"...Jeśli sądzisz, że chciałbyś być poszukiwaczem, ale nie jesteś pewien czy żona będzie z tego zadowolona, albo wątpisz czy mógłbyś spędzać tyle czasu poza swoją regularną pracą lub obawiasz się, że jako kobieta stracisz część swojej kobiecości, to w rzeczywistości wybór już został dokonany. Poszukiwanie skarbów jest bowiem nie tyle zawodem, co stylem życia..."
- Howard Jennings

Od słowiańskich stanic do orzełka wojskowego
Tomek Pietras


Z DZIEJÓW POLSKIEJ SYMBOLIKI WOJSKOWEJ.

Najbardziej znanym epizodem bitwy pod Grunwaldem stoczonej 15 lipca 1410 r., uwiecznionym przez Jana Długosza, Jana Matejkę, Henryka Sienkiewicza i Aleksandra Forda jest upadek i podniesienie wielkiej chorągwi Królestwa z Orłem Białym. W pewnym momencie, w ogniu najgorętszej walki, chorągiew ta wysunęła się z rak chorążego i upadła na ziemie. Na ten widok rycerze krzyżaccy zaintonowali już pieśń zwycięstwa, przedwcześnie jednak, bowiem... (tu oddajmy głos Długoszowi): "Dzielniejsi i ćwiczeńsi w bojach rycerze, którzy należeli do jej znaku, spostrzegłwszy to, natychmiast podjęli ją i kędy należało odnieśli. Gdyby nie tych dzielnych mężów odwaga, którzy ją piersiami swymi i orłem zasłonili, byłaby zapewne stracona (...) rycerstwo polskie, chcąc zmyć z siebie tę zniewagę, uderzyło z wielkim zapałem na nieprzyjaciela i wszystkie te hufce, które z nimi toczyły bitwę, poraziło na głowę, rozproszyło i zniosło". Opis ten doskonale oddaje mentalność ówczesnego, średniowiecznego rycerstwa i znaczenie, jakie na polu bitwy przypisywano chorągwiom, zwłaszcza tym najważniejszym. Dzieje polskich symboli wojskowych nie zaczynają się jednak dopiero na polach Grunwaldu. I wcześniej, i później, nasi dzielni wojowie, rycerze, husarze, żołnierze z wielkim oddaniem i poświęceniem oddawali honory, a w potrzebie bronili pewnych specjalnych znaków symbolizujących ich plemię, księcia, króla, ziemie, wodza czy oddział. Właśnie o dziejach tych dawnych znaków, przemianach ich kształtu i symboliki aż po początek XIX stulecia, gdy wykształciły się formy będące bezpośrednim źródłem dla współczesnej polskiej heraldyki i symboliki wojskowej, chciałbym tu pokrótce opowiedzieć.

Symbole wojskowe są z pewnością tak stare, jak sztuka wojenna i same wojny. Już u zarania cywilizacji śródziemnomorskich, 2-3 tysiące lat przed naszą erą armie Egiptu, Babilonu, Asyrii, Hetytów i innych wojowniczych ludów posiadały swe znaki bojowe noszone na czele wojskowych oddziałów. Były to zazwyczaj różnego rodzaju rzeźbione z drewna, lepione z gliny, odlewane z metalu czy malowane podobizny opiekuńczych bogów poszczególnych miast, państw, królów czy wodzów. Symbole te zrodziła oczywiście praktyczna potrzeba odróżniania na polu walki oddziałów swoich od obcych, dzielenia armii na mniejsze jednostki, dowodzenia nimi i gromadzenia pod wspólnym znakiem w przypadku rozproszenia. Jednocześnie jednak symbole te od początku miały pewien aspekt magiczny. Oznaczały szczególną opiekę tego czy innego boga nad armią i jej dowódcą, czasem uważanym, jak egipscy faraonowie, za potomka i spadkobiercę bóstwa przedstawionego na wojskowym znaku. Te najstarsze symbole wojskowe miały więc na pół kultowy charakter, w czasie pokoju przechowywano je w świątyniach i oddawano im cześć. W czasie bitew utrzymanie znaków i walka w ich obronie już wtedy stanowiły jeden z najważniejszych obowiązków wojownika. Znaki bojowe towarzyszyły także greckim i macedońskim hoplitom, perskim łucznikom i rzymskim legionistom.

O tych ostatnich znakach (signa militaria)wiemy nieco więcej. Ich podobizny można np. znaleźć na kolumnie Trajana w Rzymie i innych zabytkach. Od czasów reformy wojskowej Mariusza (107 r. pne) na czele legionu noszono wyłącznie orły (aquila). Ich podobizny odlewane ze srebra umieszczano na drzewcu, a na towarzyszącej im płachcie barwnego sukna (vexillum) haftowano numer i nazwę legionu. W okresie cesarstwa do symboliki legionowej powróciły inne zwierzęta, np. stylizowane smoki, które od czasów cesarza Hadriana (117-138) były znakiem kohort. Obok nich pojawiały się i inne symbole, np. znakiem rzymskiego manipułu była najczęściej dłoń skierowana ku górze lub wieniec laurowy, oznaczające oczywiście zwycięstwo. Rzymskie orły i chorągwie legionowe zapadły głęboko w pamięć następnym pokoleniom Europejczyków. Do tych rozsławionych, zwycięskich znaków chętnie powracali w kolejnych wiekach różni wojowniczy władcy i wodzowie w swej symbolice. Wystarczy tu przyjrzeć się bliżej np. orłom francuskiej wielkiej armii Napoleona I.

Podobne znaki bojowe znane były teka różnym barbarzyńskim sąsiadom Imperium Rzymskiego, np. Celtom, Germanom, Słowianom. Pozbawione były one w ogóle płachty materiału, a składały się z drewnianego lub metalowego drzewca i zatkniętych na nim figur, najczęściej drewnianych. Podobizna orła, tura, dzika, jelenia czy niedźwiedzia niesiona na czele oddziału wojowników mogła być tzw. totemem plemiennym - symbolizować mitycznego praojca całego plemienia, wcielenie przodków, albo bóstwo opiekuńcze. Rzymski historyk Tacyt wspominał, że plemiona Prusów osiadłe nad Bałtykiem nosiły obrazy świętych dzików, "które im służą za wszelki oręż i obronę". Zachowany w londyńskim muzeum znak bojowy nieznanego króla anglosaskiego z połowy VII w., znaleziony w Sutton Hoo, ma formę wysokiej żelaznej żerdzi zwieńczonej u góry podobizna jelenia stojącego na pierścieniu. U Słowian tego typu znaki bojowe zwano stanicami. Ich nazwa wywodzi się od stanu, czyli namiotu, siedziby, schronienia, świątyni, ponieważ w czasie kampanii wojennych znaki takie zatykano przed wykonanym z żerdzi i skóry namiotem księcia lub wodza, na znak jego starszeństwa. W czasie pokoju zwykle przechowywano je w pogańskich miejscach kultu także nazywanych stanami. Według relacji duńskiego kronikarza z XI w., zwanego Sakso Gramatykiem, w Arkonie na wyspie Rugii na bramie grodu zatknięta była, wśród innych chorągwi wojennych, święta chorągiew boga Światowida zwana stanicą. Thietmar z Merseburga opisuje z kolei zwyczaj przechowywania stanic bojowych Wieletów w świątyni Swarożyca w Radogoszczy, skąd wynoszono je tylko na wojnę, gdzie strzegł ich doborowy oddział liczący 50 wojowników. Podczas jednej z wypraw wojennych Henryka II doszło do ostrego spięcia między Niemcami a wspomagającymi ich Wieletami, gdyż: "skarżyli się na to, że obrażono ich boginię. Albowiem jeden z ludzi margrabiego Hermana przebił kamieniem jej wizerunek na sztandarze. Kiedy jej kapłani donieśli o tym ze skargą cesarzowi, otrzymali jako odszkodowanie 12 talentów" . W pogańskiej świątyni w zachodniopomorskiej Wołogoszczy przechowywano złotą tarczę Jarowita, którą w czasie wojny uroczyście noszono przed wojskiem jako znak bojowy, gdyż jak wierzono, zsyłała zwycięstwo. Inne wzmianki na temat słowiańskich stanic, proporców i chorągwi znajdziemy we wczesnośredniowiecznych latopisach ruskich i eposie z XII w. Słowo o wyprawie Igora. Obok stanic rzeźbionych pojawiły się też z czasem malowane lub wyszywane na płachtach materiału, które także zatykano na wysokim drzewcu. Ostatecznie ta forma stała się dominująca. Pewnie zadecydowały tu względy praktyczne - łatwiejsze przechowywanie i transport tego typu znaków, np. w czasie przepraw rzecznych. Rozwijano je przy uroczystym wyprowadzaniu ze świątyni na znak rozpoczęcia działań wojennych oraz na postojach i w czasie bitew, podczas marszów zaś chorągwie można było zwijać. Pewien wpływ mogły mieć tu wzorce płynące ze wschodu i zmiany w uzbrojeniu - rozpowszechnienie zbrojnej we włócznie konnicy. Napływające do Europy z Azji koczownicze ludy stepowe, np. Hunowie, Awarowie, Pieczyngowie, Połowcy, Węgrzy i Tatarzy, doskonali jeźdźcy, już od dawna znali ten typ znaków bojowych. Rozpowszechnione później słowo chorągiew pochodzi np. od mongolskiego określenia znaku bojowego "horongo lub "orongo". Z kolei wyraz proporzec pochodzi od starosłowiańskiego "propor", który oznaczał to, co fruwa, leci, a wiec zapewne od początku określano nim znaki wojskowe z płachta materiału.

NASZE NAJSTARSZE ZNAKI WOJSKOWE

Choć brak na to bezpośredniego potwierdzenia w źródłach pisanych czy ikonograficznych, wydaje się, że najstarsze polskie znaki bojowe, które towarzyszyły wojom przodków Mieszka I, jednoczących w IX i X w. pokrewne plemiona lechickie pod władza Polan, przypominały owe wieleckie czy ruskie stanice. Pewnie także dedykowane były różnym pogańskim bogom, w czasie pokoju przechowywane w ich świątyniach, zaś na polu bitwy otaczane szczególna czcią i chronione przez doborowe oddziały wojowników. Można się zastanawiać, czy w ślad za chrystianizacją państwa polskiego przez Mieszka I w 966 r. poszło też schrystianizowanie owych znaków bojowych. Myślę, że tak. Ich prawdopodobne związki z pogańskimi kultami i kapłanami skłaniają do przypuszczeń, że były niszczone przez urzędników książęcych w pierwszej kolejności. Może niektóre z nich ukryto i podniesiono po raz ostatni w czasie reakcji pogańskiej po śmierci Mieszka II? Wojsko nie mogło jednak obyć się bez swych symboli. Zapewne więc za czasów Mieszka I i Bolesława Chrobrego stopniowo weszły w użycie nowe znaki bojowe, o chrześcijańskiej już symbolice, najpierw w najbliższym otoczeniu monarchów. Mogły one od razu otrzymać nowocześniejszą formę - malowanych płacht rozpiętych na drzewcach. Zapewne malowano lub wyszywano teraz na nich rozmaite symbole chrześcijańskie, np. znane z ówczesnej numizmatyki krzyże, prawice Opatrzności, zwieńczony krzyżem dach kościoła czy gołębicę Ducha Świętego. Anonim zwany Gallem, relacjonując w początkach XII w. walki toczone przez Bolesława Krzywoustego w Czechach, opisuje wygląd jednej z polskich chorągwi. Towarzyszyła ona oddziałowi gnieźnieńskiemu i przedstawiała namalowana lub wyszyta na barwnym płótnie podobiznę św. Wojciecha, patrona Polski. Nie można wykluczyć, że początki tej chorągwi sięgają czasów Chrobrego, kanonizacji św. Wojciecha i zjazdu w Gnieźnie w roku 1000. Wtedy to, jak opisuje Gall, cesarz Otto III Rudy, urzeczony wspaniałością przyjęcia przygotowanego przez księcia Bolesława "zdjąwszy z głowy swój diadem cesarski, włożył go na głowę Bolesława na zadatek przymierza i przyjaźni, i za chorągiew triumfalną dał mu w darze gwóźdź z krzyża Pańskiego wraz z włócznią świętego Maurycego, w zamian, za co Bolesław ofiarował mu ramię świętego Wojciecha". Jeśli wierzyć odkrywcom sensacyjnego znaleziska archeologicznego dokonanego niedawno nad Jeziorem Legnickim koło Gniezna - rzekomej bulli Chrobrego, podobiznę tej właśnie chorągwi, czy raczej proporca, przymocowanego do włóczni św. Maurycego, wkrótce po zjeździe gnieźnieńskim polecił Bolesław umieścić na stemplu swej nowej pieczęci. Widnieje na niej symbol Chrystusa - złożony z nałożonych na siebie liter X oraz P, którego początki starożytna jeszcze legenda wiąże z pierwszym chrześcijańskim cesarzem - Konstantynem Wielkim. Byłby to, zatem pierwszy znany symbol Polski, a zarazem uniwersalnego chrześcijańskiego Cesarstwa Rzymskiego. Nawet, jeśli odrzucimy tę, opartą na bardzo wątłych podstawach, interpretacje tajemniczego zabytku z Lednicy jako ołowianej pieczęci Bolesława Chrobrego, odciśnięty tam proporzec może posłużyć za przykład typowej dla XI czy XII wieku symboliki chorągiewnej. Podobne znaki musiały towarzyszyć oddziałom Mieszka I pod Cedynią, czy wojom Chrobrego pod Miśnią, Pragą, Niemczą i Kijowem. Opisując oblężenie grodu Niemczy na Dolnym Śląsku przez oddziały niemieckie w 1017 r. biskup Thietmar wspomina: "Nigdy nie słyszałem o oblężonych, którzy by z większą od nich wytrwałością i bardziej przezorną zaradnością zabiegali o swoją obronę. Naprzeciw pogan [Wieletów] wnieśli krzyż święty w nadziei, iż pokonają ich z jego pomocą" . ". To dowód na wykorzystywanie już w początkach XI stulecia przez Polaków symboliki chrześcijańskiej w czasie działań wojennych. Czy już wtedy piastowscy władcy umieszczali na swych proporcach znak orła? Wydaje się to wątpliwe. Co prawda prawdopodobnie to właśnie orzeł kryje się pod postacią tajemniczego ptaka na jednym z denarów Bolesława Chrobrego, jednak motywy doboru tego symbolu były raczej doraźne, okolicznościowe. Orzeł ten nawiązywał pewnie do symboliki cesarskiej Ottona III albo do postaci czy rodziny świętego męczennika Wojciecha, przy którego grobie w Gnieźnie spotkali się w 1000 r. obaj władcy. Jeśli nawet jakiś orzeł trafił na któryś z wojskowych proporców wojów z drużyny Chrobrego, to najwyżej jako jeden z wielu symboli chrześcijańskich. Mógł on oznaczać np. Chrystusa, sad ostateczny, religijną kontemplację albo atrybut któregoś ze świętych. Mistrz Wincenty zwany Kadłubkiem, opisując na przełomie XII i XIII wieku walki, jakie książe Kazimierz Sprawiedliwy toczył z Rusinami pod Brześciem w 1182 r., wspomniał o "znaku zwycięskiego orła" "znaku zwycięskiego orła"

Proporce przytwierdzano w X-XII w. do bojowych włóczni, służących zarówno pieszym, jak i konnym wojownikom do kłucia i rzucania podczas walki. Na jednej z monet przypisywanych Bolesławowi Szczodremu znajdziemy wyobrażenie konnego rycerza z proporcem w ręku. Proporce przytwierdzano przede wszystkim do włóczni książąt i dowódców oddziałów. Znak umieszczony na proporcu takiego dowódcy stawał się jednocześnie symbolem całego podległego mu oddziału. Proporzec księcia czy króla stawał się chorągwią całego wojska. Podczas bitwy proporce były ważnym środkiem łączności. Ich ruchy, stosunkowo dobrze widoczne nawet z daleka, w zamęcie walki, przekazywały walczącym wojownikom rozkazy zwierzchników. Były też świadectwem obecności na polu bitwy wodza, którego osobę symbolizowały. Otaczano je, zwłaszcza te ważniejsze, swoistym kultem, z poświęceniem broniono przed upadkiem i utratą, jednocześnie starając się zawładnąć znakami przeciwników traktowanymi jako szczególnie cenne trofea. Aby uczynić proporce bardziej widocznymi w warunkach pola walki, zaczęto zwiększać rozmiary niektórych z nich i umieszczać już nie na włóczni, lecz na specjalnym drzewcu, niczym dawne stanice. Opiekę nad nimi powierzano wybranemu rycerzowi towarzyszącemu dowódcy, czyli chorążemu. Kilka wzmianek o chorągwiach i znakach bojowych określanych jako "polskie" znajdziemy we wspomnianej już kronice Galla Anonima z początku XII w. Mianem chorążego określa on wojewodę Skarbimira, głównego doradcę i współpracownika Bolesława Krzywoustego w tym okresie, była wiec to funkcja bardzo zaszczytna i ważna.

Z czasów panowania synów tego władcy pochodzi cała galeria monet i pieczęci przedstawiających tego, lub innego księcia, w postaci pieszego albo konnego rycerza z włócznią i proporcem w ręku. Najstarszy jest denar z popiersiem Władysława II zwanego potem Wygnańcem z lat 1138-1146. Z proporcami zostali sportretowani na monetach jego bracia - Bolesław i Mieszko. Ten ostatni władca został także uwieczniony w podobnej pozie na pieczęci z 1145 r. Z powodu miniaturowego rysunku i niedoskonałości ówczesnej techniki rytowniczej na żadnym z tych proporców książęcych nie można dopatrzyć się jakichkolwiek znaków. Może pozostawiano je wtedy puste, a elementem wyróżniającym pozostawała tylko barwa? W następnym pokoleniu Piastów, działającym w 1 połowie XIII w., niemal każdy książe pozostawił po sobie pieczęć z wizerunkiem pieszego lub konnego rycerza dzierżącego włócznię z proporcem. Interesujące są tu chorągwie z pieczęci Konrada I księcia mazowieckiego i jego syna Bolesława. Widzimy na nich, bowiem znak krzyża równoramiennego. Obok symboli chrześcijańskich zapewne umieszczano na ówczesnych proporcach osobiste znaki własnościowe książąt i dowódców oddziałów - wojewodów, rekrutujących się z grupy możnowładców. Te znaki kreskowe z motywami geometrycznymi, rozmaitymi strzałami, podkowami, krzyżykami itp., znane z najstarszych polskich pieczęci i interpretowane przez dawna historiografię błędnie jako znaki runiczne pochodzenia skandynawskiego, bardzo często później, z chwila, gdy przywędrował do nas z Zachodu obyczaj heraldyczny, stawały się godłami herbowymi najstarszych rodów rycerskich. Włócznia wraz z proporcem w XII i XIII w. była drugim obok miecza insygnium książęcym. Symbolizowała przede wszystkim, na wzór zachodniego prawa lennego, władztwo terytorialne, ale także władze wojskowa i zwycięstwo. W pontyfikale biskupów krakowskich zachowała się modlitwa, którą odmawiano przy wręczaniu księciu proporca w chwili inauguracji panowania. Wraz z rozpowszechnieniem ciężkozbrojnej konnicy rycerskiej, w XII-XIV w., dawne uniwersalne włócznie zastąpiły cięższe i masywniejsze kopie służące wyłącznie do rażenia wroga na wprost przez rozpędzonego jeźdźca. Utrzymał się, a nawet rozwinął zwyczaj umieszczania na nich symbolicznych proporców.

Obok proporców na polu walki używano długo jeszcze innych znaków bojowych o dawnej metryce. Podczas oblężenia pomorskiego grodu Białogard przez Krzywoustego, za znaki dla wojska służyły np. trzy tarcze - dwie czerwone i jedna biała. Inna, czerwona tarcza, posłużyła za znak do ataku dla załogi oblężonego Poznania podczas walk domowych między synami Bolesława Krzywoustego w 1145 r. Warto zwrócić uwagę na dobór barw tych tarcz. Być może dowodzi to pewnych upodobań barwnych naszych przodków, lub wysokich konotacji symbolicznych obu barw czerwonej i białej już w Polsce wczesnośredniowiecznej, w epoce przedheraldycznej. Gdy 100 lat później dotarły do nas z Zachodu herby, mogło to mieć pewien wpływ na dobór takich właśnie, a nie innych, barw godła i pola polskiego herbu państwowego.

RYCERSKIE PROPORCE I CHORAGWIE POLAKÓW

Choć brak na to bezpośredniego potwierdzenia w źródłach pisanych czy ikonograficznych, wydaje się, że najstarsze polskie znaki bojowe, które towarzyszyły wojom przodków Mieszka I, jednoczących w IX i X w. pokrewne plemiona lechickie pod władza Polan, przypominały owe wieleckie czy ruskie stanice. Pewnie także dedykowane były różnym pogańskim bogom, w czasie pokoju przechowywane w ich świątyniach, zaś na polu bitwy otaczane szczególna czcią i chronione przez doborowe oddziały wojowników. Można się zastanawiać, czy w ślad za chrystianizacją państwa polskiego przez Mieszka I w 966 r. poszło też schrystianizowanie owych znaków bojowych. Myślę, że tak. Ich prawdopodobne związki z pogańskimi kultami i kapłanami skłaniają do przypuszczeń, że były niszczone przez urzędników książęcych w pierwszej kolejności. Może niektóre z nich ukryto i podniesiono po raz ostatni w czasie reakcji pogańskiej po śmierci Mieszka II? Wojsko nie mogło jednak obyć się bez swych symboli. Zapewne więc za czasów Mieszka I i Bolesława Chrobrego stopniowo weszły w użycie nowe znaki bojowe, o chrześcijańskiej już symbolice, najpierw w najbliższym otoczeniu monarchów. Mogły one od razu otrzymać nowocześniejszą formę - malowanych płacht rozpiętych na drzewcach. Zapewne malowano lub wyszywano teraz na nich rozmaite symbole chrześcijańskie, np. znane z ówczesnej numizmatyki krzyże, prawice Opatrzności, zwieńczony krzyżem dach kościoła czy gołębicę Ducha Świętego. Anonim zwany Gallem, relacjonując w początkach XII w. walki toczone przez Bolesława Krzywoustego w Czechach, opisuje wygląd jednej z polskich chorągwi. Towarzyszyła ona oddziałowi gnieźnieńskiemu i przedstawiała namalowana lub wyszyta na barwnym płótnie podobiznę św. Wojciecha, patrona Polski. Nie można wykluczyć, że początki tej chorągwi sięgają czasów Chrobrego, kanonizacji św. Wojciecha i zjazdu w Gnieźnie w roku 1000. Wtedy to, jak opisuje Gall, cesarz Otto III Rudy, urzeczony wspaniałością przyjęcia przygotowanego przez księcia Bolesława "zdjąwszy z głowy swój diadem cesarski, włożył go na głowę Bolesława na zadatek przymierza i przyjaźni, i za chorągiew triumfalną dał mu w darze gwóźdź z krzyża Pańskiego wraz z włócznią świętego Maurycego, w zamian, za co Bolesław ofiarował mu ramię świętego Wojciecha". Jeśli wierzyć odkrywcom sensacyjnego znaleziska archeologicznego dokonanego niedawno nad Jeziorem Legnickim koło Gniezna - rzekomej bulli Chrobrego, podobiznę tej właśnie chorągwi, czy raczej proporca, przymocowanego do włóczni św. Maurycego, wkrótce po zjeździe gnieźnieńskim polecił Bolesław umieścić na stemplu swej nowej pieczęci. Widnieje na niej symbol Chrystusa - złożony z nałożonych na siebie liter X oraz P, którego początki starożytna jeszcze legenda wiąże z pierwszym chrześcijańskim cesarzem - Konstantynem Wielkim. Byłby to, zatem pierwszy znany symbol Polski, a zarazem uniwersalnego chrześcijańskiego Cesarstwa Rzymskiego. Nawet, jeśli odrzucimy tę, opartą na bardzo wątłych podstawach, interpretacje tajemniczego zabytku z Lednicy jako ołowianej pieczęci Bolesława Chrobrego, odciśnięty tam proporzec może posłużyć za przykład typowej dla XI czy XII wieku symboliki chorągiewnej. Podobne znaki musiały towarzyszyć oddziałom Mieszka I pod Cedynią, czy wojom Chrobrego pod Miśnią, Pragą, Niemczą i Kijowem. Opisując oblężenie grodu Niemczy na Dolnym Śląsku przez oddziały niemieckie w 1017 r. biskup Thietmar wspomina: "Nigdy nie słyszałem o oblężonych, którzy by z większą od nich wytrwałością i bardziej przezorną zaradnością zabiegali o swoją obronę. Naprzeciw pogan [Wieletów] wnieśli krzyż święty w nadziei, iż pokonają ich z jego pomocą". ". To dowód na wykorzystywanie już w początkach XI stulecia przez Polaków symboliki chrześcijańskiej w czasie działań wojennych. Czy już wtedy piastowscy władcy umieszczali na swych proporcach znak orła? Wydaje się to wątpliwe. Co prawda prawdopodobnie to właśnie orzeł kryje się pod postacią tajemniczego ptaka na jednym z denarów Bolesława Chrobrego, jednak motywy doboru tego symbolu były raczej doraźne, okolicznościowe. Orzeł ten nawiązywał pewnie do symboliki cesarskiej Ottona III albo do postaci czy rodziny świętego męczennika Wojciecha, przy którego grobie w Gnieźnie spotkali się w 1000 r. obaj władcy. Jeśli nawet jakiś orzeł trafił na któryś z wojskowych proporców wojów z drużyny Chrobrego, to najwyżej jako jeden z wielu symboli chrześcijańskich. Mógł on oznaczać np. Chrystusa, sad ostateczny, religijną kontemplację albo atrybut któregoś ze świętych. Mistrz Wincenty zwany Kadłubkiem, opisując na przełomie XII i XIII wieku walki, jakie książe Kazimierz Sprawiedliwy toczył z Rusinami pod Brześciem w 1182 r., wspomniał o "znaku zwycięskiego orła" przyświecającym Polakom. Myślę jednak, że nie chodzi tu o żaden autentyczny proporzec z orłem, tylko opis ten stanowi jeden z wielu przykładów antycznej erudycji pierwszego kronikarza - Polaka, nawiązanie do znaków rzymskich legionów.

Proporce przytwierdzano w X-XII w. do bojowych włóczni, służących zarówno pieszym, jak i konnym wojownikom do kłucia i rzucania podczas walki. Na jednej z monet przypisywanych Bolesławowi Szczodremu znajdziemy wyobrażenie konnego rycerza z proporcem w ręku. Proporce przytwierdzano przede wszystkim do włóczni książąt i dowódców oddziałów. Znak umieszczony na proporcu takiego dowódcy stawał się jednocześnie symbolem całego podległego mu oddziału. Proporzec księcia czy króla stawał się chorągwią całego wojska. Podczas bitwy proporce były ważnym środkiem łączności. Ich ruchy, stosunkowo dobrze widoczne nawet z daleka, w zamęcie walki, przekazywały walczącym wojownikom rozkazy zwierzchników. Były też świadectwem obecności na polu bitwy wodza, którego osobę symbolizowały. Otaczano je, zwłaszcza te ważniejsze, swoistym kultem, z poświęceniem broniono przed upadkiem i utratą, jednocześnie starając się zawładnąć znakami przeciwników traktowanymi jako szczególnie cenne trofea. Aby uczynić proporce bardziej widocznymi w warunkach pola walki, zaczęto zwiększać rozmiary niektórych z nich i umieszczać już nie na włóczni, lecz na specjalnym drzewcu, niczym dawne stanice. Opiekę nad nimi powierzano wybranemu rycerzowi towarzyszącemu dowódcy, czyli chorążemu. Kilka wzmianek o chorągwiach i znakach bojowych określanych jako "polskie" znajdziemy we wspomnianej już kronice Galla Anonima z początku XII w. Mianem chorążego określa on wojewodę Skarbimira, głównego doradcę i współpracownika Bolesława Krzywoustego w tym okresie, była wiec to funkcja bardzo zaszczytna i ważna.

Z czasów panowania synów tego władcy pochodzi cała galeria monet i pieczęci przedstawiających tego, lub innego księcia, w postaci pieszego albo konnego rycerza z włócznią i proporcem w ręku. Najstarszy jest denar z popiersiem Władysława II zwanego potem Wygnańcem z lat 1138-1146. Z proporcami zostali sportretowani na monetach jego bracia - Bolesław i Mieszko. Ten ostatni władca został także uwieczniony w podobnej pozie na pieczęci z 1145 r. Z powodu miniaturowego rysunku i niedoskonałości ówczesnej techniki rytowniczej na żadnym z tych proporców książęcych nie można dopatrzyć się jakichkolwiek znaków. Może pozostawiano je wtedy puste, a elementem wyróżniającym pozostawała tylko barwa? W następnym pokoleniu Piastów, działającym w 1 połowie XIII w., niemal każdy książe pozostawił po sobie pieczęć z wizerunkiem pieszego lub konnego rycerza dzierżącego włócznię z proporcem. Interesujące są tu chorągwie z pieczęci Konrada I księcia mazowieckiego i jego syna Bolesława. Widzimy na nich, bowiem znak krzyża równoramiennego. Obok symboli chrześcijańskich zapewne umieszczano na ówczesnych proporcach osobiste znaki własnościowe książąt i dowódców oddziałów - wojewodów, rekrutujących się z grupy możnowładców. Te znaki kreskowe z motywami geometrycznymi, rozmaitymi strzałami, podkowami, krzyżykami itp., znane z najstarszych polskich pieczęci i interpretowane przez dawna historiografię błędnie jako znaki runiczne pochodzenia skandynawskiego, bardzo często później, z chwila, gdy przywędrował do nas z Zachodu obyczaj heraldyczny, stawały się godłami herbowymi najstarszych rodów rycerskich. Włócznia wraz z proporcem w XII i XIII w. była drugim obok miecza insygnium książęcym. Symbolizowała przede wszystkim, na wzór zachodniego prawa lennego, władztwo terytorialne, ale także władze wojskowa i zwycięstwo. W pontyfikale biskupów krakowskich zachowała się modlitwa, którą odmawiano przy wręczaniu księciu proporca w chwili inauguracji panowania. Wraz z rozpowszechnieniem ciężkozbrojnej konnicy rycerskiej, w XII-XIV w., dawne uniwersalne włócznie zastąpiły cięższe i masywniejsze kopie służące wyłącznie do rażenia wroga na wprost przez rozpędzonego jeźdźca. Utrzymał się, a nawet rozwinął zwyczaj umieszczania na nich symbolicznych proporców.

Obok proporców na polu walki używano długo jeszcze innych znaków bojowych o dawnej metryce. Podczas oblężenia pomorskiego grodu Białogard przez Krzywoustego, za znaki dla wojska służyły np. trzy tarcze - dwie czerwone i jedna biała. Inna, czerwona tarcza, posłużyła za znak do ataku dla załogi oblężonego Poznania podczas walk domowych między synami Bolesława Krzywoustego w 1145 r. Warto zwrócić uwagę na dobór barw tych tarcz. Być może dowodzi to pewnych upodobań barwnych naszych przodków, lub wysokich konotacji symbolicznych obu barw czerwonej i białej już w Polsce wczesnośredniowiecznej, w epoce przedheraldycznej. Gdy 100 lat później dotarły do nas z Zachodu herby, mogło to mieć pewien wpływ na dobór takich właśnie, a nie innych, barw godła i pola polskiego herbu państwowego.

RYCERSKIE PROPORCE I CHORAGWIE POLAKÓW

W drugiej ćwierci XII stulecia w najbardziej rozwiniętych krajach Europy Zachodniej - Francji, Niemczech, Anglii, północnych Włoszech i Hiszpanii pojawiły się pierwsze herby rycerskie. Szybkie rozpowszechnienie się herbów na Zachodzie dowodzi, że zwyczaj umieszczania znaków w polu tarczy i dziedziczenia ich doskonale odpowiadał panującym wówczas warunkom pola walki oraz stosunkom społecznym. Z czasem dzięki otoczeniu herbów opieka prawna i skodyfikowaniu sposobu ich tworzenia oraz prezentacji przez heroldów, rozwinęła się cała sztuka heraldyczna. Zasadom heraldyki podporządkowano także, funkcjonujące już od dawna, rycerskie proporce i chorągwie. Każdy herb mógł być przedstawiony na chorągwi na dwa sposoby. Czasem umieszczano na płachcie całą tarczę herbową z godłem, zachowując jego barwy. Płachta chorągwi mogła mieć wtedy barwę neutralna, nie związaną z barwami herbu. W drugim przypadku, częściej chyba stosowanym, pole chorągwi barwiono na kolor tarczy herbowej i wprost na nim umieszczano godło. Przestrzegano także zasady, aby godła na chorągwi, np. zwierzęta heraldyczne, były zwrócone w kierunku jej drzewca, a wiec do wewnątrz. Nieco później rozpowszechniły się chorągwie pozbawione całkowicie rysunku godła na płachcie. Nawiązywały one do herbu tylko poprzez swe barwy. Najczęściej były to chorągwie dwukolorowe, złożone z barw godła oraz tarczy herbowej. Barwa godła, jako ważniejsza, zajmowała górny pas barwny chorągwi, zaś barwa pola tarczy - dolny pas chorągwi. Zgodnie z tymi zasadami zbudowane są liczne współczesne flagi państwowe, a wśród nich flaga polska. Barwy biała i czerwona odpowiadają herbowemu Orłu Białemu na czerwonym polu. Flaga ta jest w pełni zgodna z zasadami klasycznej, średniowiecznej heraldyki, w przeciwieństwie do niezbyt udanego polskiego herbu państwowego (wzór 1927/1990), przy którego projektowaniu popełniono wiele błędów wynikających z nieznajomości sztuki heraldycznej. Dojrzała heraldyka zachodnioeuropejska wytworzyła całą skomplikowaną hierarchię wojskowych znaków chorągiewnych, które zależnie od wojskowej i społecznej rangi swych posiadaczy, przybierały rozmaite kształty i rozmiary. Ślady znajomości tych zasad spotykamy z rzadka i w Polsce w źródłach z XV-XVI w.

Pierwszy wiarygodny opis polskiej chorągwi wojskowej ze znakiem orła pochodzi z drugiej połowy XIII w. Kronikarz Ottokar ze Styrii, opisując udział posiłkowych oddziałów książąt polskich w walkach czesko-wegierskich, wspomniał o ich głównym proporcu "czarnym jak węgiel" z białym orłem. Barwy tej chorągwi były wiec dokładna odwrotnością, funkcjonującego już_ wtedy, herbu królów niemieckich. Z czasem książęta - jednoczyciele Polski - Henryk Probus, Przemysł II lub Władysław Łokietek zdecydowali się jednak na nieco inny wariant barwny swego herbu i chorągwi. Najstarszy zabytek przedstawiający białego orła w koronie w czerwonym polu to nagrobek księcia Henryka IV Probusa we Wrocławiu, datowany ostatnio na początek XIV w. Można jednak przypuszczać, że takie właśnie barwy orła i pola wystąpiły już na proporcu Przemysła II, z którym dał się sportretować w 1290 r. na jednej ze swych pieczęci. Z chwilą koronacji królewskiej tego nieszczęsnego władcy w 1295 r., Orzeł Biały w koronie, umieszczony na królewskiej pieczęci majestatycznej, uzyskał nowe znaczenie - godła odnowionego Królestwa Polskiego. Tym samym chorągiew z orłem stała się oficjalną chorągwią państwową Królestwa Polskiego. Faktyczny zjednoczyciel Polski - Władysław Łokietek podtrzymał tradycje heraldyczną zapoczątkowaną przez Przemysła II i już w 1315 r. wystąpił na jednej z pieczęci z proporcem noszącym wizerunek orła w koronie. Od 1320 r. symbolizowała ona znów króla i Królestwo Polskie. Chorągiew ta towarzyszyła odtąd stale królom polskim w wojnach i ważniejszych uroczystościach. Rozwijano ją z chwilą koronacji nowego władcy, a kruszono jej drzewce wśród żałobnych jęków publiczności po odprawieniu egzekwii pogrzebowych po śmierci króla, np. Kazimierza Wielkiego w 1370 r., jak opisują Janko z Czarnkowa i Jan Długosz. Przynajmniej od czasów tego władcy chorągiew z Orłem Białym w koronie na czerwonym polu uzyskała jeszcze jedno, dodatkowe znaczenie. Stała się najważniejszą z polskich chorągwi ziemskich, symbolizującą stołeczną ziemię krakowską. Chorągwi tej używano podczas hołdów składanych królom Polski przez lenników, np. książąt mazowieckich, litewsko-ruskich, a po 1525 r. - książąt pruskich. Z pewnością chór Królestwa, czy raczej chorąży krakowski, dzierżył tę właśnie chorągiew na znak obecności króla podczas sławnej bitwy z Krzyżakami pod Płowcami w 1331 r. oraz w czasie wielu innych wypraw wojennych odbytych przez Władysława Łokietka i jego syna Kazimierza Wielkiego. Towarzyszyła ona także ich następcom.

Konne rycerstwo grupowało się podczas bitew w jednostkach organizacyjno-taktycznych zwanych chorągwiami. Ich nazwę zapożyczono, rzecz jasna, od znaku wojskowego - chorągwi. Stanowiły one symbol każdego z takich oddziałów i służyły ich dowódcom pomocą przy komunikowaniu się z rycerstwem, wydawaniu rozkazów itp. Początkowo przeważały w Polsce tzw. chorągwie rodowe, gdzie pod dowództwem jakiegoś możnowładcy gromadzili się jego współrodowcy, służba i klienci. Od XIV w. coraz większą rolę zaczęły odgrywać chorągwie ziemskie, gromadzące rycerstwo poszczególnych województw i ziem pod dowództwem najwyższych lokalnych dostojników, najczęściej wojewodów. Każdy rycerz musiał zadeklarować, w której chorągwi będzie walczył i przestrzegać tej zasady pod groźbą kar. Oba systemy organizowania armii rycerskiej długo jeszcze w Polsce współistniały obok siebie. Przykładem jest najsłynniejsza z naszych kampanii wojennych - wielka wojna z Zakonem Krzyżackim i bitwa pod Grunwaldem stoczona 15 lipca 1410 r. Nasz największy średniowieczny dziejopis - Jan Długosz, żyjący zaledwie jedno pokolenie później, w swym wiekopomnym dziele "Roczniki, czyli kroniki sławnego Królestwa Polskiego" " opisał przebieg tej bitwy i całej wyprawy. Zwrócił on uwagę na symbolikę wojskową. Zdobytym pod Grunwaldem chorągwiom krzyżackim poświęcił nawet osobne, ilustrowane dzieło pt. "Banderia Prutenorum". Spod pióra lub z najbliższego otoczenia Jana Długosza wyszedł także pierwszy polski herbarz, czyli "Klejnoty". ". Dzięki tym źródłom możemy w dosyć dokładny sposób odtworzyć ówczesną polską i nie tylko polską symbolikę wojskową. Pod Grunwaldem Polacy podnieśli 50, zaś Litwini 40 chorągwi przeciw 51 chorągwiom krzyżackim. Spośród tych 50 znaków polskich 17 było ziemskich, jedna królewska, jedna nadworna, jedna należała do zaciężnych Czechów i Morawian a trzy - do lenników Polski, książąt mazowieckich. Pozostałe 27 chorągwi polskich to tzw. chorągwie rodowe. Najważniejszą z polskich chorągwi była oczywiście wielka chorągiew ziemi krakowskiej. Była ona czerwona z Orłem Białym w koronie. Najprawdopodobniej miała kształt gonfanonu - była po stronie swobodnej wycięta w jeden lub kilka długich rogów, czyli stref w kształcie trójkątów albo prostokątów. Była to zapewne nie tylko najważniejsza, ale i największa rozmiarami z polskich chorągwi użytych w bitwie pod Grunwaldem. Obok niej funkcjonowała w XV w. druga, mniejsza chorągiew królewska z orłem określana jako królewski proporzec. Stylizacja orła na wielkiej chorągwi Królestwa zapewne przypominała tę znaną z nagrobka Władysława Jagiełły na Wawelu. Znak chorągiewny ziemi krakowskiej był zarazem chorągwią króla i Królestwa Polskiego. Oddział rycerstwa walczący pod tą chorągwią był najliczniejszy w całej armii i doborowy. Obok rycerstwa krakowskiego włączono doń bowiem także najbardziej znanych, najdzielniejszych rycerzy, o największym doświadczeniu wojennym i turniejowym z obszaru całego Królestwa. Był wśród nich np. Sulimczyk Zawisza Czarny z Garbowa oraz 8 innych, tzw. przedchorągiewnych, rycerzy chroniących naczelny symbol Królestwa. Dowódca chorągwi krakowskiej był Zyndram z Maszkowic, którego Długosz niesłusznie kreuje na dowódcę całej armii polskiej. Chorążym dzierżącym drzewce był zaś Marcin z Wrocimowic. To właśnie tę chorągiew król Władysław Jagiełło uroczyście rozwinął na znak rozpoczęcia wojny w dniu 9 lipca 1410 r., po wkroczeniu w granice państwa krzyżackiego. To jej zaciekle bronili najdzielniejsi polscy rycerze przed doborowymi hufcami krzyżackimi, z wielkim męstwem i poświeceniem podnosząc ją z ziemi w zamęcie bitwy. Większość polskich rycerzy walczyła pod Grunwaldem pod znakami ziemskimi. Były to chorągwie z herbami ziem: poznańskiej, kaliskiej, sandomierskiej, kujawskiej, sieradzkiej, łęczyckiej, wieluńskiej, ruskiej, dobrzyńskiej, lubelskiej, przemyskiej, chełmskiej, podolskiej (na 3 chorągwiach) oraz halickiej. Jako drugą po krakowskiej wymienił Długosz chorągiew zwana Gończa z podwójnym jagiellońskim krzyżem w polu błękitnym na proporcu. Była to zapewne własna, niejako prywatna albo nadworna chorągiew królewska, skupiająca tzw. harcowników rozpoczynających bitwę lub straż przyboczną króla. Podobny charakter miała trzecia chorągiew - z litewską Pogonią, która skupiała rycerzy - dworzan strzegących króla. Najbardziej dyskusyjna jest w literaturze istota tzw. chorągwi rodowych pod Grunwaldem. Według ostatnich ustaleń (Krzysztofa Mosingiewicza) tylko dwie z nich naprawdę skupiały rycerzy jednego rodu. Były to chorągwie Gryfów i Jelitczyków - rodów skupiających głównie średniozamożną szlachtę osiadłą w dużych lokalnych skupiskach, o szczególnie rozwiniętym poczuciu solidarności rodowej. Pozostałe 25 chorągwi z polskimi herbami rycerskimi na proporcach to w rzeczywistości, najczęściej nieduże, prywatne oddziały wystawione na koszt i przez wybitniejszych możnowładców, zarówno świeckich, jak i duchownych. Składały się one przede wszystkim z różnoherbowej drobnej szlachty, która sama nie mogła skompletować swego uzbrojenia, aby walczyć w którejś z chorągwi ziemskich oraz grupy zaciężnych, sołtysów, krewnych i przyjaciół możnego dowódcy. Oprócz wymienionych herbów Gryf i Jelita, na chorągwiach grunwaldzkich widniało jeszcze 25 innych godeł szlacheckich, np. Jastrzębiec, Rawa, Strzegomia, Nałęcz, Starykon, Leliwa...

POD ZNAKAMI KRÓLEWSKIMI, ZIEMSKIMI I HETMANSKIMI

Wraz z rozwojem szlacheckiego folwarku i przemianą potomków rycerzy spod Grunwaldu w osiadłych w swych dworkach i majątkach, handlujących zbożem ziemian, szlacheckie pospolite ruszenie stopniowo traciło swe dawne znaczenie militarne. Już w czasie toczonej przez syna Jagiełły - Kazimierza Jagiellończyka, trudnej, 13-letniej wojny z Krzyżakami o Pomorze z lat 1454- 1466, pospolite ruszenie ponosiło sromotne klęski, a jego rolę przejmowały mniejsze może, ale lepiej wyposażone, wyszkolone oraz zdyscyplinowane oddziały najemne i roty zaciężne piesze oraz konne. Najemnicy, np. Czesi, Morawianie, Niemcy czy Ślązacy walczyli pod znakami osobistymi lub rodowymi swych dowódców - kondotierów, albo herbami krajów, z których pochodzili, zaś wojska zaciężne - pod znakami króla polskiego, na którego żołdzie pozostawały. Oprócz głównych chorągwi roty zaciężne posiadały także różnego rodzaju mniejsze, trójkątne proporce, służące na polu bitwy głównie jako znaki rozpoznawcze i sygnalizacyjne dla mniejszych pododdziałów. Prawdopodobnie chorągwie i proporce wykonywano w XV w. z drogiej tkaniny jedwabnej, malowanej farbami, srebrem i złotem w różnobarwne pasy, motywy heraldyczne czy religijne. Czasem motywy te były związane z heraldyką ziemską krajów pochodzenia większości żołnierzy.

W następnych stuleciach pospolite ruszenie zwoływano w zasadzie tylko w chwilach największego zagrożenia obcymi najazdami. Wtedy znów, jak pod Grunwaldem, polska szlachta ruszała do boju pod wodzą swych dostojników ziemskich, pod chorągwiami poszczególnych województw i ziem. Czyniła to jednak bardzo niechętnie i coraz gorzej. W 1454 r. pospolite ruszenie zamiast walczyć z Krzyżakami, kłóciło się z królem o nowe przywileje, po czym poniosło sromotną klęskę z rąk wielokrotnie słabszego przeciwnika w bitwie pod Chojnicami. 5 lat później król Kazimierz Jagiellończyk celowo długo zwlekał z rozwinięciem głównej chorągwi z Orłem Białym na znak rozpoczęcia wyprawy z powodu zbyt małej liczby zebranego wojska. Dobrze znana jest niechlubna postawa szlacheckiego pospolitego ruszenia w czasie rokoszu lwowskiego w 1537 r., pod Piławcami w 1648 r. czy pod Ujściem, w 1655 r. Urzędy chorążych ziemskich już od 1456 r. król obsadzał w porozumieniu z lokalnymi dostojnikami. Kandydaci musieli pochodzić z grona miejscowej, osiadłej szlachty. Na Litwie 4 kandydatów na ten urząd przedstawiały królowi sejmiki ziemskie. W XV w. król dostarczał chorążemu oręż i konia na wyprawę, a później dawał na ten cel pewne uposażenie, np. w żupach solnych czy ziemi. Przekazywał mu także, a po skończonej kampanii uroczyście odbierał, chorągiew ziemską. Przekazaniu chorągwi towarzyszyła odpowiednia przysięga. Na chorągwiach pospolitego ruszenia, tak jak dawniej, malowano lub haftowano herby poszczególnych województw i ziem, czasem wraz z objaśniającymi napisami. Wraz z rozwojem terytorialnym Polski pojawiły się na chorągwiach nowe znaki, np. czarny orzeł Prus Królewskich ze zbrojnym ramieniem wziętym z jagiellońskiej Pogoni oraz królewska korona na szyi. Po unii lubelskiej doszły tu nowe znaki ziemskie województw ukraińskich, litewskich, inflanckich... Na pogrzebie Zygmunta Augusta w 1572 r. zaprezentowano 18 chorągwi ziemskich koronnych, 18 litewskich, 13 ruskich, jedną pruską i jedną żmudzką. Chorągwie litewskie, w przeciwieństwie do koronnych, powtarzały jeden i ten sam motyw heraldyczny - Pogoni, w różnych odmianach barwnych i z różnymi znakami na odwrocie. W większości województw i ziem był tylko jeden chorąży ziemski. Wyjątek stanowiły tylko województwa łęczyckie i sieradzkie oraz ziemia dobrzyńska, gdzie było ich dwóch - większy i mniejszy. W Prusach Królewskich, inkorporowanych po wojnie 13-letniej, było zaś aż czterech chorążych. W hierarchii urzędów ziemskich w Koronie chorąży zajmował dosyć wysokie miejsce - po podkomorzym i staroście grodowym a przed sędzią ziemskim. Obsadzali tę godność głównie przedstawiciele średniozamożnej, lokalnej szlachty, rzadko magnaci. XVI-wieczny statut litewski wymagał by "chorąży, gdy będzie chorągiew dzierżył ma na sobie mieć zbroję dobrą i hełm, albo przyłbicę i broń, a koń pod nim aby był dobry, a chorągiew sam chorąży w hufie swoim na szyku i ku potrzebie ma dzierżyć i statecznie się w tym urzędzie zachować, podług cnoty i poważności" ". Oprócz generalnej chorągwi województwa, pozostającej podczas wojen pod pieczą chorążego ziemskiego, istniały także znaki i chorągwie niektórych powiatów oraz związane z nimi urzędy. Chorągwie powiatowe różniły się od wojewódzkich np. pojedynczym, a nie podwójnym rogiem, czyli wycięciem na swobodnym krańcu płachty. Chorąży ziemski rozwijał chorągiew w wojennej potrzebie oraz na przeglądach czyli okazowaniach szlachty województwa lub ziemi w miejscach i terminach wyznaczonych przez sejmy. Obecność chorągwi ziemskiej zobowiązywała zgromadzona szlachtę do przestrzegania porządku i dyscypliny, czego zresztą nie zawsze przestrzegano. Prezentowano ją wyłącznie w odpowiednim poczcie i przy asyście najważniejszych dostojników ziemskich. Chorążowie ziemscy wraz z chorągwiami uczestniczyli w pogrzebach królewskich, a w czasie elekcji nowego władcy trzymali chorągwie na polu elekcyjnym jako znak dla gromadzącej się pod nimi szlachty.

Po unii z Litwa, w XVI w. zmieniła swą formę także najważniejsza z chorągwi wojskowych - chorągiew królewska. Polskiego Orła Białego i litewską Pogoń zaczęto łączyć najczęściej na tarczy czteropolowej i ten herb umieszczać na płachcie chorągwi. Tak wyglądała chorągiew nadworna użyta na pogrzebie Zygmunta Starego w 1548 r. i chorągiew Zygmunta Augusta z 1553 r. Czasami postępowano nieco inaczej - Orzeł Biały umieszczony był na głównej stronie chorągwi, czyli tej, która rozwijała się na prawo od drzewca, zaś Pogoń - na stronie odwrotnej. Takiej chorągwi użyto np. podczas pogrzebu Zygmunta Augusta w 1573 r. Na chorągwiach królewskich i państwowych z tarczą herbową Rzeczpospolitej, najczęściej cała tarcza miała pola czerwone. Barwa płachty mogła być wtedy dowolna, np. biała, lub składać się z równoległych pasów białych i czerwonych, przykładowo w liczbie trzech. Po stronie swobodnej była ona wycinana w ozdobne trójkątne strefy, odpowiadające ilości pasów. Tam, gdzie mamy do czynienia z prywatną chorągwią królewska, np. podczas wjazdu weselnego do Krakowa Zygmunta III i Konstancji Habsburzanki w 1605 r., na tarczy herbowej, zwieńczonej zamkniętą koroną, umieszczano herb królewski w pełnej prezentacji heraldycznej, a wiec np. z herbami Szwecji i godłem rodowym Wazów (Snopek) na środku tarczy herbowej Rzeczpospolitej oraz z orderem Złotego Runa wokół tarczy. Ta piękna, trójstrefowa chorągiew imponuje swymi rozmiarami. Obok chorągwi wspólnej, nadal w użyciu były także osobne chorągwie Polski i Litwy. Miały one nieco mniej oficjalny charakter. Chorągiew polska miała tradycyjny już motyw heraldyczny - Orła Białego na czerwonym polu. Jego stylizacja przez wieki nieco się zmieniała, od gotyckiej, poprzez renesansową, manierystyczną, barokową, aż do klasycystycznej. Zmieniały się także rodowe herby królewskie, umieszczane na piersiach polskiego orła luzem lub w specjalnej tarczy. Widzimy tu np. Kły Batorych, Snopek Wazów, Janinę Sobieskich, herb saski Wettinów (czarno-złote pasy przecięte zieloną koroną rucianą) czy Ciołka Poniatowskich. Od początków XVII w. herbowy Orzeł otrzymał ostatecznie zamkniętą cesarską koronę, symbol pełnej suwerenności państwowej, w miejsce dawniejszej otwartej, gotyckiej korony królewskiej. Osobnych chorągwi z Orłem i Pogonią używano np. w czasie uroczystości koronacyjnych kolejnych królów elekcyjnych i podczas wypraw wojennych.

Z okresem pierwszej wojny północnej o Inflanty i panowanie na Bałtyku wiążą się początki polskiej floty wojennej i bandery morskiej. Pierwsza znana bandera polska pochodzi z okresu panowania Zygmunta Augusta, a dokładnie z 1562 r. W celu odróżnienia statków kaperskich w służbie króla polskiego od obcych użyto po prostu jednej z mniejszych prywatnych chorągwi królewskich z Orłem Białym z królewskim monogramem SA ("Sigismundus Augustus") na piersi. Za najstarszą banderę polska dawniejsza literatura, już od końca XVII w. uważała błędnie chorągiew z motywem ręki zbrojnej wychylonej z obłoku. Najprawdopodobniej proporzec ten, utworzony w oparciu o herb Pogoń Jagiellonów pełnił tylko funkcje znaku pomocniczego w XVI-wiecznej flocie polskiej. W XVII w. oprócz bandery z Orłem Białym ze Snopkiem Wazów na piersi używano także czasem innej jej formy - z pełną czteropolową tarczą herbową Rzeczpospolitej. To pod taką właśnie królewską banderą młoda flota polska pokonała armadę szwedzką w bitwie pod Oliwą w 1627 r.

W związku z rozrostem terytorialnym Rzeczpospolitej i wcieleniem półdzikich wschodnich pustkowi, bardzo wzrosły potrzeby obronne. Z czasem znacznie rozrosła się zaciężna zawodowa komputowa armia, przeznaczona przede wszystkim do obrony stale zagrożonych kresów państwa i wzmacniana nowymi zaciągami z uchwalanych przez sejm podatków w razie nagłej potrzeby. Dowództwo nad tymi oddziałami i zwierzchnictwo nad wszystkimi rotami zaciężnymi powierzono w 1492 r. specjalnym urzędnikom zwanym hetmanami polnymi (z niem. "Hauptmann" - kapitan, rotmistrz). Od 1503 r. zwierzchnictwo nad nimi powierzono hetmanom wielkim. Uzyskali oni ponadto uprawnienia w zakresie organizowania pospolitego ruszenia. Analogiczne urzędy wojskowe powstały wkrótce i na Litwie. Ich samodzielność wojskowa i rola polityczna, majątki oraz autorytet wśród szlachty stopniowo rosły w miarę wzrostu liczebności tych formacji, kolejnych wojen i osłabienia władzy królewskiej oraz skuteczności sejmu. Wśród hetmanów koronnych i litewskich XVI i XVII stulecia widzimy całą plejadę wyśmienitych wodzów, strategów, dalekowzrocznych polityków: Jana Tarnowskiego, Jana Zamoyskiego, Stanisława Żółkiewskiego, Jana Karola Chodkiewicza, Stanisława Koniecpolskiego, Jerzego Lubomirskiego, Jana Sobieskiego i wielu innych. To właśnie zawodowe oddziały podległe hetmanom rozsławiły oręż polski wielkimi zwycięstwami pod Kircholmem, Kłuszynem, Chocimiem i Wiedniem. Była to przez kilka stuleci najważniejsza i najlepsza część naszej armii.

Chorągwie i proporce wojskowe hetmanów w swej symbolice nawiązywały albo do symboliki państwowej Polski (w armii koronnej) lub Litwy (w armii Wielkiego Księstwa), czasem z dodatkowymi motywami militarnymi, albo też wykorzystywały rodowe godła hetmanów. Z XVI wiecznego opisu znamy główną chorągiew hetmana litewskiego. Posiadała ona cztery strefy i przedstawiała litewską Pogoń na tle lazurowym, na odwrocie zaś - postać św. Stanisława. Zachowało się, zarówno z okresu wcześniejszego, jak i późniejszego, kilka mniejszych chorągwi hetmańskich z ich godłami rodowymi, np. XVII-wieczna chorągiew hetmańska z herbem Potockich. Znaki rodowe umieszczano przede wszystkim na mniejszych chorągwiach i proporcach wodzowskich, dla głównych płacht rezerwując symbolikę państwową. Herby szlacheckie widnieją także na tzw. tarczach trofealnych upamiętniających najwybitniejszych wodzów.

Z instytucją hetmana wiążą się także nowe, charakterystyczne znaki wojskowe i symbole dowódcze. Najważniejszym symbolem władzy hetmanów nad armią były oczywiście buławy. Ozdobna buława z kolistą głowicą na prostym, niezbyt długim trzonku to nowożytne wcielenie odwiecznej broni człowieka - maczugi. Ceremonialną funkcje symbolu władzy, ozdobne buławy pełniły już w głębokiej starożytności w Egipcie i Mezopotamii. Do szczególnego znaczenia symbol ten doszedł w kręgu indyjsko-persko-arabskim. Do nas buławy dotarły za pośrednictwem Turków Osmańskich, w których wojskowym imperium były popularnym symbolem władzy, rodzajem berła wysyłanym przez sułtana swoim lennikom, np. hospodarom mołdawskim i książętom siedmiogrodzkim. Pierwsza buławę miał, zgodnie z tradycja, przywieść do Polski król Stefan Batory, były książe węgierskiego Siedmiogrodu. Jako symbol władzy hetmańskiej nad wojskiem buławy rozpowszechniły się w Polsce od czasów właśnie Stefana Batorego.

Występowały w różnej formie, początkowo wykonywane za granicą na sposób węgierski, następnie spotykamy buławy typu tureckiego i ormiańskiego roboty krajowej, a z rzadka - perskie, rosyjskie, a nawet tatarskie i kozackie. Buławy w czasie pokoju przechowywano w skórzanych futerałach w hetmańskich skarbcach. Na wojnie, podczas urzędowania "na pokojach" lub pod namiotem buława spoczywała na stoliczku na ozdobnej poduszce. Czasem na polu bitwy przy jej pomocy dawano sygnał do ataku i określano kierunek natarcia. Buławy typu ormiańskiego, wykonywane w XVII i XVIII w. przez ormiańskich złotników we Lwowie, kute z żelaza, lecz nabijane złotem, turkusami (przynoszącymi podobno szczęście w boju) i rubinami, miały w trzonku ukryty dziryt, dający się na śrubie przytwierdzić do stopki trzonka. Uzbrojona tak buława mogła być użyta w boju w bliskim starciu. I bez tego dzirytu mogła być groźną bronią. Wiemy np., że hetman kozacki Piotr Konaszewicz-Sahajdaczny zwalił z konia wodza strzelców moskiewskich Buturlina, uderzając go w głowę buławą otrzymaną od królewicza Władysława Wazy. Buławy typu tureckiego z kolei pokryte były grubą, cyzelowaną we wzory roślinne i złoconą blachą srebrną, suto sadzoną turkusami i nefrytem. Te rosyjskie miały gruszkowatą, w środku przewężoną głowicę. Wszystkie były bogato zdobione. Niejeden hetman przekazał swą buławę jako wotum po zwycięstwie np. klasztorowi jasnogórskiemu.

Odpowiednikiem buławy hetmańskiej na niższych szczeblach dowódczych w ówczesnej armii polsko-litewskiej były oficerskie buzdygany, także wzorowane na egzemplarzach orientalnych, perskich i tureckich. Buzdygany miały gałkę nieco mniejszą, gruszkowatą, podłużnie karbowaną. Używali ich przede wszystkim pułkownicy i niżsi oficerowie. Podobnie jak buławy, były one oznaka władzy dowódczej, narzędziem sygnalizacyjno rozkazodawczym na polu bitwy, a w razie potrzeby - ręczną bronią obuchową. Obok buławy, choć rzadziej, w symbolice hetmańskiej używano także prostej, krótkiej laski wykonanej ze szlachetnego gatunku drewna, np. hebanu, czasem okutej na końcach lub złoconej. Nazywano ja regimentem. Tym razem wzorzec był zachodni - rzymski. Z takim regimentem w prawej ręce i przytroczona buławą kazał się np. sportretować Jan Sobieski na obrazie "Zwycięstwo pod Chocimiem" w kościele w Olesku. Laski - regimentu używali także regimentarze oraz przywódcy konfederacji wojskowych. Łamano je przy rozwiązaniu konfederacji.

Wreszcie trzecia, chyba najbardziej interesująca oznaka władzy hetmańskiej to tzw. znak albo skrzydło hetmańskie. Jest to twór oryginalnie polski, nie znany innym armiom, choć w jego genezie da się oczywiście dopatrzyć orientalnych wzorców w postaci turecko-tatarskich buńczuków. Być może pewien wpływ miała tu także pradawna słowiańska tradycja stanic obozowych, przechowana pewnie gdzieś na ruskich kresach państwa? Z pewnością bezpośrednim wzorcem formy był ekwipunek ówczesnego ciężkozbrojnego jeźdźca - husarza. Oznaką obecności hetmana w obozie czy na polu bitwy było w XVII-XVIII w. skrzydło orle, strusie lub żurawie, osadzone na długiej żerdzi zwieńczonej kulą, na której kładziono hetmańską czapkę. Przy skrzydle wiązano czasem buńczuk z końskiego ogona, wstęgi biało-czerwone lub okrągłą poduszeczkę imitującą turban. W przypadku, gdy obok hetmana w armii pojawiał się także król jako naczelny wódz, towarzyszył mu analogiczny znak wodzowski, ale zakończony w inny sposób. Zamiast kuli na czapkę widzimy tu grot (u Jana III Sobieskiego) albo metalowa lilie (u Augusta II). W 1 połowie XVIII w. spotykamy w ikonografii jeszcze jeden, nieco nowocześniejszy znak wodzowski. Była to długa kopia husarska z grotem i gałką przed uchwytem, pomalowana w pasy biało-niebieskie - barwy związane z ustanowionym wtedy orderem Orła Białego. Na kabłączku, widocznym pod grotem kopii, zawieszono biały buńczuk w metalowej gałce i skrzydło z czarnych strusich piór.

Polskie formacje zbrojne w XVI-XVIII w. używały także wielu innych znaków wojskowych pełniących po dawnemu funkcje symboliczne, ale i organizacyjne oraz sygnalizacyjne. Część z nich, jak najróżniejsze chorągwie, proporce i sztandary, wywodzi się od znanych nam już znaków średniowiecznego rycerstwa. Inne, jak buńczuki dowódców przybyły wraz z Turkami z dalekiego Orientu, ale dobrze zaaklimatyzowały się w Polsce. Buńczuk to ogon koński zawieszony na wysokiej lasce jak chorągiew. Znak ten mógł przybierać różne formy, zależnie od godności dostojnika, przed którym go niesiono. Wielcy baszowie tureccy używali np. buńczuków ze złotą gałką i trzema ramionami, u których wisiały trzy bogato oprawne ogony konskie. Przed hetmanami wielkimi noszono czasem buńczuki dwuogonowe, zaś przed polnymi - jednoogonowe. Buńczuki oraz inne znaki wojskowe obcego, wschodniego pochodzenia najczęściej występowały oczywiście w oddziałach polskich umundurowanych i wyposażonych na obcą modłę, np. lekkiej jeździe tatarskiej czy wołoskiej.

Aż do XVIII w. nie znane było w naszej armii jednolite umundurowanie, zaś w różnych wrogich wojskach walczyły, podobnie ubrane i wyposażone, oddziały cudzoziemskiego autoramentu, np. niemieckie, węgierskie czy kozackie. Stad owe znaki potrzebne były do identyfikacji swoich od obcych na polu bitwy. Nie sposób tu wymienić wszystkich z nich, choć może warto wspomnieć o charakterystycznych, długich proporcach noszonych na kopiach przez towarzyszy husarskich. Najczęściej składały się one z pasów białych i czerwonych lub raczej karmazynowych, czasem ozdobionych dodatkowo np. krzyżami kawalerskimi. Zwykle te proporce osiągały imponującą długość. Popularne w symbolice wojskowej XVII w. krzyże kawalerskie nawiązują w swej treści, rzecz jasna, do średniowiecznych krzyżowców i idei Polski jako przedmurza chrześcijaństwa i katolicyzmu, ostatniego, niezachwianego bastionu obrony religii katolickiej od strony "bisurmanów" (Turków), "schizmatyków" (Moskali) oraz "heretyków" " (np. Szwedów). Nierzadko umieszczano na chorągwiach i proporcach wojskowych także rozmaite łacińskie lub polskie napisy oraz motywy militarne, np. skrzyżowane szable, armaty z kulami, granaty... Na tę symbolikę wpływ miał oczywiście charakter poszczególnych broni i formacji.

W późniejszej polskiej tradycji wojskowej nie widać śladów regimentu czy skrzydła hetmańskiego. Trwalsza okazała się symbolika buław, które powróciły na naramiennikach księcia Józefa Poniatowskiego jako naczelnego wodza armii Księstwa Warszawskiego, a w postaci zbliżonej do pierwowzoru - jako oznaka naczelnego wodza, marszałka Józefa Piłsudskiego i jego następców. Wojsko Księstwa Warszawskiego składało przysięgę na buzdygan wodzowski Stefana Czarnieckiego. Kawaleria i artyleria z czasów II Rzeczypospolitej używała zaś buńczuków wzorowanych na tych XVII-wiecznych. Do znaku tego powraca się także współcześnie. Warto jeszcze w tym miejscu wspomnieć o ciekawej drodze, jaka przeszedł motyw stylizowanych skrzydeł husarskich, który w 1936 r. uzupełnił znak orła wojskowego oddziałów lotniczych. Trudno zgadnąć, czy w wyborze tym kierowano się skojarzeniem piór ptasich z lotnością, czy też z niszczycielską siłą szarży zakutej w żelazo legendarnej polskiej konnicy?

Wraz z decentralizacją aparatu władzy, coraz większą role odgrywały w Rzeczypospolitej, już nie pojedyncze oddziały, czyli chorągwie, odpowiednik dawniejszych rot zaciężnej konnicy, ale całe prywatne armie wielkich magnatów, zwłaszcza kresowych - Radziwiłłów, Ostrogskich, Zasławskich, Wisniowieckich... Wojska te uczestniczyły w domowych waśniach i przydawały splendoru w uroczystych wjazdach do stolicy i paradach wielkich panów, uczestniczyły w prywatnych ekspedycjach zagranicznych do Mołdawii czy Moskwy, ale także broniły latyfundiów i granic Rzeczypospolitej przed Tatarami i wspierały wojska hetmańskie w trudniejszych wojnach. Służyła w tych oddziałach zwłaszcza drobna szlachta polska, litewska i ruska, występując, rzecz jasna, w barwach i pod chorągwiami z herbami własnymi poszczególnych wielkich panów. Ich organizacja, wyposażenie i symbolika wojskowa wzorowała się na wojsku komputowym Rzeczpospolitej.

W następnym numerze THESAURUS NEWS kolejna część artykułu "Początki Munduru i Orła Wojskowego".



Powrót do spisu treści.




Copyright © by Thesaurus News 2007.
All Rights reserved ®