Forum THESAURUS Strona Główna Zaloguj Rejestracja FAQ Użytkownicy Szukaj
 Główna •  Gazeta •  Sklep •  Forum •  Galeria •  Czat •  Kontakt •  Statystyki •  Download
 Ogłoszenie 

Zapraszamy na oficjalną stronę Polskiego Klubu Eksploracji Historycznej PHEC THESAURUS - kliknij na link poniżej.

Klub PHEC THESAURUS

kliknij na link powyżej

ZAPISY DO KLUBU PHEC THESAURUS 2014

kliknij na link powyżej


Poprzedni temat «» Następny temat
 
Ratunek Czy Rabunek, Czyli Klub Pod Ostrzałem
Autor Wiadomość
Van Worden 
PHEC Thesaurus
Adminrał - historyk armator;-)


Wiek: 45
Dołączył: 28 Paź 2006
Posty: 14186
Skąd: Port Royal
Wysłany: 2012-09-18, 23:40   Ratunek Czy Rabunek, Czyli Klub Pod Ostrzałem

13go września (data oczywiście wybrana celowo), pan Paul Barford, znany tu i ówdzie jako nieprzejednany wróg detektorystów, jak sam się przedstawia - "Brytyjski archeolog mieszkający w Warszawie - Polska", zamieścił na swoim blogu wpis o naszym klubie. Właściwie do końca nie wiadomo czy o naszym klubie ponieważ choć nazwa skrótu się zgadza - PHEC Thesaurus - to nazwał nas "Polish artefact hunters club", czyli "polski klub łowców artefaktów" a nie "Polski Klub Eksploracji Historycznej" :-? Już to pierwsze zdanie daje nam chyba wyobrażenie o tym, że pan Barford nie należy do naszych sympatyków, ale to dopiero początek..
Dalej PB zastanawia się nad celem umieszczenia na stronie klubowej galerii znalezisk członków klubu. Czy jest to przesłanie do "polskich łowców artefaktów" które mówi cytuję: "patrzcie co te niezdarne cieniasy w Wielkiej Brytanii pozwalają każdemu wykopywać i zabierać ze sobą, więc czy nie jest ci przykro, że nie ma cię tu z nami?", retorycznie pyta PB. "Jestem archeologiem", przypomina swoim czytelnikom (a może sam się w tym przekonaniu utwierdza) "i nie interesują mnie wojskowe guziki i odznaki dodawane do prywatnych worków artefaktów tych zagranicznych kolekcjonerów czasowo rezydujących w UK", najwyraźniej patrząc na zamieszkałych na Wyspach Polaków dość podobnie do zwolenników parii National Front, którzy mogą nas tu tylko tolerować jako czasowych gości nie zaś jako pełnoprawnych obywateli. Co by było gdyby Izraelczycy czy Rosjanie przyjechali do Polski i kopali artefakty z września 1939, pyta PB? Czyżby PB nie zorientował się, że granie na domniemanym polskim antysemityźmie i rusofobii nie przysporzy mu nigdzie fanów i nie idzie specjalnie w parze z tworzeniem "inteligentnego" bloga?

No ale czas przejść do konkretów, sądzi pan PB, i pyta co dzieje się ze znaleziskami z naszej galerii, ignorując kompletnie moją grzeczną odpowiedź na jego mail (otrzymany kilka miesięcy temu) w której podałem mu (choć prawnie nie muszę tego robić) numery identyfikacyjne kwestionowanych przez niego zabytków w brytyjskiej bazie danych. Mimo uzyskania takich informacji PB nie poddaje się, znajdując teraz zupełnie nowy powód swojej dezaprobaty. Otóż sugeruje on, że złota moneta cesarza Gracjana znaleziona na ostatnim zlocie klubu - "Poszukiwania Bez Granic 3", to rzadka emisja która do tej pory znajdowana była w rejonach połozonych wokół Morza Bałtyckiego, w tym na Pomorzu. Mamy więc sugestię, że monetę tę przywiózł na zlot jej znalazca, po to by ją tu niejako "zalegalizować". Reakcja znalazcy na tę wieść, który notabene zna się na rzeczy jak mało kto, jak się możecie domyślać była dość głośna i miała co nieco wspólnego z określeniem "można boki zrywać", głównie z nieumiejętności pana archeologa Paula Barforda, rozpoznania właściwej emisji dość znanej monety. To jednak nie jest jakiś ewenement bowiem przeglądając blog PB dość często można się natknąć na sugestie, że sporo słynnych artefaktów znajdowanych w UK to "poszukiwawcze importy", łącznie ze skarbami które tak często pojawiają się w brytyjskich mediach. Najwyraźniej "ten typ tak ma" bowiem w przeciwnym wypadku musielibyśmy uznać, że racje ma PB a nie eksperci British Museum, niezależni rzeczoznawcy itd.

W kolejnym wpisie tego samego dnia, PB stwierdza, że próbował się zarejestrować na stronie klubu, ale jego "oprogramowanie śledcze" (tracking software) pokazało mu, że krótko potem ktoś wertował jego blog i w konsekwencji odmówiono mu rejestracji. Hmm, czy to nie trąci lekko rozdmuchanym ego? Rozumiem, że PB uznał, że celowo nie pozwolono na jego rejestrację ponieważ jest...PB :-o Okazuje się jednak, że nasz archeolog dość mocno się pogubił próbując zarejstrować się na stronie klubowej nie będąc członkiem klubu i najwyraźniej myląc stronę klubową z naszym forum internetowym. Do klubu chyba go faktycznie nie przyjmiemy, ale gdyby chciał spróbować zarejestrować się na forum to mógłbym zasugerować kilka nicków na start ;-) No ale w końcu nasze strony klubowe są ogólnodostępne a więc PB postanowił trochę sobie po nich posurfować. Jego uwagę przykuł umieszczony tam "Kod Poszukiwacza", który jest tłumaczeniem brytyjskiego kodu ze strony największej organizacji brytyjskich detektorystów - NCMD. Jaki problem podnosi pan archeolog? Taki mianowicie, że nasze badania nie są przeprowadzane w polskich archiwach i bibliotekach tylko w brytyjskich, w podtekście wracając oczywiście do sugestii, że jesteśmy tu "przejazdem" więc nie przysługują nam te same prawa co jemu, czyli "co wolno wojewodzie, to nie tobie smrodzie". To taka ciekawostka, że wolno nam tu tak samo ciężko pracować (jak to pewnie robi PB w Warszawie), płacić takie same podatki jak inni Brytyjczycy, ale już poszukiwanie i rozwiązywanie zagadek przeszłości w brytyjskich archiwach tego pana najwyraźniej drażni :roll: Nie może już więc nas dzwić inne jego zdanie z tego samego wpisu: "What are the Polaks to do?", choć określenie "Polack/Polak" w krajach anglo-języcznych jest powszechnie uważane za obraźliwe (najbliższe tłumaczenie to "polaczek") i w 2008 roku było nawet przedmiotem głośnego sporu i publicznej debaty rozpoczętej przez artykuł w "The Times" i oficjalny protest polskiego ambasadora w UK.

Wiemy już mniej więcej jakie sentymenty przyświecają panu PB, który nieco dalej we wpisie insynuuje, że "Poszukiwania Bez Granic" to komercyjne zloty eksploatujące brytyjskie prawo i delikatne i szczupłe zasoby brytyjskich danych archeologicznych dla celów politycznych ("commercial rallies which exploit the laws of Britain and the fragile and finite resource that is its archaeological record for political purposes"). Politycznych? Zaraz, czy aby dobrze usłyszeliśmy panie PB? Tak, chodzi o to "by nakręcić ludzi do zmiany chroniącego zabytki w Polsce prawa do takiej wolnej amerykanki jaka jest w UK". Dalej, PB przygląda się naszym projektom klubowym wymieniając poszukiwania wraku, pól bitew i miejsc gdzie rozbiły się samoloty pilotowane w czasie II wojny światowej przez polskich lotników, powtarzając tekst o tym co byśmy czuli gdyby to Rosjanie buszowali po Polsce jako "łowcy artefaktów".
Dzień później fascynacja PB naszym klubem trwa i teraz zastanawia się czy jakiś "Big Mick" Jaworski z klubu "Central Searchers" jest też członkiem klubu PHEC Thesaurus. Domyslam się, że chodzi o jakiś personalny zatarg między obu panami a ponieważ "Jaworski" to przeciez polskie nazwsko, PB postanowił znaleźć go w naszym klubie :-o

Kolejny dzień i kolejny wpis o Thesaurusie. Tym razem Paul Barford postanowił przyjrzeć się naszemu trwającemu zlotowi pod Luton, już nie tylko przy pomocy pióra ale także szkiełka i oka a ściślej rzecz biorąc trzech szkiełek (lornetki i zoomu w aparacie foto) i dwóch par oczu, przyznając, że wspólnie ze zwalczającą poszukiwaczy i tożsamą z panem PB organizacją Heritage Action" - "wysłaliśmy tam dwóch kretów na obserwację" :lol: Kret jak wiadomo dużo nie widzi, ale już taki uzbrojony w telefoto to zupełnie inna sprawa. Co zobaczyły krety i co wzburzyło PB? Otóż to, że nad naszym obozowiskiem, nad flagą Thesaurusa powiewa polska bandera (co ważne jest ona mniejsza niż flaga klubowa), która może być tylko (jego zdaniem) wywieszana podczas oficjalnych uroczystości państwowych i przy obecności odpowiednich władz :shock: PB który udowodnił nam już przecież, że ważna jest dla niego Polska i polaczki, o pardon "Polacy", pod warunkiem, że wszyscy oni znajdują się w Polsce, pokazuje nam teraz, że jest nie tylko polskim patriotą, ale też ekspertem polskiego prawa. Tuż poniżej zdjęcia flag mamy zdjęcie kilku siedzących przed namiotem kuchennym kolegów z retorycznym podpisem - "Więc który z tych wygolonych na łyso zbieraczy reliktów brytyjskiej przeszłości jest w takim razie konsulem?"

W kolejnym wpisie (prawda, że troszkę to już trąci małą obsesją?) mamy typowo zza węgła zrobione zdjęcie naszego obozowiska oraz kilku kolegów idących drogą, oczywiście za ich plecami.. Co ciekawe, idący przypominają sobie siwego jegomościa który na ich widok usiłował dać dyla w krzaki :lol:
We wpisie zrobionym tuż po naszym zlocie, PB chwali się mapką Europy zrobioną na podstawie swojego "śledzącego oprogramowania", pokazującą zwiększoną ilość odwiedzin na jego blogu przez gości z Polski, podkreślając z dużym zmartwieniem, że "są wśród nich profesjonaliści, pracownicy LOTu, kilku polskich banków i różnych firm" a w kolejnym (sic!) podaje linka do "Raportu o Polskim Zlocie Detektorystów w Pobliżu Luton", wykonanym przez wyżej wspomnianą już organizację "Heritage Action". Na chwilkę dajmy więc odpocząć panu Barfordowi i zobaczmy co robi i pisze o nas pan Barford, o pardon, organizacja "Heritage Action" :-) Oto obszerne cytaty z raportu o polskich poszukiwaczach sporządzonego przez jej tajnych kretów:

"Zacznijmy od tego, że zdali się być o stopień wyżej od ich angielskich odpowiedników. Bardziej uprzejmi, lepiej wykształceni i według wszystkich doniesień, chętni do właściwego postępowania. Czy europejskie podejście z posiadaniem przepisów przyciąga bardziej racjonalnie myślące osoby niż brytyjskie, które jest przepisów pozbawione? To możliwe. Jednak trzeba podkreślić, że nie było tam nikogo by poszerzyć wiedzę o brytyjskiej archeologii. Byli tam by zabrać rzeczy - w przeciwnym przypadku ich by tam w ogóle nie było, byliby w nieistniejącym Polskim Klubie Amatorów Archeologii w Brytanii! ... Farma należy do "Crown Estate", innymi słowy do brytyjskiej królowej! Królowa ma oczywiście prawo przehandlowywać artefakty które nie są skarbami. ... Pozwala im robić to za co w Polsce poszliby do więzienia i choć my pozwoliliśmy jej zachować głowę i mnóstwo ziemi zawierającej zabytki, to wciąż NASZA historia nie jej. We Francji nie miałaby ani głowy, ani ziemi, ani zabytków, ani prawnej możliwości by pozwolić grupie nie-Francuzów powieszenie ich flagi w rolniczej części Akwitanii i spędzenie pięciu dni na kradzieży francuskiej historii."

Raport nazywa się "Wariatkowa Brytania" (Bonkers Britain) i opatrzony jest zdjęciem (zrobionym od tyłu), naszym trzem kolegom idącym drogą. Do tego mamy jeszcze herb korony brytyjskiej i napis: "Za Zgodą Jej Królewskiej Mości - Usuwacze Historii. Oddział Zagraniczny" :mrgreen:

Co więc powoduje panem PB i jemu podobnymi "obrońcami historii"? Czy ważne jest dla nich przestrzeganie prawa? Sądząc po kąśliwych komentarzach dotyczących obowiązujących obecnie przepisów, "wolnej amerykanki" i królowej bez głowy, nie za bardzo. Najwyraźniej prawo w ich wydaniu nie zakłada możliwości używania wykrywacza i uczestniczenia w ten sposób w poznawaniu przeszości a już zwłaszcza nie przez "obcych", jak najwyraźniej postrzega mieszkających w UK Polaków. Ich święte oburzenie wzbudza to, że znajdowane zabytki mogą zupełnie leglanie zostać z kraju wywiezione i cieszyć kolekcje prywatne czy muzealne za granicą. Oczywiście nie podniosą oni tematu ton egipskich, greckich, perskich i innych zabytków w brytyjskich muzeach bo przecież wiemy już, że co wolno wojewodzie... My postrzegamy naszą pasję jako ratowanie ginących artefaktów przeszłości. Robimy to z pełnym poszanowaniem prawa i obowiazujących w tym kraju zasad. Oni postrzegają to jako kradzież. A więc rabunek czy ratunek? Zdecydujcie sami.

P.S. Podaję adres blogu Paula Barforda, jednak proponuję by powstrzymać się od komentowania tam jego wpisów. Okażmy więcej kultury niż ktoś kto bez zaproszenia wkrada się na prywatną imprezę i zza krzaka robi zdjęcia, choć wystarczyło spytać nas o zgodę na przyjazd. Nie należy też karmić komentarzami i nakręcać internetowego trollowania, nie mowiąc o tym, że zapewne blog pana PB działa jak kilka polskich for poszukiwawczych, gdzie "nieopoprawne" wpisy są momentalnie usuwane a jakakolwiek polemika niedopuszczalna.
A przecież ten pan sam w sobie jest dla nas bardzo cenny bo chcąc nie chcąc nagłaśnia naszą działalność, rozsławiając imię naszego klubu 8-)
http://paul-barford.blogspot.co.uk/
_________________
"By working hard and saving my money, I intend to become an immortal superman." - Patient 106
 
 
 
emes 


Wiek: 39
Dołączył: 20 Mar 2011
Posty: 324
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2012-09-19, 00:14   

No cóż,tak naprawdę to pan PB te wszystkie swoje uwagi to powinien skierować do rodzimych ustawodawców,którzy stworzyli takie prawo :-) ,dla mnie to klasyczne pretensje do garbatego,że ma dzieci proste...
 
 
Gery 

Wiek: 43
Dołączył: 15 Sie 2010
Posty: 808
Skąd: Basingstoke, Hant.
Wysłany: 2012-09-19, 00:45   

Co do flagi i innych narodowych czy klubowych symboli-sa one widoczne w czasie np imprez sportowych: ludzie nosza koszulki, powiewaja w oknach domow i jakos to nie boli nikogo.
_________________
http://www.youtube.com/watch?v=R56M4J68jIs
 
 
daro 
PHEC Thesaurus


Wiek: 42
Dołączył: 19 Lut 2011
Posty: 1147
Skąd: London
Wysłany: 2012-09-19, 01:01   

Przegladalem te bzdury na jego blogu. Wlos sie na glowie jerzy. A Krolowa jak to przeczyta to tez go nie zaprosi na herbatke.
_________________
XP GMP+WS3 , Scout Thames
 
 
jerzydom 
PHEC Thesaurus
jeż


Dołączył: 16 Mar 2009
Posty: 4736
Skąd: Leśna Polana
Wysłany: 2012-09-19, 07:38   

Daro - skąd ta pewność może zaprosi z odpowiednim dodatkiem :-D
_________________
Jerzy

Największą tajemnicą jest to co przyniesie nam jutro.
 
 
algor 
PHEC Thesaurus

Dołączył: 14 Sie 2011
Posty: 233
Wysłany: 2012-09-19, 07:43   

Proponuję umieścić wpis pod artykułem o "barbarzyńskich naśladownictwach złotych monet rzymskich znad morza bałtyckiego" z prośbą o podanie jakiś źródeł.
 
 
zabor 


Wiek: 38
Dołączył: 12 Sty 2008
Posty: 400
Skąd: Kotlina
Wysłany: 2012-09-19, 08:38   

Ale po co umieszczać tam cokolwiek, przecież doskonale wiemy jak to u takich fachmanów wygląda "dajcie nam klub (człowieka) a źródło (paragraf) się znajdzie" :570:
_________________
Pozdrawiam B.

... my preciouss ...
 
 
Van Worden 
PHEC Thesaurus
Adminrał - historyk armator;-)


Wiek: 45
Dołączył: 28 Paź 2006
Posty: 14186
Skąd: Port Royal
Wysłany: 2012-09-19, 09:00   

Myślę, że nie ma sensu wstawiać tam tego wpisu Algorze. Znam tę bajkę z Polski - próbując polemizować z kimś na ich forum nie masz najmniejszych szans bo momentalnie usuwają to co jest niezgodne z ich zdaniem. Zresztą ja kilkakrotnie wymieniałem już korespondencję mailową z PB przed zlotem i najwyraźniej nie przyjął on do wiadomości niczego co mu pisałem. Zastanowimy się jeszcze w klubie nad innym rodzajem kontaktu z tym panem bo w kilku wpisach używa zdjęć autorstwa naszych członków oraz podobizn, oczywiście bez jakiejkolwiek zgody. Nie wspominając już o insynuacjach i zdaniach typu "no i co polaczki mają zrobić?" Ten pan jest znany z takich akcji na brytyjskich forach poszukiwawczych a także wśród brytyjskich archeologów z których wielu uważa go za postać delikatnie mówiąc dość dziwną.. Warto pamiętać, że reprezentuje on absolutnie marginalny procent opinii na temat poszukiwań i poszukiwaczy w UK. Nas wziął na celownik bo jesteśmy skuteczni jako organizacja i można spróbować grać na antypolskich sentymentach części wyspiarzy. To zresztą wyjątkowo cyniczne zagranie bo PB zawsze przedstawia brytyjskich poszukiwaczy jako typowych "roboli", mówiących prostym slangiem, noszących brudne łachy itp. Nawet we wpisie o królowej która ma dać prawo poszukiwań polskim poszukiwaczom, "szambelan" pyta ją czy ma wprowadzić ich drzwiami bocznymi, dla robotników.. Tak PB postrzega poszukiwaczy i dlatego próbuje grać na uczuciach wrogości wobec "obcych" :roll:
_________________
"By working hard and saving my money, I intend to become an immortal superman." - Patient 106
 
 
 
prymek

Dołączył: 24 Cze 2009
Posty: 40
Wysłany: 2012-09-19, 09:14   

takie osoby należy ignorować - wszelkie zainteresowanie tym co pisze napędza go do dalszych działań - interesując się jego działalnością i pokazując że jest dla was szkodliwa sprawiacie mu radość i satysfakcję
 
 
Van Worden 
PHEC Thesaurus
Adminrał - historyk armator;-)


Wiek: 45
Dołączył: 28 Paź 2006
Posty: 14186
Skąd: Port Royal
Wysłany: 2012-09-19, 09:36   

Nie zgadzam się z Tobą prymek. Jak zauważył jeden z uczestników PBG4, nie reagowanie przynajmniej raz i ostro, rozzuchwala takiego człowieka i sprawia, że sądzi iż mamy coś do ukrycia i czegoś się obawiamy. Natomiast oczywiście nie mam zamiaru bawić się z nim w wyścig w pisaniu postów. Takie rzeczy przerabiałem już w Polsce i zwyczajnie brak mi na to choćby czasu ;-)
_________________
"By working hard and saving my money, I intend to become an immortal superman." - Patient 106
 
 
 
kondzio30 


Wiek: 41
Dołączył: 30 Mar 2011
Posty: 10
Skąd: gdańsk
Wysłany: 2012-09-19, 11:36   

a można tą stronę przetłumaczyć na polski,,????
co do tych dwóch kretów na zlocie to naprawdę musi być z gościa niezły pajac jak posuwa się do takich rzeczy .
. ale co tu się dziwić jak w Polsce wszyscy poszukiwacze są wrzucani do jednego worka i przez panów archeologów nazywani hienami cmentarnymi,
_________________
konrad
 
 
pulkownikL 
pułkownik L


Wiek: 39
Dołączył: 29 Cze 2011
Posty: 567
Skąd: Sonnenborg,NRW DE
Wysłany: 2012-09-19, 11:45   

Jakoś pan X nie potrafi strawić że nie mam monopolu na wszystko co zechce,a jego brak uwierzenia że ludzie potrafią dać od siebie wiele i być uczciwymi w tym hobby skłania mnie do wniosku że chyba nadal żyje w okresie prześladowań,jak Van zauwarzył,po co chować się po krzakach,wystarczy się spytać i zrobić foto,śmiać się chce......,odwaga tylko nie w cztery oczy,no chyba się nie bał że polaczek przyłoży w zę.....y,nie te czasy żeby tak od razu :-D
 
 
kondzio30 


Wiek: 41
Dołączył: 30 Mar 2011
Posty: 10
Skąd: gdańsk
Wysłany: 2012-09-19, 12:12   

udało mi się to przetłumaczyć,,
szkoda że nie ma tam mojego zdjęcia bo nie przypominam sobie aby ktoś podpisywał zgodę na opublikowanie swojego zdjęcia przez tego typa..



http://translate.googleus...HpymWNrOXqo6rwg

http://translate.google.p...ved=0CCQQ7gEwAA
_________________
konrad
 
 
GrzegorzB 


Dołączył: 05 Lut 2009
Posty: 3391
Skąd: Product of Poland
Wysłany: 2012-09-19, 13:02   

Ta sprawa rzuca nowe światło na UFO widziane przez Banderasa :-) Przypuszczałem, że to jest zdalnie sterowana zabawka modelarska, jaką już za około 1000zł można nabyć w sklepach dla modelarzy RC i w internecie, wypuszczona z pobliskiej siedziby uniwersytetu.
Kto wie, może to właśnie jakiś archeolog, który przespał moment, kiedy Bozia rozsądek rozdawała, postanowił dokonać inwigilacji najeźdźcy z powietrza :lol:
Następnym razem proponuję spróbować ocieplić stosunki z tym człowiekiem, przesyłając mu po zlocie te 3 wiadra "cennych znalezisk", które znieśliśmy z pola ;-) Żeby miał nad czym pracować i co katalogować, bo najwyraźniej nuda uderza mu do głowy a samotność destrukcyjnie wpływa na psychikę 8-)
_________________
Nic wystarczająco głupiego nie przychodzi mi do głowy.
 
 
pulkownikL 
pułkownik L


Wiek: 39
Dołączył: 29 Cze 2011
Posty: 567
Skąd: Sonnenborg,NRW DE
Wysłany: 2012-09-19, 13:54   

Za rok się wybieram,no i bombkach,odstrzelę wszelkie obiekty latające,grubym kalibrem,zbierać nie będzie czego :-D
 
 
Odpowiedz do tematu
 
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

  
Skocz do:  


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template BreatheFX modified by Falcone
Design by: Infected-FX