"...Jeśli sądzisz, że chciałbyś być poszukiwaczem, ale nie jesteś pewien czy żona będzie z tego zadowolona, albo wątpisz czy mógłbyś spędzać tyle czasu poza swoją regularną pracą lub obawiasz się, że jako kobieta stracisz część swojej kobiecości, to w rzeczywistości wybór już został dokonany. Poszukiwanie skarbów jest bowiem nie tyle zawodem, co stylem życia..."
- Howard Jennings

Powrót do przeszłości czyli historyja prochem pachnąca...
Marta Ignaciuk


W tym roku Gdańsk po raz kolejny postanowił upamiętnić trudną i krwawą historię ziemi pomorskiej. Splendoru obchodom dodał fakt iż była to okrągła, 200 już rocznica, odbicia miasta z rąk zaborców pruskich.

Grupy rekonstrukcyjne stawiły się w Gdańsku w piątek 25 maja. Tegoż dnia miejskie forty zamieniły się w obozowisko. Powstały dwa oddzielone murami fortecznymi obozy: francusko-polski oraz prusko-rosyjski. Rekonstruktorzy dołożyli ogromnych starań aby miejsce ich zakwaterowania jak najbardziej przypominało te sprzed dwustu lat. Były więc stylizowane namioty, w których rolę materaców spełniała rozsypana słoma. Także przedmioty codziennego użytku, przerobione bądź wyprodukowane przez samych uczestników oblężenia oddawały klimat tamtych, pamiętnych dni.

Kliknij na obrazek by powiększyć.

W okolicach południa z Fortów wyruszyły patrole wojskowe 10-15 osobowe złożone z doboszów, markietanek i wiarusów. W rytmie werbli przemaszerowali przez Główne Miasto, udając się z powrotem do swoich obozowisk, skąd wieczorem podkreślili swoją obecność hukiem armatnich salw. Działa skierowane w kierunku Starego Miasta przypomnieć miały wielotygodniowe oblężenie miasta, gdzie jednym z głównych słyszalnych odgłosów była muzyka armatnich kanonad. Patrząc na żołnierzy uwijających się przy gorących od wystrzałów luf dział, w scenerii na tyle dzikiej i pozbawionej nowoczesności, można było na chwilę przenieść się w owe burzliwe czasy.

W niedzielę 27 maja odbyła się inscenizacja zdobycia Bramy Nizinnej przez wojska napoleońskie. Mimo, iż owe wydarzenia nie miały tam miejsca, sceneria zachowanych jeszcze bastionów oraz fos urzekała swoją malowniczością. Trudno by było o lepsze miejsce. Ta część Dolnego Miasta nie zatraciła jeszcze dawnego charakteru obronnego Gdańska. Zabytkiem (określanym mianem unikatu na skalę światową) znajdującym się w tej części Gdańska, świadczącym o niezwykłej zaradności dawnych pokoleń jest niewątpliwie - Kamienna Śluza. Zbudowana w latach 1619-1624 przez dwóch holenderskich inżynierów. Spełniać miała rolę naturalnej, wodnej zapory miasta. Szczególnie pomocna okazała się właśnie podczas oblężenia, kiedy to Prusacy regulując za jej pomocą wpływ wody do miasta uniemożliwili atak od strony wschodniej nacierającym wojskom napoleońskim, przez co znacznie opóźnili dotarcie Francuzów w pobliże miasta.

Kliknij na obrazek by powiększyć.

O godzinie12 pierwsze oddziały wyszły z Bramy Nizinnej kierując się na wyznaczone pozycje wojenne. W korowodzie barwnych mundurów dostrzec można było elementy starannie dobranego wyposażenia. Do plecaków (oprócz standardowego wyposażenia) przytroczone były najrozmaitsze przedmioty: począwszy od portretów cesarza Napoleona, poprzez buteleczki wyskokowych trunków, do prowiantu w dość zabawny sposób powiewającego na wietrze.

Kliknij na obrazek by powiększyć.

Kiedy ostatnie pułki dotarły na miejsce bitwy, nastąpiło widowiskowe, paradnym krokiem naznaczone, zajęcie wojennych pozycji. Prusko-rosyjskie oddziały (broniące dostępu do miasta) ulokowały się w cieniu Bramy Nizinnej oraz na szczycie bastionu Żubr. Natomiast wojska francuskie i polskie zajęły pozycje na krańcu ulicy Mostowej prowadzącej do kluczowego miejsca ataku.

Kliknij na obrazek by powiększyć.

Pierwsze wystrzały armat oznajmiły początek dziejącej się na naszych oczach historii. Trzeba przyznać, że organizatorzy postarali się jak najwierniej ukazać militarną stronę bitwy. Była więc widowiskowa pirotechnika. Ładunki ukryte w fosie po detonacji wzbijały kilkumetrowy słup wody. Natomiast te zakopane rozrzucały wokół siebie mokrą ziemię stwarzając wrażenie jakby przed chwilą uderzył w to miejsce sporych rozmiarów granat. Wszędzie unosił się biały dym wydobywający się z armat oraz karabinów skałkowych. Ogłuszający huk pola bitwy, kurz, pył i upał dawały się we znaki zarówno żołnierzom jak i oglądającym. Lecz ile by było uroku w tych rekonstrukcjach gdyby tego zabrakło?

Kliknij na obrazek by powiększyć.

W czasie walki oddziały pruskie słabły z minuty na minutę. Wtedy to z inicjatywy dowództwa francuskiego zawieszono broń oraz wysłano przedstawicieli mających zaproponować pokój oraz poddanie się wojsk pruskich. Na pole bitwy wyszli marszałek Lefebve z napoleońskiej armii oraz generał Kalcreuth ze strony pruskiej. Po krótkiej wymianie zdań obaj panowie rozeszli się na swoje pozycje. Prusacy odrzucili możliwość pokoju. Po chwili ciszy rozbrzmiały na nowo salwy francuskich dział. Jednak po solidnym ostrzale stanowisk prusko-rosyjskich oraz odważnej walce, na wzgórzu bastionu Żubr zawisła biała flaga (właściwie kalesony). Wtedy to zwycięskie pułki francuskie i polskie wyszły na drogę. Markietanki, które dzielnie wspierały swoich żołnierzy na polu walki, teraz opatrywały rannych, dbając o to by żadnemu z wojaków nie zabrakło napitku. Gdańsk został zdobyty! Niech żyje republika! Niech żyje Cesarz!

Kliknij na obrazek by powiększyć.

Po zakończeniu bitwy żołnierze usadowili się przy swoich działach by odpocząć, a zainteresowani mogli odbyć z nimi rozmowę, niekiedy bardzo pasjonującą. Dowiedzieć się można było ile kosztuje mundur i broń ( 3000-4500 zł) oraz jak można zaoszczędzić produkując własnoręcznie guziki wzorem oryginałów, jak odlewać zdobienia oraz jakich materiałów i nici używać by wyglądać jak najbardziej epokowo. Wielu z żołnierzy biorących udział w inscenizacjach dodatkowo zajmuje się poszukiwaniami. Wykopują guziki, odznaczenia i ich wzorem wykonują repliki. Jeden z wiarusów Xsięstwa Warszawskiego zaprezentował nam klamrę zrobioną wg starego wzoru. Jednak, co ciekawe przetopił on XIX wieczny mosiądz i na nowo stworzył element wyposażenia. Dzięki temu ma on szlachetny kolor. Jak twierdzą, oryginalnych dodatków nie noszą, bo szkoda by było je stracić w ferworze walki. Nie mniej jednak z pieczołowitością dbają by wszystko co mają na sobie i przy sobie było takie jak w okresie napoleońskim. Tę pasję widać w każdej ich opowieści oraz przyjaznym nastawieniu do całkiem zielonych, nowych rekrutów. Warto więc wziąć udział w inscenizacji, poszerzając przy tym swoje historyczne horyzonty. A kto wie może i zaciągnąć się w szeregi XIX wiecznej armii?

Kliknij na obrazek by powiększyć.


http://www.poniatowski.org.pl/forum/index.php


Powrót do spisu treści.




Copyright © by Thesaurus News 2007.
All Rights reserved ®