"...Jeśli sądzisz, że chciałbyś być poszukiwaczem, ale nie jesteś pewien czy żona będzie z tego zadowolona, albo wątpisz czy mógłbyś spędzać tyle czasu poza swoją regularną pracą lub obawiasz się, że jako kobieta stracisz część swojej kobiecości, to w rzeczywistości wybór już został dokonany. Poszukiwanie skarbów jest bowiem nie tyle zawodem, co stylem życia..."
- Howard Jennings

Akademia nazistów
Harry de Quetteville


Poszukiwacze skarbów przeczesują nazistowską szkołę, zaprojektowaną przez Alberta Speera i zapomnianą od czasów II wojny światowej, która została odkryta przez eksploratorów pod górą gruzu w Berlinie. Potężny kompleks, który był częścią projektowanej przez Speera nowej stolicy Niemiec o nazwie "Germania", miał być miejsce w którym szkolą się nazistowscy inżynierowie produkujący "cudowne bronie". Hitler osobiście położył kamień węgielny w roku 1937, ale budowa została wstrzymana trzy lata później, gdy nastąpiła eskalacja działań wojennych. Po zwycięstwie sprzymierzonych w 1945, Wielka Brytania zastanawiała się nad umieszczeniem tam swojej berlińskiej kwatery głównej, ale adaptacja budynków okazała się zbyt skomplikowana i plan zarzucono. Miejsce to, położone na południowy zachód od centralnego Berlina, zostało potem wybrane na zrzutowisko wojennego gruzu ze zniszczonego miasta. Płaskowyż o wysokości 50 metrów, na którym Speer planował zbudować centrum dla naukowców, zostało zamienione w 114 metrowe mini wzgórze znane jako "Góra Diabła". Mimo swojej nazwy, miejsce to stało się popularne wśród niemieckich spacerowiczów, lotniarzy etc. Wkrótce pamięć o akademii, której budżet budowy wyniósł 80 milionów marek i w której znajdował się bunkier na 5000 osób, została zasypana przez 40 milionów ton śmieci.

"Została zapomniana", mówi Sascha Keil, z grupy eksploratorów "Unterwelten", która specjalizuje się w odkrywaniu ukrytej historii miasta. Twierdzi on, że akademia była ukończona w 80% zanim zatrzymano prace. Mimo, iż część rozebrano i wykorzystano jako materiał budowlany po wojnie, większość wciąż znajduje się pod gruzem. "Jesteśmy zwłaszcza zainteresowani dużą, podziemną częścią akademii. Przeprowadziliśmy badania geologiczne, ale jedynym sposobem by się upewnić co jest podspodem, jest kopanie." Zarząd miasta, obarczony sporym zadłużeniem, nie jest skory do eksploracji kontrowersyjnej przesłości Berlina. "Nie chcą wiedzieć", mówi Keil. "Nie chcieli nawet zaznaczyć bunkra fuhrera, gdzie Hitler zginął w 1945. Musieliśmy to zrobić za własne środki." Od skromnych początków 10 lat temu, Unterwelten stało się teraz respektowaną i liczną organizacją, która bada rozległy, podziemny świat stolicy Niemiec. Udało im się odkryć wiele tuneli i podziemi, które były zamurowane, zasypane lub zbombardowane. Z ich przewodnikami, już dziesiątki tysięcy turystów zwiedziło pozostałości po III Rzeszy, które niemieckie władze niechętnie pokazują, albo ze względu na koszt albo na poprawność polityczną. "Na przykład nie chcą pokazywać ludziom gdzie spłonęły ciała Hitlera i Ewy Braun". Odkrycia Unterwelten nie ograniczają się jedynie do II wojny światowej. W swoich badaniach Wzgórza Diabła, natrafili na tunel z czasów zimnej wojny, który prowadził do stacji nasłuchowej zbudowanej tam przez aliantów. "Tunel ma wyjście jakieś 300 metrów od wzgórza w pobliskim lesie."Mówi Keil."Sądzimy, że była to droga ucieczki dla stacjonujących tam zołnierzy w przypadku nagłego ataku Rosjan. Ale to już zupełnie inna historia".




Powrót do spisu treści.




Copyright © by Thesaurus News 2007.
All Rights reserved ®