"...Jeśli sądzisz, że chciałbyś być poszukiwaczem, ale nie jesteś pewien czy żona będzie z tego zadowolona, albo wątpisz czy mógłbyś spędzać tyle czasu poza swoją regularną pracą lub obawiasz się, że jako kobieta stracisz część swojej kobiecości, to w rzeczywistości wybór już został dokonany. Poszukiwanie skarbów jest bowiem nie tyle zawodem, co stylem życia..."
- Howard Jennings

Skarby Ziemi
-Muzeum w Fort William-


Marcowa niedziela nie zapowiadała się ciekawie, mglisto-dżdżysty poranek zniechęcał do wszystkiego. W trakcie śniadania zadzwonił telefon. Dzwonił znajomy z Fort William, pochwalić się nowym lokum. Od słowa do słowa, nie namyślając się długo, po skończonym śniadaniu wsiedliśmy do samochodu przekonać się na własne oczy jak ten nowy apartament wygląda. Zapakowaliśmy się w samochod i w ciągu półtorej godziny, byliśmy u Tomka, naszego znajomego z Fortu. Mieszkanko faktycznie nie kiepskie, widok z okna prosto na zatokę i góry a przed nosem widok znajomy, jakby wyjęty z peerelowskiego filmu. Stara, zapomniana przez partię i Boga stacja benzynowa, oczywiście nieczynna. Trochę się pośmialiśmy, ale przeciez nie będziemy cały czas siedzieć w czterech ścianach. Po kawce i ciastkach ruszamy na spacer, pogoda trochę zniechęca, ale z cukru nie jesteśmy, więc wychodzimy. Gdzie tu iść? Szaro i ponuro, z nieba coś zaczyna kropić, ale twardo zwiedzamy najbliższą okolicę domu. W pewnym momencie kątem oka dostrzegłem napis jakoś dziwnie znajomo brzmiący: TREASURE. Nie, to niemożliwe, tu w Fort William, skarby? Coś mi się chyba przywidziało. Podchodzę bliżej, na pomalowanym żółto, niepozornym budynku wisi tablica TREASURES OF THE EARTH - MUSEUM. Nie, to chyba jakaś fata morgana myślę, pytam się Tomka czy już tam był. Okazuje się, że nie, nawał pracy i obowiazków nie pozwolił mu na takie fanaberie. Idziemy zwiedzać, lepszej opcji chyba nie ma. Nasze dzieciaki podniosły protest, bo w oddali dostrzegły plac zabaw a kobiety pierwsze kroki skierowały do sklepu pamiątkowego przy wyjściu z muzeum. Normalka, będzie czas na sklepik, bedzie i na plac zabaw, ale najpierw zwiedzimy lokalną wystawę "ziemskich niesamowitości". Przy głównym wejściu, wzdłuż chodnika na małym podwyższeniu, stoi parę wagoników z kopalni, ustawione na szynach, tak jakby przed chwilą wyjechały z urobkiem. Zaraz za drzwiami wejściowymi ogarnia nas mrok, wrażenie jak byśmy znaleźli się pod ziemią. Czarne ściany, czarny sufit, wchodzimy jakby w tunel, od którego rozchodzą się boczne, mniejsze chodniki. Brak światła powoduje pewną dezorientację, ale jest to zamierzony efekt, ponieważ uwagę przyciągają gablotki rozmieszczone na ścianach, w których umieszczone są eksponaty. Właściwie od tego momentu zostajemy bardzo mile zaskoczeni, bo naprawdę mało, kto może się spodziewać w sumie całkiem ciekawej kolekcji, minerałów, skamielin, meteorytów, samorodków złota i srebra w miasteczku prawie na końcu Europy. Zaraz obok tej zainscenizowanej niby kopalni, jest umieszczona, bliższa naszym zainteresowaniom, ekspozycja poświęcona prawdziwym skarbom i poszukiwaczom. Przez chwilę można się poczuć jak prawdziwy Indiana Jones, gdzieś w jakichś katakumbach w sercu amazońskiej dżungli. Wychodząc z tuneli, zaczyna robić się jaśniej i kolorowo, przestajemy się już czuć jak bohaterzy filmowi a naszym oczom ukazuje się wielka skamieniała czaszka T-REXa i przelatujący pterodaktyl, oczywiście rekonstrukcja, ale i tak rozmiar robi wrażenie. Obok czaszki stoi szkielet jakiegoś pomniejszego dinozaura, stojącego nad pewnie swoimi skamienialymi jajkami Za tą przeuroczą inscenizacją, rodem z "Parku Jurajskiego", znajdują się schody prowadzące na piętro gdzie można podziwiać resztę kolekcji, m.in skamieniałe ryby, muszle, głowę krokodyla i czaszkę tygrysa szablozębnego - niezłe miał te "szabliska". Mogłoby się wydawać, że niby w tak małym budynku, te "parę" eksponatów obejrzy się w kwadrans a nim się obejrzeliśmy minęło półtorej godziny, aż naprawdę szkoda było wychodzić. Wyjście prowadziło prosto do sklepiku, gdzie można było kupić wszelkiego rodzaju wyroby z kamieni i minerałów a także lokalne pamiątki. Moją szczególną uwagą przyciągnął jedyny wyrób do sprzedania - meteoryt. Według opisu znaleziony w Chinach, chondryt dość pokaźnych rozmiarów, bo ważący ponad 150g, długo się zastanawiałem, ale cena byla powalająca, około 400 funtów. Kiedyś znajdę sobie taki sam, pomyślałem. Nasze panie oczywiście jakieś pieniądze w sklepie musiały zostawic, no jakżeby inaczej, ale muszę przyznać, że warto bylo zwiedzić muzeum. Nawet nasze pociechy zainteresowały się tą ekspozycją a szczególnie skamielinami, długo jeszcze po wyjściu musieliśmy tłumaczyć skąd i jak się wzięły dinozaury na świecie. Nic tak nie cieszy jak radość i zainteresowanie dzieci, choć my też byliśmy bardzo pozytywnie zaskoczeni.

Tekst i zdjęcia:

Mikołaj Włodkowski





Czy wiesz, że ........
Gdy na obrączkach gołębich widzimy PL-0285-04-1741 lub PL-0285-04-1741 HR
To można odczytać to, że :
PL - oznacza, że gołąb pochodzi z Polski. Każdy kraj ma swoje oznaczenie, np. Niemcy - DV, Dania - DAN, Belgia - BELG, Holandia - NL. Litery oznaczające kraj pochodzenia gołębi mogą być napisane pionowo lub poziomo,
0285 - informuje o oddziale Polskiego Związku Hodowców Gołębi Pocztowych, w którym mieszka właściciel gołębia. Np. 0285 - Oddział Poznań, 0284 - Oddział Nowy Tomyśl, 0282 - Oddział Gniezno. Symbol ten również może być pisany pionowo lub poziomo,
04 - informuje o roku urodzenia gołębia. Również może być pisany pionowo lub poziomo,
1741 - jest to numer gołębia. Pisany poziomo.
HR - oznacza gołębia ozdobnego





Powrót do spisu treści.




Copyright © by Thesaurus News 2007.
All Rights reserved ®