedny, brakuje pracy. Wraz z rozwojem turystyki pobudzona zostanie lokalna przedsiębiorczość, także takie mogą być wymierne skutki tego niezwykłego odkrycia.

Dziękuję za rozmowę.

http://wiadomosci.onet.pl...ezentuje/prnmhf
_________________
Jerzy

Największą tajemnicą jest to co przyniesie nam jutro.
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
jerzydom 
PHEC Thesaurus
jeż


Dołączył: 16 Mar 2009
Posty: 6113
Piwa: 123/38
Skąd: Leśna Polana
Wysłany: 2015-08-31, 20:45   

:-D

http://wiadomosci.onet.pl...-pociagu/rqmb12
:lol:
_________________
Jerzy

Największą tajemnicą jest to co przyniesie nam jutro.
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
jerzydom 
PHEC Thesaurus
jeż


Dołączył: 16 Mar 2009
Posty: 6113
Piwa: 123/38
Skąd: Leśna Polana
Wysłany: 2015-08-31, 21:52   

Sprawa "złotego pociągu" w prokuraturze. Żądają dymisji generalnego konserwatora zabytków

Zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa przez Piotra Żuchowskiego, generalnego konserwatora zabytków i wiceministra kultury złożyła w prokuraturze Fundacja Thesaurus. Zdaniem jej przedstawicieli urzędnik zachował się nieprofesjonalnie w sprawie "złotego pociągu". - Żądamy jego dymisji i opublikowania dokumentów na temat znaleziska - mówi Wirtualnej Polsce Piotr Lewandowski, prezes organizacji, specjalista prawa ochrony zabytków. Fundacja Thesaurus uważa, że generalny konserwator zabytków przekroczył uprawnienia, wymusił działania innych służb i organów publicznych w celu usunięcia nieistniejącego zagrożenia. - To istne szaleństwo, bo przecież nie ma żadnych znanych opinii publicznej dowodów na istnienie tego pociągu - twierdzi Lewandowski.
Fundacja Thesaurus uważa, że generalny konserwator zabytków przekroczył uprawnienia, wymusił działania innych służb i organów publicznych w celu usunięcia nieistniejącego zagrożenia. - To istne szaleństwo, bo przecież nie ma żadnych znanych opinii publicznej dowodów na istnienie tego pociągu - twierdzi Lewandowski.
Jego zdaniem jeśli wiceminister Żuchowski jest przekonany na 99 proc. o autentyczności znaleziska to powinien pokazać dowody. Tymczasem w czasie konferencji prasowej wiceminister kultury mówił tylko, że widział "dobrej jakości zdjęcia georadarowe”, ale ich nie pokazał.

W opinii Lewandowskiego generalny konserwator zabytków wykorzystuje swoje stanowisko, aby pomóc znajomemu, który związany ma być ze sprawą pociągu. - Mówił o tym w jednym z wOrganizacja złożyła zawiadomienie w Prokuraturze Okręgowej w Warszawie i Prokuraturze Generalnej. Od minister kultury i dziedzictwa narodowego Małgorzaty Omilanowskiej domaga się zdymisjonowani podwładnego i ujawnienia wszystkich dostępnych dokumentów na temat "złotego pociągu".

Minister Piotr Żuchowski zapowiedział, że wyda oświadczenie w sprawie tych zarzutów.ywiadów. To skandal - uważa prezes Fundacji Thesaurus.
http://wiadomosci.wp.pl/k...l?ticaid=11580d
_________________
Jerzy

Największą tajemnicą jest to co przyniesie nam jutro.
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
jerzydom 
PHEC Thesaurus
jeż


Dołączył: 16 Mar 2009
Posty: 6113
Piwa: 123/38
Skąd: Leśna Polana
Wysłany: 2015-09-01, 08:25   

Złoty pociąg spłaci DŁUGI Polski?

Trzy miliardy złotych - tyle jest wart metr sześcienny złota. Ile takich metrów może znajdować się w pancernym pociągu, ukrytym przez nazistów w podziemnej sztolni pod Wałbrzychem? Nawet ci, którzy nie wierzą w odnalezienie złotego pociągu, nie mają wątpliwości, że to może być fortuna, która znacząco zmniejszy polskie zadłużenie! A wynosi ono około 800 miliardów zł!
Policja, służba ochrony kolei, straż miejska, straż leśna, a nawet wojsko! Wszystkie te służby są zaangażowane w akcję "złoty pociąg"! Teren, na którym ma się znajdować, stanie się niedostępny dla zwykłych śmiertelników. Podobno ze względów bezpieczeństwa! Ale nikt w to nie wierzy! Ludzie mówią o rekordowo cennym łupie!
Kalkulatory poszły w ruch zaraz po sensacyjnej wypowiedzi Piotra Żuchowskiego, generalnego konserwatora zabytków, który na 99 procent potwierdził istnienie złotego pociągu. Wywołało to prawdziwą gorączkę złota nie tylko w Wałbrzychu, gdzie Służba Ochrony Kolei musiała nawet bronić torów przed domorosłymi poszukiwaczami. Z godziny na godzinę ukryty przez nazistów skarb rósł w oczach.
- Same kosztowności mieszkańców Wrocławia, które zniknęły pod koniec wojny, to 50 wielkich skrzyń wypełnionych złotem - mówią znawcy tematu. - A gdzie inne przetopione na sztaby łupy hitlerowców? - pytają.
- Legendarne złoto Wrocławia? To byłoby coś! Ważyłoby jakieś 6 ton. A jedna tona złota to raptem sześcian o boku 37 centymetrów - wyjaśnia Joanna Lamparska, autorka książek o tajemnicach Dolnego Śląska. Dlatego jej zdaniem pancerny pociąg spokojnie pomieściłby taki ładunek. A nawet dużo, dużo więcej.
Historyk Dariusz Baliszewski wierzy, że pociąg istnieje. - Może nawet kiedyś go odnajdziemy, ale nie spodziewam się, że tam będą jakieś gigantyczne skarby. To byłby cud - mówi.
Wojskowy georadar namierzy skarb
Wojewoda dolnośląski Tomasz Smolarz (49 l.) wezwał na pomoc armię. Poprosił, aby żołnierze zbadali georadarem teren, gdzie ma się znajdować złoty pociąg. To skutek publicznych wypowiedzi generalnego konserwatora zabytków Piotra Żuchowskiego, którego właśnie zdjęcie z georadaru przekonało, że pociąg faktycznie istnieje. Ponoć dostrzegł nawet zarys platform i dział. Czy to technicznie w ogóle możliwe? - Georadar nie pozwala na określenie aż takich szczegółów - mówi Aleksander Cianciara z firmy Sejscom, która handluje tymi urządzeniami. - No, chyba że dokładnie wiemy, na co patrzymy. Wtedy, owszem, można zidentyfikować charakterystyczne elementy obiektu - dodaje ekspert. Jak długo potrwa badanie terenu? Nawet kilka dni. A kiedy się rozpocznie? - Tego jeszcze nie wiadomo. Mam nadzieję, że szybko, żeby zagadka została wreszcie rozwiązana - mówi wojewoda Smolarz.
http://www.se.pl/wiadomos...ski_670916.html
_________________
Jerzy

Największą tajemnicą jest to co przyniesie nam jutro.
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
jerzydom 
PHEC Thesaurus
jeż


Dołączył: 16 Mar 2009
Posty: 6113
Piwa: 123/38
Skąd: Leśna Polana
Wysłany: 2015-09-01, 08:28   

Złoty Pociąg na Allegro!

Zagadka złotego pociągu, który rzekomo został odnaleziony w okolicy Wałbrzycha, rozgrzewa Polaków do czerwoności. Niektórym zrobiło się aż tak gorąco z tego wszystkiego, że chcieli go sprzedać na Allegro! - Sprzedam pociąg pancerny z czasów II Wojny Światowej. Pociąg dobrze zachowany choć do remontu generalnego - mogliśmy przeczytać w zabawnym ogłoszeniu na Allegro. Ogłoszenie już zostało usunięte.
- Sprzedam pociąg pancerny z czasów II Wojny Światowej. Pociąg dobrze zachowany choć do remontu generalnego. Pociąg można odebrać osobiście w Wałbrzychu. Uwaga, może być zaminowany. Do 1945 pociąg znajdował się na wyposażeniu niemieckiej armii. Z powodu rozwiązania porzucenia przez byłego właściciela pociąg, przez 70 lat stał opuszczony w starym tunelu. Znalazłem go, więc jestem jego właścicielem. Niestety dokumenty są niekompletne dlatego pociągiem nie będzie można jeździć po torach publicznych (...) - mogliśmy przeczytać na zabawnej aukcji na Allegro.
W opisie można również znaleźć historię składu: - Oddany załodze 1 listopada 1942 roku. Działał na froncie wschodnim. W kwietniu 1944 roku brał udział w odblokowaniu okrążonego Kowla, następnie działał w rejonie Brześcia i Baranowicz. W czerwcu 1944 roku przerzucony w okolice Warszawy. Stąd wyruszył w swą ostatnią trasę w kierunku Niemiec. W zamienionym na twierdzę Wrocławiu (Festung Breslau), w obliczu zbliżającego się frontu, na pociąg załadowano wszytko co się dało w celu wywiezienia na Zachód. W okolicach Wałbrzycha (Waldenburg) zapadła decyzja bu pociąg wraz z ładunkiem ukryć i wrócić po niego po wojnie. Nie przewidziano niestety, że zmieni się układ granic i pociąg zostanie na terenie Polski a tym samym zmieni właściciela - tak wpis brzmiał dalej.
Poza tym w opisie załączony był dokładny opis techniczny: - Długość składu ok. 100 m Wagony: towarowe - opancerzone artyleryjskie – opancerzone i uzbrojone w działa oraz karabiny maszynowe piechoty – opancerzone, uzbrojone w karabiny maszynowe i służące do przewożenia piechoty karabinów maszynowych – opancerzone i uzbrojone w karabiny maszynowe przeciwlotnicze – uzbrojone w działka przeciwlotnicze dowodzenia – podobne do wagonów piechoty, lecz wyposażone w stanowisko dowodzenia pociągu przeciwpancerne – odmiana wagonów artyleryjskich, wyposażone w działo przeciwpancerne (zwykle w wieży czołgowej) platformy – nieopancerzone, służące do różnych celów: ochrony przed wykolejeniem, przewożenia materiałów saperskich i do naprawy toru, przewożenia motocykli i pojazdów w tym czołgów.
Okazuje się, że żartownisiów, którym zabawna aukcja się spodobała, było więcej. Zaczęli oni nawet licytować na Allegro! Pociąg w kulminacyjnym momencie "kosztował" 36 000 000 złotych, a w licytacji brało udział trzynaście osób. Allegro było jednak czujne i już aukcja zniknęła z ich strony.
Złoty pociąg - co w nim jest naprawdę?

Cała sprawa dotyczy pociągu ze złotem i innymi cennymi rzeczami, którym pod koniec wojny rzekomo wywieziono z Wrocławia kosztowności, m.in. dzieła sztuki. Nigdy jednak samego pociągu nie odnaleziono. Gdzie jest zawartość tego pociągu? Tego też nie wiadomo. W pociągu mogą być zrabowane dzieła sztuki, kosztowności mieszkańców dawnego Breslau (50 skrzyń ze złotem i srebrem), które naziści kazali im oddać w depozyt, a nawet Bursztynowa Komnata. Ale może to być tylko broń i nic więcej. Jednak nawet wtedy znalezisko byłoby bezcenne.
http://www.se.pl/wiadomos...gro_670575.html
_________________
Jerzy

Największą tajemnicą jest to co przyniesie nam jutro.
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
jerzydom 
PHEC Thesaurus
jeż


Dołączył: 16 Mar 2009
Posty: 6113
Piwa: 123/38
Skąd: Leśna Polana
Wysłany: 2015-09-01, 08:32   

Odkrywcy złotego pociągu obawiają się o swoje życie?

Wiadomość o złotym pociągu zelektryzowała media na całym świecie. "Daily Mail" dotarł do Tadeusza Słowikowskiego – emerytowanego górnika i członka Dolnośląskiej Grupy Badawczej. Wałbrzyszanin poświęcił pół życia na poszukiwanie ukrytego skarbu. W rozmowie z dziennikarzami wyjawił, że od dawna wie, gdzie znajduje się pociąg. Dlaczego nie wyjawił tajemnicy?
To właśnie Tadeuszowi Słowikowskiemu Niemiec o nazwisku Schulz wyjawił miejsce, w którym ukryto złoty pociąg. Opowiedział mu również historię rodziny, która została zamordowana w 1945 roku. Dom, w którym mieszkali, maskował wejście do tunelu. Po ich śmierci zrównano go z ziemią, a otwór zasypano. Trzy dni później Wałbrzych został zajęty przez Sowietów. Schulz dowiedział się o zasypanym tunelu i morderstwie od pewnego Niemca, który zdecydował się na wyjawienie tajemnicy na łożu śmierci. Mężczyzna był pracownikiem kolei i wiedział, gdzie znajduje się ukryty tunel.
Historia o złotym pociągu na tyle zainteresowała Słowikowskiego, że postanowił ją zbadać. Zaczął badać stare mapy i dokumenty. Opisał również trasę, którą przebył pociąg – tym sposobem dotarł do ukrytej bocznicy. W 2003 roku dostał oficjalne zezwolenie rządu na eksploracje okolicy, w której miał znajdować się skarb. – Jak tylko zaczęliśmy, podeszło do nas trzech mężczyzn w cywilnych ubraniach. Nieśli ze sobą karabiny i zagrozili, żebyśmy się zatrzymali. Nie wiedziałem, kim są, ale miałem swoje podejrzenia – powiedział "Daily Mailowi" Słowikowski.
Wkrótce pies badacza został otruty, a jego drzwi rozbite. Zaczął również otrzymywać głuche telefony i pogróżki. – To trwa do dziś. Mój telefon jest stale inwigilowany. Odebrałem telefon i usłyszałem, żebym trzymał swój nos z dala – wyznaje odkrywca.
Także inni odkrywcy wyjawili dziennikarzom, że gdy tylko trafili na ślad miejsca złotego pociągu, zaczynali otrzymywać groźby. – Wiele niebezpiecznych osób interesuje się tym pociągiem – powiedział Brytyjczykom jeden z anonimowych eksploratorów.
Czy to właśnie z obawy o swoje życie odkrywcy pociągu nie chcą ujawnić swoich danych?
Wałbrzych. Gdzie jest "złoty pociąg" z Wałbrzycha?

http://www.fakt.pl/wydarz...uly,569962.html
_________________
Jerzy

Największą tajemnicą jest to co przyniesie nam jutro.
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
jerzydom 
PHEC Thesaurus
jeż


Dołączył: 16 Mar 2009
Posty: 6113
Piwa: 123/38
Skąd: Leśna Polana
Wysłany: 2015-09-01, 08:38   

"Złoty pociąg" wygląda na fikcję

Z Olafem Popkiewiczem, archeologiem i eksploratorem, redaktorem programu "Poszukiwacze historii" rozmawia Krzysztof M. Kaźmierczak.

Uczestniczył pan już nieraz w poszukiwaniach pozostałości II wojny światowej. W jaki sposób się je przeprowadza? - Można powiedzieć, że robi się to dokładnie odwrotnie niż w przypadku rzekomego niemieckiego złotego pociągu z Wałbrzycha. Dlaczego rzekomego? Przecież są jakieś plany, relacja naocznego świadka, a nawet obraz z georadaru? - Do czasu aż nie zobaczyłem tego obrazu może i byłbym skłonny do pewnego stopnia uwierzyć, że ten pociąg istnieje.
Podczas prowadzonych poszukiwań widziałem niejednokrotnie zapisy z georadarów. Przy pomocy takich urządzeń można zobaczyć, że w danym miejscu przemieszczano podłoże czy też, że znajdują się w nim jakieś puste przestrzenie wskazujące na to, że coś tam zakopano. Ale żaden georadar nie pokaże wieżyczek i dział pociągu pancernego, bo funkcjonuje on na zasadzie wskazywanie zaburzeń w ziemi, a nie wykonuje czegoś co wygląda niemal jak fotografia. Zatem ktoś ten obraz zmanipulował? - Na to wygląda. Dla mnie jest on dowodem na to, że pociąg to niemal na pewno fikcja. Wracając do pierwszego pytania, w jaki sposób szuka się ukrytych w ziemi militariów czy skarbów? - Przede wszystkim nie nadaje się takiej sprawie rozgłosu. Zaczyna się od podjęcia dokładnej weryfikacji informacji o lokalizacji przedmiotu poszukiwań. W jaki sposób się to robi? - Sprawdza się realia historyczne np. czy w ogóle jest możliwe, że w danym rejonie mogło się coś takiego znajdować, a także analizuje się źródła informacji pod kątem ich wiarygodności. Relacja z łoża śmierci jak w przypadku rzekomego świadka ukrycia "złotego pociągu" nie brzmi wiarygodnie? - Wystarczy zadać sobie w takiej sytuacji pytanie: dlaczego ktoś mający podobni wiedzę o skarbach nie zrobiłby z niej pożytku przez całe swoje życie? Abstrahując od sprawy z Wałbrzycha, jeśli dysponuje się już potwierdzeniem lokalizacji miejsca ukrycia zabytku to rozumiem, że nie ma już przeszkód aby nadać sprawie rozgłos? - Najlepiej upubliczniać takie informacje dopiero po przeprowadzeniu poszukiwań lub ewentualnie wtedy, gdy się je fizycznie rozpoczyna. Dlaczego tak późno? Choćby dlatego, aby uniknąć sytuacji jaka grozi w przypadku "złotego pociągu". Eksploracja na własną rękę przez amatorów jest nie tylko nielegalna i może przeszkodzić w prowadzeniu profesjonalnych prac poszukiwawczych. Stwarza też zagrożenie dla szukających, szczególnie tam (jak w okolicy Wałbrzycha) gdzie są szkody górnicze. Rozmawiał Krzysztof M. Kaźmierczak


http://www.gloswielkopols...t.html?cookie=1
_________________
Jerzy

Największą tajemnicą jest to co przyniesie nam jutro.
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
jerzydom 
PHEC Thesaurus
jeż


Dołączył: 16 Mar 2009
Posty: 6113
Piwa: 123/38
Skąd: Leśna Polana
Wysłany: 2015-09-01, 13:10   

Wojsko sprawdzi miejsce, gdzie ma być ukryty "złoty pociąg"

Żołnierze sprawdzą tak zwany złoty pociąg. Minister obrony narodowej Tomasz Siemoniak wyraził zgodę na dokonanie rekonesansu miejsca, gdzie ma być ukryty owiany legendą skład. Mają go przeprowadzić wojskowi specjaliści z Wałbrzycha.

Jak powiedział komandor Janusz Walczak z MON, minister pozytywnie odpowiedział na wniosek wojewody dolnośląskiego w tej sprawie. Teraz wojskowi przeprowadzą rekonesans, który pomoże oszacować ewentualne koszty dotarcia do ukrytego pod ziemią składu. Jak ustalił jednak reporter RMF FM, wojsko dysponuje georadarami, których zasięg wynosi jedynie dwa i pół metra.

Czy "złoty pociąg" istnieje?

O tym, że w okolicach Wałbrzycha zlokalizowano historyczny pociąg z okresu II wojny światowej, media informują od kilku dni. Prawnicy reprezentujący dwie osoby prywatne zgłosili ten fakt miejscowemu samorządowi oraz MKiDN. Domagają się od Skarbu Państwa uznania prawa do zażądania przysługującego im - ich zdaniem - 10 proc. znaleźnego.

Pojawiły się spekulacje, że może chodzić o pociąg ze złotem i innymi cennymi rzeczami, którym pod koniec wojny rzekomo wywieziono z Wrocławia kosztowności, m.in. dzieła sztuki. Nigdy nie odnaleziono jednak zawartości ani samego składu.

Generalny konserwator zabytków Piotr Żuchowski mówił w piątek w Warszawie, że jest przekonany "na ponad 99 proc.", że pociąg istnieje. - Dowodem jednoznacznym może być jedynie dotarcie do tego pociągu - zaznaczył.

Tłumaczył, że informacja o lokalizacji pociągu została przekazana "ustnie przez osobę, która brała udział w schowaniu tego pociągu". - Ta osoba na łożu śmierci przekazała informację ze szkicem, gdzie to ewentualnie jest - mówił.

Żuchowski podkreślił, że "rzecz jest absolutnie bezprecedensowa, co do samej materii znaleziska". - Dotychczas największymi przedmiotami, które były wskazywane jako znalezione, były gdzieś w trakcie walk pozostawione czołgi czy też działa. Tutaj mówimy o pociągu, który ma mieć długość ponad 100 metrów - opowiadał Żuchowski.

W środę wałbrzyski magistrat poinformował o otrzymaniu pisma dot. znalezienia na terenie miasta pociągu z czasów II wojny. Rzecznik Arkadiusz Grudzień wyjaśniał, że po przeanalizowaniu zgłoszenia urząd zdecydował o jego formalnym przyjęciu i przekazaniu go do trzech ministerstw: obrony narodowej, skarbu oraz kultury i dziedzictwa narodowego.

W czwartek komunikat w sprawie tzw. złotego pociągu - z ostrzeżeniem - wydał generalny konserwator zabytków. Zwrócił uwagę, że w związku z nagłośnieniem informacji dotyczących odnalezienia pociągu, w rejonie Wałbrzycha zaobserwowano wzmożoną aktywność poszukiwaczy skarbów. Żuchowski zaapelował, aby "zaprzestać wszelkich (...) poszukiwań, do chwili zakończenia oficjalnej urzędowej procedury, prowadzącej do zabezpieczenia znaleziska". - Tylko wyspecjalizowane służby, odpowiednio przygotowane, z odpowiednim przygotowaniem merytorycznym i sprzętowym, mogą ewentualnie do tego pociągu dotrzeć - zaznaczał konserwator.
http://wiadomosci.onet.pl...y-pociag/wgt93q

Pod linkiem filmik
http://wiadomosci.onet.pl...y-pociag/wgt93q

Pod tym linkiem też filmik

http://wiadomosci.onet.pl...y-pociag/crkyhp
_________________
Jerzy

Największą tajemnicą jest to co przyniesie nam jutro.
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
jerzydom 
PHEC Thesaurus
jeż


Dołączył: 16 Mar 2009
Posty: 6113
Piwa: 123/38
Skąd: Leśna Polana
Wysłany: 2015-09-01, 13:40   

Ogłosił, że "złoty pociąg" istnieje na 99 procent. Nie będzie się już wypowiadał na ten temat

Generalny konserwator zabytków nie będzie więcej zabierał głosu w sprawie "złotego pociągu", który ma być ukryty w okolicach Wałbrzycha. To prawdopodobnie pokłosie konferencji, na której minister powiedział, że owiany tajemnicą nazistowski skład istnieje na 99 procent. On sam, jako jedyny, miał widzieć zdjęcia georadarowe.

- Informujemy, że wszelkie pytania w sprawie ukrytego pociągu należy kierować do Urzędu Wojewódzkiego we Wrocławiu, który prowadzi sprawę poszukiwań tego obiektu - przekazało Centrum Informacyjne Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego.
To oznacza, że generalny konserwator zabytków Piotr Żuchowski, dostał zakaz wypowiedzi na temat "złotego pociągu". We wtorek miał wydać oświadczenie dla mediów. Oświadczenia jednak nie będzie.

Taka decyzja minister kultury i dziedzictwa narodowego to prawdopodobnie konsekwencja wystąpienia Żuchowskiego na piątkowej konferencji prasowej. 28 sierpnia na spotkaniu z dziennikarzami minister przekazał, że na 99 proc. jest pewny, że istnieje "złoty pociąg", który pod koniec wojny rzekomo wyjechał z Wrocławia. Jak twierdził widział dobrej jakoś zdjęcia georadarowe, które pokazywały jak pociąg wygląda. Twierdził nawet, że zauważył na nich platformę z działem. Czytaj więcej o wypowiedzi generalnego konserwatora zabytków

"Powinien wyłożyć karty na stół"

Donoszą ws. "złotego pociągu" na generalnego konserwatora zabytków. "Niebywałe, skandal"
- Generalny... czytaj dalej »
To wystąpienie spotkało się z falą krytyki. Na konserwatora spadły gromy za to, głównie z powodu zdjęć. Tym bardziej, że nie widział ich ani wojewoda dolnośląski, ani prezydent Wałbrzycha, do którego trafiło pismo o domniemanym znalezisku.
- Generalny konserwator zabytków zachował się nieprofesjonalnie. Nie jest to zwykły szeregowy urzędnik. Oczekiwałbym od niego, że jeśli wychodzi na konferencję prasową to mówi konkretnie, rzeczowo i przedstawia dowody. Jeśli twierdzi, że jest przekonany na 99 proc. to powinien wyłożyć karty na stół. To co się stało jest niebywałe, to skandal - oceniał Piotr Lewandowski, prezes Fundacji Thesaurus, który złożył zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa przez konserwatora.

- Naszym zdaniem doszło tu do przekroczenia uprawnień, wymuszenia działań innych służb i organów publicznych w celu usunięcia nieistniejącego zagrożenia - wyliczał Lewandowski.

Zagraniczna krytyka
Brak konsekwencji Żuchowskiego zauważyły też zagraniczne media. W poniedziałek niemiecki dziennik "Sueddeutsche Zeitung" skrytykował polski rząd za niewłaściwą politykę informacyjną dotyczącą "złotego pociągu". Florian Hassel w komentarzu pisał o "niezręcznym sposobie informowania". Natomiast nie pokazanie przez ministra zdjęcia georadarowego, na które się powoływał, nazwał postąpieniem "w niemądry sposób".
Kolejka do ewentualnych skarbów
Olbrzymia pewność konserwatora pociągnęła za sobą pierwsze nieformalne roszczenia, które płyną do Polski ze świata. Szef Światowego Kongresu Żydów oświadczył, że "przedmioty, które zostaną odkryte w Polsce, mogły być zrabowane Żydom przed wysłaniem ich na śmierć". Głosy o tym, że ewentualne skarby powinny trafić za granicę, pojawiły się także w Rosji. "Przedstawiciele Rosji niewątpliwie powinni brać udział w ustalaniu ładunku, który zostanie odkryty, jeżeli pociąg ten zostanie wyciągnięty".

http://www.tvn24.pl/wrocl...agu,573298.html
_________________
Jerzy

Największą tajemnicą jest to co przyniesie nam jutro.
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
jerzydom 
PHEC Thesaurus
jeż


Dołączył: 16 Mar 2009
Posty: 6113
Piwa: 123/38
Skąd: Leśna Polana
Wysłany: 2015-09-01, 19:32   

Żołnierze nie pomogą rozminowywać "złotego pociągu". Nie ma zgody resortu

Na razie nie ma zgody resortu obrony na udział wojska w rozminowaniu "złotego pociągu" - podaje RMF FM. Żołnierze nie będą też brali udziału w zabezpieczaniu terenu, na którym rzekomo znajduje się to budzące emocje znalezisko. W grę wchodzi na razie tylko rekonesans z udziałem mundurowych.

Stanowisko w sprawie zabezpieczania terenu jest ostateczne. Wojskowi tłumaczą, że od tego są inne służby. Natomiast kwestia rozminowania pociągu, jeśli zostanie on odnaleziony, będzie zależeć od rekonesansu. To wtedy żołnierze ocenią, czy są możliwości ich dalszego udziału w akcji. Kolejne decyzje będą oczywiście wymagać rozkazów szefostwa armii i zgody ministra.

Wojskowi twierdzą, że "złoty pociąg" będzie można wydobyć na powierzchnię najwcześniej na wiosnę. Potrzebne są czasochłonne specjalistyczne szkolenia ekip, które miałyby brać w tym udział. Chodzi między innymi o groźbę zalania czy występowanie trudnych do wykrycia tak zwanych szklanych min czy innych wybuchowych pułapek. Kolejna problematyczna kwestia to uzbrojenie pociągu.

Jeżeli pociąg się odnajdzie i dojdzie do wydobycia go, to będzie to ogromna operacja. Z szacunków ekspertów wynika, że do przerzucenia mogą być setki tysięcy metrów sześciennych ziemi

http://wiadomosci.wp.pl/k...,wiadomosc.html
_________________
Jerzy

Największą tajemnicą jest to co przyniesie nam jutro.
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Gery 

Wiek: 47
Dołączył: 15 Sie 2010
Posty: 994
Piwa: 30/2
Skąd: Basingstoke, Hant.
Wysłany: 2015-09-01, 20:29   

jerzydom napisał/a:
Wojskowi twierdzą, że "złoty pociąg" będzie można wydobyć na powierzchnię najwcześniej na wiosnę

Nie ma to jak tzrymac publike w napieciu I stopniowo budowac dramaturgie
_________________
http://www.youtube.com/watch?v=R56M4J68jIs
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
jerzydom 
PHEC Thesaurus
jeż


Dołączył: 16 Mar 2009
Posty: 6113
Piwa: 123/38
Skąd: Leśna Polana
Wysłany: 2015-09-01, 20:30   

Tomasz Wróblewski: Demony złotego pociągu

- Złoty pociąg – potworny dar historii, który wyrządzić nam może więcej zła niż całe to złoto może odkupić. Będziemy przeklinać ten dzień, jeżeli natychmiast nie stworzymy mądrej strategii wyjazdu z tego tunelu – pisze Tomasz Wróblewski w felietonie dla Wirtualnej Polski. Zdaniem redaktora naczelnego tygodnika „Wprost” odkrycie, którego jeszcze nie ma („kupa żelastwa zasypana ziemią”), już dziś wyzwala wszystkie najgorsze antypolskie stereotypy. Wróblewski pisze również o „przeklętym złocie”, które nie może ot, tak sobie, trafić do skarbu państwa, by łatać naszą dziurę budżetową.
Złoty pociąg obudził demony. Nikt go jeszcze nie widział, nikt nie dotknął łupu, ale już dorobił się swoich moralnych spadkobierców. Im głośniej polski rząd mówi, że skarb należy do państwa, tym głośniej wybrzmiewają echa niemieckich, żydowskich czy rosyjskich stereotypów o Polsce i polskiej nieodkupionej winie.

Rosja, z typowym dla siebie grabieżczym pomrukiem, pierwsza zażądała majątku. Wiadomo - rekompensata za straty poniesione w II Wojnie Światowej. Sowiecki klasyk – Rosjanie przelali krew za wolność Polski, a ci nawet szacunku nie okazują. Argument nie wytrzymuje oczywiście próby faktów - 45 lat sowieckiej okupacji, wywiezionych fabryk, zrabowanych majątków. Rzecz racBardziej wysublimowana, ale też odwołująca się do historycznych stereotypów, była odezwa nowojorskich organizacji żydowskich. We fragmencie dotyczącym osieroconego majątku czytamy, że skarby których nie da się przypisać żadnemu prawowitemu właścicielowi, powinny trafiać do społeczności żydowskiej, ludzi, którzy „…nie otrzymali od Polski odpowiedniej rekompensaty za cierpienie i straty ekonomiczne, jakich doznali w czasie Holocaustu”. To może tylko skrót myślowy, ale też bolesne dla nas powiązanie Holocaustu z odpowiedzialnością Polaków.

Komentarze niemieckiej prasy były oczywiście dalekie od przypisywania sobie prawa własności, ale nie uniknęły stygmatyzacji Polski i Polaków. Natychmiast pojawiły się oskarżenia o bałagan czy brak odpowiedniego zabezpieczenia terenu. Z troską godną właściciela majątku pozostawionego na ziemiach wypędzonych. "Sueddeutsche Zeitung" idzie dalej - domaga się dostępu do skarbu dla międzynarodowej społeczności i „prawdziwych historyków”. Coś jak niemiecki minister finansów domagający się, aby „prawdziwi ekonomiści” nadzorowali grecki budżet.

Odkrycie, którego jeszcze nie ma - teoretycznie to tylko kupa żelaza zasypana ziemią – już dziś wyzwala wszystkie najgorsze antypolskie stereotypy. Obyśmy nie ujrzeli tych koszmarnych łupów zanim ktoś dobrze nie pomyśli, co z tym wszystkim zrobić. Przeklęte złoto, jeżeli się tam znajdzie, nie może ot, tak sobie, trafić do skarbu państwa i, jak pieniądze z OFE, beztrosko łatać dziurę budżetową oraz cieszyć ministerialne oko łatwą zdobyczą.

To scenariusz jak czarny sen tych wszystkich, którzy przez lata konfrontowali ohydne stereotypy o polskim udziale w zagładzie Żydów i czerpaniu korzyści z Holocaustu. Uczonych, którzy zadawali kłam historycznym interpretacjom Jana Grossa. Działaczy polonijnych od Sydney po Buenos Aires, którzy ścigali każdego, kto pisał o „polskich obozach zagłady”. Lata wysiłków dyplomatycznych i odkłamywania potocznych prawd o naturalnym polskim antysemityzmie, o bezwolnym sojuszniku Hitlera.

Jeżeli jest coś takiego jak racja stanu, strategia międzynarodowa i nasza myśl polityczna – to pociąg musi się teraz stać jej wehikułem. Fundacją, uczelnią, instytutem historycznej prawdy. Im bardziej wyniośle zabrzmi i im bardziej światowe będzie ciało, które zagospodaruje ten majątek, tym większa szansa, że te demony nie zaczną nas znowu prześladować.

Tomasz Wróblewski dla Wirtualnej Polskizej skrojona na potrzeby wewnętrznej propagandy i podtrzymywania nienawiści.
http://wiadomosci.wp.pl/k...l?ticaid=115823
_________________
Jerzy

Największą tajemnicą jest to co przyniesie nam jutro.
Postaw piwo autorowi tego posta
 
 
Odpowiedz do tematu
 
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

  
Skocz do:  


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Wersja forum PDA/GSM

Template BreatheFX modified by Falcone
Design by: Infected-FX