|
"...Jeśli sądzisz, że chciałbyś być poszukiwaczem, ale nie jesteś pewien czy żona będzie z tego zadowolona, albo wątpisz czy mógłbyś spędzać tyle czasu poza swoją regularną pracą lub obawiasz się, że jako kobieta stracisz część swojej kobiecości, to w rzeczywistości wybór już został dokonany. Poszukiwanie skarbów jest bowiem nie tyle zawodem, co stylem życia..."
|
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |


Ruch krucjatowy rozpoczął się od krucjaty zwanej ludową. Prowadził ją Piotr Pustelnik. Jako
kaznodzieja cechował się przede wszystkim talentem krasomówczym, charyzmą i ogromną wiarą w
końcowy sukces. Niestety brakowało mu zdolności organizacyjnych i przede wszystkim talentów
wojskowych. Jako podróżny kaznodzieja chodził od wsi do wsi, od miasta do miasta i głosił hasło
krucjaty. Podążyło za nim tysiące ludzi z Francji i z Rzeszy Niemieckiej, głównie chłopów i ubogich
mieszczan, sporo zwykłych przestępców i trochę zubożałych osób pochodzenia rycerskiego. Dla
większości z nich oczywistym było, że Ziemia Święta znajdowała się zaledwie kilka dni marszu z dala od
ich domostw, więc zupełnie nie byli przygotowani na kilkumiesięczną wędrówkę. W 1096 ta cała
chmara ludzi opuściła ostatecznie Kolonię, aby przez Węgry udać się do Kostantynopola. Cesarz
Aleksy I Komnen starał się ze wszystkich sił nie dopuścić do przypadków łupienia miejscowej ludności
przez krzyżowców i jak najszybciej doprowadzić tych ludzi w okolicę stolicy i przetransportować na
drugi brzeg Bosforu. Cesarz, pomimo licznych obaw wiązał pewne nadzieję z ruchem krucjatowym. W
ciągu swoich rządów, korzystając z usług wielu najemnych żołnierzy, nauczył się, że Frankom nie
należy ufać. Nie miał jednak innego wyjścia, gdyż od czasu utraty Anatolii, armia bizantyjska składała
się w zasadzie tylko z najemników. Cesarz liczył, że od każdego przywódcy krucjatowego wymusi
złożenie hołdu lennego, aby przejąć choć formalne zwierzchnictwo nad wszystkimi zdobytymi przez
krzyżowców ziemiami. Poza tym armie frankijskie, walczące na wschodzie, gwarantowały pewien
spokój ze strony Turków na granicy imperium. Nadzieje Aleksego szybko się jednak rozwiały, gdy
dowiedział się jacy ludzie wchodzą w skład owej krucjaty. Postanowił więc jak najszybciej pozbyć się
problemu i przetransportować tych pątników na drugi brzeg Bosforu. Oczywiście cała ta armia została
kompletnie rozbita przez wojska Kilidż Arslana I, sułtana Nikei. Samemu Piotrowi Pustelnikowi udało
się ujść z życiem z pogromu i wraz z garstką towarzyszy przedostał się do Konstantynopola, gdzie po
kilku miesiącach przyłączył się do wyprawy rycerskiej.
Wyprawa rycerska
Początki zajęcia Edessy
W 1097 roku w ślad za krucjata ludowa ruszyła
krucjata wojskowa. W zależności od miejsca zbiórki
rycerze wędrowali ku Ziemi Świętej czterema
szlakami: Rajmund, hrabia Tuluzy, wyruszył przez
Italię, Dalmację, Albanię, Grecję; Robert II z Flandrii
poprowadził oddziały z Brugii i Paryża przez Alpy i
Italię; Godfryd de Bouillon z braćmi przeszedł przez
Niemcy, Węgry i Bułgarię; Boemund z Tarentu i jego
siostrzeniec Tankred wybrali drogę morską z Brindisi i
dalej poprzez Grecję. Cztery armie połączyły się przed
Konstantynopolem. Dotarły tam w różnych odstępach
czasu, w związku z tym każdego z tych baronów
cesarz przyjął oddzielnie. Obdarowując prezentami i
grożąc bizantyjską armią, wymusił na każdym z nich
złożenie przysięgi lennej. Następnie już połączona
armia krzyżowa, pod duchowym przewodnictwem
biskupa Ademara Le Puy, który jako pierwszy
odpowiedział na wezwanie papieża, przeprawiła się
przez Bosfor. Wyprawie towarzyszył oddział
bizantyjski pod dowództwem generała Tatitikosa.
Pierwszym sukcesem Krzyżowców było odbicie Nikei
z rąk Kilidż Arslana, która została oddana cesarstwu.
Następnie armia krucjatowa wyruszyła dalej szlakiem
przez Anatolię.
Poważnym problemem całej wyprawy był brak
jednego wodza. Za głównodowodzącego uważał się
cały czas Rajmund z Tuluzy, jako że był pierwszym
rycerzem, ktory zgłosił. Jednak nawet papież nigdy
nie ogłosił go jednoznacznie dowódcą, nie mówiąc już
o innych baronach, dla których Rajmund wydawał sie
byc zbyt wyniosły i autorytatywny. Na potwierdzenie
tezy, że tak naprawdę krzyżowcy nie tworzyli jednej
zwartej armii, a raczej zbitkę hufców poszczególnych
baronów, świadczy fakt, że niedługo po dotarciu do
granic Syrii dwóch baronów odłączyło się od głównej
armii, aby spróbować podbić dla siebie jakieś
hrabstwa. Byli to Baldwin z Bouillon i Tankred. O ile
wyprawa Tankreda skończyła się na niczym, i wkrótce
powrócił on do głównej armii krucjatowej, o tyle
Baldwin odniósł znaczny sukces. Udało mu się zająć
dwa zamki, Ravendell i Turbussel. Wkrótce po tym
władca Edessy, imieniem Toros, nie posiadając prawie
w ogóle własnej armii, zdecydował się adoptować
Baldwina i tym sposobem uchronić Edessę od wielkiej
armii tureckiej, która właśnie zbierała się pod
Mosulem. Jako ciekawostkę można opisać bardzo
specyficzną ceremonię adopcyjną, która
obowiązywała wtedy na tych terenach. Mianowicie
Toros ubrał się w szeroką białą koszulę, pod którą
wślizgnął się Baldwin, a następnie potarli się nagimi
torsami. Ta sama procedura została następnie
powtórzona z żoną Torosa. W ciągu kilku miesięcy po
tej ceremonii zmarł Toros, a Baldwin jako prawowity
dziedzic, został władcą Edessy, zakładając pierwsze
państwo krzyżowe na wschodzie, zwane hrabstwem
Edessy.
Pod murami Antiochii
W październiku 1097 roku armia krucjatowa dotarła
pod mury Antiochii, której żmudne oblężenie trwało
ponad dziewięć miesięcy. W tym czasie armia
krzyżowa odpierała kilkakrotnie próby odsieczy
organizowane przez poszczególnych Emirów
tureckich, do których garnizon Antiochii słał listy z
rozpaczliwymi prośbami pomocy. W czasie oblężenia,
obóz opuścił grecki generał Titikos, słusznie bojąc się
zamachu na jego życie. Krzyżowcy, którzy i tak z
nieufnością odnosili się do cesarza, po tym incydencie
uznali, że nie obowiązuje ich przysięga złożona
Aleksemu. Wywołało to pewien sprzeciw, ale jednak
większość zwykłych żołnierzy uważała że postąpiono
słusznie. Uważali, że w końcu należała im się większa
pomoc ze strony cesarza, ponieważ walczą także w
obronie Bizancjum. Nie rozumieli, że cesarz nawet
gdyby chciał nie mógł zaoferować im większej
pomocy. Poza tym świetnie rozumiał, że baronowie
tylko czekają na możliwość wymigania się od
przysięgi, gdyż w końcu w większości przybyli na
wschód, żeby zdobywać ziemie dla siebie, a nie dla
cesarza. Wracając jednak do oblężenia, Antiochia była
potężnym miastem, które musiało zostać zdobyte,
jeżeli krzyżowcy myśleli o podbiciu Palestyny.
Ostatecznie w wyniku zdrady greka Firuza, dowódcy
jednej z bram miejskich, którego żonę uwiódł pewien
Turek, armia krzyżowa wdarła się do miasta. Zabito
wszystkich muzułmanów w mieście, a pozostałych
mieszkańców, choć pozostawiono przy życiu,
doszczętnie obrabowano. Krzyżowcom nie udało się
jednak zdobyć cytadeli. W tym samym czasie do
Antiochii kierowała się wielka armia turecka,
dowodzona przez atabega Mosulu Kurbugha. Udało
mu się zjednoczyć wielu emirów tureckich, którzy
dostrzegli zagrożenie ze strony wojsk krucjatowych.
Odsiecz jednak przyszła do miasta zbyt późno, gdyż
krzyżowcy kilka dni wcześniej zajęli miasto. Armia
Kurbughi przeszła więc do oblężenia. Krzyżowcy
znajdowali w bardzo kiepskim położeniu. W mieście
obleganym przez kilka miesięcy nie było już prawie
wcale pożywienia, na dodatek ciągle nie zdobyli
cytadeli. Czas działał jednak na ich korzyść, gdyż
sojusz Kurbughi zaczął się chwiać. W wyniku
wzajemnych zawiści i wrogości poszczególni
emirowie opuszczali szeregi jego armii. Poza tym
wielu władców tureckich zaczęło uważać, że
autorytatywny Kurbugha po zdobyciu Antiochii
będzie chciał ograniczyć niezależność ich państewek.
Pomimo dezercji, Kurbugha ciągle jednak dysponował
kilkukrotną przewagą liczebną. Krzyżowcow
podtrzywało na duchu znalezienie w podziemiach
katedry Antiochii włóczni, którą uznano za włócznię
świętego Maurycego. Ostatecznie w wyniku głodu,
pomimo śmierci ich duchowego przywódcy, legata
papieskiego Ademara z Le Puy, zdecydowali się na
atak. Wojsko miał poprowadzić Beomund z Tarentu,
który to namawiał wcześniej Firuza do zdrady, a także
organizował wiele działań oblężniczych. Z uwagi na
ciężką chorobę Rajmunda z Tuluzy, wszyscy
baronowie bezspornie uznali dowództwo Boemunda w
tej bitwie. Boemund wyprowadził swoją nieliczną,
zmęczoną armię w pole, która ze względu na głód
panujący w mieście utraciła konie. Kurbugha
wykorzystując tradycyjną taktykę turecką, rozpoczął
pozorowany odwrót, wciągając krzyżowców w
dogodniejszy teren, ciągle jednak zasypując ich
strzałami. Frankowie wiedząc, że nie mają nic do
stracenia parli jednak naprzód w zwartym szeregu.
Doszło do zaciętej walki. W przeciwienstwie do
Turków, Frankowie czuli, że nie mają absolutnie nic
do stracenia. Z czasem wszyscy sojusznicy Kurbughi,
widząc, że bitwa nie przebiega tak łatwo jak się
spodziewali, uciekli z pola walki. Osamotnione
wojska Kurbughi nie były wstanie dotrzymać pola
Frankom i zostały zniszczone. Władzę nad miastem
pomimo sprzeciwu Rajmunda z Tuluzy, przejął
Boemund, który mianował się księciem Antiochii.
Jerozolima
W czerwcu 1099 roku armia krzyżowa licząca
jakieś 12 tys. pieszych, 1,2 tys. konnych i tłumy
zwykłych pielgrzymów stanęła pod murami
Jerozolimy. Była to potężna twierdza, uzbrojona
między innymi w ogień grecki, należąca do rządzącej
Egiptem dynastię Fatymidów. Kiedy Egipcjanie
zobaczyli zbliżającą się armię, przezornie wygnali
wszystkich chrześcijan z miasta i przygotowali się do
obrony. Na szczęście dla krzyżowców, Egipt trawiony
był przez konflikty dynastyczne, które aż do zajęcia
go przez Saladyna skutecznie ograniczały jego
możliwość prowadzenia wojen. Najważniejszym
problemem krzyżowców był brak machin
oblężniczych. Na szczęście ten problem udało się
szybko rozwiązać dzięki przybyciu floty genueńskiej,
zaopatrzonej w materiały do budowy takich machin.
Pomimo licznych ataków krzyżowcom nie udawało
się jednak zdobyć miasta. Ostatecznie z pomocą dla
wycieńczonych upalnych latem i zmęczonych brakiem
sukcesów krzyżowców przyszedł niejaki kaznodzieja
imieniem Piotr Dezydery głosząc, że ukazał mu się
zmarły biskup Ademar. Kapłan nakazał odbyć post, a
następnie obejść w procesji boso mury Jerozolimy,
dzięki czemu uda im się zdobyć miasto w ciągu
dziewięciu dni. Wojsko krzyżowe z nowym zapałem
przystąpiło do oblężenia. W końcu 14 lipca, hufiec
pod dowództwem Gotfryda sforsował mury. W
mieście zamordowano wszystkich mieszkańców, czyli
pozostałych tam muzułmanów i żydów. Ten akt
barbarzyństwa odbił się szerokim echem w świecie
muzułmańskim, a nawet w Europie. Arabowie nigdy
potem już nie umieli zapomnieć Frankom tej zbrodni.
29 lipca zmarł Urban II, pomysłodawca całego ruchu,
nie dowiadując się przed śmiercią o wielkim sukcesie
krzyżowców. Po długich targach koronę
zaproponowano Gotfrydowi z Bouillon, który jednak
odmówił koronacji w miejscu śmierci Chrystusa i
przyjął jedynie tytuł Obrońcy Grobu Świętego.
Wybrano też patriarchę Jerozolimy, którym został
kapłan imieniem Daimbert. Ostatnią, bitwą krucjaty
była sierpniowa bitwa pod Askalonem, gdzie wojska
krucjatowe odparły kiepsko zorganizowany i
dowodzony atak armii Egipskiej.

Artykuł ukazał się oryginalnie na stronie
http://kruc.republika.pl
Chcesz podyskutować ?
Wyrazić opinię na temat tego artylułu ?
Zapraszamy na forum
www.thesaurus.com.pl/forum/index.php?c=25
Powrót do spisu treści.