"...Jeśli sądzisz, że chciałbyś być poszukiwaczem, ale nie jesteś pewien czy żona będzie z tego zadowolona, albo wątpisz czy mógłbyś spędzać tyle czasu poza swoją regularną pracą lub obawiasz się, że jako kobieta stracisz część swojej kobiecości, to w rzeczywistości wybór już został dokonany. Poszukiwanie skarbów jest bowiem nie tyle zawodem, co stylem życia..."
- Howard Jennings

Rutus Proxima - test i obserwacje
Van Worden, zdjęcia - Spectra


Firma Rutus znana jest od lat jako polski producent wykrywaczy metali, które w założeniu mają być sprzętem uniwersalnym, dobrym zarówno na kolorową drobnicę jak i militaria. Po popularnej serii "Ultra", przyszła kolej na "Solarisa", który osiągnął niemal kultowy status, zdobywając wierną rzeszę zwolenników, jak i zawziętych krytyków. Konstruktor Rutusów, sam będąc aktywnym poszukiwaczem, postanowił pójść kolejny krok do przodu i oto na rynku pojawił się nowy model o nazwie "Proxima". Ponieważ wykrywacze "Ultra" i "Solaris" przestały być produkowane, mamy tu do czynienia z czymś zupełnie nowym, co według słów konstruktora ma nie tylko zastąpić poprzedników, ale też wyznaczyć nowy standard dla rodzimych produkcji.

Muszę przyznać, że nie miałem zbyt wiele do czynienia z produktami ze stajni Rutusa. Używając i testując zachodnie wykrywacze sądziłem, że polscy producenci nie mają zbyt wiele do zaoferowania (mea culpa) i nie mogą być przecież lepsi od zachodnich producentów z ich potężnym zapleczem produkcyjnym, pieniędzmi i światowym marketingiem.. Jednak gdy kilkakrotnie zetknąłem się w terenie z poszukiwaczami używającymi "Solarisów", zaskakiwała mnie ich pewność siebie i dobre rezultaty. Podobało mi się również to, że "Solaris" był ewidentnie wzorowany, przynajmniej w jakiejś części, na jednym z moich ulubionych wykrywaczy - Whitesie "XLT". Ten fakt plus zażarte dyskusje na forach poszukiwawczych na temat plusów i minusów "Solarisów" sprawiły, że postanowiłem przyjrzeć się bliżej tym wykrywaczom i sam sprawdzić jak polskie detektory prezentują się w porównaniu do zachodnich gigantów. Jednak zanim wreszcie udało mi się znaleźć czas na test "Solarisa", Rutus wyprodukował nowy model i jak głosiła internetowa wieść, miał to być znacznie ulepszony następca popularnego "Solarisa". Czyżby faktycznie polski wykrywacz mógł skutecznie konkurować z często o wiele droższymi Minelabami, Whitesami, Garrettami czy Tesoro? W tym artykule, choć koncentruję się głównie na opisie funkcji Proximy, postaram się choć częściowo odpowiedzieć na to pytanie.

Pierwsze wrażenia...

Po otrzymaniu przesyłki z wykrywaczem byłem dość przyjemnie zaskoczony. Może dlatego, że nie oczekiwałem niczego specjalnego, spodziewając się.. No właśnie czego? Polskie konstrukcje kojarzyły mi się do tej pory z pewną "siermiężnością" a przynajmniej z prostotą wykonania i oszczędnością. Jednak Proxima po wyjęciu z pudełka zaskakuje swoją formą, w moich oczach swoistym skrzyżowaniem modelu "Relic Hawk" firmy Minelab i "XLT/DFX" Whites'a. Co ciekawe, gabarytowo jest niewielka i zgrabna z niewielką puszką elektroniki i sporym (ale nieprzesadnie), wyświetlaczem. Przy bliższej inspekcji widać staranność wykonania i solidność trzy-częściowej konstrukcji, tak dobrze znanej z produkcji zachodnich. Puszka elektroniki jest kompaktowa i precyzyjnie wykonana z dobrej jakości plastiku a wyświetlacz jest osadzony na wygodnej rączce. Pomyślałem sobie, że być może po złożeniu wykrywacza wyjdą jakieś wady związane z ergonomią, ale wszystkie części są dobrze dopasowane, kabel owija się dookoła sztycy, rurki montowane są zaciskowo a sonda niemal idealnie wyważyła wykrywacz tak, że po założeniu regulowanego podłokietnika i dopasowaniu wysięgnika do mojego wzrostu, nie dało się wyczuć nadmiernego obciążenia. W puszce mamy zamontowany jedynie włącznik, wyjście na słuchawki (duży jack) i komorę baterii w której mieści się specjalny pojemnik, podobny do tych stosowanych w niektórych Garrettach. Klapka do komory baterii jest wykonana dość szczelnie i potrafi się zacinać gdy dostanie się tam piasek, warto więc uważać na zabrudzenia podczas wymiany baterii, które wytrzymują średnio około 30 godzin pracy w zależności od typu. Wszystkie pozostałe funkcje dostępne są przez dotykowe pady zamontowane na wyświetlaczu, które są dobrze wykonane i nie sprawiają kłopotu z używaniem ich w rękawiczkach.

Po włączeniu wykrywacza, na wyświetlaczu pojawia się informacja o wersji oprogramowania i polecenie wykonania strojenia do gruntu, które w Proximie jest całkowicie automatyczne. Podnosimy wykrywacz na wysokość bioder i wciskamy czarny przycisk "GROUND". Gdy usłyszymy kilka sygnałów i na wyświetlaczu pojawi się napis "SONDA DO GRUNTU PUSC PRZYCISK", kładziemy sondę na ziemi i puszczamy "GROUND". Jeśli dobrze wykonaliśmy procedurę i na naszym miejscu dostrajania nie ma metali, na ekranie zobaczymy informację o stopniu mineralizacji gruntu. Jeśli dostrajaliśmy się nad metalem, bądź grunt jest zbyt zaśmiecony by precyzyjnie ocenić poziom mineralizacji, pojawi się napis "GRUNT FABRYCZNY", co oznacza, że wykrywacz sam dobrał fabryczne ustawienie, najbardziej adekwatne do danych, trudnych jego zdaniem warunków terenowych. Gdy jednak warunki na to pozwolą i nie dostrajamy się nad jakimś metalowym celem, zobaczymy na ekranie cyfry, które doświadczonemu użytkownikowi mogą podpowiedzieć czy dany grunt jest wysoko, średnio czy słabo zmineralizowany by można było dostosować odpowiednio ustawienia wykrywacza. Właściwe ustawienie gruntu jest niezwykle ważne i w przypadku jakichkolwiek wątpliwości najlepiej jest powtórzyć całą procedurę aż do uzyskania zadowalającego rezultatu. Na szczęście samo strojenie jest w Proximie niezwykle proste i zajmuje dosłownie chwilę. Procedurę strojenia najlepiej powtarzać co kilkaset metrów by zapewnić sobie optymalne efekty pracy.

Statyk, dynamik i mikserek..

Po dostrojeniu, na wyświetlaczu pojawia się pozioma, przerywana linia pod którą po lewej stronie możemy zobaczyć tryb w którym obecnie ustawiony jest nasz wykrywacz a tuż pod nim znajduje się informacja o poziomie dyskryminacji lub czułości w zależności od tego jakie ustawienia wprowadzaliśmy ostatnio. By przełączyć się z ustawiania dyskryminacji na czułość wystarczy kliknąć środkowy przycisk "Enter". Dyskryminacja ma zakres od -90 do +30. Jak pisze producent w instrukcji obsługi: "W tym wykrywaczu można tak ustawić dyskryminację aby detektor sygnalizował większe przedmioty stalowe (np. bagnet) a pomijał drobne odłamki." Dodatkowo mamy też możliwość dyskryminacji wybiórczej co pozwala na "wycięcie" jakiegoś konkretnego celu którego akurat nie chcemy w danym momencie poszukiwać, obojętnie czy jest to na przykład kapsel od wódki czy łuska. Zmian dokonujemy naciskając na strzałki w prawo by zwiększyć daną wartość i w lewo by zmniejszyć. Standardowym trybem Proximy jest tryb dynamiczny, który jest z zamierzenia trybem do poszukiwania monet i kolorowej drobnicy. Po prawej stronie ekranu widnieje jeszcze informacja o stanie baterii. Aby przejść do bardziej zaawansowanych ustawień, naciskamy klawisz "Menu". Sposób przechodzenia przez Menu został dobrze opracowany i sama procedura jest szybka i intuicyjna. Bardzo dobrym pomysłem jest wykorzystanie "cyngielka", zamontowanego pod wyświetlaczem, dokładnie takiego jak w niektórych wykrywaczach White's czy Tesoro. Jego priorytetową funkcją jest namierzanie ale gdy poruszamy się po menu, każdorazowe pociągnięcie za cyngiel powoduje powrót do poprzedniej planszy. Możemy również użyć cyngielka by "wyzerować" wykrywacz gdy mamy problem z inerpretacją celu. W Menu głównym wybieramy tryb poszukiwań (Proxima operuje w trzech różnych trybach o czym napiszę nieco dalej) oraz przechodzimy do ustawień ogólnych, dostępnych dla wszystkich trybów. Pierwszym takim ustawieniem jest dobór częstotliwości. Możemy samodzielnie, skokowo (15 opcji) dobrać częstotliwość od 6329kHz do 6944kHz. Funkcja ta jest ważna gdy nasz poszukiwawczy partner również używa Proximy lub innego wykrywacza który będzie zakłócał pracę naszego detektora. Zaawansowany użytkownik może także eksperymentować z używaniem tej funkcji do redukcji zakłóceń z linii wysokiego napięcia czy ogólnymi osiągami wykrywacza w pewnych sytuacjach. W niektórych sprzętach ta funkcja potrafi nieznacznie zmienić czułość i zasięg. Pozytywne jest, że podczas zmiany częstotliwości słyszymy na bieżąco pracę wykrywacza ,co znacznie ułatwia używanie tej funkcji.

Kolejna funkcja w Menu to dziesięciostopniowa regulacja podświetlenia, pomocna nie tylko wtedy gdy chcemy prowadzić poszukiwania po zmroku, ale także wtedy gdy chcemy po prostu zwiększyć kontrast wyświetlacza. Oczywiście włączenie podświetlania pociąga za sobą szybsze zużycie baterii, ale dobrze wiedzieć, że Proxima ma tę możliwość regulacji w przeciwieństwie do wielu innych i często dużo droższych wykrywaczy, gdzie podświetlenie zostało pominięte. Następną funkcją jest ton przesterowania. Jest to bardzo przydatna funkcja, podobna do "Overload" w niektórych sprzętach, pokazująca gdy pod cewką znajduje się duży przedmiot. Podczas szybkiego rekonesansu w terenie możemy w ten sposób sprawnie omijać puszki czy inne większe śmieci. Z kolei poszukując na przykład monet, ale na terenie gdzie możliwe są także kule armatnie czy większe militaria, nie ominiemy celu który znajduje się stosunkowo płytko. Możemy ustawić sygnał dźwiękowy lub tylko wskazanie na wyświetlaczu. Ostatnim ogólnym ustawieniem jest dziesięciostopniowa regulacja głośności.

W każdym trybie mamy jeszcze możliwość dodatkowych ustawień. I tak np. w trybie dynamicznym możemy zmienić ustawienie głośności sygnału wiodącego, ilość tonów (1, 5, lub 20 zaprogramowanych według własnego wyboru) oraz wzmocnienie sygnału audio. Wybór ilości tonów jest świetną funkcją i szczerze mówiąc jedną z tych których zawsze oczekuję w wykrywaczu. W czasie gdy na zaśmieconym terenie poszukujemy na przykład konkretnych monet (plaża itp.), możemy je znaleźć znacznie szybciej dzięki opcji zmiany ilości tonów. Wzmocnienie audio to z kolei opcja pozwalająca na wybór pomiędzy możliwością rozpoznania jak daleko od sondy znajduje się poszukiwany przez nas cel a "podbiciem" audio i sygnalizowaniem wszystkich celów jednakowo głośno.

Tryb statyczny jest idealny do poszukiwań większych przedmiotów, zakopanych depozytów czy przeszukiwania miejsc gdzie ciężko jest poruszać sondą, takich jak okopy, korzenie drzew, zarośla etc. W trybie tym, oprócz ustawienia poziomu głośności sygnału wiodącego, możemy także zmienić jego ton. VCO to regulacja znana z profesjonalnych wykrywaczy i skuteczna pomoc w namierzaniu celu. Im większe ustawienie (mamy 10 stopni do dyspozycji) tym ton będzie wyższy w miarę zbliżania się sondy do celu. SAT to kolejna profesjonalna funkcja, która poprawia stabilność trudnego trybu jakim niezaprzeczalnie jest statyk. Jak wiadomo tryb ten ma czasami tendencję do rozstrajania się i SAT pozwala na kontrolę tego zjawiska, choć z pewną stratą zasięgu.Najlepiej więc używać tej funkcji tylko w takim stopniu w jakim jest to niezbędne.

Tryb mieszany, popularnie zwany mikserkiem, to bardzo specyficzny i charakterystyczny tryb pracy do którego najlepiej podejść po porządnym poznaniu funkcji i sposobu działania Proximy. Jest to bardzo rzadkie połączenie statyka i dynamika, stosowane jedynie w kilku sprzętach na świecie, pozwalające doświadczonemu użytkownikowi na osiągniecie maksymalnych rezultatów w niemal każdych warunkach terenowych. Jestem wielkim fanem tego trybu i bardzo mnie cieszy jego zastosowanie w Proximie. Podczas poszukiwań mamy pełen zasięg statyka i czułość oraz szybkość trybu dynamicznego, więc nie ominiemy żadnej monetki czy drobiazgu a nakładający się sygnał statyka pozwoli nam szybko i precyzyjnie namierzyć cel a także określić jego wielkość i głębokość. Tryb ten faktycznie wymaga przyzwyczajenia, ale cierpliwy poszukiwacz na pewno doceni jego możliwości. W trybie tym możemy oddzielnie ustawić tryb statyczny oraz dynamiczny. I tak dla tego pierwszego ustawiamy sygnał wiodący oraz jego ton a także funkcję SAT a dla trybu dynamicznego ilość tonów.

Na polu w lesie i na plaży...

Po zapoznaniu się z menu i funkcjami Proximy, nadszedł czas na eksplorację w terenie. Pierwszym moim wyborem był tryb dynamiczny i poszukiwania porównawcze z innymi wykrywaczami. Zdecydowałem się przetestować Proximę w starciu z czołowymi produkcjami zachodnimi i sprawdzić czy rzeczywiście polski detektor może z nimi konkurować. Ustawienie i praca w tym trybie jest banalnie prosta i już po chwili chodziłem po terenie na którym spodziewałem się znaleźć dobre cele. Zarówno na świeżo zaoranej glebie jak na łące, Proxima zachowywała się wzorowo i zaskakiwała stabilnością pracy oraz konsekwencją odczytów na wyświetlaczu. Starałem się nie "podkręcać" zbyt wysoko czułości i zachować odpowiednią równowagę pomiędzy skuteczną dyskryminacją i porządnym zasięgiem. Już podczas pierwszego wyjścia łatwo wychwytywałem sygnały z potencjalnie dobrych celów i choć na razie kopałem każdy sygnał, to szybko potrafiłem przewidzieć co mam pod sondą. W miarę upływu czasu na twarzy pojawiał mi się coraz większy uśmiech a poszukiwawcza torebka zapełniała "fantami". Poczułem, że mogę polegać na wyświetlaczu a ustawienia tonów znacznie przyśpieszają poszukiwania. Mile zaskoczyła nie tylko cicha i stabilna praca, nawet przy dużych ustawieniach czułości, ale też szybkość reakcji Proximy. Okazało się, że mogę zupełnie śmiało iść przez pole szybkim krokiem, nie tracąc sygnałów. To oznacza, że statystycznie mogę przebadać więcej terenu w krótszym czasie i że dobry sygnał da o sobie znać, nawet w pobliżu niepożądanego śmiecia. Celowo przywiozłem też na testy inne, zachodnie wykrywacze, żeby sprawdzić jak się mają zasięgi Proximy do potencjalnych konkurentów. Nie będę tu wymieniał nazw tych sprzętów bo nie o to tu chodzi, ale jestem zdania, że tylko takie testy w realnych warunkach terenowych, kiedy cel nie jest jeszcze wykopany, są coś warte. Testy powietrzne są dobre jako pewien wskaźnik potencjału wykrywacza, ale przecież nie znajdziemy nigdy "lewitujących" monet a w gruncie wyniki na tę samą monetę mogą być już bardzo różne. Nie uważam się za eksperta, ale poszukiwania z wykrywaczem metali to moja pasja i w ciągu ponad dwudziestu lat miałem okazję posiadać i testować najróżniejsze detektory. Dlatego każdy nowy sprzęt sprawdzam poprzez zestawianie z moimi "faworytami". W tym przypadku nie było inaczej i w sumie Proxima musiała się zmierzyć z pięcioma różnymi detektorami, pochodzącymi z trzech głównych, zachodnich stajni. Procedura była zawsze taka sama - ustawiałem wszystkie sprzęty tak by odrzucały żelazne gwoździe i dawałem czułość do maksymalnego poziomu, aby dany wykrywacz pracował bez zakłóceń. Sygnał był wychwytywany Proximą i przed wykopaniem sprawdzany po kolei innymi detektorami. W każdym przypadku Proxima dawała sobie radę, wskazując obecność celu i pokazując prawdopodobną identyfikację na wyświetlaczu. Odniosłem wrażenie, że od dwóch testowanych sprzętów, jej identyfikacja jest znacznie pewniejsza. I choć jeden z tych wykrywaczy nie posiadał wyświetlacza, to możliwość identyfikacji celu na podstawie różnorodnych tonów, dawała Proximie przewagę. Nie uważam bynajmniej, że test ten jest optymalny, ale warto pamiętać, że sprawdzane wykrywacze były z tak zwanej "górnej półki", kosztujące często o wiele więcej niż ta polska produkcja. Niewykluczone, że gdy sygnał będzie na krawędzi zasięgu, jeden z takich wykrywaczy okaże się mieć przewagę, ale to zweryfikuję w dalszych testach i w praktycznym chodzeniu z Proximą. Celowo nie piszę tutaj, że zabrałem ją na miejsca wcześniej przechodzone bo osobiście nie wierzę w takie rzeczy. Istnieje po prostu zbyt wiele czynników mogących wpłynąć na dany teren, sprzęt a nawet użytkownika, że możliwe jest wejście na taki maksymalnie przechodzony teren z tym samym detektorem jakiś czas później i znowu wyciągać cenne fanty. Na plaży Proxima zachowuje się równie stabilnie, choć w bezpośredniej bliskości wody trzeba zmniejszyć czułość. Radziłbym też uważać z racji tego, że na sondzie znajduje się naklejka która może się z czasem odkleić.

Co do trybu statycznego to mógłbym napisać, że jaki jest każdy widzi ale to, że Proxima posiada ten tryb czyni ją bardzo skutecznym narzędziem w rękach poszukiwaczy militariów i depozytów zwłaszcza, że producent już zapowiedział iż wkrótce zostanie wyprodukowana większa sonda. Statyk jest w Proximie solidny i podczas moich testów nie musiałem używać funkcji SAT, ale zdecydowanie dobrze wiedzieć, że jest taka opcja w wykrywaczu . W kwestii zasięgów nie będę się wypowiadał bo tylko jeden z testowanych "konkurentów" miał tryb statyczny i oba wypadały imponująco, aczkolwiek w moim odczuciu Proxima ma solidniejszą konstrukcję.

Najciekawszym trybem pracy jest mikserek, ale tak jak pisałem wyżej, wymaga on gruntownego poznania i opanowania wykrywacza dlatego nie będę wdawał się tu w szczegóły i odsyłam zainteresowanych do for internetowych takich jak "Odkrywca", gdzie można zadawać pytania i otrzymać fachowe rady od aktywnych użytkowników danego wykrywacza. Faktem jest, że polskie fora pełne są "papierowych" ekspertów, którzy bazują głównie na broszurach reklamowych i nie mają wiele wspólnego z praktycznymi poszukiwaniami, ale uważny czytelnik szybko powinien wychwycić różnicę pomiędzy kimś kto wykrywacza używa w terenie a kimś kto zna go ze sklepu bądź z szafy w swojej sypialni...

I na koniec...

Zdaję sobie sprawę, że taki opisowy test może pozostawić niedosyt i głód wiedzy na temat sprzętu, ale wierzcie mi, że na kilku kartkach nie da się opisać wszystkiego a proces poznawania się z Proximą wciąż trwa. Jest to wykrywacz, który nie tylko mi się spodobał, ale który chyba na dłużej zagości w moim arsenale. Oczywiście nie jest on pozbawiony minusów i należy do nich zaparowujący się z nieznanych przyczyn wyświetlacz, co potrafi być czasami prawdziwie denerwujące, naklejka na sondzie, której odklejenia wciąż się obawiam, czy blokująca się klapka w komorze baterii.. Koleżanka zwróciła mi też uwagę podczas testów, że konstrukcja nie jest odpowiednia dla osób poniżej 165cm. wzrostu. Mam jednak nadzieję, że są to rzeczy które konstruktor wkrótce poprawi. Taką nadzieję daje świadomość, że konstruktor Rutusów jest zapalonym poszukiwaczem, który tworzy nowe sprzęty najpierw dla siebie a dopiero potem z myślą o rynku. Mógłbym życzyć też sobie większego i bardziej czytelnego wyświetlacza i dodatkowej cewki "snajperki" , ale jestem realistą bo chciałbym żeby mi ktoś pokazał jakikolwiek wykrywacz, który w tym przedziale cenowym ma aż tyle funkcji i możliwości.Nie ma wykrywacza który ma te trzy tryby pracy przy jednocześnie dobrze zachowanej ergonomii, solidności wykonania, czułości, zasięgu i cenie. Dodatkowym atutem jest to, że ewentualny serwis i naprawy gwarancyjne wykonywane są bezpośrednio przez producenta.

P.S. Chciałbym serdecznie podziękować "Kopijnikowi2" z forum Odkrywcy oraz "Dzikiemu" i "Mikołajmickowi" z forum Thesaurus za cenne uwagi z których korzystałem w przygotowywaniu tego tekstu.




Powrót do spisu treści.




Copyright © by Thesaurus News 2007.
All Rights reserved ®