ÿþ<!DOCTYPE html PUBLIC "-//W3C//DTD XHTML 1.0 Transitional//EN" "http://www.w3.org/TR/xhtml1/DTD/xhtml1-transitional.dtd"> <HEAD> <META HTTP-EQUIV="Content-type" CONTENT="text/html; charset=iso-8859-2"> <META NAME="moneta, skarb, guzik, klamra, medalik, poszukiwanie " CONTENT="Pierwszy w Polsce internetowy magazyn dla poszukiwaczy skarbów. Tworzony przez pasjonatów i dla pasjonatów."> <META NAME="Author" CONTENT="Vincent Vega 69"> <LINK title="Thesaurus News" media=screen href="obrazki/layout.css" rel=stylesheet> <TITLE>Thesaurus News</TITLE> </HEAD> <BODY> <!-- Tabela nagBówka --> <TABLE ALIGN="CENTER" VALIGN="TOP" WIDTH="100%" HEIGHT="0" CELLSPACING="0" CELLPADDING="0" BORDER="0" FRAME="BOX" RULES="none"> <TR> <TD width="25%"><span class="subHead1"> <img class="floatLeft" src="obrazki/numer4.gif"> <!--<script type="text/javascript"> var uri = 'http://imppl.tradedoubler.com/imp?type(img)g(16649260)a(1325039)' + new String (Math.random()).substring (2, 11); document.write('<a href="http://clk.tradedoubler.com/click?p=22131&a=1325039&g=16649260" target="_blank"><img src="'+uri+'" border=0></a>'); </script>--> </span></TD> <TD width="50%"> <p class="testowy"> <!-- Motto --> "...Je&#347;li s&#261;dzisz, |e chciaBby&#347; by poszukiwaczem, ale nie jeste&#347; pewien czy |ona bdzie z tego zadowolona, albo w&#261;tpisz czy mógBby&#347; spdza tyle czasu poza swoj&#261; regularn&#261; prac&#261; lub obawiasz si, |e jako kobieta stracisz cz&#347; swojej kobieco&#347;ci, to w rzeczywisto&#347;ci wybór ju| zostaB dokonany. Poszukiwanie skarbów jest bowiem nie tyle zawodem, co stylem |ycia..." <!-- Autor motto --> <br><SPAN id=quoteAuthor> - Howard Jennings </span> </TD> <TD width="25%"><div id="okladkaGora"><a href="http://www.thesaurus.com.pl/gazeta/numer4/index.html"><img class="floatRight" src="obrazki/okladka_numer_4.jpg"></a></div> </TD> </TR> </TABLE> <!-- Tabela logo --> <TABLE ALIGN="CENTER" VALIGN="TOP" WIDTH="100%" HEIGHT="0" CELLSPACING="0" CELLPADDING="0" BORDER="0" FRAME="BOX" RULES="NONE"> <TR> <TD width="25%"><IMG SRC="obrazki/10pion.gif"></TD> <TD width="50%"><IMG SRC="obrazki/10pion.gif"></TD> <TD width="25%"><IMG SRC="obrazki/10pion.gif"></TD> </TR> </TABLE> <!-- Tabela logo --> <TABLE ALIGN="CENTER" VALIGN="TOP" WIDTH="100%" HEIGHT="0" CELLSPACING="0" CELLPADDING="0" BORDER="0" FRAME="BOX" RULES="NONE"> <TR> <TD width="25%"><IMG SRC="obrazki/zero.gif"></TD> <TD width="50%"><a HREF="http://www.thesaurus.com.pl/gazeta/numer4/index.html"><IMG SRC="obrazki/logo.jpeg" WIDTH="600" HEIGHT="150" BORDER="0"></A></TD> <TD width="25%"><IMG SRC="obrazki/zero.gif"></TD> </TR> </TABLE> <!-- ***************TREZ STRONY*************** --> <div class="centerSectionHeadMain" align="center"> Aowcy Skarbów </div> <div id="centerColumn" align="center"> <span style="font-weight: bold; TEXT-DECORATION: underline"> Cz[ 4<br>Robin Moore i Howard Jennings </span></DIV> <BR><BR> <p class="artykul">PosBowie<br><br> Na tym, z wieloma podzikowaniami dla Robina, koDczy si moja osobista opowie[. Jak mo|na si zorientowa, kilka rozdziaBów - tych najlepszych, mam nadziej - czeka, by je dopisa. Ale najpierw musz je prze|y. W chwili obecnej chciaBbym zamkn t cz[ mojej opowie[ci kilkoma sBowami na temat tego, co to wBa[ciwie oznacza by poszukiwaczem skarbów - czemu to robi, jak to robi i co chciaBbym robi dalej. Zaczn od najwa|niejszego - nie oszukuj si, |e robi rzeczy, których inni nie mogliby robi. Je|eli jest co[ wyjtkowego w trybie |ycia, który prowadz, to polega to tylko na jednym: na wyborze. Musisz jedynie chcie by poszukiwaczem skarbów. Reszta - umiejtno[ci, szcz[cie, przygody, odkrycia i oczywi[cie niepowodzenia - przyjd z czasem. Ale najpierw musisz wybra. Je[li sdzisz, |e chciaBby[ by poszukiwaczem, ale nie jeste[ pewien, czy |ona bdzie z tego zadowolona, albo wtpisz, |e mógBby[ spdza tyle czasu poza swoj regularn prac, lub obawiasz si, |e jako kobieta stracisz cz[ kobieco[ci, to w rzeczywisto[ci wybór ju| zostaB dokonany. Poniewa| poszukiwanie skarbów jest nie tyle zawodem co stylem |ycia. Nie wystarczy jedynie chcie skarbów czy nawet chcie szuka skarbów. Trzeba chcie wszystkiego, co Bczy si z ich poszukiwaniem: caBkowitej wolno[ci, gotowo[ci do przenoszenia si z miejsca na miejsce, do podejmowania olbrzymiego ryzyka, gotowo[ci do u|ycia swoich siB do granic mo|liwo[ci, akceptacji samodyscypliny i du|o, du|o wicej. Je[li twoj gBówn motywacj, by zosta poszukiwaczem skarbów, jest ch zostania bogatym, to radz ci lepiej podj prac w du|ej firmie. Czasem ludzie pytaj mnie bezpo[rednio, ile zarobiBem na tym lub innym projekcie. To rozsdne pytania, ale trudno na nie odpowiedzie. Na party Batwo jest ludziom zaimponowa kwotami - 27 000 dolarów podczas tej wyprawy lub 51 000 podczas innej, ale je[li przyjrzymy si tym kwotom z punktu widzenia straconego czasu i wBo|onego kapitaBu, zysku te liczby nie s ju| tak atrakcyjne. Ksigowy nazwaBby to  unieruchomionym kapitaBem" (pienidze, które nie procentuj) albo  staBymi kosztami dodatkowymi" (jak koszt utrzymywania staBego mieszkania w Londynie) i mógBby wyda bardzo zniechcajc opini o karierze poszukiwacza skarbów. Je[li masz umysB ksigowego, to naprawd nie powiniene[ rozwa|a spdzania |ycia na poszukiwaniach zaginionego zBota. WedBug mnie, |ycie poszukiwacza skarbów przynosi nieuchwytne nagrody, których nie mo|na wyszczególni w bilansie zysków i strat: ekscytacj Bowcy i dum z bycia panem wBasnego losu w [wiecie, gdzie osobista wolno[ zdaje si zanika, a z ka|dym rokiem ro[nie rzdowa ingerencja w |ycie obywateli. Miliony osób na caBym [wiecie po[wiciBy swój styl |ycia na rzecz bezpiecznej egzystencji  od koByski a| po grób". Takiego bezpieczeDstwa poszukiwacz skarbów nie ma i nie chce mie. My[l, |e |ycie -  prawdziwe |ycie" - musi oznacza mierzenie si z wyzwaniami, a to wi|e si z rezygnacj z bezpieczeDstwa. S oczywi[cie ró|ne rodzaje wyzwaD, przed którymi staje czBowiek. S wci| odlegBe granice, które mo|na próbowa osign, cho coraz trudniej jest je znalez. I dla tych, którzy czuj tak potrzeb, s wci| na [wiecie miejsca, gdzie na odkrycie czekaj fortuny, nawet je[li coraz trudniej je potem utrzyma. W najbli|szej bibliotece peBno jest pewnie ksi|ek o zaginionych skarbach, legendarnych kopalniach zBota, zatopionych galeonach, rzekach, gdzie zBoto i szlachetne kamienie mo|na wyciga caBymi gar[ciami. Wiele z tych historii to tylko folklor warty niewiele wicej od przemijajcego marzenia. Ale niektóre z nich s autentyczne i trafiBy do wyobrazni wielu znanych ludzi, którzy czsto po[wicali im czas, pienidze i pot. W[ród tych, którzy próbowali rozwiza zagadk tajemniczej  studni pienidzy" na Wyspie Dbów, byB przyszBy prezydent Stanów Zjednoczonych, Franklin D. Roosevelt. CaBkiem niedawno w poszukiwaniach legendarnego skarbu brali udziaB: gBówny prokurator USA, komitet Senatu, gubernator stanu Nowy Meksyk, armia ldowa, lotnictwo, kilku kongresmanów i caBe zastpy prawników (takich jak R Lee Bailey i John Dean). Ten zBoty skarb, który ma by wart wiele milionów dolarów, zostaB pono ukryty w jaskiniach na Victoria Peak w górach San Andres w Nowym Meksyku, okoBo czterdziestu kilometrów od Las Cruces. Vic-toria Peak le|y na terenie poligonu White Sands i dotychczas armii udaje si nie wpuszcza tam poszukiwaczy skarbów mimo wytoczonych procesów i pró[b na najwy|szych szczeblach wBadzy Jak ju| mówiBem wcze[niej, wiele rzdów traktuje spraw zakopanych lub zatopionych skarbów z najwiksz powag. Niektóre zniechcaj poszukiwaczy, inne wydaj pozwolenia i zabieraj pewien procent ewentualnego znaleziska, a wszystkie doskonale wiedz, |e na tej planecie pozostaBy do odkrycia pot|ne fortuny, zarówno na wszystkich kontynentach, jak i w morzach i oceanach. Moje projekty poszukiwawcze oscyluj gBównie wokóB zaginionych miast cywilizacji Inków i kultur prekolumbijskich, od póBwyspu Jukatan do centralnego Peru. Tutaj i w innych miejscach jest wiele miejsc bogatych, które wci| pozostaj niezbadane. Opowiem o nich nieco pózniej w tym rozdziale, ale najpierw chc jeszcze powróci do kwestii wyzwaD. Problemy, z którymi mierzyBem si podczas pogoni za skarbami, w du|ej mierze nie byBy ani trywialne, ani straszne. ByBy po prostu problemami ró|nej rangi, które musiaBem rozwiza, u|ywajc tyle inteligencji i umiejtno[ci, ile miaBem. Na przykBad kwestia przetrwania we wrogiej d|ungli nie jest tak prosta, jak wyprawa z namiotem do parku narodowego, ale wiele niebezpieczeDstw zostaBo wyolbrzymionych. Du|e zwierzta w d|ungli rzadko atakuj czBowieka, z wyjtkiem ochrony swojego potomstwa, a olbrzymia anakonda, kruszcy ko[ci postrach znany z filmów przygodowych, jest w zasadzie zbyt leniwa, by zaatakowa czBowieka*(1). Jaguary i pumy trzymaj si od ludzi z daleka, cho odkryBem, |e te ostatnie s odwa|niejsze, je[li chodzi o nocn penetracj obozowisk, i stanowiBy zagro|enie dla kurczaków i niektórych zapasów. Wielkie, owBosione tarantule, cho wygldaj bardzo groznie i s zadziwiajco trudne do zabicia, nie s w rzeczywisto[ci bardzo niebezpieczne. Komary mog by w pewnych rejonach problemem, ale poBczenie odstraszajcego [rodka z naft jest zwykle skuteczne. Ró|ne muszki i pajki mog by czasem denerwujce, ale nafta je tak|e odstrasza. Je[li chodzi o pijawki, takie jak w pamitnej scenie z Humphreyem Bogartem w filmie  The African Queen", mog tylko powiedzie, |e jeszcze na |adn nie trafiBem i chciaBbym, |eby taki stan rzeczy si utrzymaB. Z pewno[ci najbardziej uci|liwe ze wszystkich stworzeD w d|ungli s kleszcze. Nie te wiksze, które mo|na Batwo usun, ale miniaturowe, prawie niewidzialne, podobne do stworzeD, które w czasach mego teksaDskiego dzieciDstwa nazywali[my chiggers. Zrodki zabezpieczajce prawie na nie nie dziaBaj i z Batwo[ci mo|na zebra ich z setk idc tylko kilka metrów w[ród wysokiej trawy. Wystarczajcym problemem s swdzce bble, które zostaj po ich ukszeniu, ale powa|niejsz spraw jest alergiczna reakcja, która jest wynikiem dostania si do krwi du|ych dawek ich trucizny. Ta reakcja mo|e przybra form gorczki, bólu w klatce piersiowej i kaszlu - objawy podobne do grypy - a nawet halucynacji. Wszyscy Indianie, których spotkaBem, wydawali si caBkowicie odporni na te owady, cho nie lubili chodzcych po nich kleszczy i mieli wielki talent znajdowania i usuwania paso|ytów, których ja nawet nie widziaBem. Najwikszym zagro|eniem w buszu s mniejsze, jadowite w|e i cigBe niebezpieczeDstwo zaka|enia. Z tego powodu zwracaBem zwykle wiksz uwag na zapas lekarstw ni| jedzenia. Mo|na si |ywi miejscowymi rybami i dziczyzn lub by karmionym przez tubylców, ale nie mo|na uda si do miejscowego szpitala, setki kilometrów od cywilizacji. Zaka|enia trzeba leczy, a rany opatrywa, je[li chce si przetrwa. WolaBbym mie raczej zapas antybiotyków, ni| ci|arówk |arcia w proszku. Zwykle zabieram du|o banda|y, [rodków dezynfekujcych i szerok gam antybiotyków oraz zawsze u|yteczn penicylin. Mam te| zapas igieB i strzykawek i dobry lokalny [rodek znieczulajcy. W buszu do[ czsto zdarzaj si powa|ne rany i musz by leczone bez pomocy lekarzy. StaBem si do[ dobry w zszywaniu ran od maczety i nawet konsultowaBem si z lekarzami, by poprawi swoj technik. Na wszechobecne zagro|enie ukszenia przez w|a, wo| ze sob zestaw przeciwukszeniowy firmy Wyeth. Szczepionka dziaBa przeciw wikszo[ci trucizn, ale jest tak silna, |e powinna by wspomagana innymi lekami, jak na przykBad antyhistaminowym benedrylem. Je[li chodzi o zabezpieczenie si przed czerwonk, wo| ze sob chlor do wody pitnej i lekarstwa antyamebiczne, w razie gdyby co[ si jednak przedostaBo*(2). Przygotowywanie ekspedycji mo|e by albo trudne albo Batwe, to zale|y od ciebie. Zawsze uwa|aBem, |e zabieranie najpotrzebniejszych rzeczy jest mo|e dobre na obóz harcerski, ale niezbyt mdre podczas dBu|szego trekkingu w d|ungli. Mo|na spokojnie zostawi zbdny ekwipunek turystyczny, a drogie ubrania, s czsto mniej praktyczne od porzdnych ciuchów roboczych. Preferuj solidne baweBniane spodnie, koszulki z krótkim rkawem, wy|sze buty z mikkiej skóry z odpornymi gumowymi podeszwami i baweBniane skarpety, które s dBu|sze od butów, tak by mo|na byBo wBo|y do nich spodnie. To miejsce Bczce skarpety i spodnie powinno si zmoczy naft by odstraszy insekty, podobnie jak obszar wokóB pasa czy jakiekolwiek otwory w naszym ubraniu *(3). Jedynym absolutnie niezbdnym przedmiotem w d|ungli jest dobra maczeta. Najlepsze jakie kiedykolwiek miaBem, byBy produkowane przez firm Collins i wytwarzane z hartowanej stali ze starych szyn kolejowych. Ich maczety s ci|kie, a sztuka posBugiwania si nimi bez spowodowania katastrofy wymaga znacznej praktyki. Nawet, gdy ju| czBowiek si przyzwyczai do wagi i balansu, problemem jest wci| wBa[ciwe ocenienie spoisto[ci i oporu przecinanego przez nas przedmiotu. Wiele do[wiadczonych rk ciBo ro[linno[, oczekujc oporu, tymczasem okazywaBo si, |e tnie si j jak masBo, a ostrze - wdrujc dalej w dóB -dociera do stopy lub Bydki. Maczeta to tak|e ulubiony  rozwizywacz problemów" mieszkaDców Ameryki Centralnej i rzadko kiedy mo|na spotka Indianina po trzydziestce, który nie miaBby przynajmniej jednej imponujcej blizny. Zawsze w buszu nosz broD - ulubiony karabin 30.30 Winchester do polowaD i kaliber 38 Smith & Wesson na pokaz - ale wolaBbym mie w dBoni maczet zamiast rewolweru, stajc oko w oko z w|em. Pistolety nie maj praktycznego zastosowania w d|ungli, ale maj pewn warto[ psychologiczn. Czsto, wchodzc do nieznanej mi wcze[niej wioski, daj pokaz strzelania z trzydziestki ósemki i po trafieniu kilku butelek mieszkaDcy spogldaj na moj broD z pewnym szacunkiem.<br><br></p> (1)Ten pot|ny w| spdza wikszo[ czasu, [pic na drzewach, i najwikszym zagro|eniem jest, gdy wezmiemy go za kawaBek gaBzi i przyBo|ymy w niego maczet. Ranna anakonda potrafi groznie uksi i cho te w|e nie s jadowite, zagro|enie infekcj jest wysokie.<br> (2) Mój przepis na u|ywanie chloru jest prosty: je[li woda wci| ci smakuje to znaczy, |e potrzebujesz go wicej.<br> (3) Nale|y unika gumowych butów. Nic nie ochroni twoich stóp przed wilgoci w d|ungli, a guma zbytnio si nagrzewa. GBównym zadaniem butów jest ochrona przed ukszeniami w|y.<br><br> <p class="artykul">Jest du|o sposobów na przemycenie broni, ale najBatwiej jest kupi u|ywan broD ju| na miejscu. Sztucery my[liwskie mo|na czsto wwiez bez problemu, a pozwolenie zaBatwi w konsulacie danego kraju jeszcze przed wyjazdem. BroD mo|na pózniej zostawi na miejscu, zwBaszcza je[li staracie si wywiez du|o cenniejsze przedmioty ze zBota. Wreszcie zostaje sprawa zakwaterowania, z dala od wygodnych hoteli Holiday Inn. W zimniejszym klimacie u|ywaBem [piworów, ale przez lata odkryBem, |e wol maBy, jednoosobowy namiot z lamp naftow jako dodatkowe zródBo ciepBa. Gdy przedzieraBem si przez d|ungl, nie majc czasu na zakBadanie obozowiska, zawieszaBem pomidzy dwoma drzewami hamak, z trzeci lin wiszc nad nim, na której zawieszaBem plastikow pBacht. To powstrzymywaBo robaki i inne stworzenia, które wdruj w nocy w[ród drzew, i - nie tak jak siatka przeciw komarom - zabezpieczaBo przed deszczem. Górna linka sBu|y tak|e do zawieszania na niej ubrania i butów (do góry nogami), by ochroni je przed inwazj w|y. T link, jak i te podtrzymujce hamak nale|y do[ mocno obla naft by nie przechodziBy po nich insekty. Gdy tworz trwalsze obozowisko, to wol zawsze zbudowa ziemiank, tak, jakiej u|ywali moi dziadkowie na prerii w Oklahomie. To zwykBa budowla z gaBzi pokrytych ziemi w niewielkim zagBbieniu. S to miejsca suche, ciepBe i wolne od robactwa. Zawsze |ywiBem do nich sentyment, jakby nale|aBy do rodzinnej tradycji. Reszta mojego ekwipunku to rzeczy, które albo s znane wszystkim do[wiadczonym turystom, albo maj zastosowanie przy poszukiwaniu skarbów. Trzeba oczywi[cie mie awaryjne zapasy |ywno[ci (konserwy, suszone miso, sproszkowane jajka i mleko) i jakiekolwiek napoje, by zapewni sobie spokój umysBu. Wikszo[ specjalistycznego sprztu potrzebnego w poszukiwaniach - szpikulce, maBe Bopatki, pdzelki i szpadle - nie jest czym[ egzotycznym i zostaBo ju| przedstawione we wcze[niejszych rozdziaBach, za[ wykrywacze metalu s tak skomplikowanymi urzdzeniami, |e nie próbuj ich nawet opisa. SprawdziBem wikszo[ typów i firm i wszystkie maj swoje plusy i minusy. Trzeba zwraca uwag na mo|liwo[ wymiany cewek i dobry zasig oraz jako[ wykonania. O wyborze [rodków transportu decyduje rodzaj terenu, w jakim si znajdujemy; dostpno[ maszyn, zwierzt, paliwa i jedzenia; cel podró|y, a cz[ciej nasza inwencja. Land Rover (lub inny prawdziwie terenowy samochód z napdem na cztery koBa) jest najlepszy na dBu|sze wyprawy, gdy poruszamy si po szlakach i drodze. Konie mo|na wynaj lub kupi nawet w niedostpnych terenach, a do przewo|enia sprztu i jedzenia nadaj si osBy i muBy. Zwykle zaleca si wybór zwierzcia |yjcego w danym regionie, poniewa| ka|de zwierz bdzie si lepiej |ywiBo na swoim terytorium. Gdy na przykBad podró|ujemy w wysokich Andach, powinni[my si przesi[ na wytrzymaBe górskie kuce, które pas si Batwiej na jaBowym terenie do granicy [niegu. Te niewielkie zwierzta mog wytrzyma na naturalnej diecie, cho lepiej jest j uzupeBnia okazjonalnymi porcjami zbo|a. To, którego u|ywaBem, byBo tym samym które Indianie raz dziennie gotowali jako swoj potraw. Wydawali si zadowoleni, |ywic si tylko zbo|em, cho oczywi[cie byli zachwyceni, gdy mogli do niego dorzuci kawaBek dziczyzny. {ycie w[ród Indian, czy to w ich wioskach, czy na szlaku, dostarczaBo mi miBych wspomnieD. Zawsze okazywali si pomocni i przyjacielscy mimo pocztkowej nieufno[ci wobec obcego. W rzeczywisto[ci ich zaufanie i ciepBo stawaBy si czasem problemem. MusiaBem uwa|a, by za bardzo si do mnie nie przywizali, poniewa| Indianie maj tendencj do uzale|niania si od leczenia, porady, bezstronno[ci w rozstrzyganiu sporów i oczywi[cie pienidzy. Czsto byBem jedynym zródBem pienidzy. Niewa|ne, jak dobrze si czuBem w ich wioskach i jak bardzo odpowiadaBa mi ich go[cinno[, je[li chodzi o prac, to nale|aBo zaprowadzi peBn dyscyplin. Indianie czsto podchodzili do jakiego[ zadania z prze[wiadczeniem, |e maj caBe |ycie na jego wykonanie, i wiedziaBem, |e trzeba ustali precyzyjne godziny pracy i reguBy zapBaty, a nastpnie konsekwentnie si ich trzyma. Czsto, |eby nauczy ich tych zasad, celowo przyjmowaBem do pracy wicej osób, ni| byBo mi potrzebne, by wkrótce zwolni te najmniej produktywne. Je[li wydaje si to brutalne, to mog tylko odpowiedzie, |e d|ungla nie jest Batwym miejscem do |ycia, a co dopiero wykonanie niebezpiecznego i pracochBonnego zadania. D|ungla jest anarchi. Jedynym sposobem, by sobie z tym poradzi, jest wprowadzenie tam Badu i dyscypliny. Je[li uda ci si narzuci d|ungli twój Bad, przetrwasz. Je[li d|ungla narzuci ci swoj anarchi, zginiesz. To, co powiedziaBem o |yciu i pracy w d|ungli, to moje osobiste pogldy. By mo|e inni poszukiwacze skarbów, bardziej do[wiadczeni ode mnie, postpuj inaczej. Ale moja technika jest wystarczajca dla moich celów. A moimi celami s... no wBa[nie, pomówmy teraz o tym. Gdzie dokBadnie mo|na wci| znalez skarby? Wszdzie. Zwiat jest dosBownie wypeBniony skarbami. Od zakopanych w staro|ytno[ci, których poszukiwaBem, do legendarnych skarbów piratów, o których tak wiele napisano. Przez lata badaD nabraBem przekonania, |e wiele znanych legend zawiera sporo prawdy. Wezmy na przykBad skarby z zatoki Vigo. Tam w roku 1702, u hiszpaDskich wybrze|y, odbyBa si pot|na bitwa morska. Historia odnotowuje, |e co najmniej czterna[cie hiszpaDskich galeonów poszBo na dno z gigantycznymi skarbami na pokBadzie, ocenianymi na sto czterdzie[ci milionów dolarów w zBocie i srebrze. Do tej pory podjto wiele prób wydobycia i niewielka cz[ skarbów zostaBa odkryta. Reszta le|y wci| na dnie zatoki Vigo. Ale tam te| pewnie pozostanie. Cho magnetometry mog wskaza obecno[ metalu pod kilkunastoma metrami muBu, który przykrywa wraki, wci| nie mog wskaza ró|nicy pomidzy bezwarto[ciowymi dziaBami a zBotymi monetami. Nawet gdyby u|y tak zaawansowanego sprztu, który rozró|niBby te metale, operacja wydobywcza musiaBaby by naprawd pot|na, wymagajca znacznych inwestycji. Równie| legendy o zaginionym okupie za wolno[ Atahualpy s prawdopodobnie prawdziwe. NajsBawniejsza cz[ tego okupu miaBa zosta zebrana przez Ruminaviego, jednego z inkaskich gubernatorów, który wBadaB Quito, na póBnocy imperium. Legenda mówi, |e du|y skarb miaB zosta przetransportowany na poBudnie do Cajamarca, ale wiadomo[ o egzekucji dotarBa, zanim karawana wyruszyBa. Gdy Ruminavi usByszaB o zamordowaniu boskiego wBadcy i Hiszpanie Benalcazarze nadchodzcym z uzbrojonymi |oBnierzami, miaB podobno wysBa skarby w niedostpny górski region Llanganati, gdzie znikBy. Wiele lat pózniej hiszpaDski |oBnierz o nazwisku Valverde miaB podobno znalez, lub pokazano mu, cz[ skarbu. Wersje jego derrotero znajduj si wci| w Archivo General de Indies w Sewilli. Niestety, wskazówki te nie s precyzyjne. Znam osoby w Quito, które wierz, |e skarb ten mo|na odnalez, i po[wicaj na ten cel mnóstwo czasu i [rodków. Jeden z najsBynniejszych inkaskich skarbów spoczywa na dnie jeziora Titicaca, na poBudnie od Cuzco w centralnym Peru. Podobno zatopiono pot|ne zBote lustro w ksztaBcie sBoDca z gBównej [wityni w Cuzco, by nie wpadBo w hiszpaDskie rce. Taki sam los miaB spotka zBoty BaDcuch z gBównego placu w Cuzco, który tak|e miaB zosta zatopiony w wodach tego wulkanicznego jeziora*(4). W dodatku wiele zBotych przedmiotów zostaBo wrzuconych do jeziora jako ofiary dla groznych bogów i nie mam wtpliwo[ci, |e s tam do dzi[, zakopane gBboko w wulkanicznym mule. Wielokrotnie ju| tam nurkowano i troch przedmiotów wydobyto. Ale wikszo[ prób zakoDczyBa si niepowodzeniem i zwykle uwa|a si, |e jedynym sposobem, by wydoby zBoto, jest oszuszenie jeziora i kopanie w twardym jak cement mule. Jest to mo|liwe, ale zdecydowanie zbyt drogie dla poszukiwacza, który nie ma zbyt du|o pienidzy i pewnie dla nikogo nieopBacalne. Legendarne skarby mo|na wymienia bez koDca, od [witych studni w ChichenItza, do najdziwniejszego  skarbowego" miejsca, niesamowitej  studni pienidzy" na Wyspie Dbów w Nowej Szkocji. Na Karaibach spoczywaj setki galeonów, s te| rzeki dosBownie przepeBnione zBotem i szmaragdami. OpisywaBem miejsca, które badaBem, i rzeczy, które znalazBem, i nie mam zamiaru spekulowa na temat innych miejsc, o których wiem niewiele i gdzie sam nie byBem. S jednak, w moim odczuciu miejsca, które s obiecujce i interesujce na tyle, |eby powa|nie si nad nimi zastanowi. Nie opowiem tu o wszystkich - musz zachowa tajemnic zawodow - ale wymieni kilka.<br><br> <p class="artykul">Wyspa kokosowa<br> le|y na Pacyfiku okoBo piciuset kilometrów na poBudniowy-zachód od Kostaryki. Ma tylko kilka kilometrów dBugo[ci, ale góra w sercu wyspy ma prawie siedemset metrów. Wikszo[ jej terytorium pokrywa gsta d|ungla. Wyspa nigdy nie byBa zamieszkana, cho raz próbowaB zaBo|y tu koloni niemiecki poszukiwacz skarbów August Gissler. Jego kolonia skBadaBa si pocztkowo z siedmiu rodzin, rozpadBa si po kilku latach, gBównie ze wzgldu na cigBe napady innych poszukiwaczy, którzy nie uznawali tego, |e Gissler jest gubernatorem i cz[ciowym wBa[cicielem wyspy. Gissler mieszkaB tam przez ponad dwadzie[cia lat, wysoki, brodaty, pustelnik, który witaB wszystkich nowo przybyBych poszukiwaczy, mówic im, |e zna dokBadne miejsca ukrycia zBotych skarbów. Dzi[ nikt nie mieszka na wyspie, oprócz pewnej liczby kóz i [wiD, które ponownie zdziczaBy. {yje tam te| do[ znaczna kolonia szczurów, innego towarzysza czBowieka. Wikszo[ wybrze|a jest skalista, z wysokimi klifem i kilkoma miejscami, gdzie mo|na bezpiecznie dopByn Bodzi. S dwie maBe zatoki: Wafer Bay Chatham Bay - obie figuruj dumnie w dBugiej historii poszukiwaD skarbów na wyspie. Uwa|a si, |e odwiedziBo wysp kokosow wielu piratów. ByBa naturalnym schronieniem dla bukanierów, uciekajcych po atakach na hiszpaDsk flot na Pacyfiku lub bogate nabrze|ne miasta centralnej poBudniowej Ameryki. O trzech piratach wiemy na pewno. Pierwszym byB Edward Davis, który miaB dopByn statkiem Johna Cooka  The Bachelor's Delight" do Chatham Bay, pod koniec siedemnastego wieku i zostawi na wyspie kilka skrzyD skradzionych Bupów. Pózniejszy pirat, który nazywaB siebie Bonito, Benito lub Benito Krwawa Szabla, miaB podobno zakopa znaczne Bupy w jaskini na wyspie. Pózniej, by unikn schwytania, popeBniB samobójstwo, ale dwóch jego ludzi uciekBo. Pierwszy o nazwisku Chapelle pojawiB si pózniej w San Francisco i pozostawiB po sobie dokumenty opisujce ukryty skarb. Drugi pirat nazywaB si Thompson i wielu twierdzi, |e to ten sam Thompson, który jest zwizany z najciekawszym ze wszystkich skarbem na wyspie. Zbiór drogocennych przedmiotów, na który skBadaBy si midzy innymi zBote i srebrne sztaby wedBug niektórych zródeB miaBa si tam znajdowa naturalnych rozmiarów rzezba Marii Dziewicy zostaB zabrany z peruwiaDskiego portu Callao okoBo roku 1820. Do Limy zbli|aB si Bolivar, skarb byB zagro|ony, w desperacji poszukiwano statków, by zabra go w bezpieczne miejsce. Jedynym dostpnym statkiem byBa brygantyna  Mary Dear" (lub  Mary Dier", wedBug niektórych zródeB) dowodzony przez Kapitana Thompsona (lub Thomsona, w zale|no[ci od opisu). By zaBadowa skarby na pokBad  Mary Dear", potrzebnych byBo jedena[cie dBugich Bodzi. W nocy statek wypBynB z portu w Callao, [cigany przez peruwiaDski szkuner. Statek dopBynB do Wyspy Kokosowej, gdzie kilka godzin pózniej, ju| po ukryciu skarbu gdzie[ na brzegu, dopadBa ich peruwiaDska jednostka. ZaBoga Mary Dear zostaBa od razu zgBadzona, ale pozostawiono przy |yciu kapitana Thompsona i jego bosmana, by mogli doprowadzi do skarbu. Obaj uciekli w gBb wyspy i kilka miesicy pózniej zostali uratowani przez zaBog statku, który dopBynB do wyspy, by uzupeBni zapasy wody pitnej.<br><br></p> (4) Lustro i ogromny BaDcuch z caB pewno[ci istniaBy i nigdy nie zostaBy odnalezione, wic kto powie, |e legendy kBami?<br><br> <p class="artykul">Bosman umarB krótko potem, ale kapitan Thompson miaB si pojawi pózniej w St. John's w Nowej Funlandii, gdzie opowiedziaB swoja histori czBowiekowi o nazwisku Keating, który z kolei poprowadziB ekspedycje (dwie s pewne, a niektórzy twierdz, |e byBa te| trzecia) na wysp w poszukiwaniu zakopanego zBota. Cho nie ma |adnych dowodów, |e faktycznie znalazB skarb, jego partner umarB w tajemniczych okoliczno[ciach. Keating pojawiB si z zyskami, twierdziB, |e uzyskaB je ze sprzeda|y zBota, które udaBo mu si przemyci z wyspy. Na wyspie ldowaBy ekspedycje, jedna po drugiej, Bcznie z wyprawami organizowanymi przez wdow po Keatingu i powa|nym atakiem przypuszczonym przez caB zaBog. Imperieuse, statek flagowy póBnocno-zachodniego szwadronu marynarki brytyjskiej, ponad sto lat temu. Wyspa (bdz te cz[ci, przez które mo|na si przedosta) byBa wielokrotnie przeszukiwana, jaskinie byBy wysadzane i niszczone przez maniaków dynamitu i wielu zginBo w niezliczonych próbach zlokalizowania bogactwa ukrytego pono gdzie[ w labiryncie strumieni i jaskiD w pobli|u dwóch zatok. Jedynym czBowiekiem, który znalazB namacalny dowód istnienia skarbu, byB Artur Gissler, który w pobli|u Wafer Bay znalazB hiszpaDskiego zBotego dublona Karola III z 1788. To znalezisko prze[ladowaBo Gisslera przez ponad dwadzie[cia lat, które z uporem spdziB na wyspie, szukajc i witajc ka|d now ekip poszukiwawcz, jak widmo z pirackiej przeszBo[ci. Na Wyspie Kokosowej straciBo |ycie i pienidze wiele osób i jest mo|liwe, |e skarby nigdy nie zostan odnalezione. Pewne jest jednak, |e Mary Dear wypBynBa wyBadowana skarbami i, |e nie miaBa ich na pokBadzie, gdy zostaBa zatrzymana na Wyspie Kokosowej. S tylko dwa miejsca, gdzie mo|na byBo rozBadowa skarby (zatoki Wafer i Chatham); jest maBo prawdopodobne |e tak pot|ny Badunek zostaB zabrany w gBb ldu. Powinno si zawzi obszar poszukiwaD i wyznaczy w tym rejonie najbardziej prawdopodobne miejsca ukrycia. U|ywajc najnowszych typów wykrywaczy, które nie byBy dostpne dla poprzednich ekspedycji, mo|na bdzie spróbowa znalez ten legendarny skarb. Zanim jednak zdecydujemy si zaatakowa Wysp Kokosow, konieczne jest zdobycie pozwolenia od rzdu poBudniowej prowincji Kostaryki, a na to potrzeba gotówki i zgody na podzielenie si po poBowie z rzdem Kostaryki. Dzisiejsza cena zaginionego Badunku Mary Dear ma wynosi ponad miliard dolarów! W grze o tak stawk na pewno bd podjte kolejne próby a nowoczesny sprzt pozwoli na osignicie sukcesu. Mam nadziej, |e to ja bd tym szcz[ciarzem. Wyspa Kokosowa jest jedn z dwóch najbardziej znanych  wysp skarbów" na [wiecie. Ta druga, to niewielka Wyspa Dbów u wybrze|y Nowej Szkocji. O wysepce i tajemniczej  studni pienidzy", odkrytej w 1795 roku i od tego czasu niemal cigle eksplorowanej, napisano ju| chyba wicej, ni| o jakimkolwiek skarbie na [wiecie.  Studnia" na Wyspie Dbowej zostaBa odkryta przez trzech chBopców. Zauwa|yli oni koliste wgBbienie pod dbem i [lady po BaDcuchach, które byBy wcze[niej zawieszone na konarach drzewa. Historia wszystkich wykopalisk w cigu kolejnych lat to temat na odrbn ksi|k, ale to, co odnaleziono, mo|na opisa w skrócie: dziura byBa pionowym szybem, okoBo czterech i póB metra [rednicy, z platformami z grubych dbowych desek uBo|onych co trzy metry, pod niektórymi z nich znajdowaBa si warstwa wgla, wBókien kokosowych lub szkutniczego kitu. Na platformie uBo|onej na dwudziestu siedmiu metrach znaleziono kamieD zapisany dziwnymi hieroglifami, których nigdy nie udaBo si rozszyfrowa (kamieD pózniej zaginB). Na 32 metrach badania wykazaBy obecno[ skrzyD bdz beczek wypeBnionych czym[ metalowym; nieco poni|ej znaleziono kamieD w ksztaBcie serca. Niestety, na poziomie okoBo trzydziestu metrów, szyb ulegB zalaniu, co powstrzymaBo dalsze kopanie i doprowadziBo do kolejnego, jeszcze bardziej niezwykBego odkrycia. Ktokolwiek wykopaB szyb, skonstruowaB równie| dwa podziemne kanaBy odwadniajce, które miaBy te| za zadanie zalanie szybu, je[li kopicy przekrocz warstw gBboko[ trzydziestu metrów. Pózniejsze ekspedycje zaatakowaBy studni z ró|nymi planami, zakBadajcymi wykopanie szybów równolegBych i zablokowanie kanaBów odwadniajcych, ale wszystkie speBzBy na niczym. Próby wiercenia pod wod przyniosBy kolejne zagadki trzy ogniwa zBotego BaDcucha kawaBki pergaminu i na gBboko[ci okoBo czterdziestu piciu metrów stary gwizdek, a tu| pod spodem maBe pomieszczenie wypeBnione cementem! Niedawne wiercenia dotarBy jeszcze gBbiej i znalazBy kolejne niezwykBe dowody, w tym ci|k drewnian platform na gBboko[ci sze[dziesiciu czterech metrów. Niewielka kamera telewizyjna, opuszczona w gBb szybu i przez otwór w tej platformie, odkryBa kilka drewnianych skrzyD, kilof i co[, co wygldaBo na bardzo dobrze zachowan ludzk rk! Wydano miliony na jak do tej pory bezowocne próby wydobycia skarbu, który jak wszyscy sdz, musi znajdowa si gdzie[ w gBbi tego niezwykBego szybu--studni. Istnieje wiele teorii, które staraj si wyja[ni, jak ten konstrukcyjny wyczyn, trudny do powtórzenia nawet przy u|yciu dzisiejszej technologii, mógB powsta czterysta lat temu i to bez |adnej o nim wzmianki w tamtych czasach! Najpopularniejsza teoria mówi o zaBodze jednego lub kilku pirackich statków, mo|e nawet tych dowodzonych przez kapitana Kidda. Dowody rzeczywi[cie wskazuj na statki z wód tropikalnych, na przykBad wykorzystano olbrzymie ilo[ci wBókna kokosowego przy budowie kanaBów zalewowych, cho najbli|sze palmy kokosowe rosn setki kilometrów na poBudnie. ZakBada si tak|e, |e tylko piraci, by mo|e przy pomocy indiaDskich niewolników, których po zakoDczeniu pracy zabili, mogliby zrealizowa budow w kompletnej tajemnicy. Inna teoria mówi o francuskich klejnotach koronnych, które zaginBy wtedy, gdy powstaBa najni|sza warstwa odwiertu. Potwierdza to badanie próbek metod wgla C14. Teoria ta zakBada, |e |aden pirat nie zadaBby sobie tyle niebywaBego trudu, by zakopa Bupy zwBaszcza |e sposób budowy praktycznie wykluczaB pózniejsze odzyskanie skarbu. Uwa|a si, |e tylko du|a, dobrze wyposa|ona i oficjalna ekspedycja, w której skBad wchodziliby te| do[wiadczeni in|ynierowie, mogBaby tego dokona, i |e tylko zabezpieczenie narodowego skarbu byBoby usprawiedliwieniem dla tego przedsiwzicia. Ale, w jaki sposób caBa sprawa zostaBa utrzymana w tajemnicy wydaje si, |e czBonkowie tajnej misji mogli wykopa szyb, zasypa go, a potem zaton z caB zaBog statku. Wszystkie mo|liwe wyja[nienia s niesamowite, ale osobi[cie uwa|am, |e to ostatnie jest najbardziej prawdopodobne. Z pewno[ci kto[ wykopaB t studni, skonstruowaB kanaBy, a ci, którzy to zrobili, musieli mie powa|ne powody, by podj si takiego wyzwania. By mo|e nigdy nie poznamy tajemnicy, ale wspóBczesny sprzt wiertniczy jest w stanie osign to, co nie udaBo si poprzednim ekspedycjom. Cho sdz, |e ten skarb jest poza zasigiem ka|dego, kto nie posiada odpowiednio du|ych pienidzy. Konieczno[ wielkich inwestycji w sprzt i ludzi, a tak|e udziaB wBadz, nieunikniony przy takich projektach, powstrzymywaBy mnie od poszukiwania skarbów podwodnych. Cho pewne jest, |e tysice wraków wyBadowanych skarbami wci| spoczywaj na dnie. Operacje wydobywcze s kosztowne, dBugotrwaBe i utrudnione, bo jak odró|ni statek wiozcy cenny Badunek od statków, które w Badowniach nie miaBy nic wicej oprócz rumu i melasy. Zostawiam je specjalnym i odpowiednio wyposa|onym grupom wydobywczym - mo|liwe, |e z jednym wyjtkiem.<br><br> <p class="artykul">RAFY GLOVER i KEYS<br> , le|ce w pobli|u brzegów Brytyjskiego Hondurasu, tworz najdBu|sz barier raf na zachodniej póBkuli, drug co do wielko[ci po australijskiej Wielkiej Rafie Koralowej. Kiedy piraci i Hiszpanie wyprawiali si wzdBu| rafy, na póBnoc, walka ze wschodnimi wiatrami koDczyBa si dla nich czsto katastrof. HiszpaDski galeon byB najbardziej niezdarnym, trudnym do prowadzenia i zle zbalastowanym statkiem, jaki pBywaB kiedykolwiek po otwartym morzu. Poniewa| |egluga pod wiatr byBa prawie niemo|liwa, kapitanowie nie mieli wyboru i musieli korzysta z wiatrów handlowych. Statki odpBywaBy, wic na przykBad z Portobelo w Panamie, ale bogactwa Peru i Filipin, najpierw dowo|ono do miasta Panama, poBo|onego po stronie Pacyfiku, potem dostarczano ldem na stron karaibsk. Transportujc skarby z Cartageny, Portobelo i Nombre de Dios, galeony trzymaBy si wybrze|y, pod|ajc na póBnoc, na spotkanie z flotyllami z Veracruz, a potem wraz z nimi ruszaBy w drog do Hiszpanii. Logika nawigacyjna nakazywaBaby obra kierunek póBnocny na Hawan. Jednak taki kurs kierowaBby galeony na poBudnie i zachód, w bliskiej odlegBo[ci od Jamajki, gdzie stawaBy si Batwym Bupem dla mniejszych, ale bardziej zwrotnych statków pirackich z Port Royal. Z tego powodu hiszpaDskie statki kierujc si na zachód trzymaBy si wybrze|a. Gdy docieraBy do Zatoki Honduraskiej, byBy zmuszone do |eglugi po stosunkowo wskim przesmyku pomidzy wyspami Bay a rafami. NagBy sztorm mógB wtedy pokona nawet najlepszych marynarzy i mimo intensywnego wysiBku kapitan wraz z okrtem mogli osi[ na ostrej rafie koralowej. Wraki wzdBu| rafy byBy zwykle spisane na straty i niczego nie odzyskiwano. Niezliczone miliony w zBocie i srebrze zalegaj w pBytkiej wodzie wzdBu| wschodniego kraDca Glover Four Keys*(5) s prawie nieznane w[ród wspóBczesnych poszukiwaczy skarbów. Prowadzono poszukiwania i operacje wydobywcze przez trzysta lat na wyspach Windward i Leeward, ale tak pBytkie rafy mog by bogatsze w zatopione skarby ni| reszta Karaibów. Mimo mojej niechci do poszukiwaD pod wod, wyruszyBem raz na rafy na rekonesans. ByB to lipiec 1966, pora roku, w której ustaj wiatry i powierzchnia morza jest zwykle gBadka. Wci| odzyskiwaBem zdrowie po przygodzie na rzece Paulaya zdecydowaBem, |e weekendowa wycieczka poprawi mi nastrój. WynajBem now Bódz Jeffa Tree, która zostaBa cz[ciowo sfinansowana dziki naszym znaleziskom w Port Royal dwa lata wcze[niej. ZabraBem ze sob Wilkie Coopera, z wysp Bay, którego umiejtno[ci jako nurka Bowicego homary mogBy si bardzo przyda przy poszukiwaniu wraków. WypBynli[my z Oakridge wieczorem przy peBni ksi|yca i gBadkim morzu. Z zachodniego kraDca Roatanu ruszyli[my na póBnocny koniec rafy Glover, przypBywajc tam w poBudnie nastpnego dnia. Cho miaBem ze sob dwie mapy opisujce mniej wicej poBo|enie wraków, byBem umiarkowanym optymist. Tak czy inaczej nasz sprzt skBadaB si jedynie z masek i pBetw oraz harpunów, wic wydobycie czegokolwiek nie wchodziBo w rachub. Na póBnocnym kraDcu rafy s dwa fragmenty koralowca, wystajce powy|ej wody nawet po przypBywie, które przez trzysta lat nazywano na mapach The Two Spots. Jedna z moich map wskazywaBa na dwa wraki w pobli|u tego punktu, wic gdy w zasigu wzroku ukazaBy si skaBy, Wilkie ja zaBo|yli[my maski, weszli[my do wody popBynli[my wzdBu| krawdzi rafy za Bodzi. Woda byBa krysztaBowo czysta i wydawaBo mi si, |e jest tu wicej ryb ni| gdziekolwiek na Karaibach. Wszystkie tropikalne ryby, które znaBem wystpowaBy tu w du|ych ilo[ciach. Tak musiaBy wyglda wszystkie rafy koralowe na Karaibach, zanim przybyli tam tury[ci z harpunami. Na tutejszych rafach nie Bowili nawet tubylcy. NiecaBe dziesi minut po wej[ciu do wody Wilkie chwyciB mnie za rami i wskazaB na co[ harpunem. Na dnie, jakie[ pitna[cie metrów pod nami, le|aBa pot|na kotwica, widoczna wyraznie na tle piasku koralowców. Z jej drewnianej cz[ci nic nie zostaBo, ale sam hak tkwiB w tej samej pozycji, w jakiej zostaB rzucony przez zaBog usiBujc powstrzyma statek od wpBynicia na rafy. Widzc, |e kotwica pochylona jest <br><br></p> (5) Mo|na je dojrze na mapie Thomasa Jefferyego z 1775 roku.<br><br> <p class="artykul">w kierunku rafy, popBynli[my w kierunku pBycizny. Statek poszedB na dno okoBo stu metrów od kotwicy, gdzie gBboko[ osigaBa zaledwie sze[ metrów. Nie pozostaBy ju| |adne drewniane elementy, ale miejsce spoczynku okrtu byBo rozpoznawalne dziki le|cym w prostej linii kamieniom balastowym*(6). To musiaBa by du|a jednostka. DookoBa wraku le|aBy porozrzucane dziaBa, mocno obro[nite koralowcem. Przez kilka minut szukali[my maBego dziaBa, najlepiej z brzu, które mogliby[my wcign do Bodzi, ale wida byBo tylko du|e |elazne sztuki. Cokolwiek ten statek przewoziB, le|aBo teraz przysypane piaskiem i koralowcami. Jeff na widok niebezpiecznych rekinów miaB wBczy silnik Bodzi, bo dzwik rozchodzi si bardzo daleko pod wod. Gdy usByszeli[my prac motoru, zdecydowali[my si odBo|y na razie poszukiwania i wróci do Bodzi. Wcze[niej widzieli[my niegrozne rekiny z gatunku pielgnic ale teraz zobaczyli[my, dlaczego Jeff zaczB si niepokoi. Bardzo du|y rekin mBot okr|aB powoli Bódz. Razem z Wilkiem uBo|yli[my si nieruchomo na powierzchni wody, przygldajc si, jak Jeff próbuje odstraszy rekina. Najpierw w stron rekina poleciaBa kamizelka ratunkowa, chwil potem Jeff rzuciB piciogalonowy kanister z paliwem, ale rekin dalej kr|yB niewzruszony. Nagle wielkie cielsko zanurkowaBo i odpBynBo. Gdy Jeff pomagaB nam wspi si po drabince na Bódz, wyja[niB dziwne zachowanie rekina. Widzc, |e nie uda mu si go przestraszy, wrzuciB do wody z drugiej strony Bodzi du| ryb, któr zBowiBem rano. Po lunchu nie zobaczyli[my ju| groznego rekina, wic postanowili[my kontynuowa eksploracj rafy. Jeszcze dwukrotnie tego popoBudnia widzieli[my du|e rekiny, ale byli[my tak zafascynowani raf, |e zignorowali[my je, one zrobiBy to samo. W niecaBe trzy godzinyznalezli[my kolejne trzy bardzo stare wraki. Na kamieniach balastowych jednego z nich le|aBo maBe dziaBo i postanowili[my spróbowa wcign je na pokBad Bodzi. Jeff spu[ciB lin, a Wilkie obwizaB dziaBo, które do[ Batwo oderwaBo si od cz[ciowo porastajcych je koralowców. Zaczli[my wciga je na pokBad. Cho dziaBo miaBo niewiele ponad metr dBugo[ci, musiaBo wa|y grubo ponad dwie[cie kilogramów. Mimo wysiBków, nie mogli[my wycign go z wody, wic z |alem pozwolili[my mu opa[ na dno. Zakotwiczyli[my tam na noc i rankiem ruszyli[my z powrotem na Roatan. Na dBugo[ci okoBo póBtora kilometra zauwa|yli[my pozostaBo[ci po czterech wrakach. Rafa ma dwie[cie czterdzie[ci kilometrów dBugo[ci i dawne mapy ukazuj wraki na caBej jej dBugo[ci. Dla tych, którzy preferuj podwodne poszukiwania skarbów nie ma chyba lepszego terenu na Bowy ni| rafy Glover i Four Keys w póBnocno-zachodnich Karaibach. Mo|e kiedy[ tam powróc, cho nie licz na to za bardzo. Moj pierwsz miBo[ci s skarby Inków i ich przodków. Jedno miejsce, o którym wiem, w Hondurasie, |e jest peBne zBota i caBkiem mo|liwe, |e jako jedyna osoba znam jego poBo|enie.<br><br> <p class="artykul">ST. JORGE DE OLANCHO<br> zostaBo zaBo|one przez Hiszpanów w roku 1530, jako punkt zborny zBota wydobywanego przez niewolników z kilku rzek w póBnocnym Hondurasie. Miasto le|aBo na zachodnim brzegu rzeki Olancho, w górze rzeki, gdzie BczyBa si ona z rzek Guayape. Ponad trzy kilometry na póBnoc od miasta wznosiBa si niedostpna góra zwana El Bo-queron. Dwa razy w roku zBoto byBo Badowane na juczne zwierzta i ruszaBo w gst d|ungl do portowego miasta Trujillo, gdzie byBo odbierane przez hiszpaDskie galeony po drodze do Panamy lub Hawany. Do roku 1611 w St. Jorge de Olancho |yBo cztery tysice Hiszpanów i kilka tysicy indiaDskich robotników. {ycie w tym rejonie byBo ci|kie. Temperatura latem dochodziBa prawie do czterdziestu stopni, a zimowe deszcze zamieniaBy spokojne rzeki i strumienie w rwce potoki. Zaopatrzenie wysyBane z Panamy rzadko docieraBo do osadników, bo Indianie ze szczepu Paya |yjcy w d|ungli regularnie napadali na konwoje z zapasami. Hiszpanie zdecydowali si wic na produkcj najró|niejszych przedmiotów pierwszej potrzeby ze zBota którego mieli pod dostatkiem. Strzemiona, przedmioty kuchenne, guziki, sprzczki, zawiasy, a nawet sztuce, wszystko to byBo produkowane z kruszcu, którego obfito[ potwierdzaBy raporty wysBane do Hiszpanii przez ksi|y z Olancho. W styczniu 1611, w czasie pory deszczowej, pot|ne trzsienie ziemi dotknBo rozlegBy rejon Hondurasu. Zbocze El Boueron od strony rzeki osBabione przez deszcze i poruszone przez trzsienie ziemi runBo w wski kanion rzeki Olancho. Tysice ton skaB i wulkanicznej gleby zablokowaBo rzek, kompletnie tamujc jej bieg. Kataklizm spustoszyB miasto. Wikszo[ ceglanych budynków zostaBa zniszczona lub powa|nie uszkodzona i wielu Hiszpanów zginBo pod gruzami solidnych domów, podczas gdy przykryte li[mi z palm szaBasy Indian nie ucierpiaBy. W nocy, zaledwie sze[ godzin po trzsieniu ziemi, ci, którzy je przetrwali, usByszeli przera|ajcy dzwik. Wezbrana rzeka Olancho utworzyBa jezioro i ci[nienie gwaBtownie rosncej wody przerwaBo tam. W cigu kilku minut [ciana wody runBa w dóB, dopeBniajc dzieBa zniszczenia St. Jorge de Olancho. Katastrof prze|yBo niespeBna dwustu Hiszpanów. Ruiny niegdy[ kwitncego miasta zostaBy opuszczone i ci, którzy przetrwali, udali si na póBnocny zachód, zakBadajc tam istniejce do dzi[ miasto Olanchito (MaBe Olancho). Uzbrojony w raport z 1857 roku, sporzdzony przez angielskiego in|yniera górnictwa Williama V. Wellsa, i kolekcj map z siedemnastego i osiemnastego wieku, postanowiBem poszuka lokalizacji starego miasta. Wells, który badaB mo|liwo[ci wydobywania zBota na zlecenie kalifornijskiej grupy wydobywczej, zostaB doprowadzony do ruin przez Indian. OpisaB, |e kilka ceglanych [cian wci| staBo i |e daBo si rozpozna miejsce, gdzie kiedy[ znajdowaB si gBówny skwer. Nie miaBem pojcia, czy te [ciany wci| bd staBy, ponad sto lat po raporcie Wellsa, ale poniewa| rejon,<br><br></p> (6) Natura nie ukBada kamieni w symetrycznych grupach w linii prostej wic mo|na po tym rozpozna miejsce, w którym le|y wrak.<br><br> <p class="artykul">Robin Moore i Howard Jennings - AOWCY SKARBÓW w którym mogBo si znajdowa miasto, zostaB znacznie zaw|ony przez jego poBo|enie wzgldem rzeki i dystans od El Boqueron, gra zdawaBa si by warta [wieczki. ByBo niemal pewne, |e w ruinach musiaBa le|e pogrzebana fortuna. Oprócz setek zBotych przedmiotów i zBota przygotowanego do transportu do Trujillo mówiBo si o kolejnej zBotej figurze Matki Boskiej naturalnych rozmiarów, pozostajcej w ruinach. W 1965, czekajc na ukoDczenie prac nad pogBbiark, któr miaBem zabra nad rzek Paulaya, zdecydowaBem si spdzi kilka dni na poszukiwaniach tego miejsca. Zabierajc ze sob Wilkie Coopera jako tBumacza, przejechaBem prawie dwie[cie kilometrów po brudnych, zakurzonych, dziurawych i niebezpiecznych drogach, do miasta Jutipalca w Hondurasie. Zostawili[my tam land rovera jako depozyt za wynajte konie i nastpnego ranka ruszyli[my w stron El Boqueron wyrastajcego wyraznie z d|ungli dwadzie[cia cztery kilometry na wschód. Posuwajc si dobrym szlakiem, dotarli[my do podnó|a góry w poBudnie i rozBo|yli[my obóz nad rzek Olancho. Raport wskazywaB na to, |e Wells nie miaB |adnych problemów ze znalezieniem Indian, którzy mogli go doprowadzi do ruin, i sdziBem, |e my tak|e nie bdziemy mieli z tym kBopotu. Jednak po czterech dniach wdrowania w gór i w dóB rzeki, wypytywania Indian na obu brzegach, nie znalezli[my nikogo, kto widziaBby ruiny opisywane przez Wellsa. Jedynym prawdopodobnym wytBumaczeniem byBy obfite roczne opady deszczu, które pewnie rozmyBy do koDca ruiny. Z wczesnych opisów miasta wiedziaBem, |e powinno znajdowa si poni|ej El Boueron, na zachodnim brzegu Olancho, przed uj[ciem do rzeki Guayape. Trzeba byBo przeszuka pi kilometrów gstej d|ungli, w której roiBo si od w|y. WynajBem o[miu Indian, by wycinali szlaki przez busz, i po czterech dniach pracy dotarli[my do pBaskiego terenu rozcigajcego si z dala od rzeki, ponad trzy kilometry poni|ej El Boqueron. Gdy oczy[cili[my pBaski kawaBek, ukazaBy si fragmenty starych [cian. Wkrótce byBo wida fundamenty wielu budynków. Tutaj le|aBo Olancho, byBem o tym przekonany. ChciaBem tam zosta i przeszuka miasto, ale nie miaBem ze sob wykrywaczy, a bez nich nie mogBem wiele zrobi. Z |alem zanotowaBem poBo|enie miasta i wróciBem do San Pedro Sula, by dokoDczy prac nad pogBbiark. Znalezienie zaginionego miasta i [wiadomo[, |e przede mn nie dotarB tam |aden poszukiwacz skarbów, dawaB mi prawie peBn satysfakcj. Teraz d|ungla znowu zarosBa miasto i ukryBa bogactwo zalegajce pod ruinami. By mo|e wróc tam którego[ dnia lub kto[ czytajcy t ksi|k odnajdzie skarby St. Jorge de Olancho. W tym i poprzednich rozdziaBach wskazywaBem na rejony, a nawet konkretne miejsca, spoczywaj znaczne skarby. Wci| jestem pewien, |e na Morant Keys mo|na znalez pirackie skarby i wspóBczesne wykrywacze metalu s ju| wystarczajco dokBadne, by tego dokona, nawet w pobli|u sBonej wody. W rzece Paulaya wci| znajduje si zBoto i nie mam wtpliwo[ci, |e s w Ekwadorze rzeki, w których co roku wraz z deszczem z gór wypBukiwane s szmaragdy. Jest te| pozostawiona przez ekspedycj Mitchell-Hedgesa trzecia skrzynia na wyspie Roatan. Kiedy mieszkaBem nie zale|aBo mi na kBopotach z lokalnymi wBadzami. Jednak czsto my[laBem o tej skrzyni i mo|e pewnego dnia... Wreszcie, trzeba oczywi[cie powiedzie o gigantycznej ilo[ci skarbów ukrytych w staro|ytnych kurhanach i grobowcach w Peru, Kolumbii, Ekwadorze i wikszo[ci Ameryki Centralnej, a| do póBwyspu Jukatan. Nawet nie ruszyBem czubka góry lodowej tych niesamowitych bogactw pozostawionych temu wieki przez ludzi nale|cych do ró|nych cywilizacji i nie daBbym rady tego zrobi w cigu tuzina |y. Ale próbowaBem i bd dalej próbowaB i by mo|e znowu odczuj satysfakcj z odnalezienia skarbów staro|ytno[ci, pokazania ich [wiatu i ogldania ich w którym[ z wielkich muzeów w USA lub Europie. Korzy[ci finansowe, cho czsto znaczne i nie do pogardzenia, to tylko jeden z powodów, dla których szukam skarbów. Przygoda w niedostpnych rejonach [wiata, rezultaty trwajcych tygodniami badaD i niezwykBe uczucia towarzyszce odkryciu s tym, co sprawia, |e wci| powracam do miejsc, do których dotarBo niewielu ludzi. To bd pamitaB wiele lat pózniej, a na widok znalezionych przez siebie przedmiotów bd odczuwaB dum, |e przyczyniBem si do poznania naszej przeszBo[ci. Poszukiwacze skarbów byli od dawna oskar|ani o zakBócanie badaD naukowych poprzez okradanie grobowców i niszczenie stanowisk archeologicznych. Prawda jest taka, |e to wBa[nie poszukiwacze skarbów bardzo czsto odkrywaj takie miejsca, jak Coaue. o tak jak w Coaue wikszo[ poszukiwaczy kopie ostro|nie, naruszajc stosunkowo niewielki obszar i wycigajc jedynie skromn cz[ wszystkich materiaBów dostpnych do badaD archeologicznych. W Coaue otworzyBem mniej ni| pidziesit grobów z setek tysicy, które musz si tam znajdowa. Jest wystarczajco du|o miejsca na archeologiczne badania artefaktów i kultury tego staro|ytnego miasta, teraz, kiedy zostaBo ono odkryte i cz[ciowo spenetrowane - przez poszukiwacza skarbów. Przecie| wielu znanych archeologów to te| poszukiwacze skarbów i wiele najwikszych odkry naszych czasów zostaBo dokonanych przez ludzi, którzy byli bardziej Bowcami przygód ni| naukowcami. Staro|ytna Troja zostaBa odkryta przez Heinricha Schliemanna, który wywiózB z niej fortun w zBocie; Wenus z Milo przemyciB z Grecji czBowiek o nazwisku Brest i dostarczyB do Luwru (a tam od razu zgubiono kilka wa|nych fragmentów rzezby); sir Tomkyns Hilgrove Turner dostaB kamieD z Rosetty jako Bup wojenny podczas kampanii napoleoDskiej; Giovanni Belzoni, który prowadziB wykopaliska w Abu Simbel i otworzyB drug piramid, byB przede wszystkim poszukiwaczem skarbów i showmenem; dwie[cie skrzyD materiaBu  znalezionego" na Akropolu przyniosBo lordowi Elginowi nagrod trzydziestu piciu tysicy funtów od brytyjskiego parlamentu. Ocenia si, |e a| osiemdziesit pi procent staro|ytnych zabytków w zbiorach British Museum zostaBo nielegalnie wywiezione z kraju pochodzenia i potem zakupione przez to muzeum. Kurator muzeum w Cleveland ocenia, |e dziewidziesit procent zabytków w ka|dym muzeum mo|e pochodzi z takich zródeB. Czy popeBniBem [witokradztwo przez naruszenie spokoju zmarBych? MinBy tysice lat, powstawaBy i upadaBy caBe cywilizacje, o których nie dowiemy si prawie niczego, je[li nie bdziemy bada nale|cych do nich przedmiotów codziennego u|ytku. Jedynym sposobem s prowadzone ostro|nie badania wykopaliskowe. Czy praca archeologa jest mniejszym [witokradztwem ni| poszukiwanie skarbów. W rzeczywisto[ci to wBa[nie poszukiwacz skarbów, z ograniczonymi [rodkami i peBn wiedz na temat warto[ci staro|ytnych przedmiotów, nie narusza bardziej miejsca wykopalisk ni| wakacyjne armie ochoczych studentów z Bopat i kilofem. Na oskar|enie jakobym byB wBóczykijem i nieodpowiedzialnym awanturnikiem, mog tylko odpowiedzie, |e pewnie przyczyniBem si bardziej do rozwoju wiedzy i nauki, ni| gdybym pracowaB w <img style="float: right; margin-top:15px; margin-bottom:15px; margin-left:15px; margin-right:15px " src="obrazki/lowcy.jpg"> jakim[ biurze, nie wspominajc o tym, |e zarobiBbym du|o mniej pienidzy. Nie |aBuj ani jednej minuty spdzonej w pogoni za przygod jako Bowca skarbów. Mam tylko nadziej, |e przede mn jeszcze wiele lat, by po[wici si wybranemu zajciu. Wci| jest jeszcze tak wiele do odkrycia!</p><br><br> Dla naszych córek, Lynn i Margo.<br> Obaj wyra|amy wdziczno[ dla naszego wieloletniego przyjaciela Ala Dempseya. Al byB nasz ostoj w Miami dokd zawsze mogli[my si uda po pomoc, która byBa bezcenna podczas powstawania tej ksi|ki.<br> <p class="artykul">Robin Moore i Howar Jennings</p><br><br><br> Ksi|ka  Aowcy Skarbów ukazaBa si nakBadem Instytutu Wydawniczego  Erica i jest dostpna w ka|dej dobrej ksigarni.<br><br><br> Powie[ "Aowcy Skarbów" napisana zostaBa przez zawodowego pisarza (Moore) oraz zawodowego "awanturnika" (Jennings). W caBo[ci oparta na do[wiadczeniach autorów, co czyni j wiarygodn. Opisuje pocztki poszukiwania skarbów w Ameryce PoBudniowej, przemyt i inne przygody z czasów, kiedy jeszcze niewiele osób si tym zajmowaBo.<br><br> <!-- ***************KONIEC TREZCI STRONY*************** --> <BR><BR><BR> <a class="sectionHead" HREF="spisTresci.html">Powrót do spisu tre[ci.</A> <BR><BR><BR><BR><BR> <!-- Stopka --> <div id="bottomMenu"> <a href="http://www.thesaurus.com.pl">Copyright &#169 by Thesaurus News 2007.</a><br> <a href="http://www.thesaurus.com.pl">All Rights reserved &#174</a> </div> <!-- Koniec stopki --> <!-- Statystyki --> <script type="text/javascript"> var gaJsHost = (("https:" == document.location.protocol) ? "https://ssl." : "http://www."); document.write(unescape("%3Cscript src='" + gaJsHost + "google-analytics.com/ga.js' type='text/javascript'%3E%3C/script%3E")); </script> <script type="text/javascript"> try { var pageTracker = _gat._getTracker("UA-7157373-2"); pageTracker._trackPageview(); } catch(err) {}</script> <!-- Koniec statystyki --> </BODY> </HTML>