"...Jeśli sądzisz, że chciałbyś być poszukiwaczem, ale nie jesteś pewien czy żona będzie z tego zadowolona, albo wątpisz czy mógłbyś spędzać tyle czasu poza swoją regularną pracą lub obawiasz się, że jako kobieta stracisz część swojej kobiecości, to w rzeczywistości wybór już został dokonany. Poszukiwanie skarbów jest bowiem nie tyle zawodem, co stylem życia..."
- Howard Jennings

Niemieckie bronie odwetowe


Niemieckie bronie odwetowe, mimo że opracowywane całkowicie od siebie niezależnie przez ośrodki wręcz ze sobą konkurujące, uzyskały wspólną nazwę "Vergeltungswaffen": V-1, V-2 oraz V-3. Istnieją pogłoski z pogranicza fantastyki, że opracowywano też inne bronie o kolejnych numerach, jednak w tym artykule opisane zostały te, których istnienie zostało wiarygodnie udokumentowane





Przeciwlotnicze pociski zbliżeniowe to pociski, które rażą cele powietrzne nie tylko przez bezpośrednie trafienie w cel, ale również w wyniku detonacji pocisku w jego pobliżu. Definicja ta nie dotyczy sposobu naprowadzania pocisku na cel. Detonacja pocisku może nastąpić w wyniku : * ręcznego nastawu czasu zadziałania zapalnika; * automatycznego wybuchu pocisku w wyniku wydania komendy do detonacji przez naziemny radar śledzący, na podstawie odległości zmierzonej pomiędzy pociskiem a celem; * wybuchu pocisku w wyniku zadziałania zapalnika na podstawie pomiarów przez radiozapalnik pocisku pewnych fizycznych parametrów celu (skutecznej powierzchni odbicia, magnetyzmu własnego czy tez fali akustycznej).


Bomba latająca V-1 (Fieseler Fi.103 lub Flakzielgerat FZG.76)
Bezzałogowy samolot o napędzie odrzutowym i stosunkowo prostej konstrukcji opracowany przez zakłady Fieseler'a z udziałem Luftwaffe. Bomba V-1 wystrzeliwana była ze specjalnych ramp gdzie na etapie rozbiegu dostawała dodatkowy napęd (najczęściej była to skumulowana para wytworzona przez generator). Prosty mechanizm żyroskopowy połączony z kompasem kierował bombę na cel, specjalny mechanizm połączony zukładem mierzącym odległość w odpowiednim momencie wprowadzał pocisk w lot nurkujący i odcinał dopływ paliwa. Pocisk rozwijał prędkość około 600km/godz. a więc z trudem mógł być doścignięty przez alianckie myśliwce, takie osiągi zapewniał nowatorki silnik odrzutowy Argus'a na paliwo płynne - charakterystyczny odgłos pracy pochodził z cyklicznego spalania mieszanki niskooktanowego paliwa przepompowywanej do komory spalania (wtrysk mieszanki - zamknięcie dopływu - spalanie i wyrzut gazów). Uwagę anglików przyciągnęła wzmożona aktywność wroga przy budowie instalacji przypominających stok narciarki (nazywali je "ski-sites"). Analizując fotografie rozpoznania lotniczego, okazało się że są to wyrzutnie V-1, a naliczono blisko 100 takich budowli - każda z nich ukierunkowana na cele w Anglii. Zarządzono niezwłoczne bombardowanie tych obiektów. Naloty przyniosły niewielki skutek, ale Niemcy zdali sobie sprawę, że ich działania są zbyt oczywiste i od tej pory "ski sites" służyły do odwrócenia uwagi od ich nowego projektu budowy wyrzutni o znacznie prostszej konstrukcji, która mogła być wzniesiona na uprzednio przygotowanych fundamentach i gotowa do działania wciągu 5 - 6 dni. Zamysłem było zsynchronizowanie ataku bombami V-1 z inwazją aliantów, której nadejście przestało być tajemnicą, ataku bombami V-1 z inwazją aliantów, której na-dejście przestało być tajemnicą,takie uderzenie miało obniżyć morale nacierających wojsk. Operacja "Overlord" rozpoczęła się - desant wojsk sprzymierzonych 6.VI.1944 ("D-Day") wyprzedził przygotowania Niemców, głównie za sprawą bombardowań infrastruktury - dostawa nowych wyrzutni na miejsce mocno się skomplikowała. 15 czerwca 1944r. pułkownik Wachtel zgłosił gotowość 55 katapult i natychmiast wydano rozkaz zsynchronizowanego ostrzału i utrzymania go w nocnych godzinach od 23:18 do 4:30.Do południa następnego dnia wystrzelono 244 bomby, 45 z nich rozbiło się przy starcie niszcząc przy tym 9 wyrzutni. Jena z bomb spadła na francuską wioskę znajdującą się na jej trasie przelotu zabijając 10 mieszkańców. Obrona przeciwlotnicza Londynu okazała się bezskuteczna, ponieważ zestrzelone V-1 spadały i tak na tereny zamieszkałe. Gruntowna reorganizacja obrony musiała zostać przeprowadzona i to bardzo szybko. Już 19.VI. wzdłuż południowego wybrzeża rozlokowanych było 412 ciężkich i 1,184 lekkich dział przeciwlotniczych razem z 200 stanowiskami rakietowymi oraz stale gotowymi do startu myśliwcami przechwytującymi. Wielce pomocne okazały się nowe amerykańskie systemy radarowe SCR.584, które w połączeniu z nową amunicją dla dział przeciwlotniczych (zapalniki zbliżeniowe) znacznie podniosły skuteczność obrony. Rosnące doświadczenie załogi stanowisk obronnych dobrze oddają statystyki: pierwszy tydzień po reorganizacji - skuteczność 17%, drugi - 24%, trzeci - 27%, czwarty -40%, piąty - 55%, szósty - 60%, siódmy - 74%. Niepokojące wciąż były nadlatujące znad Morza Północnego bomby V-1 odpalane w powietrzu z samolotów, tutaj jedynym środkiem zaradczym były wzmożone patrole przestrzeni powietrznej. Do 5.VII. w wyniku ostrzału V-1 zginęło 2,500 londyńczyków. Ofensywa aliantów w głąb kontynentu przyniosła długo oczekiwane wytchnienie - ostatnia bomba V-1 wystrzelona z naziemnych instalacji terenów Francji dotarła do Anglii 1.IX.1944 roku. W późniejszych fazach działań wojennych Niemcy wykorzystywali jeszcze V-1do ostrzału celów w Belgii i Holandii. Do Anglii dolatywały V-1 wystrzeliwane z samolotów znad Morza Północnego oraz trzech katapult w zachodniej Holandii. Nie był to koniec zmartwień Londyńczyków, już wkrótce ich kruchy spokój miał być zburzony przez jeszcze groźniejszą broń, przeciw której nie było skutecznej obrony przeciwlotniczej. 10,492 bomby latające zostały wystrzelone w warunkach bojowych, 2,492 spadły na Londyn. Bomby V-1 odebrały życie 6,000 osób.


We wrześniu 1939 r. rozpoczęła się kampania niemiecka na Polskę. W momencie rozpoczęcia działań wojennych Peenemünde otrzymało priorytet w uzyskiwaniu wielkich kredytów. Pięć tygodni później, gdy Polska skapitulowała Hitler polecił ograniczyć kredyty, ponieważ zwycięstwo nad Polską utwierdziło go w przekonaniu, że w tej wojnie i tak już nie potrzebne mu będą rakiety. Gdy w 1940 r. padła Francja, Peenemünde skreślono w ogóle z listy zakładów priorytetowych. Dopiero po zakończonej niepowodzeniem „bitwie o Anglię”, Hitler znowu przypomniał sobie o projekcie A-4. W cztery miesiące później rozwojowi rakiet przyznano najwyższy wówczas w Niemczech stopień priorytetu – (SS).

1. Głowica bojowa;
2. Żyroskopowy system naprowadzający;
3. Odbiornik radiowy systemu naprowadzającego;
4. Mieszanina alkoholu etylowego i wody;
5. Korpus pocisku;
6. Zbiornik ciekłego tlenu;
7. Zbiornik nadtlenku wodoru;
8. Butle ze sprężonym azotem;
9. Komora reakcyjna nadtlenku wodoru;
10. Pompa paliwowa;
11. Zapłonniki mieszaniny wodno-alkoholowej;
12. Rama zespołu napędowego;
13. Komora spalania (zewnętrzne powłoki);
14. Skrzydło;
15. Wtryskiwacze alkoholu;
16. Sterownice strumienia gazów wylotowych;
17. Powierzchnie sterowe (lotki);


Rakieta V-2 (Aggregat 4)
Po przegranej pierwszej wojnie światowej Niemcy zostały obłożone licznymi sankcjami ograniczającymi ich możliwości zbrojenia się, jednak żaden z zakazów nie obejmował broni rakietowej, z czego też skrupulatnie skorzystali. W 1930r. niemiecka armia powołała specjalny oddział który miał zajmować się rozwojem broni rakietowej - na jego czele stanął 35- letni kapitan Walter Dornberger. W 1932 roku zatrudnił on do pracy badawczej młodego doktora Wernhera von Brauna, który w ośrodku badawczym w Kummersdorfie prowadził doświadczenia z silnikami rakietowymi. Pierwszym efektem pracy jego zespołu była 150-kilogramowa rakieta Aggregat 1 (A1), jednak siła ciągu silnika była zbyt mała aby pozwolić jej oderwać się od ziemi. Kolejny model - A2 - z silnikiem o ciągu 1 tony poszybował na wysokość ponad 2,000 metrów pod koniec 1934 roku. Ogłuszający ryk silnika robił wrażenie na każdym, kto był świadkiem pokazu, w efekcie projekt broni rakietowej dostał wyższy priorytet i zaczęto szukać bardziej dogodnego miejsca na kontynuację badań które zyskały klauzulę najwyższej poufności. Wybór padł na teren wyspy Uznam, w okolicy miejscowości Peenemünde, tam też powstała kolejna wersja - A3. Mimo że znacznie usprawniono ją w stosunku do poprzedniego modelu wciąż nie spełniała oczekiwań zwłaszcza jeśli chodzi o stabilność w pierwszej fazie lotu. Prawdziwym przełomem stał się projekt A4 - ta 13-tonowa konstrukcja zdolna przenieść 1-tonową głowicę bojową na odległość blisko 300km mogła uderzyć z dokładnością 500metrów w azymucie i 1000metrów w odległości (praktyka pokazała że to założenie było przesadzone). Paliwo stanowiła mieszanka dwóch podstawowych składników: ciekłego tlenu i alkoholu wtłaczanych przez pompy wysokiej mocy napędzane gazami powstałymi w wyniku gwałtownej reakcji chemicznej nadtlenku azotu z nadmanganianem potasu do komory spalania, ciekły tlen i nadtlenek azotu w ówczesnych czasach były trudne do wytworzenia i bardzo kosztowne, jednak wizja posiadania broni której nie da się powstrzymać gdy już jest w powietrzu zapewniła jej twórcom szczególną przychylność Hitlera. Prace nad rakietą A4 (V-2) okazały się trudniejsze niż zakładano, ciąg niepowodzeń, tysiące modyfikacji i setki nieudanych prób tego dowodzą. 18 marca 1942 przeprowadzono pierwszą nieudaną próbę V-2 (rakieta eksplodowała w czasie testu komory spalania). Druga próba z 13 czerwca również zakończyła się fiaskiem, lecz tym razem rakieta uniosła się na wysokość 5,000 metrów przekraczając przy tym prędkość dźwięku. W chwilę po starcie silnik zamilkł a rakieta rozbiła się o powierzchnię morza niecałe 2 kilometry od stanowiska testowego. Pierwsza udana próba miała miejsce 3 października 1942 roku - rakieta po udanym starcie przeleciała 190 kilometrów i uderzyła w powierzchnię morza 3,500 metrów od założonego celu. Sukces ten nie oznaczał końca kłopotów, odsetek udanych startów był porażająco niski, zawodziły wszystkie elementy po kolei: elektronika, zawory, rozszczelnianie przewodów z paliwem - wkrótce ośrodek w Peenemünde usiany był kraterami po nieudanych startach V-2. Wzmożona aktywność w Peenemünde nie pozostała niezauważona w sztabie aliantów, już wcześniej wiele przesłanek świadczyło o tym, że Niemcy intensywnie pracują nad rozwojem broni rakietowej. Nie czekając aż pierwsze rakiety wejdą do masowej produkcji zarządzono bombardowanie ośrodka badawczego. Zadanie nie było łatwe już teraz na wyspie rozlokowane były baterie przeciwlotnicze i ciągle je rozbudowywano; lotnictwo także pozostawało w stałym pogotowiu - Niemcy spodziewali się ataku. Bezpośredni nalot wiązałby się z ciężkimi stratami, więc Alianci postanowili użyć podstępu - na atak na Peenemünde składały się dwie operacje: "Hydra" bombardowanie ściśle określonych celów na wyspie oraz "Whitebait" pozorowany atak bombowy na Berlin. Wieczorem 17 sierpnia 1943 roku,9 maszyn typu Mosquito przeleciało na wyspą Uznam prowokując alarm przeciwlotniczy, jednak bombardowanie nie nastąpiło - samoloty kierowały się dalej na południe, na Berlin. Gdy tylko pierwszy Mosquito pojawił się nad miastem artyleria przeciwlotnicza rozpoczęła wściekły ostrzał, wszelkim dyspozycyjnym jednostkom nakazano obronę stolicy przed nalotem bombowym który nigdy nie nastąpił, w ferworze ostrzału baterie przeciwlotnicze strzelały do przybyłych na pomoc niemieckich myśliwców przechwytujących ignorując ich sygnały świetlne - na niebie nad Berlinem zapanował chaos. W tym czasie rozpoczął się właściwy nalot bombowy na Peenemünde, obrona przeciwlotnicza milczała uznając że to kolejny fałszywy alarm. Z uwagi na "obronę" Berlina, tylko nieliczne samoloty obrony przeciwlotniczej dotarły na miejsce zadając aliantom stosunkowo niewielkie straty. Tej nocy alianci stracili 41 maszyn w tym jeden Mosquito zestrzelony nad Berlinem. Peenemünde przestało być bezpiecznym miejscem do testów rakiet V-2. Wkrótce po bombardowaniu, w Wilczym Szańcu Hitler'a podjęto decyzję o przeniesieniu testów na teren poligonu SS Heidelager a dokładniej do miejscowości Blizna znajdującej się na jego terenie. Tutaj kontynuowano próby, wciąż z bardzo małą skutecznością - do połowy czerwca 1944 roku tylko 26 z 57 odpalonych rakiet zdołało wystartować a tylko 4 spośród nich osiągnęło cele w okolicach wsi Sarnaki - pozostałe eksplodowały w powietrzu (liczby te podaje D.Irving, jednak inne źródła, między innymi meldunki AK pozwalają stwierdzić że odpaleń było ponad 200, z czego jedynie mała część osiągnęła zamierzony cel). Rozszczelnienie się zbiornika z paliwem pod wpływem wibracji i ciepła uznano za przyczynę powtarzających się eksplozji rakiet w powietrzu. Pierwsze próby rakiet ze zmodyfikowanym zbiornikiem paliwa zakończyły się sukcesem, wyglądało na to że jeden z największychproblemów technicznych został wyeliminowany. Należy także wspomnieć że A4 była podstawą do testów nowego typu rakiet powietrze-ziemia, tzw. "Wasserfall", jeden z prototypów wyposażony w zaawansowany system sterowania radiowego wystrzelony z Peenemünde rozbił się w Szwecji 13.VI.1944. Wywołało to wielką konsternację zarówno wśród aliantów jak i Niemców, którzy zrezygnowali ze starań odzyskania wraku od neutralnych Szwedów uznając że modyfikacje dokonane w tym egzemplarzu mogą jedynie naprowadzić alianckich naukowców próbujących rozpracować broń V-2 na nieprawidłowy tok rozumowania. 6.IX.1944 przystąpiono do pierwszej próby użycia V-2 do ataku na Paryż który przeszedł w ręce sprzymierzonych - obydwie rakiety nie zdołały się jednak wznieść z wyrzutni. Pierwsza rakieta spadła na londyńską dzielnicę Chiswick 8.IX. 1944 roku o godz. 18:43 zabijając 7 i raniąc 17 mieszkańców. Kilkanaście sekund później uderzyła druga. Radary nie zaobserwowały nadlatujących rakiet, ale charakterystyczny grzmot ponaddźwiękowego pocisku słychać było w wielu częściach miasta. Wkrótce stało się jasne że rakiety odpalane są z mobilnych stanowisk nieopodal Hagi, około 320 kilometrów od Londynu. Rozpoczął się wyścig z czasem, zajęcie terenów z których mógł być prowadzony ostrzał nie było łatwe, dlatego też obrona przed atakiem V-2 sprowadzała się do bombardowań wszelkich transportów kolejowych zmierzających w okolice Hagi. Ostatnie krwawe żniwo A4 zebrała 27.III.1945 trafiając w blok mieszkalny w Stepney zabijając 130 osób, ostatnia rakieta A4 w tej wojnie spadła na przedmieścia Orpington tego samego dnia. W czasie ofensywy V-2, 517 rakiet uderzyło w Londyn (537 poza nim, a 63 za linię brzegową), 1,265 spadło na Antwerpię. W wyniku eksplozji V-2 życie straciło 2,700 osób.




V-1 = samolot pocisk Fi 103
V-2 = rakieta balistyczna A 4
V-3 = działo wielokomorowe
HDP (LRK, Fernkampfwaffe,
Fleissige Lieschen, Mehrfachkammergeschuetz)
V-4 = czterostopniowy pocisk rakietowy RhZ 61 Rheinbote
V-5 = działo kolejowe 31 cm K 5 Glatt z pociskami PPG
V-6 = działo kolejowe 80 cm K Dora z pociskami PPG

Po wielu latach od zakończenia II wojny światowej, dokonuje się odkryć tajnych miejsc. Jednym z takich tajnych poligonów było Zalesie. Do dnia dzisiejszego zachował sie bunkier i pozostałości stanowisk ogniowych - fundamenty podłoża luf (130 m długości) dalekonośnych dział przeznaczonych dla pocisków V - 3.

1 – stery aerodynamiczne,
2 – komora spalania silnika rakietowego,
3 – pompy,
4 – zbiornik ciekłego tlenu,
5 – zbiornik alkoholu,
6 – pilot automatyczny,
7 – głowica z materiałem wybuchowym,
8 – stabilizatory,
9 – grafitowe stery gazodynamiczne

Działo V-3 (High-pressure-pump)
Działo dalekiego zasięgu o niekonwencjonalnej konstrukcji to kolejny pomysł na ostrzał Londynu z kontynentu. Głównym elementem konstrukcji działa zwanego też pompą wysokiego ciśnienia była lufa o długości ponad 120 metrów wzdłuż której, w bocznych komorach rozmieszczano dodatkowe ładunki wybuchowe detonowane w miarę przemieszczania się pocisku wzdłuż głównego kanału lufy. W ten sposób pocisk miał uzyskać wymaganą prędkość wylotową. Opracowano wiele różnych wersji pocisku o wadze od 78 do 127kg i długości od 182 do 325cm z 4 płetwami składanymi i 6 sztywnymi. Jednak żaden z nich nie był w stanie polecieć dalej niż 2/3 koniecznej odległości 153 kilometrów - tyle dzieliło Mimoyecques od centrum Londynu. To właśnie w Mimoyecques powstawał ogromny kompleks drążonych w skale korytarzy i szybów wraz ze stanowiskami na których miały być zamontowane działa V-3 - cała budowa pochłonęła potężne ilości betonu i była tak zaprojektowana aby być odporną na bombardowania z powietrza. Dzień 6.VII.1944 roku był dla Niemców niemiłą niespodzianką kiedy to do zbombardowania kompleksu alianci użyli nowych 5,5 tonowych bomb burzących typu "Tallboy". Ukryci przed nalotem w odziemnych korytarzach ludzie wpadli w panikę czując wstrząsy powodowane wybuchem tych gromnych bomb i obawiając się, że ściany nie wytrzymają tak silnych wybuchów. Mimo że tylko jeden szyb został bezpośrednio trafiony, zaniechano dalszych prac. Obiekty w Mimoyecques zostały zajęte przez aliantów wkrótce potem. Niejasna sytuacja polityczna wywołała obawy anglików że Francuzi mogą kiedyś użyć tych instalacji przeciwko nim, stąd też decyzja o wysadzeniu ich w powietrze - 9 i14.V.1945 dokonano kolejnych prób z 10 i 25 tonami materiałów wybuchowych, druga z nich zakończona sukcesem - podziemne korytarze zostały odcięte od świata. V-3 nigdy nie została zainstalowana w Mimoyecques, mimo że prace budowlane były na ukończeniu. Ostatecznie skonstruowano dwa działa V- 3 o zasięgu poniżej 70km - jedno zabudowano na lawecie kolejowej, drugie powstało na wzgórzu Hermeskeil. Pod koniec grudnia 1944 użyto ich do ostrzału celów w Antwerpii i Luksemburgu - obydwa wysadzili w powietrze wycofujący się Niemcy. Analizując poniesione przez Niemców istotne koszty i faktyczną wartość taktyczną broni odwetowych Hitlera można odnieść wrażenie, że wiara w skuteczność cudownej broni oraz to, że może ona odwrócić koleje wojny okazała się dla niego zgubna, tym bardziej, że rozwój broni V prowadzony był kosztem produkcji konwencjonalnego uzbrojenia - samolotów, pojazdów opancerzonych itp. Współpracownicy Adolfa Hitlera doskonale znali jego słabość do odważnych, czasami wręcz absurdalnych projektów - im bardziej abstrakcyjnie pomysł brzmiał tym epiej, a jeśli do jego realizacji potrzeba było wybudowania ogromnych betonowych struktur to jego aprobata była niemalże pewna. Takie skłonności umiejętnie wykorzystywali von Braun i Dornberger, uzyskując przychylność naczelnego wodza do realizacji swoich planów. Również alianci przecenili rolę V-1 i V-2 w działaniach wojennych, szczególnie że informacje uzyskane od wywiadowców lub z zeznań jeńców okazały się mocno przesadzone (nieraz mówili oni o rakietach ważących około 100 ton). Operacja Crossbow (pod takim kryptonimem podejmowano działania w walce z tajnymi broniami Hitlera) także okazała się bardzo kosztowna - w nalotach zginęło 2,900 lotników, a 450 maszyn nigdy nie powróciło, zrzucono 122,133 tony bomb. U schyłku wojny nasilił się wyścig obydwu sił alianckich (które coraz więcej dzieliło niż jednoczyło) do pozyskania jak najwięcej z dorobku niemieckiej myśli technicznej - celami stały się wszelka dokumentacja, narzędzia, oprzyrządowanie, a także ci których wiedza i doświadczenie mogły okazać się cenne. Wkrótce miała opaść "żelazna kurtyna", rozpocząć się wyścig zbrojeń i o podbój przestrzeni kosmicznej, a kto wystartuje do nich z lepszej pozycji zależało także od tego jak wiele będzie w stanie zagarnąć.

Piotr Puszkin


Powrót do spisu treści.




Copyright © by Thesaurus News 2007.
All Rights reserved ®