"...Jeśli sądzisz, że chciałbyś być poszukiwaczem, ale nie jesteś pewien czy żona będzie z tego zadowolona, albo wątpisz czy mógłbyś spędzać tyle czasu poza swoją regularną pracą lub obawiasz się, że jako kobieta stracisz część swojej kobiecości, to w rzeczywistości wybór już został dokonany. Poszukiwanie skarbów jest bowiem nie tyle zawodem, co stylem życia..."
- Howard Jennings

Wierzenia, obyczaje i mitologia dawnych Słowian cz.1
Piotr Lipski


Słowianie. Słowo to większości z nas kojarzy się z wysokimi, wąsatymi wojownikami o złotych włosach, posągami Światowida, wspaniałymi grodami czy prastarymi, budzącymi lęk bóstwami. Jednak co tak naprawdę wiemy o naszych przodkach, ich obyczajach, pochodzeniu i wierzeniach? Czy wiedza, jaką nabywamy w czasie naszej szkolnej edukacji bazuje na popartych dowodami faktach, czy tylko na mitach, ludowych przekazach i potocznych opiniach? W swojej pracy postaram się choć trochę przybliżyć świat dawnych Słowian, koncentrując się głównie na wierzeniach, które miały ogromny wpływ na codzienną egzystencję naszych przodków.

Słowianie należą do grupy ludów indoeuropejskich i praktycznie jest to jedna z niewielu rzeczy na ich temat, której możemy być pewni w 100%. Pomimo wielkiego rozwoju archeologii i techniki w ostatnich latach, do dziś trudno jest ustalić kierunek, z którego przybyli Słowianie, jak i zakres terytorium, które zamieszkiwali. Większość badaczy przyjmuje tezę, że Słowianie przybyli ze Wschodu, o czym świadczą liczne znaleziska archeologiczne, na których widać ślady stykania się plemion słowiańskich ze wschodnimi koczownikami. Prawdopodobnie zamieszkiwali terytorium "zawarte między zachodnim dorzeczem Odry a wschodnim dorzeczem Dunaju, miedzy Bałtykiem i Sudetami a międzyrzeczem Bugo-Narwi i Karpatami." Granice te ustalono nie tylko na podstawie odkrytych śladów osadnictwa, ale także w wyniku badań kulturowych i lingwistycznych.

Wielkim utrudnieniem dla badaczy dziejów Słowian jest bardzo skąpa ilość źródeł pisanych z epoki. Słowianie nie pozostawili po sobie żadnych zapisków, a na dodatek pojawili się na arenie dziejów stosunkowo późno. Większość informacji jakie posiadamy pochodzi z przekazów duchowieństwa katolickiego, dlatego często są tendencyjne, co nie zawsze wynikało ze złej woli piszących, ale także z niezrozumienia tej zupełnie odmiennej kultury. Pierwsze wzmianki o Słowianach pochodzą dopiero z drugiej połowy Vw. p.n.e. i możemy je znaleźć w IV Księdze "Historii" Herodota z Halikarnasu. Opisuje on wyprawę króla Dariusza I na Scytów, wspominając przy okazji o plemionach Neurów i Budinów, powszechnie dziś kojarzonymi ze Słowianami. Kolejni dziejopisarze, którzy zetknęli się z naszymi przodkami, to Prokopiusz z Cezarei i Jordaniusz. Obaj opisują dwa południwo-wschodnie plemiona Antów i Sklawinów. Z czasów późniejszych pochodzą zapiski kronikarza niemieckiego Thietmara oraz podania ze słowiańskich kronik domowych Koźmy, Gala i Nestora. Tematyką wierzeń słowiańskich zajmował się Jan Długosz, jednak jego przekazy są całkowicie wytworem wyobraźni. Niestety, to samo można powiedzieć o wielu dziełach pisarzy z XIXw. i współczesnych, którzy swoje "rewelacje" opierają głównie na własnych wyobrażeniach, ludowych podaniach i nie zawsze trafnych badaniach językowych (szczególnie krytykowane jest dzieło A. Lubicza Mitologia słowiańska podług Naruszewicza, Lelewela, Bogusławskiego, Brucknera i Gruszeckiego, wydana w Warszawie w 1911r.). Minimalna ilość źródeł pisanych, szczególnie o Słowianach nadwiślańskich, wynika z faktu, ze zamieszkiwali ziemie dość odległe od centrów ówczesnego świata: Grecji i Rzymu. Wzrost zainteresowania słowiańszczyzną następował wraz z rozwojem wymiany handlowej, szczególnie poprzez powstanie Bursztynowego Szlaku (I - IVw. p.n.e.), który biegł aż od Karpat po wybrzeża Bałtyku.

Słowianom nigdy nie udało się stworzyć zwartej organizacji państwowej, choć mieli do tego wszelkie predyspozycje. Złożył się na to cały szereg przyczyn, z których jako główne możemy wymienić różnice językowe oraz najazdy obcych plemion - Burgundów, Rugiów czy Gotów. Spowodowało to podział słowiańskiej rodziny ma trzy grupy: wschodnią, zachodnią i południową. Losy każdej z nich potoczyły się innymi drogami, lecz mimo to możemy znaleźć cechy wspólne, łączące wszystkie odłamy.

Na pierwszy rzut oka przedstawione wydarzenia nie mają nic wspólnego z religią. Jednak aby przeciwstawić się niszczycielskim najazdom plemion wschodniogermańskich, Słowianie musieli zreorganizować dotychczasowe życie społeczne i polityczne. Silna organizacja państwowa nie może być oparta tylko na przymusie czy ile militarnej. Podstawę unifikacji stanowi czynnik kulturowy, w tym religia - wspólnota wierzeń, obrzędów i praktyk kultowych. To właśnie dlatego pierwsi słowiańscy władcy dążyli do uregulowania i ujednolicenia spraw religijnych. Z czasem doprowadziło to do chrystianizacji plemion słowiańskich, co pozwoliło na włączenie je w krąg państw cywilizacji zachodniej.

PANTEON SŁOWIAŃSKICH BÓSTW

Poszczególne plemiona słowiańskie różniły się miedzy sobą zarówno w liczbie wyznawanych bóstw, ich nazewnictwie, obrzędach religijnych czy tez miejscach kultu. Na poszczególnych terytoriach czczono lokalnych bogów rodowych czy plemiennych, którzy nie występowali nigdzie indziej. Jednak z czasem rozwinął się kult bóstw centralnych, rozpowszechniony niemal u wszystkich ludów słowiańskich, choć mógł przybierać odmienne formy. Ogromny wpływ na wierzenia Słowian wywarła przyroda, co jest znamienne dla wielu wspólnot pierwotnych. Doskonale ujął to znany badacz słowiańszczyzny, Leonard Pełka: "Słowianie przebywając stale wśród puszcz, stepów i pól podpatrywali tajemnice przyrody. Słońce, gwiazdy i księżyc, gaje, strumienie i powiew wiatru, drzewa, trawy i zioła - wszystko to budziło w nich refleksie na temat działania niewidzialnych sił nadprzyrodzonych." Również byt grupy, rodu czy całego plemienia zależał w dużej mierze od przyrody, z którą czasami Słowianie musieli toczyć ciężką walkę. Tak więc natura jawiła się naszym przodkom w dwojaki sposób: jako ich karmicielka, opiekunka i miejsce bytowania, ale także jako niebezpieczny, nieokiełznany i niezrozumiały żywioł. Z tego niezrozumienia i dualistycznego charakteru przyrody wynikały wierzenia Słowian. Zjawiska takie jak burze czy pory roku, trudne do racjonalnego wyjaśnienia, tłumaczyli występowaniem w naturze sił nadprzyrodzonych - bogów i demonów. Istoty te miały przemożny wpływ na ludzkie losy. Obserwując zjawiska zachodzące wokoło, Słowianie łączyli je w związki przyczynowo-skutkowe (błyskawice poprzedzają deszcz, deszcz powodzie itp.). Idąc tym tokiem rozumowanie doszli do wniosku, że dane zjawisko może być przez inne wywołane, ale i zażegnane. W połączeniu z pierwotnym manizmem i animizmem spowodowało to powstanie szeregu rytuałów natury magicznej, będących zalążkiem bardziej rozwiniętych form religijnych.

O wpływie magii na świadomość religijną Słowian pisał K. Moszyński, charakteryzując ten specyficzny światopogląd:
- " niezmienne rozszerzenie zakresu działania przedmiotów (sól działa oślepiająco na oko nie tylko wtedy, kiedy jest na nie rzucona, ale także wtedy, kiedy się znajdzie w pobliżu osoby przez nie zagrożonej),
- przesadne spotęgowanie doniosłości czynów, słów i myśli (np. przez pomyślenie o czemś można spowodować natychmiastową zjawę tego, o czem się pomyślało),
- rozszerzenie wszelkich właściwości danego przedmiotu na wszystko, co się z nim kojarzy (np. wełna owcza tak się zachowuje wobec sierści wilka, jak owca wobec wilka),
- wyobrażenie sobie wszelkich właściwości danego przedmiotu w ten m.in. sposób, w jaki my pojmujemy substancje lub energie fizyczną, co może być przenoszone z prze3dmiotu na przedmiot (np. jeśli się okrąży noworodka mądra książką, udziela mu się w ten sposób mądrości),
- wiara, że w świecie otaczającym człowieka działają oprócz istot widzialnych mniej lub więcej liczne istoty niewidzialne, przyczem poza swoją niewidzialnością nie różnią się niczym do tworów żyjących w rodzaju ludzi czy zwierząt."

Powyższe przykłady potwierdzają tezę, iż Słowianie postrzegali każdy przedmiot w otaczającym świecie jako potencjalny czynnik determinujący ich życie. Wynikał stąd logiczny wniosek, że za pomocą magicznych rytuałów można nadać swemu losowi pożądany kierunek. Wystarczy składać bogom ofiary, aby zapewnić sobie pomyślność, albo unikać określonych czynności lub miejsc, aby nie zetknąć się ze złowrogimi demonami. Z czasem słowiańska religia ewoluowała od magicznych rytuałów i rodowych bóstw w stronę swoistego uniwersalizmu kultowego. Na terenach zamieszkanych przez Słowian rozprzestrzeniły się kulty podobnych bogów, co potwierdzają znaleziska archeologiczne i badania lingwistyczne (np. nazw miejscowości, które często brały brzmienie od bóstwa czczonego w tym miejscu - Swaryszewo, Swarzeń czy Swarzedzin nazwano od boga Swarożyca). Poniżej chciałbym zaprezentować opisy najbardziej znanych bogów, którym nasi przodkowie powierzali swe modlitwy.

I. Perun (Perkunas, Prowe, Poremut, Porewit).

Zarówno Bruckner, jak i Niederle oraz Pełka uważają Peruna za bóstwo prasłowiańskie. Etymologia słowa "Perun" wywodzi się od słów "piorę", "prać", co w pierwotnym znaczeniu oznaczało "bić". Pierwsze informacje o tym bóstwie zawarł w swym dziele Prokopiusz, opisując plemiona południowosłowiańskie: "Występuje u nich wiara w jednego boga - władcę gromów." Można więc wysnuć wniosek, że Perun zajmował wysokie miejsce w religijnej hierarchii, będąc głównym bóstwem.Kult Peruna praktykowano głównie na Rugii, Litwie, Żmudzi, Rusi i wśród Prusów. W każdej z tych krain występował pod różnymi nazwami. Na Litwie i Żmudzi znano go jako Perkunasa, wśród Słowian zachodnich czczono Prowego (w kraju Waregów), Porenuta u Słowian nadbałtyckich, Porweita w Korzenicy na Rugii. U Słowian wschodnich po wprowadzeniu chrześcijaństwa kult Peruna został przeniesiony na św. Eliasza. Nawet jeszcze pod koniec XIXw. Rusini uważali burzę za odgłosy walki rozgrywającej się miedzy św. Eliaszem a diabłem. Szczególną postać przyjęły te wierzenia na Polesiu. W czasie burzy palono świece przed obrazem św. Eliasza i odmawiano specjalne modlitwy, aby wygonić diabła, który mógł się w danej chacie schronić przed piorunami. Jeśliby mu się to udało, to domostwo mogło zostać zniszczone przez eliaszowy piorun. Z tego powodu na terenach tych istniał przesąd, że gaszenie pożaru spowodowanego przez burzę jest grzechem. Perun był bogiem ognia, nieba i piorunów, pełnił więc ważną role kultową. Słowianie z pewnością musieli czuć do niego ogromny respekt, tak jak do burzy i błyskawice, które zawsze napawały ich lękiem. Tezę tę potwierdza przekaz Prokopiusza: " Jest Perun prastare, domowe, słowiańskie, z początku nieuczłowieczone ubóstwienie gromu i błyskawicy a ponieważ ten to objaw przyrody najwięcej uwagi więził i najwięcej strachu ludziom i bojaźni napędzał, spojono go z przedstawieniem o demonie, silnym nad innych, który u Słowian jak w mitach innych narodów z powodu swej funkcji rażenia, z biegiem czasu wywyższony został jako bóg przedni, najsilniejszy i uczłowieczony..." Z tego powodu kapłani Peruna otoczeni byli powszechnym szacunkiem. Do dziś nie zachowały się żadne ślady świątyń wzniesionych ku czci tego boga, jednak z dostępnych informacji wynika, że był on czczony w świętych gajach (stąd jego symbolem jest dąb). U Prusów zwano je romowe, a u Litwinów buźnice. W każdym dębowym zagajniku, gdzie odprawiano rytuały ku czci Peruna, musiał się znajdować przynajmniej jeden stary dąb. U jego stóp płonął święty ogień, który podtrzymywano dębowymi bierwionami. Litewscy kapłani Peruna zwani byli Wajdelotami, Krywejcicami lub Sygocicami. Natomiast naczelny kapłan to Kriwe-kriwejtos (ostatni zmarł w Kiernowie, najstarszej stolicy Litwy, dopiero w XVw. po zlikwidowaniu kultu Peruna przez chrześcijan). Prusowie zwali kapłanów Criveroci. Najważniejszym ich zadaniem było niedopuszczenie do wygaśnięcia świętego ognia. Gdyby do tego doszło, odpowiedzialny za to Criveroci lub Kriwe-kriwejtos zostałby skazany na śmierć. Z drugiej strony wierzono, że śmierć od pioruna jest największą łaską Peruna, jakiej może dostąpić człowiek. Pruscy Criveroci, którzy osiągnęli podeszły wiek i oczekiwali zbliżającego się końca, nakazywali się żywcem spalić, aby w ten sposób okazać szacunek i oddać ostatnią posługę Perunowi. Uważano także, że popiół ze świętego ognia posiada właściwości lecznicze w stosunku do wszelkich chorób. Również podczas burzy zwracano się ku Perunowi, aby oszczędził zasiewy. W tym celu wychodzono na pole z połciami słoniny na plecach i wymawiano rytualną prośbę: "Perkunie, bożenku, nie bij w moje pole, rzucę ci za to połeć." Bez względu na rezultat modlitwy, chłopi zabierali słoninę, gdyż według nich bardziej liczyła się sama intencja niż ofiara. Inna wróżba, związana z kultem Peruna, dotyczyła zdrowia człowieka. Litwini i Prusowie wróżyli ze świętego ognia, czy chora osoba będzie w stanie pokonać dolegliwość. Podczas nocy Kriwejci bacznie oczekiwali na pojawienie się cienia chorego. Jeśli cień ukazał się twarzą zwróconą do ognia oznaczało to szansę wyzdrowienia. W przeciwnym wypadku taka osoba mogła się spodziewać śmierci. Zachowały się do naszych czasów opisy wyglądu Peruna, choć nie możemy być do końca pewni, czy są one wiarygodne. Z tych samych źródeł pochodzą zapiski o wyglądzie jego posągów i świętych gajów. Kronikarz Hemhold w swym "Chronicum Slavorum" zanotował: " Tam obaczyliśmy między starymi dębami święte dęby, poświęcone bogu owej ziemi Prowemu, otoczone podwórzem, które otaczał parkan, starannie z drzewa zbudowany i mający dwie bramy. Prócz bowiem bogów domowych, posągów […] było to miejsce święte dla całego kraju i miało dla siebie arcykapłana, uroczystości i różne ofiarne obrządki. Tam drugiego dnia każdego tygodnia lud tego kraju z kapłanem i księciem zwykle zbierał się na sądy. Wejście na podwórze było wszystkim zabronione […] oprócz tych, którzy byli w niebezpieczeństwie śmierci, takim bowiem nigdy nie odmawiano schronienia." Z opisu wynika, że święty gaj pełnił nie tylko funkcję świątynną, ale i sądowniczą - w nim książę plemienia wydawał wyroki i stanowił prawo. O powadze tego miejsca świadczy fakt, że nie pozwalano go nigdy skalać krwią, nawet wrogów. Stanowił więc rodzaj azylu dla zagrożonych ludzi. Słowianie zachodni wyobrażali sobie Prowe jako nagiego, posiadającego jedynie wysokie buty z cholewami mężczyznę, którego skronie przyozdabiała zębata korona. Na prawym ramieniu zwisała mu duża tarcza, a w lewym ręku dzierżył oszczep, zakończony kolorową chorągiewką. Natomiast w Korzenicy na Rugii, gdzie czczony był jako Porewita, przedstawiano go jako czterogłowy posąg pozbawiony wszelkiej broni. Niestety naukowcom nie udało się jednoznacznie ustalić, czy pełnił taką samą funkcje jak Perun znany Litwinom czy Prusom.

II. Weles - Wołos.

Wołos, zwany także Welesem, jest jednym z bardziej zagadkowych bóstw słowiańskich. Na temat jego pochodzenia, etymologii nazwy i funkcji badacze od dawna toczą zaciekły spór. Jednak żaden z nich nie przybliżył nas do poznania prawdy, gdyż każdy przedstawia swoje, jego zdaniem jedynie słuszne fakty. Tak naprawdę są to jedynie wymysły obdarzonych bogatą wyobraźnią autorów, gdyż brak archeologicznych dowodów na poparcie tych śmiałych tez. Część badaczy twierdzi, że kult Wołosa rozpowszechniony był na terenie całej Słowiańszczyzny. Informacje na jego temat zawarte są w "Kronice" Nestora i wczesnośredniowiecznym ruskim utworze literackim "Słowo o pułku Igora". Jednak są to wzmianki szczątkowe i trudno na ich podstawie wyciągać generalne wnioski. Nestor opisuje fakt zawarcia pokoju miedzy księciem ruskim Olegiem Rurykowiczem, a greckimi cesarzami Leonem i Aleksandrem w 907r.: "Cesarz tedy Leon i Aleksander […] Olega i ludzi jego wezwali do przysięgi; ci według zakonu ruskiego klęli się na Peruna, boga swego, i na Wołosa, boga bydła..." Wynika stąd, że bóg ten opiekował się bydłem i inwentarzem domowym. Jednak jeden z badaczy twierdzi, że czczono go także jako patrona handlarzy i bogactwa. Natomiast Stanisław Jakubowski uważa, iż do Wołosa zwracali się poeci, pieśniarze i dusze zmarłych. Potwierdzenia tych dociekań szukał zarówno w etymologii (w j. litewskim ziemia to "welena", a że w ziemi mieszkają zmarli przodkowie - "weli" - Wołos musiał być więc opiekunem duchów), jak i ruskich kronikach. Przeciwne stanowisko zaprezentował Bruckner. Według niego Weles-Wołos nigdy nie miał nic wspólnego z bydłem, lecz raczej ze żniwami i światem zmarłych.

III. Światowid (Swantewid, Świętowid).

Światowid to jedno z najpopularniejszych bóstw słowiańskich. Do dziś przy niektórych drogach stoją jego posągi, mające zaakcentować pradawne tradycje danej ziemi. Do czasów najnowszych najwięcej informacji zachowało się właśnie na temat Światowida. Naukowcy z dużym prawdopodobieństwem mogą stwierdzić, że było to bóstwo ogólnosłowiańskie. Świadczą o tym liczne zapiski o kulcie Światowida na Rugii i Pomorzu, jak i wydobyty w 1848r. posąg bóstwa o czterech twarzach, które powszechnie utożsamia się ze Światowidem. We wspomnianej już "Kronice Słowian: Hemhold zapisał: "Świętowid, bóg ziemi Rugian, zajął najprzedniejsze miejsce pomiędzy wszystkimi bogami Słowian […] Wszystkie kraje słowiańskie wyznają, że jest on bogiem bogów." Już z tej relacji wynika, jak ważne miejsce w słowiańskim Panteonie zajmował Światowid. Ten sam autor twierdzi również, że wieszczby światowidowego kapłana cieszyły się największym zaufaniem, dlatego jego świątynia pełna była darów od pogańskich, a nawet chrześcijańskich władców. Posągowi Światowida składano także ofiary z ludzi, najprawdopodobniej chrześcijan. We wspomnieniach duńskiego duchownego Saxo Grammaticusa odnajdujemy dokładny opis świątyni Światowida na Rugii. Za Grammaticusem obraz ten przytacza wybitny czeski archeolog, Zdenek Vana: "Świątynię postawiono na płaskowyżu, pośrodku obwarowanego miasta Arkona, znajdującego się na płn. cyplu wyspy. Świątynię otaczało ogrodzenie ozdobione nieporadnie namalowanymi malowidłami i starannie wykonanymi rzeźbami. Było w nim tylko jedno wejście. Właściwą świątynie zbudowano z drewna; krył ją czerwony dach, zewnętrzne ściany zaś tworzyły wspaniałe tkaniny, zawieszone na czterech słupach. W środku stał drewniany bożek o nadludzkich wymiarach, mający cztery głowy, z których dwie zwrócone były w przód, a dwie w tył. W prawej ręce trzymał metalowy róg, który obsługujący kapłan napełniał corocznie winem, by potem wieszczyć zeń urodzaj w przyszłym roku. Obok posągu leżało wędzidło, siodło […] i ogromny miecz z pięknie wyklepaną srebrna rękojeścią i pochwą." Co ciekawe, do świątyni mógł wejść tylko kapłan, choć nie miał prawa tam oddychać, dlatego dla każdego zaczerpnięcia oddechu musiał wychodzić na zewnątrz. Atrybuty Światowida, a więc miecz i napełniony miodem róg wskazują, że był on bogiem zwycięstwa, walki i urodzaju. Nie powinno to dziwić, gdyż podstawą słowiańskiej gospodarki było rolnictwo i hodowla. Także etymologia słowa "Światowid" (w j. słowiańskim oznacza "święty zwycięzca") wskazuje, że bóstwo to opiekowało się pracą i stało na straży urodzaju oraz zbiorów. Kapłani kultu Światowida, zwani drzewidami, odgrywali decydująca rolę w życiu mieszkańców Rugii. Ich głos miał większą wagę niż głos księcia wyspy. Wynikało to z faktu, ze kapłani byli strażnikami ogromnego i bogatego skarbca świątyni (do którego składano 1/3 łupów z wypraw wojennych, a każdy mieszkaniec był zobowiązany do złożenia jednej monety raz w roku), oraz dlatego, że kapłani odprawiali zabiegi wróżbiarskie decydujące o codziennej egzystencji mieszkańców. Najważniejsza wróżba związana była ze śnieżnobiałym koniem, którego trzymano w pobliżu świątyni i na którym mógł jeździć tylko kapłan. Wierzono, że na owym koniu Światowid odbywa co noc wyprawy, gdyż rankiem znajdowano go ubłoconego i zziajanego. Za pomocą konia wróżono powodzenie lub klęskę w wyprawach wojennych. Na ziemi kładziono rzędy włóczni i jeżeli koń przekroczył je najpierw prawą nogą, oznaczało to, że wyprawa się powiedzie. W przeciwnym wypadku odwoływano wojnę, gdyż obawiano się klęski. Inną ważną funkcją drzewida było celebrowanie dorocznego święta plonów. Na jesieni gromadzili się w Arkonie wszyscy wyznawcy kultu Światowida z całej Słowiańszczyzny. Uroczystość polegała na wróżbie urodzaju na przyszły rok. W tym celu kapłan wyjmował z rąk bóstwa róg z miodem i sprawdzał jego poziom. Jeśli od zeszłego roku miodu ubyło, następne plony zapowiadały się słabo. Jeśli poziom pozostał bez zmian, urodzaj był gwarantowany. Miód wylewano u stóp posągu, a następnie drzewid ponownie go napełniał i wychylał zawartość. Po kolejnym napełnieniu wkładał go w dłoń Światowida, by pozostał tam do przyszłego święta. Po tej ceremonii wnoszono do świątyni kołacz wielkości człowieka i stawiano go przed drzewidem, który pytał zebranych, czy go widzą. Jeśli odpowiedź była twierdząca, kapłan wypowiadał życzenie, aby za rok nie było go zza kołacza widać. Wtedy wszyscy przystępowali do uczty połączonej ze śpiewem i tańcami, podczas której zachowanie trzeźwości uznawane było za obrazę Światowida i karane. Kult Światowida zniknął wraz ze złupieniem skarbca świątynnego przez króla duńskiego Waldemara II w dniu 15 czerwca 1168r. Posąg bóstwa został porąbany na kawałki i spalony, a świątynia zrównana z ziemią.

IV. Swarożyc (Swaróg, Dażbog, Redigast).

Jeszcze w XIXw. trwał w środowisku naukowym spór o rodowód tego bóstwa, szczególnie czczonego miedzy Odrą, Wisłą i Łabą. Część badaczy stawiała tezę, że Swarożyc to syn innego boga, Swaroga. Na potwierdzenie tych słów przytaczali fragment kroniki Jana Malali z Xw., gdzie autor utożsamia Swaroga z Hefajstosem, a jego synem miał być bóg Słońca, Dażbog: "Po potopie i rozproszeniu ludów począł panować najpierw Mestrom w Egipcie; po nim obwołano Jerunija (Hermesa), po nim Fiesta (Hefajstosa), którego to Frosta zwali Egipcjanie bogiem […] Po śmierci Feostowej, którego i Swarogiem zowią, panował Egipcjanom syn jego Słońce (Helios), którego nazywają Dażbog." Również w kronikach księcia Wsiewołoda z XIIw. stoi, że "w suszarniach na Rusi jeszcze w XIIw. czczono Swarożyca jako bóstw ognia." Zagadkę pochodzenia Swarożyca rozwiązał ostatecznie Aleksander Bruckner. Odpowiedź na nurtujących wielu pytanie odnalazł w prastarym litewskim micie o uwolnieniu słońca przez znaki zodiaku: " kowal boski ukuł blachę - słońce na ziemi, a rozświeconą wrzucił na niebo: gdy mrozy-śniegi wzięły słońce, że blado, bezsilnie przez ich zapory na ziemię spoglądało, on chyba, nie gwiazdy zodiakowe, młotem (piorunem wiosennym?) przebił zapory i słońce oswobodził: on, chociaż może tylko wykonawca woli Peruna, może jego narzędzie, staje się litewski Prometeusz największym ludzi dobrodziejem i na ofiary rzetelne zasłużył." Z powyższego cytatu wynika, że istniało bóstwo zwane Sawrog (kowal niebieski) - Swarożyc (ogień) - Dażbog (słońce), czyli jest to kowal niebieski, który stworzył słońce i nim włada, a na ziemi jest panem ognia. Do podobnych wniosków doszli Rusini w "Kazaniach Chrystolubca." Opis świątyni Swarożyca w Radogoszczy znajduje się w kronice Thietmara: "Jest w krainie Redarów pewien gród o trójkątnym kształcie i trzech bramach doń wiodących […] który otacza zewsząd wielka puszcza […] jak świętość czczona. W grodzie znajduje się tylko jedna świątynia zbudowana misternie z drzewa i spoczywająca na fundamencie z rogów dzikich zwierząt. Jej ściany zewnętrzne zdobią różne wizerunki bogów i bogiń - jak można zauważyć patrząc z bliska - w przeciwnie rzeźbiony sposób, wewnątrz zaś stoją bogowie zrobieni ludzką ręką w strasznych hełmach i pancerzach, Każdy z wyrytym u spodu imieniem. Pierwszy spośród nich nazywa się Swarożyc i szczególnej doznaje czci wśród wszystkich pogan." Posąg Swarożyca (zwanego tam Redigastem) ozdobiono złotem, na głowie nosił hełm w kształcie ptaka, a na piersi pancerz z wymalowaną głową tura. W prawej dłoni trzymał obosieczny topór - widać tu wyraźnie wpływ bóstw skandynawskich i germańskich - Thora i Tora. Podobnie jak miało to miejsce w świątyni Światowida w Arkonie, tak i w Radogoszczy trzymano świętego konia, tyle ze czarnej maści. Używano go do wróżenia: najpierw podwójnie ciągnięto losy, przy czym pierwsze z nich zakopywano w ziemi i wbijano w tym miejscu włócznie. Przez ten szpaler przeprowadzano konia i ponownie ciągnięto losy. Jeśli w obu przypadkach losy się sprawdzały, wróżba była pomyślna. Świątynię Swarożyca trzykrotnie niszczyli Niemcy: w latach 1069m 1125 i 1151, przy czym za każdym razem ją odbudowywano. Ciekawostka jest również fakt, że bóstwu temu składano ofiary z ludzi - w 1066r. "zaszczyt taki spotka biskupa Jana z Marienburga.

V. Trigław - Trzygłów.

Kult tego bóstwa rozpowszechniony był głównie na Pomorzu. Nigdzie indziej nie odnaleziono śladów świadczących o ego występowaniu. Trzygław to typowy przykład bóstwa plemiennego, któremu oddawano cześć tylko w obrębie jednej wspólnoty. Świątynię Trzygłowa odnaleziono do tej pory jedynie na wyspie Wolin i w Szczecinie (tam znajdowały się 4 kontyny, czyli świątynie, ale tylko jedna była główna). Opis tej ostatniej zanotował św. Otton z Bambergii, szerzyciel chrześcijaństwa na Pomorzu, w swym życiorysie. Według niego świątynia była zarówno w środku, jak i na zewnątrz ozdobiona licznymi płaskorzeźbami, przedstawiającymi ludzi, dzikie zwierzęta, ptaki. Wszystkie te obrazy były bardzo kolorowe i bardzo realistyczne. W świątyni tradycyjnie znajdował się skarbiec, gdzie przechowywano dary wotywne oraz dziesiątą część łupów z każdej wyprawy wojennej. W środku znajdował się niewielki posąg bóstwa, mający trzy głowy wystające z jednego ciała. Wszystkie twarze "zakrywała złota na oczach i wargach, przy czym kapłani zapewniali, że dlatego bóg najwyższy trzy posiada głowy, bo trzema włada królestwami, to jest niebem, ziemią i piekłem, a twarz zasłania, ażeby na grzechy ludzkie, nie widząc i milcząc, był obojętny." Podobnie jak odbywało się to przy świątyniach Światowida i Swarożyca, trzymano tam czarnego konia, który służył do wróżenia z ułożonych na ziemi włóczni. Jednak w przeciwieństwie do tamtych bóstw, czego opiekunem był Trzygław. Niektórzy badacze, jak Szyc czy Lubicz, przypisywali mu cechy chrześcijańskiej Trójcy świętej, ale w opinii pozostałych naukowców są to zbyt daleko posunięte wnioski.



VI. Rugiewit.

Kult tego bóstwa występował tylko w Korzenicy na Rugii, wraz z kultem Światowida. We wnętrzu poświęconej mu świątyni stał wysoki, dębowy posąg. Przedstawiał mężczyznę o siedmiu głowach nakrytych jedna czapką. Na biodrach nosił skórzany pas, na którym zwisało siedem potężnych mieczy, a ósmy dzierżył sam Rugiewit. Co charakterystyczne dla tego bóstwa, jaego kadłub był wydrążony i zasiedlony przez jaskółki - rugiewitowy symbol. W okolicy posągu postawiono ogromny dębowy stół, przy którym toczono wojenne narady. W połączeniu z wizerunkiem bóstwa sugeruje to, że Rugiewit mógł być bogiem wojny i walki. Sama etymologia jego nazwy brzmi "zwycięzca Rugii". Jednak brak jest jakichkolwiek dowodów na poparcie tej tezy, gdyż kult Rugiewita zaniknął zupełnie w XII w.



VII. Jarowit (Jarowit, Jaryło).

Jarowita czczono w kontynach w Radogoszczy na Pomorzu i Hawelbergu nad Łabą. Jako Jaryłę znano go także na Rusi. Wszędzie uosabiał bóstwo wiosny (od słowa jaro, jar - wiosna). Do dziś nie zachowały się żadne informacje o jego posągach i obrzędach z nim związanych. Wiadomo tylko, iż godłem Jarowita były złote tarcze wiszące w kontynach, za pomocą których kapłani święcili wojowników udających się na wyprawę wojenną. Natomiast na wiosnę ozdabiano całe grodzisko kolorowymi chorągiewkami, oddając w ten sposób hołd Jarowitowi.





VIII. Chors, Mokosz.

Badacze kultury Słowian utożsamiają Chorsa z opiekunem księżyca. W takiej roli występuje we wspomnianym już "Słowie o pułku Igora", gdzie książę Przesław przebiega nocą drogę Wielkiemu Chorobowi. Tezę tę potwierdza również fakt, że do tej pory nie natrafiono na ślad innego bóstwa, któremu przypisywałoby opiekę nad księżycem i nocą. Trudne do zidentyfikowania jest również bóstwo znane pod nazwą Mokosz. Znano ją głownie na Rusi i wierzono, ze w Wielki Post obchodzi chałupy i nawiedza przędące kobiety, a nocami dogląda owiec. Stąd czczono ją jako opiekunkę owiec i ogniska domowego. Co prawda Aleksander Bruckner chciał jej przypisać atrybuty Wenery , ale jest to pogląd nie mający żadnego potwierdzenia w faktach.



IX. Smarogl ( Siemargł, Smirogł).

Chodzi tu zapewne o dwóch różnych bogów, lecz bardzo skąpa ilość źródeł informacji uniemożliwia weryfikację tej tezy. Etymologia nazwy bóstwa wskazuje na występowanie dwóch odmiennych rdzeni wyrazowych - "Siem" (rodzina) i "regieł" (określenie żyta w j. litewskim).Stąd Smarogl utożsamiany jest albo z opiekunem domu oraz rolnictwa, lub osobno Sim - opiekun rodziny i ogniska domowego oraz Rgieł - patron płodów rolnych.




Powrót do spisu treści.




Copyright © by Thesaurus News 2007.
All Rights reserved ®